Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kristina Ohlsson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kristina Ohlsson. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 lipca 2013

"Na skraju ciszy" Kristina Ohlsson


tłumaczenie: Wojciech Łygaś
tytuł oryginału: Änglavakter
seria/cykl wydawniczy: Fredrika Bergman tom 3
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 7 lutego 2013
ISBN: 978-83-7839-445-7
liczba stron: 584



Gdy ciekawość prowadzi do… grobu

Czasem lepiej czegoś nie wiedzieć. Czasem lepiej nie odkrywać głęboko skrytych tajemnic. Jeśli jednak brniemy w głąb jakiejś zagadkowej sprawy, której prawdziwego oblicza nie znamy, a bardzo chcemy je poznać, to ciekawość bierze górę. I zanim zaprowadzi nas do przysłowiowego piekła, wcześniej może wykopać nam bardzo głęboki grób.

Rebecca była młodą kobietą, studentką mającą całe życie przed sobą. Nie odznaczała się niczym szczególnym w swoim zachowaniu. Owszem, czasem eksperymentowała na różnych polach życia, więc krążyły o niej niezbyt pochlebne plotki, ale były to w końcu tylko plotki. Rebecca żyła najlepiej jak potrafiła, bawiąc się, kochając i przede wszystkim ucząc. Właśnie gdy zaczęła pisać pracę magisterską, jakiś bezwzględny psychopata postanowił odebrać jej życie. Po zamordowaniu dziewczyny poćwiartował jej zwłoki i zakopał w lesie w miejscowości Midsommarkransen; jak się potem okazało, w sąsiedztwie innych martwych ciał…


W trakcie ustalania okoliczności tragicznej śmierci studentki, prowadzący śledztwo docierają do pewnej starszej kobiety. Poznajemy więc cenioną niegdyś pisarkę książek dla dzieci, a teraz mieszkankę domu opieki, która od wielu lat nie wypowiedziała do nikogo ani jednego słowa. Dlaczego milczy? Tego nikt nie wie i zdaje się, że nie robi to już na nikim większego wrażenia. Wyjątkiem jest regularnie odwiedzający ją policjant, który z ogromnym uporem stara się nakłonić kobietę do mówienia.

Tak oto w wielkim skrócie przedstawia się fabuła powieści pt. „Na skraju ciszy” Kristiny Ohlsson. Jest tajemniczo, prawda? Autorka postarała się, by zagadkowość opowiadanej historii zachować niemal do samego końca. Przyznaję, że nie domyśliłam się sama, kto morduje i dlaczego to robi – wszystkiego dowiadywałam się stopniowo, w miarę jak przybywało przeczytanych stron książki. Tak skonstruowana fabuła to pożądana cecha niemal każdego kryminału. Ponadto bardzo spodobał mi się sposób, w jaki autorka ukazała całe śledztwo: widzimy je dosłownie krok po kroku, dzień po dniu, z sukcesami i sromotnymi porażkami policji. Krąg podejrzanych w czasie dochodzenia jest naprawdę szeroki i jestem pod wrażeniem tego, jak autorka zgrabnie i profesjonalnie potrafiła ich wszystkich połączyć z postacią zamordowanej kobiety. Nic tu się nie dzieje bez przyczyny, każde podejrzenie jest w jakimś stopniu uzasadnione, choć nie zawsze trafne.

Jedyne, co z lekka mnie irytowało, to chwilowa nieporadność policji. Do przedstawionych w powieści funkcjonariuszy pasuje znane powiedzenie: „Wiedzą, że dzwonią, ale nie wiadomo, w którym kościele”. Jednak przyznać trzeba, że gdyby relacja poprowadzona została inaczej, to fabuła z pewnością nie byłaby aż tak rozbudowana. Przewrotnie można więc stwierdzić, że w tym przypadku wada uchodzić może za zaletę (jakkolwiek by to dziwnie nie brzmiało).

Na okładce książki umieszczona jest informacja, że to (kolejny) szwedzki bestseller. Niestety jest to jedynie chwyt marketingowy, ponieważ w przypadku tej pozycji użycie terminu „bestseller” jest przesadą. Owszem, książka jest dobra, ale nie powali na kolana starego wyjadacza kryminałów – oj nie… Miłośnik tychże gustuje nie tylko w szczegółowych opisach śledztwa, ale także w wywołujących napięcie relacjach z miejsc zbrodni. U Ohlsson mamy jedynie wzmiankę o poćwiartowanych zwłokach… To za mało, przydałoby się więcej pieprzu. Jednak osoby, które po tego typu literaturę sięgają sporadycznie i wolą ją w wersji soft, powinny być w pełni usatysfakcjonowane. 

Ocena: 4.5/6