Jak zaznaczałam już w pierwszym wpisie, z przyjemnością przyjęłam propozycję zapoznania się z „Coś na Progu”, gdyż bardzo mnie ucieszyło wejście na nasz rynek nowego czasopisma traktującego o najbliższych mi gatunkach literatury.
Pierwszą rzeczą, obok której nie sposób przejść obojętnie przeglądając pismo, jest szata graficzna. Mocno przykuwa uwagę i budzi uznanie swoją wysoką jakością – jednym słowem okładka robi wrażenie. Po zajrzeniu do środka czekała mnie kolejna niespodzianka, a mianowicie czarno-białe strony. Zdecydowanie dodało to wysublimowanego smaku i podsyciło mroczny klimat. Mam nadzieję, że tak już zostanie i redakcja nie zdecyduje się na użycie kolorów w którymś z kolejnych numerów.
Pierwszą rzeczą, obok której nie sposób przejść obojętnie przeglądając pismo, jest szata graficzna. Mocno przykuwa uwagę i budzi uznanie swoją wysoką jakością – jednym słowem okładka robi wrażenie. Po zajrzeniu do środka czekała mnie kolejna niespodzianka, a mianowicie czarno-białe strony. Zdecydowanie dodało to wysublimowanego smaku i podsyciło mroczny klimat. Mam nadzieję, że tak już zostanie i redakcja nie zdecyduje się na użycie kolorów w którymś z kolejnych numerów.
Przeglądając spis treści, od razu wiadomo, że każdy miłośnik grozy znajdzie w nim coś dla siebie. Jest tu i proza, i liryka, rzecz o muzyce, grach, a fani komiksów również mogą poczuć się usatysfakcjonowani. Nie sposób też zapomnieć o wywiadzie, który zainteresował mnie
w sposób szczególny. Osobiście życzyłabym sobie, by rozmowy z ludźmi reprezentującymi „mroczne” zawody stały się niezmiennym punktem (lub znakiem rozpoznawczym) czasopisma „Coś na Progu”.
w sposób szczególny. Osobiście życzyłabym sobie, by rozmowy z ludźmi reprezentującymi „mroczne” zawody stały się niezmiennym punktem (lub znakiem rozpoznawczym) czasopisma „Coś na Progu”.
Niestety na polu edytorskim natknęłam się na wpadki. Przykładem niech będzie literówka w zapisie personaliów pisarza, który jest tematem numeru, ale… w końcu nie myli się tylko ten, kto nic nie robi, prawda? Oby takowych błędów w przyszłości już nie było, a one same nie zrażały Was przed lekturą.
Liczę, że „Coś na Progu” będzie się prężnie rozwijać i jeszcze nie raz mnie (nas, czytelników) zaskoczy. Pierwsze spotkanie wypada u mnie na duży plus!
Czekam na kolejny numer, a Was – już po raz ostatni – zapraszam do polowania na czasopismo w moim konkursie. Zgłaszajcie się pod PIERWSZYM postem dotyczącym "Coś na Progu" czyli TU (KLIK). Ważne! Kto zgłosił się już raz w poprzednim poście, nie musi powtarzać zgłoszenia jeszcze raz. Jedno zgłoszenie w zupełności wystarczy. :)
Jako przedostatnia, pierwszy numer „Coś na Progu” wygrywa: Avo_lusion. Gratuluję i proszę
o przesłanie na mój e-mail danych adresowych do wysyłki.
o przesłanie na mój e-mail danych adresowych do wysyłki.










