niedziela, 15 stycznia 2012

"Poza sezonem" Jack Ketchum


Godzina 23:26
Obiecywanie sobie, że tym razem będzie w domu wcześniej nic nie dało. Przebywanie w tak doborowym towarzystwie sprawiło, że czas przestał istnieć, rozpłynął się gdzieś w powietrzu, by nagle uderzyć ze zdwojoną siłą i przypomnieć o swoim nieuchronnym upływie. Znów w pośpiechu żegna się ze znajomymi, chcąc czym prędzej znaleźć się za kierownicą. W końcu od dobrej godziny powinna już wylegiwać się w łóżku, by z rana bez problemu wstać do pracy.

Jadąc, jej myśli krążą gdzieś pomiędzy prysznicem, pościelą a wściekłą miną szefa, dlatego zupełnie nie zauważa drobnej postaci na jezdni. Nagle wciska pedał hamulca, z całej siły, robiąc niemal dziurę w podłodze auta i zatrzymuje się tuż przed swoją niedoszłą ofiarą. Serce podskoczyło jej do gardła, puls szaleje a świst nabieranego nerwowo powietrza prawie ją ogłusza. Ale co to? Dlaczego postać na ulicy się nie porusza, tylko wpatruje w nią szeroko otwartymi oczami? Zbliża twarz do przedniej szyby, by lepiej przyjrzeć się stojącej osobie i nagle dostrzega, że to mała dziewczynka. Niepokojący widok natychmiast wyrywa ją z otumanienia. Wychodzi z auta, podchodzi do niej i pyta czy nic się nie stało. Dziecko powoli, coraz szerzej się uśmiecha, obnażając zęby brudne od krwi …Dopiero teraz dociera do niej zapach, bijący od ciała dziewczynki – odór zgnilizny. Już wie, że musi uciekać, ale nie może się poruszyć…

Godzina 07:15
Jak dobrze, że ze snu można uciec! Wystarczy tylko otworzyć oczy…Wstała z łóżka, wzięła szybki prysznic, zrobiła swoją ulubioną kawę i zasiadła przed monitorem, by napisać recenzję na temat książki, która z całym impetem wdarła się poprzedniej nocy w jej sen. Spojrzała jeszcze raz na przerażającą okładkę „Poza sezonem” Jacka Ketchuma i zaczęła pisać.

Czy może istnieć lepsze miejsce do napisania książki niż stary, ale bardzo klimatyczny domek położony tuż nad brzegiem morza? Carla była oczarowana jego urokiem, sielskością i ciszą krajobrazu. Wiedziała już, że w tym otoczeniu szybko upora się ze zobowiązaniami i znajdzie jeszcze czas na słodkie lenistwo z dala od znajomych. Zanim to jednak nastąpi, czekają ją odwiedziny przyjaciół. Wszystko wskazywało na to, że wizyta upłynie w radosnej atmosferze, na beztroskim nic nie robieniu i wspólnych szaleństwach. Carla jednak zignorowała wszelkie oznaki zbliżającego się niebezpieczeństwa. Całej grupie więc przyjdzie zmierzyć się ze złem, którego nigdy nie doświadczyli. Złem zrodzonym w najprymitywniejszych zakamarkach ludzkiego umysłu, w miejscu gdzie zdolność racjonalnego myślenia ginie pod naporem zwierzęcych instynktów…

Godzina 08:00
Druga kawa, żadnego śniadania, to nie skończy się dobrze…Ale to nie jest teraz ważne. Ketchum, czy to dobry pisarz? – nieustannie zadaje sobie to pytanie. Wie, że wyróżnia go duży talent i niebywały potencjał. Dawno, u żadnego pisarza, nie spotkała tej cennej umiejętności doskonałego budowania napięcia. Ketchum potrafi w bardzo dynamiczny sposób osiągnąć niemal jego maksimum, by zaraz na następnej stronie wziąć głęboki oddech i poprowadzić czytelnika przez fabułę z największym opanowaniem. To trochę tak, jakby być w szczytowej fazie ekscytacji i nagle, na uspokojenie, oblać twarz kubłem lodowatej wody – i tak co chwilę…

Styl, w jakim autor konstruuje swoją powieść można określić jako wyjątkowy, bardzo mocny, często wulgarny (choć to dobrze komponuje się z fabułą książki), tylko dla osób wytrwałych i silnych psychicznie. Nie każda bowiem wrażliwość udźwignie brutalne opisy kanibalizmu, czy też specyficzny obraz erotyki malowany przez Ketchuma.

Czy książka tego pisarza była w stanie ją przerazić? Tak, choć nie w takim stopniu jak tego oczekiwała. Szczególnie silnie oddziaływały drastyczne opisy, gęsto pojawiające się w „Poza sezonem”, ale również świetna kreacja mrocznych postaci. Są one tak wyzute z ludzkich emocji i odruchów, że zaczynają bardziej przypominać zwierzęta.

Doszła ostatecznie do wniosku, że pomimo artystycznych wartości dzieła Ketchuma, nie powinny go czytać młode, niedojrzałe jeszcze osoby -  brutalność, sącząca się z makabrycznej historii, jest zdecydowanie nieodpowiednia dla kształtujących się dopiero osobowości. „Starzy wyjadacze” horrorów powinni natomiast koniecznie sięgnąć po tę debiutancką pozycję!

Ocena: 5/6

czwartek, 12 stycznia 2012

Głosowanie czas zacząć!

Kochani, skoro w kwestii konkursu na Blog Roku 2011 powiedziałam A, to teraz należy zdecydowanie powiedzieć B. :) Rozpoczyna się etap głosowania na wybrane przez Was blogi m.in. w kategorii: Kultura, w której znajduje się i mój skromny blog. Nie liczę na żadną wygraną, bo na nią zasługują inni, ale bawić się zamierzam do końca, zatem jeśli ktoś chciałby oddać na mnie swój cenny głosik to będę wdzięczna ogromnie... :) To treść SMS oraz numer, pod który należy go przesłać jeśli ktoś chciałby mi sprawić przyjemność:


A kiedy wreszcie nowa recenzja, ktoś zapyta? A w tym tygodniu! I zagości u mnie (nareszcie!) sam
Jack Ketchum, na którego czekałam baaardzo długo i równie bardzo niecierpliwie. :)

sobota, 7 stycznia 2012

Wyniki konkursu!!


Zanim przejdę do wyników konkursu chciałam wspomnieć, że w związku ze zmianą szablonu straciłam wcześniejszą listę obserwowanych blogów. W tej chwili powoli ją odtwarzam, ale jeśli kogoś w niej nie ma a był, to niech nie czuje się pokrzywdzony. ;)  

A teraz to na co Wszyscy uczestniczący w moim konkursie czekają czyli jego wyniki. :D 
Bardzo fajnie jest zorganizować taką zabawę, która wymaga choćby minimalnego wkładu twórczego ze strony uczestnika, jeszcze fajniej potem to wszystko czytać, ale jak przychodzi chwila wybrania zwycięzcy....;) Tu już nie jest tak łatwo...

W związku z tym postanowiłam wybrać osobiście kilka osób, które rozbawiły mnie swoimi dowcipami najmocniej (choć wszystkie mają swój niepowtarzalny urok!) i z nich przy pomocy mojej sławnej już Losowirówki wyłonić 2 (słownie: dwóch) zwycięzców. Tak, tak! Za aktywny udział w  konkursie (za co pięknie dziękuję!) postanowiłam nagrodzić dwie osoby a nie jedną. :D
Naturalnie będę losować do momentu, w którym program wskaże mi osoby, które wybrały dwa różne tytuły z puli nagród (dysponuję tylko pojedynczymi egzemplarzami każdego z  nich).

Oto i lista osób, których dowcipy mnie rozbroiły albo powaliły na kolana swoją "mocą" (maRku, to do Ciebie ;) ):  ann, Sara Denver, toska82, bsz, Isadora, sardegna, flunky, Nutinka, karolina.oginska, maRek, megii24.

Osobami wygrywającymi są:


sardegna

oraz megii24


Serdecznie Wam gratuluję i czekam na Wasze adresy do wysyłki pod mailem ksiazkowka@gmail.com.
Chciałabym je otrzymać do poniedziałkowego wieczoru.
Pozostałych jak i innych odwiedzających i czytających moje wpisy zapraszam do udziału w kolejnych konkursach/wygrywajkach, które będę jeszcze bez wątpienia organizować. :)


A na koniec dwa wygrywające dowcipy:


Sardegna:
Przychodzi baba do spowiedzi i mówi w konfesjonale:
- Miałam czterech kochanków...
Na to kapłan:
- Oj niedobrze! Będzie piekło!
A kobieta na to:
- Już piecze...



Megii24:
Wraca żona do domu, wchodzi do kuchni... a tam mąż: goły, utytłany w mące, siedzi na stole.
- Co ty robisz?
- No jak to? Przecież kazałaś mi "zarobić" mąkę jajami!

środa, 4 stycznia 2012

Spóźnione podsumowanie roku 2011


Wszyscy już uporali się z podsumowaniami roku 2011, ale oczywiście nie Książkówka…;) Książkówka została w tyle…;) Jednak nie poddam się bez walki i spóźnione podsumowanie, ale będzie! Zatem do dzieła!

W kwietniu 2011 zaczęłam swoją przygodę z blogiem recenzenckim na blox.pl. W sierpniu z przyczyn technicznych przeniosłam się na blogspot i absolutnie tego nie żałuję – to było bardzo dobre posunięcie z mojej strony. :)

W tym samym roku przeczytałam bagatela 88 książek, co dla mnie jest nie lada wyczynem.
Z czego 33 książki otrzymałam od wydawnictw lub portalu, dla których recenzowałam.
Współpraca z nimi dała mi całą masę radości i możliwości nabrania warsztatu pisarskiego, wiele się nauczyłam i chcę tę wiedzę dalej poszerzać.
Do swoich sukcesów zaliczyć też muszę fakt iż portal Lubimy Czytać kilkukrotnie nagrodził mnie za recenzję tygodnia oraz niedawno za list do św. Mikołaja. :D

Porażki? W znaczący sposób zaniedbałam Stephena Kinga. Przeczytałam w minionym roku ledwie 4 jego książki…Dla porównania w 2010 roku w „kingowym amoku” potrafiłam przeczytać 4 książki, które wyszły spod jego pióra, ale pod rząd, jedna za drugą i…wcale nie miałam dość. :)
Druga porażka to brak czasu…Odkąd mój etat w pracy wzrósł z ¾ do pełnego mam zdecydowanie mniej czasu na lektury. Stąd też tendencja spadkowa w liczbie przeczytanych książek od września 2011r.

Postanowienia? Chyba nie zaskoczę nikogo jak powiem, że chcę zorganizować swój czas lepiej i upchnąć w swojej dobie większych jego zasobów na książki. :) Na pewno będzie więcej Kinga, będzie więcej Whartona, postaram się także o większą ilość horrorów i fantastyki. Na pewno dalej będzie sporo tematyki nazizmu i holocaustu – to się nigdy nie zmieni. Zdecydowanie mniej lektur nijakich i zwykłych „czytadeł” – szkoda na to czasu.

Tak mi dopomóż losie łaskawy… ;)