czwartek, 30 października 2014

Rio Anaconda - Wojciech Cejrowski





wydawnictwo: Zysk i S-ka
data wydania: 8 września 2014
ISBN: 9788377855676
liczba stron: 440


Uwielbiam programy podróżnicze Wojciecha Cejrowskiego i uwielbiam jego książki o tej samej tematyce, ale wierzcie mi – nie lubię o nich pisać. Nie dlatego, że książki tegoż pana są marne. Wręcz przeciwnie – są tak piekielnie dobre, że po pierwsze, nigdy nie wiadomo, od czego zacząć relację z wrażeń po lekturze, a po drugie, w ogóle nie wiadomo, co napisać. Bo chciałoby się zacytować całość i zwieńczyć to słowami: „bierzcie i czytajcie to czym prędzej wszyscy”.

Książki Cejrowskiego zasługują na uznanie, a przynajmniej każda z tych, które dane mi było czytać. Podobnie jest z ostatnią, którą miałam w ręce, tj. Rio Anaconda, a która zabrała mnie w dalekie zakątki dżungli amazońskiej, by pokazać mi skrawek codzienności jednego z ostatnich żyjących plemion indiańskich. Zakładając oczywiście, że nasza wszędzie wpychająca się na siłę cywilizacja nie sprawiła, że plemię Carapana – bo o nim mowa – już przestało istnieć (wszak od pierwszego wydania książki już minęło trochę czasu). Nim jednak wraz z autorem tam dotrzemy, czeka nas długa droga i kilka przystanków. Pierwszym z nich jest Los Llanos, rozdarte pod względem własności między Wenezuelą a Kolumbią. I choć to jeszcze nie dżungla, to emocji nie brakuje: mamy tu podszyte łapówkarstwem pertraktacje z urzędnikami, lot rozlatującym się samolotem na trumnie z zawartością… A także owady, kajmany i wszędobylski skwar.

Kolejnym przystankiem jest kolumbijskie miasteczko (w którym błoto obecne jest wszędzie) – Mitú. W Mitú lepiej za dużo o nikim nie wiedzieć – dla własnego bezpieczeństwa. Lepiej też nie przywiązywać się zbyt mocno do nikogo, bo niektórzy giną w niewyjaśnionych okolicznościach i nigdy się nie odnajdują (zapewne też dlatego, że nikt ich nie szuka). Ty, jako obcy, nie możesz zbyt wiele wiedzieć o mieszkańcach tego miejsca, ale wiedz, że oni wiedzą o Tobie wszystko.

W Mitú wsiądziemy na łódź i będziemy płynąć bardzo, bardzo długo otuleni bardzo, bardzo gęstą mgłą. Na tyle gęstą, by nie widzieć tego, kto łodzią kieruje. Na tyle namacalną i przerażającą, by byle szmer dobiegający zewsząd był w stanie przyprawić o atak serca. Na szczęście autor odważny jest. Zresztą musi, bo prawdziwe niebezpieczeństwa i chwile grozy dopiero przed nim. I przed Tobą, drogi Czytelniku.

Dopiero gdy na końcu rejsu dotrzemy do wioski, a w niej uda nam się znaleźć kogoś, kto zechce nas przeprowadzić przez dżunglę i wskazać drogę do miejsca, w którym przebywa jedno z ostatnich dzikich plemion Carapana, wtedy tak naprawdę zaczniemy się bać. Wtedy boją się wszyscy. Nawet miejscowi przewodnicy, którzy w pewnym momencie biorą nogi za pas i zostawiają biednego pana Wojciecha na pastwę dzikiej natury w puszczy amazońskiej. Wyobrażacie sobie? Sami, samiuteńcy na ogromnej połaci dzikiej przyrody, gdzie nic nie jest znane, gdzie nic nie jest pewne, gdzie niemal wszystko może przynieść śmierć…

A to nadal nie jest ten moment, w którym autor i my wszyscy zaznamy strachu absolutnego. To, co najgorsze, dopiero nadejdzie, kiedy spotkamy się oko w oko z Szamanem. Celowo piszę „Szaman” z wielkiej litery, bo to prawdziwy Szaman (nie oszust i szarlatan, który tylko udaje, że coś wie i potrafi, a których nie brakuje w amazońskich wioskach) – taki który posiada Moc, który zagląda do czyjejś głowy i czyta myśli, taki który leczy bez środków farmaceutycznych, taki który potrafi znikać… Włos na głowie jeży się od tego, co autor serwuje pod koniec Rio Anacondy… A jeżeli jeży się Czytelnikowi, to co przeżywał sam podróżnik?

Nie do pomyślenia… Do przeczytania! Gruntownego! Od deski do deski! A najlepiej dwa razy pod rząd. By poznać ten zanikający już kawałek świata, w którym cywilizacja jeszcze na dobre nie rozpanoszyła się, choć na Dzikich Ziemiach już stawia swoją obutą stopę. By poznać zwyczaje, kulturę i mentalność tych ludzi. By zobaczyć, jak żyją, co jedzą, czego pragną. Wreszcie, by zastanowić się nieco nad własnym życiem, tym czego pragniemy i do czego dążymy. Wierzcie mi, Rio Anaconda daje do myślenia mocniej niż niejedna obyczajówka czy poradnik z cyklu: „Co jest najważniejsze w życiu?” Rio Anaconda – to książka idealna pod każdym względem.

Ocena: 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuje wydawnictwu Zysk i S-ka.
Wyzwania: Polacy nie gęsi.

52 komentarze:

  1. Jedyna książka Cejrowskiego, której jeszcze nie czytałam, ale mam w planach :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię programy pana Wojtka, właśnie kupiłam na Targach Wyspę na Prerii i udało mi się parę słów z nim zamienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie wrażenie pan Wojtek na Tobie zrobił? :)

      Usuń
    2. Po prostu wspaniałe ;) Gdyby nie kolejka, stałabym tam i stala :) Bardzo go cenię :)

      Usuń
    3. To zazdroszczę Ci tego spotkania. :)

      Usuń
  3. Na mnie wciąż czeka ta lektura.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też lubię książki Cejrowskiego :) Wyspa na prerii czeka na przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Póki co czytałam dwie książki jego autorstwa i wiem, że mam ochotę na więcej!

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak jak Cejrowskiego jako człowieka niezbyt lubię (po jego wypowiedziach nie związanych z podróżami), tak po lekturze Rio Anakonda jego książki uwielbiam i cały czas poluję na pozostałe. Trzeba przyznać, że pan Cejrowski o podróżach pisze cudownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jako podróżnik to niesamowity człowiek i kopalnia wiedzy podawanej przez niego w fantastycznej formie. :)

      Usuń
  7. Lubię Cejrowskiego, to niezwykle barwna osobowość, ale moja siostra wręcz go uwielbia, dlatego jej polecę powyższą książkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja wciąż jeszcze nie poznałam żadnej jego książki. Wstyd:(

    OdpowiedzUsuń
  9. Widać przeglądarka robi mi małe psikusy, więc raz jeszcze pozachwycam się nad Cejrowskim <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam! :D
    Muszę kiedyś przeczytać jeszcze raz. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki pana Bosego można wałkować non stop... :)

      Usuń
  11. Czytałam jedną tylko (niestety!) książkę Pana Wojciecha ("Gringo wśród dzikich plemion") i nie zrecenzowałam jej właśnie z tych powodów, o których piszesz w pierwszym akapicie. Tylko jedną, bo tu chodzi o kasę - nie chcę wypożyczać tych książek, chcę je MIEĆ, chyba nie mogłabym się z nimi potem rozstać. To prawda - one dają do myślenia i przywracają do pionu o wiele bardziej niż niejeden mądry poradnik o życiu... I są tak pięknie wydane.

    W ogóle bardzo cenię poglądy Pana Wojciecha - także te polityczne, obyczajowe, społeczne - choć bywają bardzo radykalne i często budzą kontrowersję. Dla mnie to wyjątkowa osoba.

    Pozdrawiam! Narobiłaś mi apetytu.... :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już prawie zapomniałam jak my się kiedyś dobrze rozumiałyśmy. ;) Literacko i nie tylko (bo jako kierowcy aut jesteśmy też tak samo "dobre"). ;) Ja niestety z większością jego poglądów się nei zgadzam, ale na szczęście potrafię to oddzielić od życia podróżniczego tegoż pana. :) A apetyt po to jest, by go zaspakajać... :) Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
    2. Ja nie zapomniałam, Ew :)
      Jako kierowca nie zrobiłam nadal żadnych postępów i chyba w najbliższym czasie już tak zostanie.... ;/

      A mój apetyt jest teraz wielgachny, więc jakbym go tak zaczęła zaspokajać bez kontroli, to ... :))

      Usuń
    3. Nooo...To tak jak ja. ;) Cud motoryzacji w garażu nie stoi, ale mimo wszystko jeździ. Tylko nie ze mną. ;) Ale u Ciebie to zrozumiałe, że nie masz czasu na takie głupoty jak szkolenie się w jeździe. Apetyt teraz ważniejszy. ;) I niekoniecznie książkowy. ;)

      Usuń
  12. Do książek autorstwa Cejrowskiego nie trzeba mnie zbyt długo przekonywać. Bardzo lubię podróżować wraz z panem Wojciechem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie nawet wcale nie trzeba przekonywać. :)

      Usuń
  13. Mnie jakoś do książek Pana Cejrowskiego nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. To musi być wspaniała wędrówka z Panem Cejrowskim. Chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam i zgadzam się, że jest to lektura idealna. :) Zrobiła na mnie ogromne wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiesz że mój mąż to fan Cejrowskiego :) Ostatnio czytał "Wyspa na prerii" :) czy tą czytał, nie wiem, ale jeśli nie to na pewno przeczyta :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam to jakiś czas temu (zdaje się, że poprzednie wydanie), kiedy miałam fazę na Cejrowskiego i czytałam wszystko, co wpadło mi w ręce :) O ile na poglądy autora mogę się zżymać, to książki pisze naprawdę dobrze, jako autor ma niesamowitą charyzmę. Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? nic dodać, nic ująć. :) Miłego i spokojnego dnia życzę.

      Usuń
  18. Nie ma szans. Bardzo go nie lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Cejrowski czeka na swoją kolej ;) Ten człowiek ma u mnie duży plus za odwagę wypowiadania publicznie tego co myśli, choć nie ze wszystkim się zgadzam. Mimo to jednak zyskał moją sympatię i z chęcią oglądam jego programy. Mam wrażenie, że również zostanę fanką jego książek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podróżniczych na pewno. :) Nie ma rady, by było inaczej. :)

      Usuń
  20. A ja nadal książki Cejrowskiego mam przed sobą...

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja niedługo zabiorę się za "Wyspę na prerii". Wcześniej czytałam jedynie "Podróżnika WC" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tata czyta i bardzo mu się podoba. Jak skończy, jak się zabiorę ;)

      Usuń
  22. Programy Cejrowskiego czasem oglądałam, jednak nie za bardzo lubię akurat tą tematykę jeśli chodzi o książki. No, ale kto wie? Skoro jest tak dobra, to może się skuszę :)
    artemis-shelf.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam Cejrowskiego i jego programy telewizyjne. Książkę przeczytałam jedną "Gringo wśród dzikich plemion" i byłam nią oczarowana. Sięgnęłam po następną i okazało się, że jest przepełniona poglądami polityczno-społecznymi autora, więc doczytałam do połowy i porzuciłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, bo pan Bosy podróżniczo tylko fajnie pisze... ;) Chyba, że ktoś zgadza się z jego poglądami, to i te "inne" polubi. :)

      Usuń
  24. Uwielbiam Cejrowskiego, a każdą kolejną jego książkę połykam i oblizuję się ze smakiem. ;) Tą wspominam bardzo pozytywnie. :)

    booklovinbypas.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.