Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pokłosie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pokłosie. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 listopada 2012

"Pokłosie" w reż. W. Pasikowskiego


Tym razem, dla odmiany, opowiem Wam o filmie. I to nie byle jakim. Mówi się, że to jeden z najbardziej kontrowersyjnych obrazów, jaki został pokazany na ekranach kin w tym roku (i może nie tylko w tym). Było o nim głośno, gdy tylko pojawiły się pierwsze wzmianki na temat jego powstawania. Skąd ten rozgłos i liczne kontrowersje? W dużym skrócie:

a)      film reżyseruje jedna z ikon twórców polskiego kina – Władysław Pasikowski (m.in. „Psy”, „Demony wojny wg Goi”, „Reich”);
b)      dotyka jednego z najtrudniejszych i najbardziej niewygodnych dla Polaków tematów –
 antysemityzmu;
c)      poważną i trudną kwestię podaje widzom w dość nietypowej formie, oplatając ją
w mieszankę kilku gatunków filmowych.


http://www.filmweb.pl

 Pewnie część z Was już domyśliła się, że mowa o „Pokłosiu” w reżyserii, wcześniej wspomnianego, W. Pasikowskiego, ze zdjęciami autorstwa Pawła Edelmana i muzyką Jana Duszyńskiego. W kluczowych rolach głównych zobaczyć możemy Macieja Stuhra oraz Ireneusza Czopa. Czop wciela się w postać Franciszka Kaliny, który po dwudziestu latach spędzonych w Chicago przyjeżdża do Polski, by pomóc swemu bratu Józkowi (M. Stuhr). Franciszek postanowił dowiedzieć się, co tak złego wydarzyło się w życiu brata, że zostawiła go żona, która zabrawszy dzieci wyjechała do Ameryki. Na miejscu okazuje się, że mieszkańcy nie tyle odwrócili się od Józka, co szczerze go nienawidzą. Punktem zapalnym tego konfliktu było zniszczenie przez Kalinę drogi dojazdowej do wsi. Jednak to, co dla większości sąsiadów stanowi tylko komunikacyjne udogodnienie, dla młodszego z braci jest czymś, co od dawna (w sposób podświadomy) nie dawało mu spokoju – bowiem droga w dużej mierze składała się z nagrobków…


http://www.filmweb.pl

Wątek ten to dopiero początek śledztwa, jakiego podejmują się bracia w tej bardzo tajemniczej i mrocznej sprawie. Gdy próbują poznać prawdę szukając informacji i zadając często niewygodne pytania, okazuje się, że nikt niczego nie wie i nikt niczego nie słyszał (choć ostatecznie zdaje się, że wiedzieli wszyscy, tylko nie bracia). Szczegółów sprawy tyle, co na lekarstwo, jedynie nienawiści i wrogów wokół nich coraz więcej.


http://www.filmweb.pl

Choć „Pokłosie” to fikcyjna opowieść, to nie sposób nie zauważyć w niej nawiązania do faktu historycznego, jakim był pogrom Żydów w Jedwabnem (opisywanym także przez J.T. Grossa w „Sąsiedzi: Historia zagłady żydowskiego miasteczka”). Sama postać Józka wzorowana jest na historyku Zbigniewie Romaniuku. Czy na podstawie czarnej karty historii można tworzyć kino niebędące dokumentem zamkniętym w ciasnych ramach gatunku? Owszem, można, i udowodnił to nie tyle sam reżyser, co cała wyśmienita obsada filmu. Jego twórcy podeszli do tematu w sposób bardzo profesjonalny, każdy dał z siebie wszystko, co widać w świetnych zdjęciach, dobrze wyważonej muzyce, a przede wszystkim w wyśmienitej grze aktorskiej nie tylko aktorów pierwszoplanowych, ale także grających jedynie epizody.

Obraz ukazany jest widzom w mieszance gatunkowej – mamy tu mistrzowskie napięcie godne najlepszych thrillerów, jest też poruszający dramat, a do tego zestawu dołączyć możemy i horror, gdyż chwil grozy podczas seansu nie brakuje. W związku z tym, nasuwa się druga część mojego pytania: czy należy (a może lepiej: czy wypada?) pokazywać tak trudny motyw w tego typu formule? Moim zdaniem, jak najbardziej tak, bo tak naprawdę nie ma znaczenia forma podania, jeśli mówi się o grzechach Polaków – każda próba ich wytknięcia uruchamia w większości postawę obronną, która najczęściej – niestety – przybiera postać dość agresywnego ataku. Bardzo trudno nam z pokorą przyjąć swoje winy, otwarcie przyznając, że źle się stało; że nie zawsze byliśmy tylko ofiarami, ale również i katami.

To nie film jest winien tego, co kiedyś się wydarzyło. Zresztą mało kto z osób będących przeciw obrazowi ma jakikolwiek związek z jego tematyką (poza tą czysto teoretyczną, wyniesioną z książek czy opowieści przekazywanych z ust do ust). Dlatego uważam, że każdy, kto chce obejrzeć „Pokłosie”, powinien zaopatrzyć się w maksimum dystansu przed rozpoczęciem seansu. Nie powinien też odbierać tego obrazu jako atak na Polaków i ich historię, ale bardziej jako okazję do nabrania pokory wobec tego, co się wydarzyło, a co tak mocno nas boli. A już w pierwszej kolejności należy nastawić się na naprawdę dobre polskie kino w świetnym wydaniu (bo oto jakoś dość trudno w ostatnim czasie).

Ocena: 6/6