Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Boyne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą John Boyne. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 listopada 2013

Wspomnienia literackie, czyli jak to kiedyś napisałam o "Chłopcu w pasiastej piżamie" Johna Boyne'a


Nie wszyscy z was wiedzą (albo pamiętają), że swoją blogową przygodę zaczynałam pod adresem: http://ksiazkowka.blox.pl/html. Z kolei w miniony piątek TVP przypomniała widzom ekranizację jednej z moich ulubionych książek, czyli "Chłopca w pasiastej piżamie" Johna Boyne'a. Pomyślałam, że w ramach wspomnień i ja przypomnę wam -  że tak nieskromnie napiszę - jeden z moich ulubionych tekstów, który recenzją nie jest (jako taką), ale jest relacją z niezwykłego spotkania... 



tłumaczenie: Paweł Łopatka
tytuł oryginału: The boy in the striped pyjamas
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: 2007
ISBN: 978-83-08-03980-9
liczba stron: 192


To było wczoraj. Właśnie czytałam książkę, gdy gdzieś w tle usłyszałam szmer. Początkowo go zignorowałam myśląc, że to pewnie wiatr, który niespostrzeżenie wpadł do mojego pokoju przez okno i zaznaczył swoją obecność. Jednak po chwili, ze stanu skupienia znów wyrwał mnie hałas. Zamknęłam książkę, uniosłam głowę i spojrzałam na wprost siebie. Choć na ułamek sekundy z wrażenia zabrakło mi tchu, to jednak nie byłam przestraszona faktem, że w moim pokoju na fotelu siedzi młody chłopiec.

Cześć, jestem Bruno – powiedział. Po chwili delikatnej konsternacji również się przywitałam i grzecznie zapytałam młodzieńca, czemu zawdzięczam tę niespodziewaną wizytę. Odpowiedział mi:

Zawsze, gdy ktoś rozpoczyna lekturę MOJEJ historii, widzę to w myślach niczym w szklanej kuli i śpieszę do tej osoby by przekazać ją osobiście, bowiem żadne słowo pisane nie odda tego jak ja to przeżywałem. Jesteś gotowa mnie wysłuchać?

Bez chwili wahania odparłam, że tak.

Miałem wtedy 9 lat. W tej chwili mój umysł jest o kilka lat starszy, choć wizualnie wciąż wyglądam na małego chłopca. Mimo że od tamtych wydarzeń minął już jakiś czas, to pamiętam je doskonale. Nic nie zatrze w mojej pamięci tego dnia, gdy w naszym domu panowało ogromne poruszenie, wywołane tą szczególną wizytą – na kolacji mój ojciec spodziewał się gościć Furię*. Cóż to był za dziwny człowiek! Niby taka ważna persona, a kompletnie bez ogłady i dobrych manier! Jeszcze ten jego śmieszny wąsik…Zupełnie jakby się niedokładnie ogolił…

W każdym bądź razie wieczór ten zaważył na przyszłości naszej rodziny. Niedługo potem opuściliśmy tak bliski nam Berlin – nie bez moich licznych protestów i wyrazów niezadowolenia, które na nic się jednak zdały. Naszym nowym miejscem zamieszkania i pracy dla ojca było Po-świecie*. W całym swoim krótkim życiu nie widziałem równie okropnego miejsca jak to! Nie dość, że nikogo tam nie znałem to wszędzie można było natknąć się na żołnierzy, a w sąsiedztwie naszego domu istniał jakiś inny świat. Cała masa  ludzi, którzy od rana do wieczora chodzili po dworze, ubrani tylko w pasiaste piżamy. Widok ten bardzo mnie zszokował i nasuwał wiele pytań, z którymi udałem się do ojca. Ten zbył mnie krótko odpowiadając, że to nie są ludzie…Szybko przekonałem się, że ojciec kłamał, i że tam jednak byli ludzie tacy jak on i ja tylko trochę jakby…smutniejsi, bledsi no i wszyscy tak samo ubrani w te śmieszne piżamy. A jak się tego dowiedziałem? Pewnego dnia poznałem przyjaciela zza drucianej siatki. Bardzo się ze sobą zżyliśmy, a ja po niedługim czasie już wiedziałem, że to najlepszy przyjaciel, jakiego kiedykolwiek miałem…

I co dalej? Zapytałam. Bruno spojrzał mi głęboko w oczy z wyrazem, jakiego nigdy u nikogo do tej pory nie widziałam, przeszył mnie spojrzeniem na wskroś, zaciskając przy tym mocno wargi. Już zaczynał mówić dalej, gdy ze snu wyrwał mnie dźwięk budzika. 

Historia „Chłopca w pasiastej piżamie” jest fikcją jak sen, ale tak samo jak sen może odzwierciedlać wydarzenia z jawy, tak wymysł literacki może się opierać na fundamentach prawdziwych zdarzeń sprzed lat. Podziwiam autora za odwagę – na pewno nie każdy byłby w stanie podjąć się ryzyka, stworzenia takiej powieści. Mimo, że nie jest ona wolna od wad, bo w wielu miejscach brak jej realizmu, to jest piękną i poruszającą lekturą o przyjaźni i tragizmie nie tyle ofiar nazizmu, co samych jego wykonawców. Wszak okres II Wojny Światowej to czas cierpienia także dla katów, choć nam Polakom, często ciężko o tym mówić wprost. Może już przyszła na to pora?

* zaczerpnięte z książki