poniedziałek, 15 grudnia 2014

Australia - Barbara Dmochowska




wydawnictwo: Wydawnictwo Bernardinum
data wydania: 2014
ISBN: 9788378232728
liczba stron: 248


Wojciech Cejrowski, uznany podróżnik słynący m.in. z gawędziarskiego stylu opowiadania o swoich przygodach twierdzi, że każdy z nas może zobaczyć na własne oczy wszystko to, co widział on sam. Wystarczy tylko ruszyć swoje zacne cztery litery z kanapy i zacząć działać. „Żeby to było takie proste!” – myślałam po każdej przeczytanej lekturze jego autorstwa. Jednak okazuje się, że są na tym świecie ludzie, którzy w sposób mniej lub bardziej świadomy stosują się do jego rady. To znaczy, budzą się pewnego dnia i decydują: dziś wyruszamy w drogę! Podobnie postąpiła autorka książki Australia, Barbara Dmochowska, wraz ze swoim towarzyszem podróży.

Pewnego razu postanowili wprowadzić w życie swoje marzenia – wybrać się w bardzo daleką podróż i zwiedzić Australię. I pewnie nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego i wartego wydania książki, gdyby nie fakt, że za środek lokomocji robił im siedemnastoletni staruszek na czterech kołach – ledwie zipiące Subaru. Swą eskapadę rozpoczęli w Sydney, gdzie przywitał ich osławiony, piękny budynek opery oraz… charakterystyczny zwrot wiecznie wyluzowanych mieszkańców Australii, który będzie im towarzyszył już do samego końca podróży – „no worries”. Między jednym a drugim postojem cieszyli oczy pięknymi okazami, które my – zwykli śmiertelnicy – oglądać możemy tylko na zdjęciach lub w programach przyrodniczych: ptakami, koalami, wombatami, pingwinami i wieloma innymi stworzeniami. Kolejnym osławionym miejscem, do którego zawitali, było drugie co do wielkości miasto Australii – Melbourne. W Tasmanii nie mogło obyć się bez spotkania diabła tasmańskiego i wielu gatunków kangurów (sama nie wiedziałam, że jest ich tak dużo). Potem zahaczyli o Alice Springs, by ostatecznie wojaże zakończyć w Darwin.

Przygód większych i mniejszych mieli wiele, w tym jedną krwawą, co widać nawet na okładce książki. Adrenalina, zachwyt, strach, wycieńczenie upałem i ogrom szczęścia – tego dwojgu podróżników nie zabrakło ani przez chwilę podczas tej długiej wycieczki. Przy takiej relacji nie mogło, rzecz jasna, zabraknąć także zdjęć i jest ich w książce całkiem sporo – najwięcej z krajobrazami, ale nie brakuje też fotografii zwierząt, w tym pięknych i kolorowych ptaków. Co nie znaczy, że jestem fotorelacją w pełni usatysfakcjonowana, bowiem były miejsca tak wyjątkowe, które ta para odwiedziła, że aż prosiły się o uwiecznienie, a w książce się ich nie uświadczy, np. farma motyli (nie ma z niej ani jednego zdjęcia!) czy Wielkiej Rafy Koralowej (całe dwie fotografie).

Sama opowieść o podróży jest poprawna technicznie. Znajdą się w niej ciekawostki, kilka legend rodem z odwiedzanych miejsc czy delikatne rysy historyczne, ale całość podana jest w dość suchy sposób, bez werwy i animuszu. Nie wyczułam u autorki tego zachwytu, który najpewniej towarzyszył jej w czasie eskapady. Oczywiście nie wymagam tu, by każdy podróżnik charakteryzował się tak mistrzowskim gawędziarstwem, którym dysponuje sam Cejrowski, ale jednak w tym przypadku przydałoby się więcej życia. Z tego powodu książka najpewniej nie zagości w mojej pamięci na długo.

To nie zmienia faktu, że fani książek podróżniczych tę pozycję w swojej biblioteczce mieć powinni, zwłaszcza ci kolekcjonujący serię „Poznaj Świat”. Wydawnictwo Bernardinum jak zwykle nie zawodzi w kwestii jakości wydania. Styl i klasa sama w sobie.

Ocena: 3/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Bernardinum.
Wyzwania: Polacy nie gęsi.


36 komentarzy:

  1. Miło wspominam lekturę :) Co do zdjęć, to widać, że były robione ładnych kilka lat temu i ich jakoś odbiega mocno od dzisiejszych standardów. Może autorzy mają zdjęcia z farmy motyli, ale przez jakość nie nadawały się do zamieszczenia w książce? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może, ale i tak szkoda, że ich nie ma. Nawet w marnej jakości. :)

      Usuń
  2. Książki podróżnicze są moim ulubionym gatunkiem w zasadzie, więc po ,,Australię" na pewno sięgnę jak znajdę tylko czas :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem fanką literatury podróżniczej, więc raczej się nie skuszę na powyższą książkę, tym bardziej, że jak widzę, szału nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapowiadało się nieźle, szkoda, że się zawiodłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, szkoda, ale odbije to sobie inną książką. :)

      Usuń
  5. Lubię literaturę podróżniczą i może kiedyś po ,,Australię" sięgnę, ale nie ma pośpiechu - to nie jest najbardziej interesujący mnie zakątek świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, nie ma się za bardzo do czego śpieszyć. ;)

      Usuń
  6. Ja dopiero rozpoczynam swoją przygodę z powieściami podróżniczymi, a po tę być może sięgnę bo w sumie to chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej o Australii:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie przekartkowałabym tę książkę dla samych ilustracji... ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Ale to nie jest książka Cejrowskiego. ;)

      Usuń
  9. Do Australii prawdopodobnie nigdy się nie wybiorę, chociażby ze względu na ilość pająków i innych ohydnych stworzeń, więc muszę zadowolić się książkami podróżniczymi. Szkoda, że pani Dmochowska nie przekazała emocji towarzyszących kolejnym etapom podróży, więc możliwe, że poszukam innej lektury o wyprawie do Australii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, i mnie pająki odstraszają od Australii. Inne zwierzęta jakoś bym przebolała, ale nie pająki. ;)

      Usuń
    2. Obojętnie czy boso czy starym Subaru... najważniejsze, to opisać to potem z ikrą...

      Usuń
    3. Tak jest, Olu. Tu ikry zdecydowanie brakuje.

      Usuń
  10. Jestem już po lekturze i jak na pierwsze spotkanir z Australią, było całkiem niezłe. Niebawem zamieszczę swoją recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  11. To książka nie dla mnie. A mogła być naprawdę interesująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieco więcej ikry...i byłaby naprawdę dobra... :)

      Usuń
  12. Bardzo lubię tę serię, więc i tę książkę na pewno przeczytam, choć mają kilka słabszych pozycji. Lubię czuć entuzjazm podróżującego, bo sama (gdziekolwiek jadę) jestem jednym wielkim kłębkiem emocji i ciężko mi się czyta takie relacji, w których takiego entuzjazmu nie ma. Mam wówczas wrażenie, że czytam podręcznik do geografii. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem...tu emocji będzie nieco więcej niż przy czytaniu podręcznika do geografii, ale niewiele więcej. ;)

      Usuń
  13. wiesz, że nie przepadam za tym typem książek. Jakoś jedyne, które nawet mi się podobają to powieści Cejrowskiego - podoba mi się jego styl opowiadania historii;) Dlatego tym razem się nie skuszę!

    OdpowiedzUsuń
  14. Może kiedyś przeczytam. Muszę jednak przyznać, że jeżeli chodzi o literaturę podróżniczą, to w pierwszej kolejności chciałabym nadrobić zaległości w książkach właśnie Wojciecha Cejrowskiego. Lubię jego opowieści, a w sumie niewiele tytułów przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny pomysł! zacznij od Cejrowskiego. Jego książki podróżnicze na pewno pokochasz. :)

      Usuń
  15. Mojemu mężowi marzy się podróż do Australii, mnie trochę mniej (śmieję się, że tam wszystko jest trujące albo po jadowite :P). Mnie bardziej ciągnie do Nowej Zelandii :) Chociaż gdybym jakimś niespodziewanym trafem dostała szansę na podróż do Australii to też bym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bym się skusiła. ;) Mimo pająków. ;)

      Usuń
  16. Coś dla mojego szalonego brata, ale chyba nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.