Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Lingas-Łoniewska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Lingas-Łoniewska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 marca 2012

"Szósty" Agnieszka Lingas-Łoniewska


Codziennie rano szereg tych samych czynności. Mycie twarzy letnią wodą, czesanie złocistych blond włosów, robienie lekkiego makijażu wokół soczystozielonych oczu. Codzienny rytuał, który, podkreślając urodę, w tak nienachalny sposób zwracał na nią uwagę. Choć zabiegi te miały jedynie subtelnie ukazać otoczeniu jej naturalne piękno, to ich efekt nie uszedł JEGO uwadze. Ujrzawszy ją po raz pierwszy, wiedział, że musi należeć do niego, że wbrew woli kobiety posiądzie jej ciało i duszę. Wiedział także kiedy i jak zakończy jej cierpienie.

Sześć dni po tajemniczym zaginięciu świat usłyszy, że to on, niczym pan i władca, brutalnym gwałtem odebrał jej godność; to on, patrząc w głąb zielonych oczu blond-piękności, pozbawił ją życia spełniając okrutną obietnicę:

W szóstym dniu Bóg stworzył człowieka – mężczyznę i kobietę. W szóstym dniu… odbiorę ci życie, bo ja jestem twoim bogiem[1].

Czy można zatrzymać szaleństwo człowieka, który uważa się za Boga? Choć sprawa wydaje się beznadziejna, podejmuje się jej Marcin Langer, inspektor ze Śląskiej Grupy Śledczej, korzystając z pomocy utalentowanej psycholog Alicji Szymczak. Tych dwoje bohaterów powieści Agnieszki Lingas-Łoniewskiej pt. „Szósty” ma przed sobą niebywale trudne śledztwo. Co rusz okazuje się, że w niewyjaśnionych okolicznościach słuch ginie po młodych zielonookich kobietach o blond włosach. Wiadomo też, że od chwili zgłoszenia zaginięcia mają tylko sześć dni na odnalezienie poszukiwanych, bowiem właśnie szóstego dnia – według chorego planu psychopaty – zostaje odebrane im życie.
Czy zdołają uratować choć jedną z zagonionych kobiet? Czy niespodziewane, silne uczucie, które nagle się między nimi zrodziło, nie będzie przeszkodą?

Naturalnie nie zdradzę tego. Jednak bardzo chętnie podzielę się z Wami wrażeniami z lektury „Szóstego”. Czy są dobre, czy złe? Otóż, przeważają odczucia pozytywne, aczkolwiek nie potrafię pominąć jednego minusa. Mam na myśli ten moment fabuły, w którym czytelnik dowiaduje się, kto jest owym Szóstym. Ja, jako fanka kryminałów i thrillerów z kryminalnym podłożem, przyzwyczajona jestem do tego, iż czarny charakter danego tytułu zostaje wyjawiony dopiero na samym końcu. Ponadto cenię sobie zabieg zwodzenia czytelnika, którego narrator naprowadza na trop potencjalnego sprawcy tylko po to, by na końcu okazało się, że jest nim ktoś zupełnie inny. W „Szóstym” informacja o tym, kto jest psychopatycznym mordercą, zostaje podana w pewnym momencie niemal na tacy.

Jednak siła oddziaływania wspomnianego negatywu jest skutecznie niwelowana przez trzy główne atuty tego kryminału. Pierwszym z nich jest całokształt fabuły. Tempo akcji nie pozwala się nudzić, od początku do końca coś się dzieje, nie ma zbędnych przestojów i trudno jest się oderwać od lektury – na dobrą sprawę można jej poświęcić jeden wieczór. Kolejnym pozytywem jest sposób ujęcia scen erotycznych. Do tej pory nie pozostawałam pod wrażeniem takowych wątków w rodzimych tytułach… albo z powodu przesadnej ckliwości i przesłodzenia, albo wręcz przeciwnie – z powodu niczym nieuzasadnionej wulgaryzacji. Jak dotąd żywiłam przekonanie, że wielu polskich pisarzy nie potrafi sprostać tematyce erotyki. Trzeba jednak przyznać, że pani Lingas-Łoniewska postarała się, by wyważyć opis tych scen możliwie jak najlepiej, dbając o to, by czytelnik mógł niemal namacalnie odczuć siłę uczuć bohaterów, ich namiętność i pasję.
I na koniec – jak dla mnie – wisienka na torcie, czyli kreacja czarnego charakteru. Wizja jego psychopatycznych skłonności ujęła mnie totalnie (jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało) – scena, w której bohater po raz pierwszy wypowiada (cytowane powyżej) słowa w kierunku swej ofiary, wywołała dreszcze na moim ciele. Szaleństwo, które go ogarnęło przeraża, a zarazem fascynuje. Na początku irytowało mnie, że spotkania z Szóstym w toku fabuły są sporadyczne, ale koniec książki wynagrodził mi oczekiwanie. Wreszcie dowiadujemy się o nim niemal wszystkiego, a dopełnieniem tego pozytywnego wrażenia jest sam epilog – z lekka mroczny, tajemniczy, ale być może dający nadzieję na drugą część powieści? Jednak to już pytanie do samej autorki, na które być może zechce odpowiedzieć, gdy przyjdzie na to pora.

Czy polecam tę książkę? Jak najbardziej! Uważam, że Agnieszka Lingas-Łoniewska ma potencjał, z którym wielu fanów mrocznych klimatów w literaturze powinno się zaznajomić.

Ocena: 4,5/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Replika oraz portalowi Zbrodnia w Bibliotece.



[1] A. Lingas-Łoniewska, Szósty, Replika, Zakrzewo 2012, s. 59.