piątek, 22 sierpnia 2014

Konkurs! Wygraj "Dobry ojciec" Diane Chamberlain!



Kochani, dziś będzie krótko i na temat. :) Wydawnictwo Prószyński i S-ka zapędziło się odrobinę i wysłało mi omyłkowo drugi egzemplarz książki Diane Chamberlain pt. "Dobry ojciec". Chętnie oddam ją w dobre ręce w zamian za udział w moim konkursie. :) Zapraszam i życzę udanego weekendu.


Regulamin konkursu:

  1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga: www.ksiazkowka.pl.
  2. Konkurs trwa od 22.08. do 31.08.2014 godz. 23:59.
  3. Nagrodą w konkursie jest jeden egzemplarz książki „Dobry ojciec” Diane Chamberlain.
  1. By wziąć udział w konkursie należy umieścić banner konkursowy na swoim blogu oraz wypełnić zadanie konkursowe. Osoby, które nie blogują są zwolnione z obowiązku umieszczenia banera konkursowego.

Banner:




Zadanie konkursowe:

Przy okazji dwóch ostatnich lektur (w tym „Dobry ojciec”) zastanawiałam się czy dobrym rodzicem można się urodzić, czy też można się tego z czasem nauczyć. I czy każdy może/powinien być rodzicem? Napisz, co o tym myślisz.


  1. Zgłoszenie konkursowe należy umieścić w komentarzu pod tym postem i winno ono przedstawiać się tak:

Nick:
Adres e-mail:
Odpowiedź na zadanie konkursowe:


  1. Zwycięską odpowiedzią będzie ta, która najbardziej przypadnie mi do gustu.
  2. Jeśli Twoja praca nie mieści się w komentarzu ze względu na limit znaków, to wyślij ją na adres: ksiazkowka@gmail.com. W temacie wiadomości wpisz: „Konkurs DOBRY OJCIEC”.
  3. Wysyłka nagród obowiązuje na terenie kraju (Polska) i jej koszt ponosi właścicielka strony ksiazkowka.pl.
  4. Zwycięzca ma 7 dni na podanie adresu do wysyłki. Po upływie tego terminu zostanie wybrana inna osoba.   

23 komentarze:

  1. Nick: kasai
    Adres e-mail: patkaza13@gmail.com
    Odpowiedź na zadanie konkursowe:
    Dobrym rodzicem stać może się każdy, ale dzięki rzeczywistemu doświadczeniu, bo niezależnie od tego ile podręczników i poradników się przeczyta, niezależnie od tego ile razy będzie się zajmować dzieckiem znajomych, dopiero kiedy samemu jest się rodzicem, można na prawdę się nauczyć jak nim być. Poza tym, każde dziecko i każdy rodzic jest inny. Może się zdarzyć tak, że jeden rodzic zostanie uznany za dobrego, a drugi, robiący dokładnie to samo, nie. Wszystko zależy od sytuacji i od osób.
    Z innej strony, każdy rodzic, który robi wszystko dla dobra swojego dziecka, jest w pewnym sensie dobrym rodzicem, nawet jeśli jego wybory, zasady, czy sposoby na wychowanie są dziwne i inne osoby uważają je za nieodpowiednie, najważniejsze jest to, że cel jaki przyświeca rodzicowi to dobro, szczęście i dobre wychowanie swojej pociechy.
    Rodzicem może zostać każdy, co nie znaczy, że każdy powinien. Przede wszystkim, dana osoba powinna czuć, że gotowa jest na rodzicielstwo, na odpowiedzialność za małą istotkę i za przedkładanie jej dobra i potrzeb ponad własne.
    Jeśli jednak ktoś nie planował dziecka, a jednak zostanie rodzicem, nie powinien myśleć "rany, nie jestem gotowy/a, nie uda mi się" tylko podchodzić do przyszłego rodzicielstwa z myślą "dam radę, to moje dziecko, wychowam je dobrze"

    (o jeny.. rozpisałam się troszkę, a nawet się nie zapowiada, żebym miała rodzinę zakładać w ciągu najbliższych kilku lat O.o)

    banner dodałam na blogu owls-books.blogspot.com w zakładce "konkursy"

    OdpowiedzUsuń
  2. Nick Anne 18.
    E- mail ania. glod@amorki.pl
    czy dobrym rodzicem można się urodzić, czy też można się tego z czasem nauczyć. I czy każdy może/powinien być rodzicem? Napisz, co o tym myślisz.
    Bardzo ciekawy temat. Uważam, że dobrym rodzicem nie można się urodzić te umiejętności człowiek nabywa z wiekiem. Uczy się odpowiedzialności, cierpliwości, pokory, tego jak mówić do dziecka gdy się jeszcze nie urodzi, co robić gdy już pojawi się na świecie , kiedy powiedzieć mu nie, na co pozwolić, a czego kategorycznie zabronić itp. Tego wszystkiego uczą nie podręczniki , poradniki czy programy telewizyjne. Tego uczy życie po prostu, obserwacja osób, które mają dzieci, rady rodziców czy dziadków. Nie bez znaczenia jest to w jakiej rodzinie samemu się wychowało. Gdy rodzice potrafili kochać to też nauczyli dziecko czym jest miłość, jeśli byli dla niego również najlepszymi przyjaciółmi , pokazali mu czym jest to uczucie. Było bezpieczne, kochane, chciane i akceptowane takim jakim jest? Jeśli tak to te same wartości kiedyś będzie chciało przekazać swojemu maleństwu. Wszystkie rady i wskazówki są cenne , ale rodzic musi kierować się nie tylko rozumem, ale przede wszystkim dopuścić do głosu serce, uczucia, umieć je dziecku okazać.
    Teoretycznie każdy może być rodzicem , ale w praktyce macierzyństwo i ojcostwo wymaga wielu poświęceń, czasem porzucenia pracy , rezygnacji z realizowania własnych ambicji,podejmowania trudnych decyzji, zrozumienia, że czasem trzeba postawić na samym szczycie szczęście i dobro dziecka, a nie własne, bo dla niego warto niekiedy nawet zaryzykować...Czy każdy powinien ? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi moim zdaniem. Dlaczego ?. Rodzicielstwo wymaga dojrzałości i nie chodzi tu tylko o wiek (choć on też ma znaczenie), ale głównie o dojrzałość emocjonalną o to czy ktoś jest gotowy na odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale też za małe bezbronne dziecko , które nie potrafi krzyknąć boli ,że ktoś go rani. Niejednokrotnie zdarza się jednak tak, że osoba młoda wiekiem jest bardziej dojrzała i odpowiedzialna niż kobieta , która ma w metryce 10-20 lat więcej. Prawo w niektórych , krajach zezwala na to , aby pary homoseksualne miały dzieci. Ja uważam,że to nie jest dobry pomysł , bo według mnie dziecko powinno mieć matkę i ojca, a nie oboje rodziców tej samej płci po prostu. Nie twierdzę jednak, że należy im zabrać prawo do szczęścia . To jest kwestia indywidualna jak kto na to patrzy ,kwestia bardziej moralna i etyczna. Tak naprawdę rodzicem powinna być osoba , która po pierwsze naprawdę tego chce(dziecko nie może być np lekarstwem na problemy )po drugie osoba, która czuje, że jest gotowa ( a nawet jeśli los zdecyduje inaczej i dziecko pojawi się niespodziewanie i nie planowanie , pokochać je próbować oswoić się z sytuacją). Dla dziecka nieważne są markowe ubrania, zabawki, czy drogie wycieczki. Nawet jeśli nie będziemy w stanie mu tego zapewnić a w zamian damy mu ciepło , bezpieczeństwo , spokój i dwa najważniejsze słowa Kocham Cię , na pewno będzie czuło się ono szczęśliwe.
    Banner zaraz wstawię na bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Instynkt rodzicielski istnieje, więc oczywiście każdy może być rodzicem. Tak jak lwica, która jest matką, mimo, że mało rozumie ze świata. W tym względzie dżungla wygrywa z wszelkimi przekonaniami. Nikt nie zaprzeczy, że lwica spełnia swój macierzyński obowiązek. Karmi, chroni, uczy. Zupełnie jak człowiek, który wchodząc w nowy etap życia, z bagażem w postaci gaworzącego zawiniątka, pragnie zapewnić mu byt, edukację, bezpieczeństwo. Świat zwierząt i ludzi, to to samo miejsce, którym rządzą podobne zasady. Nie wystarczy jednak być zwierzęciem, aby z tobołka wołającego: „mama”, wyrósł szczęśliwy człowiek. Lwica jest gotowa porzucić swe dziecko na pastwę losu, gdy to staje się zbyt wielkim ciężarem i jego obecność naraża resztę lwiej rodziny na niebezpieczeństwo. Czy to słuszne zachowanie? Czy to zgodne z obrazem matki, z obrazem rodzica?
    Wychowanie dziecka to coś więcej niż umożliwienie mu dotarcia z punktu A, do punktu B, gdzie A to 0, a B- 18 lat. To nie tylko pełny brzuch i nadzieja na pełny brzuch jutro. To wszystko jest ważne, rzecz jasna, ale nie kreuje człowieka. Człowiek to pełny brzuch, pełna głowa, ale też pełna dusza, tego ostatniego żadna lwica nie zapewni.
    Wypełnianie pustej czary, która jest miejscem na duszę, nie należy do prostych zadań i często wymaga wyrzeczeń. Wymaga też rozsądku i pokładów szczęścia. Dziecko, aby stać się dorosłym człowiekiem, a nie zwierzęciem, potrzebuje rodziców wychowanych na ludzi. Ci rodzice wiedzą, co to jest za etap życia, na którym znajduje się ich dziecko, bo sami ten etap przeżyli. Nie weszli w dorosłość „z buta”, zbyt wcześnie, z gorliwością właściwą okresowi dojrzewania, tylko zaczekali na swoją kolej, pozwalając życiu się kształtować. Teraz wiedzą, jak trwać przy swej pociesze, bo potrafią wyczuć jej nastrój, przypominając sobie swoje humory i pragnienia z tego samego okresu.
    Nie brzmi to entuzjastycznie. Wynika z tego, że nastoletnia matka lub ofiara przemocy domowej, nie mogą być dobrymi rodzicami. Mogą się starać pocąc się przy tym niemiłosiernie, rwać włosy z głowy, by tylko dziecku nieba uchylić, ale wszystko trafi szlag, gdy dojdzie do zgrzytu w miejscu i momencie, w którym rodzica nie było kiedyś. Wtedy jedyna rada to zdać się na instynkt, który niestety nie zawsze prowadzi w dobrym kierunku. Są dla nich szanse, gdy wpierw zrobią eksperyment na pierwszym dziecku- mogą być dobrymi rodzicami dla kolejnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia J
      lepszastronaczytania@gmail.com

      Usuń
  4. Książkę już mam, więc życzę powodzenia innym uczestnikom zabawy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nick: Lustro Rzeczywistości
    Adres e-mail:lustro.rzeczywistosci@gmail.com
    Odpowiedź na zadanie konkursowe:
    Jak pokazują ostatnie wydarzenia, nie każdy może (i powinien) być dobrym rodzicem, lub rodzicem w ogóle. Co prawda miłość do dziecka tkwi głęboko w świadomości człowieka i moim zdaniem jest "wdrukowana" w DNA, ale są wyjątki. Są rzeczy, których można się nauczyć: jak opieka, gotowanie, pranie, ale uczuć się nie da nauczyć. Miłość to nie oklepany frazes, ale stan umysłu ;)
    Do przyszłych rodziców miałabym jedne apel: Jeśli czujesz, że nie jesteś w stanie oddać całego serca istocie powstałej z twojego ciała - nie decuduj się na nią. Kup sobie kota, chomika, paprotkę. Nie eksperymentuj. Stop wariatom domowym.

    PS. Baner w zakładce konkursy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nick: Kornelia Pikulik-Czyż
    Adres e-mail: korcimnieczytanie@gmail.com
    Odpowiedź na zadanie konkursowe: Myślę, że trudno jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania, bo bardzo różni są ludzie. Znam osoby, które nie przepadały za dziećmi, nie miała do nich podejścia, a jednak, gdy pojawiło się ich własne potomstwo, to zmienili się o 180 stopni. Gdy widzi się taką małą, bezbronną istotkę, to serce nawet największego twardziela może zmięknąć. Ale też nie mogę powiedzieć, że wszyscy powinni mieć dzieci, bo zbyt wiele w telewizji, prasie i książkach słyszymy i czytamy o przypadkach maltretowanych dzieci, zabijanych zaraz po urodzeniu, ukrywanych w złych warunkach. Niektórzy więc rodzą się z odpowiednim instynktem macierzyńskim lub tacierzyńskim, inni nabywają go czekając na dziecko, jeszcze inni dopiero, gdy zobaczą swoje maleństwo, ale są też tacy, którzy nigdy go nie będą mieli i Ci zdecydowanie nie powinni mieć dzieci, a gdy przez przypadek im się one "przydarzą" to bezzwłocznie powinni je oddać w dobre ręce.
    PS Baner znajdziesz w zakładce konkursowej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Beata T
    e- mail : brata1@wp.pl
    Dobry rodzic czy taki istnieje - nie da się odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie . My z perspektywy czasu możemy powiedzieć coś o swoich rodzicach a sami o sobie chyba nie za bardzo, bo nam wydaje się że jesteśmy dobrzy- wspaniali a nasza pociecha może dostrzegać coś innego na przykład nadopiekuńczość . Oczywiście wykluczam tutaj ludzi którzy pastwią się nad dziećmi bo na ten temat to chyba wszyscy jedno głośnie się wypowiedzą że takie osoby dzieci nie powinny mieć .

    OdpowiedzUsuń
  8. Nick: Cząstka Mnie
    Adres e-mail: marta34125@wp.pl
    Odpowiedź na zadanie konkursowe:
    Na studiach wielokrotnie słyszałam o rodzicach, którzy nie powinni mieć w ogóle dzieci, którzy bili swe maluchy, pili, nie zajmowali się itp. Od wykładowców nasłuchałam się w jaki sposób stać się „dobrym” rodzicem, w jaki sposób wychować swe dzieci, co robić, kiedy maluch Cię nie słucha, w jaki sposób karać i nagradzać..... Chociaż w dzisiejszym świecie, gdzie praca, kariera jest na pierwszym miejscu trudno jednoznacznie powiedzieć jaka osoba będzie najlepszym rodzicem... każdy człowiek jest inny, każde dziecko ma swój indywidualny charakter, każda rodzina inaczej funkcjonuje, inne wartości i poglądy posiada.. Dobrym rodzicem stajemy się poprzez długie lata wychowywania dziecka... Będąc młodsza nie dostrzegałam ile wysiłku kosztowało moich rodziców w moje wychowanie, ile potrzebowali cierpliwości... Z biegiem czasu myśląc o swoim dzieciństwie inaczej na nie patrzę, bo rozumiem wiele rzeczy... Rodzice nie zawsze mają wystarczająco dużo czasu na spędzanie z dzieckiem... nie zawsze są wstanie wysłuchać, utulić do snu, porozmawiam, wytłumaczyć wiele spraw.. ale nie możemy oceniać osobę przez pryzmat tego ile czasu spędza z dzieckiem i w jaki sposób wychowuje go... bo dla jednych dobry rodzic to ten co jest na każde zawołanie, kupuje dużo gadżetów, dla innych dobry rodzic to ten, który przekazuje swoje wartości, celebruje święta, nie krzyczy i nie bije swe dziecko... Ja, jako dorosłe dziecko swych rodziców cenię każdą chwilę spędzoną z rodzicem, każdą rozmowę, to że nauczyli mnie jak być człowiekiem, który współczuje, umie pomagać, bierze dobro innych bardziej niż swoje, umie słuchać... Wiem, że przez te lata rodzice mieli wiele chwil zlotów i upadków, że nie zawsze było kolorowo, ale tego nie neguje.... bo nie zawsze jest tak wspaniale jak rozpisują wszelkie poradniki, czasopisma, pomoce naukowe....
    Według mnie może nie każdy powinien stać się rodzicem, ale każdy powinien mieć szansę na to, by stać się dobrym rodzicem na swoich własnych warunkach... Najważniejsze to jest to, żeby kochać swe dzieci, zrozumieć ich świat, pozwolić im na ich indywidualizm, pozwolić by podejmowali samodzielne decyzje i być przy dziecku, wspierać i wtedy, kiedy to potrzebne pomagać słowem, gestem, obecnością... Tak sobie myślę, że przy tym wszystkim najważniejsza powinna być całkowita akceptacja dziecka, ze wszystkimi jego zaletami i wadami... rodzic nie powinien za wszelką cenę zmieniać swe dziecko, układać mu przyszłości, wpychać zainteresowania, które nie ciekawią malucha... Powinniśmy wiedzieć, że dziecko to też istota, która rozumie wiele rzeczy i widzi więcej niż nam się wydaje, dlatego dobry rodzic to ten, który w pełni akceptuje swe dziecko, kocha i jest dla dziecka, w każdej chwili jego życia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka już znajduje się w mojej biblioteczce,więc nie wezmę udziału w konkursie ale wszystkim uczestnikom życzę powodzenia.Warto "walczyć" o wygraną bo książki tej autorki zawsze są rewelacyjne,a zadanie konkursowe jest bardzo ciekawe,gdyż porusza bardzo ważna kwestię.Skłania do przemyśleń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uwielbiam Diane Chamberlain i jestem bardzo ciekawa jej kolejnej powieści. Zatem "walczę"...może akurat szczęście się do mnie uśmiechnie :)

      Usuń
  10. Nie wiem czy z takimi umiejętnościami się człowiek rodzi, czy też się ich nabywa z czasem. W dobie tak potwornego zachowania rodziców (chlanie na umór, branie narkotyków, znęcanie sie nad dzieckiem) niedługo może się to okazać archaicznym pojęciem.
    Miałam wspaniałych rodziców i wzorce godne naśladowania. Starałam się jak mogłam podobnie wychowywać mojego syna. Mam nadzieję, że będę mogła powiedzieć, że mi się udało, a mój syn, że miał bardzo dobrych rodziców. Mimo, że ma 22 lata, to w tym roku przeprowadza się do innego miasta. Wyfruwa z gniazda i dopiero teraz będzie wiadomo tak naprawdę czy jako rodzice wykonaliśmy dobrze swoją pracę. Mam nadzieję, że sie nie zawiedziemy.
    monweg@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Nick: Nie mam bloga :(
    Adres e-mail: t.bolach@gmail.com
    Odpowiedź na zadanie konkursowe: Oczywiście, że można się nauczyć. Jestem zdania, że najbardziej ogranicza nas nasza nieświadomość - czego sam jestem najlepszym przykładem. Od momentu, kiedy usłyszałem pierwszy raz w swoim życiu krytyczne słowa względem mnie, przetrawiłem to i wyciągnąłem wnioski, krytyka jest dla mnie czymś koniecznym i pożądanym. Tylko w ten sposób możemy się dowiedzieć np. że spodnie, które chcemy kupić, są brzydkie (jeśli mamy zły gust), że nasze zachowanie jest nieodpowiednie (jeśli sami tego nie dostrzegamy), czy też właśnie tego, jak powinni zachowywać się dobrzy rodzice. Czasami wystarczy odrobina nakierowania, wskazanie właściwej drogi (zarówno w życiu, jak i w trasie), a podróż przebiega bezproblemowo.

    OdpowiedzUsuń
  12. umieszczam banerek u siebie;)

    OdpowiedzUsuń
  13. zielonomi (Gosia), zielonomi939@gmail.com. Bycia ojcem nie można się nauczyć - to jest pewna postawa, która się pojawia wraz z odpowiedzialnością, dojrzałością, świadomością i samoświadomością. Ojcostwo nie jest przedmiotem w szkole, lecz odpowiedzią na wyzbycie się w sobie syndromu małego chłopca i Piotrusia Pana, jest dowodem na odwagę pójścia dalej, wzięcia pod skrzydła kogoś młodszego, bezbronnego - jest pokazaniem najbardziej z męskich oblicz mężczyzny. Czy każdy powinien być ojcem? Słowo "ojciec" wiąże się z największym ze zobowiązań - i ma prawo na niego zasłużyć ten, kto jest w stanie chronić innych (dziecko/matkę) kosztem siebie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nick Joanna karolcuber@onet.pl Bycia dobrym rodzicem hmm dobre pytanie na które każdy z nas ma różne i odmienne zdania. Można nauczyć się być dobrym rodzicem jeżeli staramy się takim być dla własnych dzieci a w dzieciństwie sami takich rodziców nie mieliśmy. A czy można z tym urodzić jasne że tak. Każdy z nas rodzi się ze swoim jedynym nie powtarzalnym charakterem który szlifujemy przez całe życie. Tak naprawdę to my sami decydujemy jakimi jesteśmy lub być chcemy.Nie sztuką jest dziecko począć i urodzić sztuką jest je wychować na szczęśliwego, mądrego i dobrego człowieka. W dzisiejszym zalatanym świecie wielu z nas wydaje się, że na kupieniu kolejnej zabawki, kończy się proces wychowania. Nie rozmawiamy ze swoimi dziećmi i nie słuchamy ich. Do prawidłowego rozwoju potrzebni są rodzice.Być dobrym rodzicem nie znaczy pozwalać na wszystko, obsypywać prezentami, ulegać kaprysom - być dobrym rodzicem to być z dzieckiem, towarzyszyć w zabawie, uczyć zasad i pokazywać świat. Poczucie bezpieczeństwa dają również jasno określone przez rodziców zasady i reguły oraz ich konsekwentne przestrzeganie. Wychodzę z założenia, że to co dajemy naszym dzieciom, potem zbieramy jako plon. Nic nie dzieje się samoistnie. Nie możemy oczekiwać, że nasze dziecko będzie mądre, grzeczne, pilne, sumienne czy uczciwe, jeśli tych samych wartości nie wpoimy mu jako rodzice.Ważne jest abyśmy jako rodzice umieli z podniesioną głową przyjmować krytykę pod adresem naszego wychowania jeżeli faktycznie popełniamy błędy i ważne jest też abyśmy jako rodzice potrafili się bronić przed takimi krytykami innych jeżeli swoje dziecko wychowujemy poprawnie. Podsumowując dobrym rodzicem można się urodzić ale też można się tego na uczyć to wszystko tylko i wyłącznie zależy od nas samych i nikt niech nam tego nie zabierze.I w żaden sposób nie ma tu nic wspólnego wiek bo rodzicem można być bardzo młodym lub dojrzałym to jest w nas samych.

    OdpowiedzUsuń
  15. Moje książki alison2blog@gmail.com
    Co tu dużo kryć, jak daleko sięgam pamięcią, zawsze nieco odbiegałam od normy. Jedna z moich najlepszych przyjaciółek zwykła mówić, że coś musiało pójść nie tak w czasie porodu i tak naprawdę powinnam być facetem. Ona doskonale wie, że przykładowo musiałaby pofarbować włosy na niebiesko lub kompletnie je zgolić, bym dostrzegła jakąkolwiek zmianę. Gdyby było to możliwie, zawartość mojej szafy pewnie ograniczyłaby się do maksimum 10 sztuk ubrań, z całą pewnością nigdy ni stanęłabym przed dylematem, że nie mam na siebie co włożyć. Ciuchowe zakupy wywołują we mnie agresję, średnio już po 10 minutach chcę wracać do domu. Mój mąż nauczony doświadczeniem, przestał mnie już na nie wyciągać. Sam buszuje w damskich działach, kupuje co mu wpadnie w oko, przywozi do domu bym mogła to w spokoju przymierzyć, a co mi nie odpowiada, grzecznie odwozi do sklepu. Kuchnia jest ostatnim miejscem w mieszkaniu, w którym można mnie znaleźć. Gdyby istniało danie, które dostarcza wszystkich niezbędnych wartości odżywczych, byłabym gotowa spożywać je codziennie. Robienie na drutach, wyszywanki, tworzenie biżuterii, ozdabianie pudełek – potrafię docenić efekty takiej pracy, choć sama pewnie porzuciłabym każde z tych zajęć jeszcze zanim naprawdę bym spróbowała. Również moje spojrzenie na dzieci jest nieco inne, niż to przyjęte za normę. Nigdy nie zdarzyło mi się tęsknie spoglądać w stronę jakiegoś rozkosznego bobasa, zauważonego na ulicy. Jestem przeciwna twierdzeniu, że dziecko sprawia, że życie kobiety staje się naprawdę pełne. Nie spoglądam z pogardą na te kobiety, które zdecydowały się na inną drogę. Kariera, podróże, całkowite poświęcenie swoim pasjom to nie drogi na łatwiznę, to po prostu inne rozwiązania, wcale nie gorsze od bycia żoną i matką. Nigdy nie przywiązywałam większej uwagi do sugestii i nacisków ze strony życzliwych, których pewnie w żadnej rodzinie nie brakuje. Nie zrobiły na mnie wrażenia ani zarzuty, że jestem egoistką ani groźby, że jeszcze chwila a na dzieci będzie już za późno i stracę jedyną, niepowtarzalną szansę. Prośby i groźby ustały, a ja pewnego dnia poczułam, że właśnie nadszedł mój moment... Właśnie jestem na półmetku mojej ciąży. Nie powiem, że to najcudowniejszy okres w moim życiu, nie powiem, że z dnia na dzień coś się we mnie zmieniło, bo byłoby to kłamstwo. Nadal jestem nieco inna i prawdopodobnie nigdy już się nie zmienię. Magia zaczyna się jednak w momencie, gdy będąc u mojej lekarki, mogę spojrzeć na swoje maleństwo na ekranie. W tych chwilach upewniam się w przekonaniu, że podjęłam dobrą decyzję i że mogę być naprawdę dobrą mamą. Być może zawsze odstającą od standardowego wizerunku mamy, ale mimo to dobrą, najlepszą jakie moje dziecko kiedykolwiek będzie miało.

    OdpowiedzUsuń
  16. cd.

    Czy każdy powiniem być rodzicem? Zdecydowanie nie. Nikt nie powinien decydować się na dziecko, jeżeli czuje, że robi to wbrew samemu sobie. Czas skończyć ze starym schematem – wykształcenie, małżeństwo, potomstwo. Czas skończyć z piętnowaniem tych, którym życie ułożyło się inaczej, pozwolić im cieszyć się tym, kim są i jak żyją. Łatwo piętnować tych, którzy pogubili się w swoim rodzicielstwie, tak łatwo zapomnieć, ile z takich osób zdecydowało się na dzieci, bo właśnie tego wymagało od nich najbliższe środowisko. Czy każdy może być dobrym rodzicem? Niemal każdy, jeśli tylko szczerze tego pragnie. Oczywiście nikt nie będzie rodzicem idealnym, każdy na swój sposób będzie interpretował słowo „dobro”. Będą rodziny, które położą nacisk na wolność i swobodę wyborów, inni będą starali się wpoić swoim dzieciom bardziej konserwatywne zachowania. Każdy popełni jakieś błędy, bycie rodzicem to w końcu proces pracy nie tylko nad dzieckiem, ale i nad samym sobą. Wszystkim, którzy przygotowują się do roli rodziców, życzę wiele wytrwałości. Oby każdy dzień przy boku waszych małych szczęść utwierdzał Was w przekonaniu, że podjęliście właściwą decyzję, oby rola rodziców była dla Was zawsze źródłem wewnętrznej satysfakcji i radości. Każdy z Was może być wspaniałym rodzicem, pielęgnujcie w sobie te przekonanie, pozwólcie mu wrosnąć w każdą cząsteczkę Waszego ciała. Będzie dobrze :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nick: Oblicza Rozy
    e-mail: obliczarozy@wp.pl

    Bardzo chciałabym przeczytać "Dobrego ojca", ale i chętnie wyrażę swoją opinię, co do bycia dobrym rodzicem :)
    Z pewnością dobrym rodzicem nie można się urodzić...w sumie niewiele umiemy będąc noworodkiem ;) Kolosalne znaczenie ma to, jaki przykład dawali nam nasi rodzice. Ja miałam najlepszych na świecie i teraz nieudolnie próbuję dorównać Mamie :) Wychowanie dziecka to strasznie trudna sprawa! Nie można być ani za łagodnym, ani za surowym, trzeba pilnować się na każdym kroku, bo już taki dwulatek potrafi świetnie naśladować zachowanie i powtarzać słowa, których niekoniecznie chcieliśmy go nauczyć ;) Uczymy się całe życie i chyba nie może się obejść bez popełniania błędów.
    W pewnym zakresie można nauczyć się bycia rodzicem, bo ja na przykład nie miałam żadnego kontaktu z małymi dziećmi, aż do czasu, gdy urodziłam własne. Okropnie się bałam czy sobie poradzę, czy będę potrafiła odczytać potrzeby maluszka...och, takich wątpliwości jest masa. Gdy w szpitalu odważyłam się sama ubrać dzidzie, która zacząła potem okropnie płakać, wpadłam w panikę, przekonana, że zrobiłam jej jakąś krzywdę! Z czasem zaczynamy rozumieć każdy gest, spojrzenie, ton płaczu. Ale nie oznacza to, że najgorsze jest za nami. Trzeba mieć naprawdę dużo cierpliwości, siły, wyrozumiałości. W końcu rodzicem będziemy do końca życia i problemy, które pojawiają się przy maluchu okażą się niczym w porównaniu do tego, co nie raz "wywinie" nastolatka.
    Nie każdy powinien być rodzicem, po prostu nie każdy się do tego nadaje. Nie zależy to od wieku czy płci. To ogromna odpowiedzialność i niekończąca się seria wyrzeczeń, czego trzeba mieć pełną świadomość. Nie muszę tu chyba nawet wspominać o porzuconych noworodkach na śmietniku, matkach bijących dzieci czy wiecznie pijanych ojcach - to są przypadki rażące. Ale nawet w rodzinach z pozoru normalnych może dziać się źle, bo na przykład matka całe życie będzie obwiniać swoje dziecko o to, że dla niego musiała zrezygnować z marzeń...dorastać z ciągłym poczuciem winy i tym, że się przeszkadza też nie jest łatwo.
    Nie można jednoznacznie powiedzieć o kimś: "Ty to się nie nadajesz na matkę/ojca". To jest sprawa bardzo indywidualna, a dziecko pojawiając się na świecie potrafi zmienić człowieka...i to w obie strony. Ja byłam dość impulsywna i niecierpliwa...teraz nauczyłam się kontrolować emocje i aż się niektórzy dziwią, że potrafię znosić ze stoickim spokojem fochy i krzyki córeczki. Widzę jednak i odwrotne reakcje, czasami nadmiar obowiązków wywołuje nerwicę.
    Ech, jest to temat rzeka...chyba właśnie dlatego, że ludzie są tak różnorodni, do tego inne kultury, zwyczaje i warunki środowiskowe. Niestety, o tym aby na świecie byli sami "dobrzy" rodzice możemy tylko pomarzyć, a tymczasem należy samemu skupić się na swoim postępowaniu i dawaniu przykładu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nick: gonia 89
    Adres e-mail: malgorzata.lukaszewska89@wp.pl
    Odpowiedź na zadanie konkursowe:
    Chciałabym by każdy nadawał się na rodzica. wtedy zapewne miałabym mniej pracy. Jednak zacznę po kolei.
    Na co dzień pracuję z osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. U wielu z moich podopiecznych niepełnosprawność ta spowodowana jest zaniedbaniem środowiskowym w latach wcześniejszych. Nienauczenie jednego powoduje problem z kolejnym. I tu wpada do głowy przysłowie CZEGO JAŚ SIĘ NIE NAUCZY, TEGO JAN NIE BĘDZIE UMIAŁ. I to prawda. Bycie rodzicem to najcięższy z zawodów. Zawód tata i mama jest na całe życie. Tu nie ma emerytury, zwolnień lekarskich lub innych wymówek. Dla jednych chęć posiadania potomstwa jest nagrodą, dla innych zaskoczeniem, które zmienia się w zadowolenie, a dla jeszcze innych jest trudem nie do przebrnięcia. Nie ma przecież idealnych wskazówek do bycia dobrym rodzicem. tego się nie nauczymy jak tabliczki mnożenia. To wynosimy z lat naszego dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nick: Wojtek
    Adres e-mail: fala1513@wp.pl
    Odpowiedź na zadanie konkursowe:
    Dobry ojciec, kto to taki? Ktoś kim chciałbym być, a może i na pewno będę dla mojego dziecka w przyszłości. Ktoś to wspiera, tłumaczy, ktoś kto po prostu jest w życiu dziecka. Niestety w dzisiejszym świecie zaobserwować można tendencję do tego, że dzieci puszczone są samopas w świat. Liczą się pieniądze i kariera, a nie rodzina. Jednak wszystko kiedyś przeminie. Trzeba będzie się wycofać, spotka nas niepowodzenie i do kogo wtedy pójdziemy? Do tych najbliższych. Moi rodzice nie mieli dla mnie tyle czasu ile bym chciał by mi poświęcali. To podwórko mnie wychowało, czego nie chce dla swojego dziecka. wiem, że są ważniejsze rzeczy niż pieniądze. Lepiej mieć mniej niż za dużo, ale bez rodziców. Czy dobrym rodzicem można się urodzić? Nie. Czy tego można się nauczyć? Nie. Tego po prostu trzeba pragnąć jak niczego innego. Ja pragnę mieć dzieci i wychować je na porządnych ludzi w miłości i wsparciu. Mam nadzieję, że po latach ja i moja żona usłyszymy stwierdzenie, że byliśmy dobrymi rodzicami. Bo tylko nasze dzieci mogą nas z tego rozliczać :D

    OdpowiedzUsuń