poniedziałek, 20 października 2014

Życie i czasy Stephena Kinga - Lisa Rogak





tłumaczenie: Robert Ziębiński
tytuł oryginału Haunted Heart: The Life and Times of Stephen King
wydawnictwo: Albatros
data wydania: 8 października 2014
ISBN: 9788378859864
liczba stron: 400


Czasami człowiek musi… Inaczej się udusi… Uuu… Tak mógłby podśpiewywać sobie Stephen King, gdyby znał piosenkę Jerzego Stuhra. Bo King naprawdę musi… Musi pisać niemal codziennie – a nie tylko czasami – by nie zwariować, by znów nie sięgnąć po wódę i kokę, by jego fani nie zrobili mu zbiorowego najazdu na willę w Bangor (stan Maine) i by w akcie desperacji nie cięli swoich rąk kartami jego powieści. Musi pisać, by żyć – przesadziłam? Niekoniecznie, ale do tego jeszcze wrócę.

Stephen Edwin King – postać kluczowa niniejszego tekstu jak i nieautoryzowanej biografii, którą czytałam w ostatnich dniach, pt. Życie i czasy Stephena Kinga autorstwa Lisy Rogak. Swoiste perpetuum mobile literatury popowej urodzone 21 września 1947 roku w Portland, w stanie Maine. Człowiek, który o mały włos w ogóle nie przyszedłby na świat – wszak jego matka, Nellie Ruth Pillsbury, miała być bezpłodna. Jednak jakaś niewidzialna siła (Bóg/przeznaczenie/przypadek) bardzo chciała, by malutki Steve pojawił się wśród nas. Może gdzieś tam w gwiazdach było zapisane, że ten chudy, nadzwyczaj szybko rosnący chłopak w okularach ze szkłami jak dwa denka od butelek ma zawojować świat literatury? Co by to nie było, nie zmienia to faktu, że talent Kinga ujawnił się szybko – w zasadzie już na początku czasów szkolnych (już wtedy pochłaniał książkę za książką), kiedy napisał swoje pierwsze opowiadanie. Jako dorastający chłopiec swoje teksty rozsyłał do różnych czasopism i wcale nie zrażał się ich odmową publikacji lub zwyczajnie – brakiem odpowiedzi. Pisał jak natchniony dalej.

Gdy obowiązek uczęszczania do szkoły już się skończył, a mały Steve stał się pełnoletnim Stephenem, wcale nie zrezygnował z edukacji. Wszak to ona pomogła mu w oszlifowaniu talentu, który odziedziczył w genach (po ojcu, który… również rozsyłał swoje teksty do czasopism). King rozpoczął studia na Uniwersytecie Maine w 1966 roku, a już dwa lata później poznał swoją obecną żonę, Tabithę, z którą ma trójkę dzieci: córkę Noami Rachel oraz dwóch synów, Josepha Hillstorma i Owena.

Poślubiłem ją dla ciała. Choć nie, tak naprawdę poślubiłem ją dla jej maszyny do pisania[1].

Tak pewnego razu powiedział King. Ja dodałabym do tego jeszcze, że poślubił Tabithę, by jego ziemski anioł stróż ciągle nad nim czuwał. Gdyby nie ona, jej stanowczość i ostatecznie twardy warunek, który mu postawiła (czyli: albo ona i dzieci albo nałogi), to Mistrza zwyczajnie mogłoby już nie być na ziemskim padole. Osobiście jestem pełna uznania dla niej – nie wiem, czy będąc na jej miejscu zniosłabym tyle lat życia u boku alkoholika i – nie bójmy się powiedzieć wprost – ćpuna. Między innymi także to potwierdza fakt, że są parą dobraną idealnie, a to, co ich łączy, to – banalnie mówiąc – ta prawdziwa miłość.

Nałogi – to niejedyne zagrożenie życia, które spotkało Stephena. Jak większość wytrawnych fanów jego twórczości wie, w 1999 roku King został potrącony przez samochód. Tylko łut szczęścia sprawił, że nie zginął wtedy na miejscu, a „jedynie” odniósł kilka poważnych obrażeń, z których leczył się przez długi czas i przez które wpadł w kolejny nałóg. Nadszedł taki czas w rekonwalescencji pisarza, że zaczął zwyczajnie symulować ból, by tylko móc zażyć kolejną dawkę leków.

Na szczęście i z tym nałogiem wygrał. Został mu jednak jeden, który nie daje mu spokoju po dziś dzień. Chodzi oczywiście o pisanie – choroba nie do pokonania w jego życiu. Ciągłe „pisarskie rozwolnienie”, jak mówi sam Mistrz. Coś, co najpewniej (tuż obok Tabithy i dzieci) ratuje mu życie każdego dnia. Bo King – to człowiek pełen lęków (jego fobiami można by obdzielić kilka osób), z obecnymi często w jego życiu myślami samobójczymi. I gdyby nie świat literatury, w którym na bieżąco rozprawia się z tym, co go przeraża, gdzie ukatrupia potwory ze swojej własnej szafy, to najpewniej już dawno przed jego nazwiskiem można by dodawać skrót „Ś.P.”

Kiedyś, na jednej z konferencji prasowych King powiedział, że wszystko go przeraża. I na tym właśnie zbudował swoje życie, swoje dzieła i markę, jaką samą w sobie się stał. I co pozostaje jego fanom? Chyba tylko życzyć mu wszystkiego przerażającego, bo dzień, w którym King przestanie się bać, najpewniej będzie ostatnim, w którym zechce coś napisać – tak mniemam.

Na koniec jeszcze słów kilka o samej biografii. Zagorzałych fanów Mistrza na pewno interesuje, czy po tej lekturze wyniosą jakieś nowe o nim informacje. Otóż nie. Nie nastawiajcie się na zalew nowych newsów z życia Kinga – jeśli traficie na coś, o czym jeszcze nie słyszeliście czy nie czytaliście, to z pewnością będzie to jakiś drobny epizod czy anegdotka z jego życia. Są też mniejsze lub większe rozbieżności „w zeznaniach”, bowiem okoliczności powstania Bastionu są nieco inne wg słów samego Kinga a inne u Rogak. Rage, który miał być rzekomą inspiracją dla Michaela Carneala (który zastrzelił trzech uczniów w liceum Heath w West Paducah), według znanych mi informacji zostało znalezione w jego pokoju, z kolei według Rogak – w szkolnej szafce. Jednak wyjątkowo czepliwym chyba nie należy być odnośnie tej biografii – w końcu brak jej autoryzacji. Ogólnie czyta się ją bardzo dobrze i szybko, Rogak całkiem zgrabnie zebrała i połączyła w całość różne teksty dotyczące Kinga (choć nie zawsze w sposób idealnie spójny).

Książka będzie całkiem dobrym wyborem dla osób zainteresowanych życiem jak i fenomenem Stephena Kinga, z tym że bardziej dla tych, którzy historii jego życia w małym palcu jeszcze nie mają. Fani Kinga niczego nowego tu nie znajdą, może nawet będą nieco rozczarowani małą liczbą zdjęć (tak jak ja sama), ale dla przysłowiowego sportu przeczytać twór Lisy Rogak jak najbardziej mogą.

Ocena: 4/6




[1] L. Rogak, Życie i czasy Stephena Kinga, Albatros Andrzej Kuryłowicz, Warszawa 2014, s. 101.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Albatros Andrzej Kuryłowicz.

50 komentarzy:

  1. Stosunkowo niedawno rozpoczęłam przygodę z autorem, ale to właśnie dlatego bardzo chciałabym przeczytać tę pozycję. Być może dowiedziałabym się czegoś nowego, choć czytałam wiele o Kingu - to myślę, że jeszcze wiele przede mną. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli dopiero zaczynasz to na pewno jeszcze wiele przed Tobą i ta książka będzie dla Ciebie cenna. :)

      Usuń
  2. Czyli jednak Mistrz trochę owija w bawełnę przedstawiając się w swoich książkach. W "Pamiętniku rzemieślnika" wspominał co prawda o swoich nałogach (bardziej o alkoholu), ale nie o lękach, ani o uzależnieniu o środków przeciwbólowych. Nieautoryzowana biografia nie brzmi zbyt dobrze. Nieautoryzowana to, jak niewiarygodna. Tak, czy inaczej biografia nie należy do moich ulubionych gatunków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jeśli chodzi o to uzależnienie (od leków) to było - można powiedzieć - małym pikusiem w porównaniu z uzależnieniem od alkoholu czy koki. Czy ta jest niewiarygodna? Absolutnie nie. Na pewno nie jest idealna, ale nie mogę powiedzieć, by była niewiarygodna.

      Usuń
  3. Dopiero poznaję twórczość Kinga, dlatego fajnie by było poczytać nie tylko "jego", ale "o nim" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mogłabym sobie odmówić tej książki;) must have!

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam twórczość Kinga (no dobra, część), ale jakoś jego życiem prywatnym nigdy się nie interesowałam. A tu proszę, interesująca postać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Taką biografię Kinga chętnie bym przygarnęła. ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dla mnie publikacja brzmi genialnie! Jako wielka fanką tego autora koniecznie musze przeczytać tą pozycje. Dopisuje do listy "musze przeczytac".

    OdpowiedzUsuń
  8. Czuję, że ta biografia by mnie zainteresowała, chętnie poznałabym mroczne ciekawostki na temat autora, bo niewiele wiem o życiu prywatnym Kinga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka pomoże Ci w uzupełnieniu tych braków.

      Usuń
  9. Już pierwszy akapit Twojej recenzji wprawił mnie w osłupienie... Bardzo chciałabym przeczytać tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Aż wstyd się przyznać, że przeczytałam tylko jedną książkę Kinga, i to jeszcze nie w całości. Ale teraz mam zamiar się "wziąć". Teraz już chyba do nich dorosłam, bo jednak są na wysokim poziomie. Za biografię zabiorę się za jakiś czas.

    Pozdrawiam, Mz. Hyde

    OdpowiedzUsuń
  11. W sumie niewiele wiem o Kingu, więc myślę, że byłabym usatysfakcjonowana lekturą. Choć wolę te publikacje, które zawierają dużo zdjęć. Mam wtedy większą frajdę czytania. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu jest ich raptem kilka, ale i tak warto się z tą biografią zapoznać. :)

      Usuń
  12. Ooo! Szkoda trochę, że nie ma żadnych nowinek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie czy dla Ciebie ich tu nie ma, ale dla nieznających zbyt dobrze Kinga... :)

      Usuń
  13. O Kingu chetnie poczytam. Lubię wywiady z nim, więc moze byc ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To biografia, nie wywiad, ale myślę, że Ci się spodoba. :)

      Usuń
  14. Jeśli chodzi o okołobiograficzne książki - to fantastycznie czytało mi się ,,Pamiętnik rzemieślnika", a autobiograficzne wtrącenia bardzo mnie zainteresowały. Jako że mam ,,kingoskrzywienie" :) i w sumie jak na fankę, to mało o nim wiem - na pewno się w książkę pani Rogak zaopatrzę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Osobiście nie przepadam za Kingiem, wolę innych pisarzy grozy, a ostatnio zafascynowałam się Cobenem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, pamiętam. :) A Coben też dobry, choć wg mnie dużo bardziej popowy od Kinga. :)

      Usuń
  16. Dla sportu mówisz...chyba jednak odpuszczę. Raczej niczego nowego się nie dowiem, kupować nie będę a wątpię, żeby moja biblioteka się skusiła;p

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja z chęcią przeczytam tę publikację. Kinga mi nigdy za wiele.

    OdpowiedzUsuń
  18. "Zycie i czasy..." - to brzmi trochę tak, jakby King był postacią z zamierzchłej przeszłości;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Rewelacji o życiu Kinga to tu nie było, ale i tak czytało się dobrze. Lubię czytać o pisarzach.
    pozdrawiam
    tommy z Samotni

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja w sumie o prywatnym życiu Kinga wiem mało, więc z chęcią się zapoznam z tą pozycją ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Do fanów tegoż autora się nie zaliczam, ale po książkę z chęcią sięgnę. Lubię czytać biografie.

    OdpowiedzUsuń
  22. O Kingu wiem już wiele, a skoro piszesz, że fani się niewiele dowiedzą to nie wiem czy jest sens abym się do niej w przyszłości przymierzyła :)) Niemniej jeśli zaistnieje taka okoliczność to sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja w zasadzie to prawie nic nie wiem o Kingu, no może oprócz tego co od czasu do czasu przeczytam na twoim blogu, więc myślę, że znalazłabym w tej książce sporo ciekawych informacji. Chętnie kiedyś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Oo ciekawa książka. Jak zapoznam się bardziej z książkami Kinga to przeczytam również opowieść o jego życiu :>

    OdpowiedzUsuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.