wydawnictwo: Novae Res
data wydania: wrzesień 2014
ISBN: 9788379423712
liczba stron: 290
Chyba każdy z nas zastanawiał się
kiedyś, jak będzie wyglądało życie na Ziemi za kilkadziesiąt lat. Czy będzie
takie samo jak teraz? Mało prawdopodobne. Czy będzie lepsze i łatwiejsze? Jeśli
tak, to prawdopodobnie tylko pod względem technologicznym. Na każdym innym polu
będzie chyba tylko gorzej… Nim ktoś posądzi mnie o czarnowidztwo, pragnę
zwrócić uwagę na wydarzenia, które obecnie mają miejsce. Kierunek, w którym
zmierza ówczesny świat, widzi tak naprawdę każdy, także pisarze, co ma
odzwierciedlenie w tworzonych przez nich powieściach. Kto zliczy wszystkie
postapokalipsy czy anty- i dystopie, które można teraz znaleźć na rynku? Jest
ich tak wiele, że chyba nikt nie zdoła.
Równie mroczną wizję świata
wykreował duet pisarski Edward Strun w swojej książce pt. Wolność urojona. Jej głównym bohaterem jest Alan. Człowiek, któremu
w gruncie rzeczy niczego nie brakuje: ma dobrą pracę, świetne mieszkanie na 132.
piętrze, żyje w zamkniętej przestrzeni, co gwarantuje mu bezpieczeństwo. Ma też
dobrego przyjaciela Freda, który rozumie go jak nikt inny… Nic dziwnego, wszak
Fred – będący sztuczną inteligencją – został stworzony na podobieństwo samego
Alana.
![]() |
| http://www.edwardstrun.pl |
Mimo tych wszystkich profitów
Alan nie jest zadowolony ze swojego życia. Gdy każdego dnia obserwuje ciągły
pęd do zarabiania coraz to większych pieniędzy, do bycia jak najlepszym w
pracy, do chęci posiadania jak najlepszych i najdroższych gadżetów czy ubioru oraz
to wszechobecne zepsucie moralne i wynikający z niego zupełny brak granic we
wszystkim, to jeszcze bardziej zniechęca się do panującego systemu. Coraz
wyraźniej widzi jego wady, dostrzega, jak władza inteligentnie manipuluje
obywatelami, stwarzając pozorne poczucie bezpieczeństwa, dając poczucie
wolności w miejscu, gdzie każdy ich ruch jest monitorowany. Jest coraz mocniej
przerażony wulgarnym rozpasaniem seksualnym, obecnym już nie tylko w mediach (w
każdej możliwej formie), lecz także wśród jego bliskich znajomych.
Naprawdę okrutny i obrzydliwy to
świat, w którym przyszło żyć głównemu bohaterowi książki. Co prawda szybko daje
się zauważyć mocne przerysowanie czy przejaskrawienie postaci i wielu opisanych
tu zdarzeń – co w pierwszej chwili bawi, by zaraz wzbudzić niesmak – ale
intencje, którymi autorzy kierowali się, stosując taki zabieg, w tym przypadku
są jasne i czytelne. Chodzi o uwypuklenie niektórych zjawisk: choć są już obecnie
dostrzegalne, to nie występują na wielką skalę. Nie znaczy to jednak, że z
czasem nie może się to zmienić… Pogoń za pieniądzem, coraz to nowszymi i
droższymi gadżetami, brak zahamowań w mówieniu publicznie o tym, co intymne,
odcięcie się od świata kultury i otwarcie na bezwartościową papkę serwowaną
przez telewizję.
To wszystko już się dzieje i
tylko od nas samych zależy, czy zjawiska te będą rosły w siłę, czy może jednak
uda nam się je chociaż w minimalnym stopniu zahamować (bo w zlikwidowanie ich
nie wierzę). Przykładowo: każdy z nas narzeka na to, co serwuje telewizja, ale
dlaczego mamy pretensje do ludzi tam pracujących? Prawda jest taka, że gdyby
seriale paradokumentalne nie gromadziły codziennie przed telewizorami kilku
milionów widzów, to telewizja nie miałaby żadnego interesu w emitowaniu ich. To
my napędzamy tę machinę kiczu i bylejakości.
Do nas należy decyzja, czy damy
więcej czasu rodzinie i bliskim, czy też wpadniemy w macki pracoholizmu, chcąc
zarabiać wciąż więcej i więcej, bo przecież potrzeb mamy tak wiele: przydałoby
się nowe auto z dobrym wyposażeniem, telewizor na pół ściany itp., itd. Raptem
kilka dni temu usłyszałam, że w Japonii z roku na rok wzrasta liczba ludzi, którzy
zmarli z przepracowania. Gdy władze zdecydowały się walczyć z tym zjawiskiem i
ustawowo zakazały pracy po godzinie dwudziestej, to niektórzy zwyczajnie nie
wiedzieli, co mają z tym wolnym czasem zrobić. I tylko jedna osoba zapytana o
zdanie odpowiedziała, że może wreszcie spędzi trochę czasu z żoną dziećmi.
Może…
Jak widać powyżej, Wolność urojona wywarła na mnie duże
wrażenie z racji podjętego problemu. Jest to książka bez wątpienia dosadna,
ostra i często wulgarna, jeśli chodzi o język, ale mocno dająca do myślenia. Po
zakończonej lekturze warto zastanowić się, do czego tak naprawdę chcemy w życiu
dążyć i jak wiele musimy stracić, by uzyskać to, co materialne. Trzeba
dokładnie przeanalizować nasz system wartości i na jego piedestale w końcu
postawić to, co tak naprawdę się liczy, co sprawia, że jesteśmy wartościowymi
ludźmi, a nie maleńkimi trybikami w bezwzględnej machinie konsumpcjonizmu i
wszystkiego tego, co to zjawisko za sobą ciągnie.
Ocena: 5/6
Za możliwość przeczytania książki dziękuję jej Autorom.
Wyzwania: Polacy nie gęsi.












