źródło okładki: wydawnictwo Nowy Świat
A gdyby tak móc zostawić wszystkie problemy i zmartwienia, spakować walizki, zabrać w nich to, co najpotrzebniejsze – dokumenty, trochę ubrań, wygodne buty oraz trochę słońca i wyjechać hen, daleko? Chociaż nie…Lepiej wyjechać tam gdzie słońca nigdy nie brakuje, gdzie optymizm innych jest niemal namacalny, a uśmiech da się dostrzec nawet w oczach.
Gdyby tak móc zafundować sobie ucieczkę od codzienności, szarej rzeczywistości i nie mieć z tego tytułu wyrzutów sumienia. Niemożliwe, powiecie? Ponoć dla chcącego nic trudnego, zatem…pakujcie się! Wyruszamy do Tunezji!
Kiedyś zabrałam Was w długą i trudną podróż w głąb Rosji. Choć było ciekawie to na pewno nie tak sielsko i przyjemnie jak będzie w tym pięknym i ciepłym kraju – zmarzluchy będą zadowolone, zaręczam!
Oczywiście nie wybieramy się tam sami. Jak w przypadku każdej innej wycieczki potrzebujemy przewodników. W tym przypadku będą nimi dwie młode kobiety – Agnieszka i Zuzanna, przyjaciółki. Zuza, chcąc wyciągnąć koleżankę z silnych i nieustępliwych macek depresji postanowiła zafundować jej rozrywkę życia, wykupując (bez większego namysłu) podróż do Tunezji. Choć jedna nie przepadała za rdzennymi mieszkańcami tej krainy, a druga niespecjalnie kwapiła się do jakichkolwiek wypadów poza obręb własnego łóżka to i tak niebawem wsiadły w samolot by po pewnym czasie postawić swoje białe i delikatne stópki na gorącej ziemi.
Za nim zadomowiły się na dobre w tunezyjskim hotelu na pewno miały świadomość tego, że czeka je cała masa dobrej zabawy, upału i niezliczone ilości drinków, ale czy któraś spodziewała się, że się zakocha? W końcu Europejkom ciężko oprzeć się pokusie śniadej męskiej cery i świdrujących ciemnych oczu, obiecujących niesamowite doznania dzięki gorącym i niezwykle żywiołowym, południowym temperamentom.
Jednak czy koniec tej historii będzie happy endem? Ostatecznie życie to nie jest bajka…Życie naszych bohaterek także nią nie jest.
Sylwia Kubryńska wplatając w losy kobiet także smutne epizody, trudne i tak bardzo ludzkie potrafi zmusić czytelnika do odrobiny melancholii i chwili zastanowienia nad tym, co w życiu jest ważne. Nie zawsze trzeba być grzecznym i poukładanym, nie zawsze trzeba (albo należy) mieć wszystko zaplanowane i dopięte na ostatni guzik, bo…nikt nie wie, co przyniesie jutro. Może jutro nigdy nie nadejdzie? A może będzie trwało w nieskończoność? Przyszłość nie jest znana tak naprawdę nikomu (choć jasnowidze mogą mieć na ten temat inne zdanie), dlatego trzeba żyć tak jakby dany dzień miał być tym ostatnim, mimo że w obecnych czasach to takie trudne.
Poza samym przekazem na uznanie zasługuje moim zdaniem styl, jakim posłużyła się autorka. Chwilami wydaje się być z lekka chaotyczny, ale jednocześnie nie ma problemu ze zrozumieniem bohaterów – kobiety są…po prostu kobietami, prawdziwymi z krwi i kości wraz ze swoimi wadami i zaletami, autorka nie kreuje ich na „supermenki” naszych czasów, których codzienne troski nie dotyczą.
Kolejna rzecz, która również bardzo mi się spodobała to sposób, w jaki Kubryńska wplotła w fabułę „Last minute” odpowiednio wyważoną, choć wyrazistą erotykę – nie jest nachalna, niesmaczna a na tyle obrazowa by dreszcze na ciele bohaterki odczuwać wyraźnie także na sobie (doświadczenie pani Sylwii w snuciu opowieści z podtekstem erotycznym daje się odczuć – w pozytywnym sensie, rzecz jasna).
Jedyne, czego życzyłabym sobie a tego było mi brak w niniejszym tytule to więcej dynamiki akcji i jej zwrotów – to dodałoby tej książce więcej animuszu, żywiołu. Osoby lubujące się w stonowanym tempie biegu wydarzeń w literaturze będą na pewno bardzo zadowolone, a ci z podobnymi preferencjami do mnie? Po prostu zapoznają się z dobrą i stonowaną literaturą.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Nowy Świat.
Ocena 4,5/6
