wtorek, 23 grudnia 2014

Benny i Joon reż. Jeremiah S. Chechik i... :)





Kochani, jutro zaczynamy świętowanie. Aura świątecznie nie nastraja (u mnie śniegu brak), ale mam nadzieję, że nastrój w Waszych sercach dopisuje. Na te Święta Bożego Narodzenia chciałabym Wam życzyć tego, co najlepsze, czyli zdrówka (bo ono jest najważniejsze - nigdy o tym nie zapominajcie), spokoju w rodzinie, szczęścia, wielu uśmiechów, smakowitego jedzonka (takiego, które lubicie najbardziej) i wspaniałych prezentów, w których dominować będą... tak, książki. :) I pamietajcie, by znaleźć choć chwilę na czytanie. 

Ściskam Was wszystkich świątecznie i zostawiam ze spontanicznym tekstem nt. filmu, który może nie jest tym typowo świątecznym, ale na ten czas nadaje się wyśmienicie. Jest tak naładowany pozytywną energią, humorem i uczuciami, że największy smutas uśmiechnie się podczas tego seansu - gwarantuję! :)

***************



gatunek: dramat, komedia, romans
produkcja: USA
premiera: 16 kwietnia 1993
reżyseria: Jeremiah S. Chechik
scenariusz: Barry Berman


Piszę ten tekst pewnego niedzielnego wieczoru. Od jakiejś godziny bliźniacy Craig i Charlie z The Proclaimers głośno śpiewają mi w kółko wciąż tę samą piosenkę, pt. I Gonna Be (500 miles). Jest już naprawdę późno, domownicy już śpią, więc lada chwila spodziewam się wizyty policjantów pragnących upomnieć mnie za zakłócanie ciszy nocnej. Jeśli do tego nie uda mi się powściągnąć przy nich moich paralitycznych pląsów, które w moim głębokim przekonaniu są tańcem, to panowie ci najpewniej zadzwonią po posiłki rodem z pobliskiego szpitala psychiatrycznego. Czasu jakby coraz mniej, więc do rzeczy!

O co chodzi? O wariatów. O miłość. O film. I Johnny’ego Deppa też. W sumie o niego rozchodzi się tu najmocniej. Nie jest tajemnicą, że tego aktora kocham miłością bezwarunkową od niepamiętnych czasów, za każda rolę, za styl, za ekscentryczność, za c(i)ałokształt… Do dziś przekonana byłam, że miłość ta wyżej już wznieść się nie może – błąd! Może i bezwstydnie pnie się ku niebiosom, zostawiając mnie tu, na ziemi z jeszcze ciepłymi wspomnieniami po filmie pt. Benny i Joon w reżyserii Jeremiah S. Chechika. Benny (Aidan Quinn) – to pracownik warsztatu samochodowego, który stara się jak może, by połączyć pracę z koniecznością opieki nad swoją chorą psychicznie siostrą Joon (Mary Stuart Masterson). Co rusz zatrudnia nowe opiekunki, które zajmują się dziewczyną w godzinach jego pracy, ale te nigdy na dłużej nie zagrzewają miejsca w domu rodzeństwa. A to jednej problematycznie pachną włosy, a to druga używa kiepskich metafor… Krótko mówiąc, ciężko sprostać specyficznym wymaganiom i potrzebom Joon. Zatem Benny znów musi szukać kogoś do pomocy, ale los sam podsuwa mu rozwiązanie, kiedy to w ramach pokerowej przegranej musi przyjąć pod swój dach Sama, kuzyna swojego przyjaciela (w tej roli: Johnny Depp). I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że Sam również ma problemy psychiczne i między nim a dziewczyną rodzi się uczucie.

I czego tu chcieć więcej? Depp grający zakochanego wariata – to kwintesencja tego filmu. Mało tego, on ten obraz zwyczajnie ukradł. Gdy w jednej ze scen pojawia się Sam, pozostali aktorzy giną jak we mgle – zdają się być niewidoczni. Jedynie Masterson usiłuje dotrzymać kroku Deppowi, ale gdzie jej tam do Mistrza Ról Ekscentrycznych… Depp z przeciętnego filmu o lekkim zabarwieniu humorystyczno-romantycznym robi obraz, który bez wątpienia na długo zapada w pamięć. Johnny w tym filmie – to pozytywny wariat, zakochany wariat, który może i do końca nie jest świadom, co znaczy miłość, ale kocha całym sobą i nie krępuje się, by okazać to na różne sposoby, skrajnie odbiegające od zasad zdroworozsądkowych. I ile przy tym budzi pozytywnych emocji, dowie się tylko ten, kto sam zasiądzie przed ekranem i prześledzi dokonania zakochanego młodzieńca z kapeluszem na głowie.

Depp, jak niemal w każdej ze swych ról, czaruje stylem gry aktorskiej, urzeka nietuzinkowością, charyzmą, realizmem i stuprocentowym oddaniem się granej postaci. Patrząc na niego, nie ma się wrażenia, że to aktor odgrywający rolę, za którą mu zapłacono. Ma się wrażenie, że on naprawdę jest tą postacią – Johnny jest Samem, zwichrowanym psychicznie młodzieńcem z iluzjonistycznym talentem, który robi tosty za pomocą żelazka.




- (...) do topienia sera lepiej używać ustawienia jak na wełnę.- Mówiłam mu.- Tak? A na co nastawił?- Na sztuczny jedwab[1].

Dobrze, więc mamy tu z lekka ckliwą opowiastkę z humorystycznym zacięciem, ale czy można z niej wynieść coś więcej? Jakiś morał, przesłanie, dobrą radę choćby? Nie można, a wręcz trzeba to zrobić. Trzeba odkryć w sobie takiego pozytywnego wariata, choć przez chwilę nim się poczuć i zapomnieć o racjonalizmie, powadze i do bólu ułożonym trybie życia. Trzeba dać się ponieść emocjom i zwyczajnie czasem… zrobić coś głupiego. Dla siebie, dla rodziny, dla partnera – tańczyć z kijem od szczotki przy sprzątaniu, śpiewać do dezodorantu przed lustrem w łazience, usmażyć z rana nago jajecznicę (uważając na pryskający tłuszcz!), dla lubego podśpiewując przy tym I Gonna Be (500 miles)… Cokolwiek – im większa tzw. korba w głowie, tym większy uśmiech na Twojej i czyjejś twarzy.

I jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości, to Benny i Joon polecam każdemu bez wyjątku, ale ostrzegam… Seans grozi dożywotnim zakochaniem się w Deppie. A co z tymi, którzy już go kochają? Ci go kochać bardziej już nie mogą, więc tylko wypolerują ramki na ołtarzyku z jego zdjęciami. Za co i ja się wezmę, gdy pożegnam panów w niebieskich koszulach.

Dobry wieczór panom. Jak miło, że panowie wpadli!




[1] Benny i Joon, reż. Jeremiah S. Chechik, 1993.


Uwaga! Ta piosenka uzależnia! :)


50 komentarzy:

  1. Ewuś, życzę Ci wspaniałych, pełnych magii Świąt:) Film znam i podpisuję się pod Twoimi słowami:) Pozdrawiam świątecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie i oczywiście wzajemnie, Olu. :) Pozdrowienia także dla córy, Kingomaniaczki. :)

      Usuń
    2. O, dziękuję:) W swoim imieniu i oczywiście w imieniu córki:) Przekonuję się, że pasja bibliofilów-zbieraczy nigdy się nie kończy. Kiedy uzbierała kolekcję - zaczyna od początku... teraz będzie gromadzić w oryginale...

      Usuń
    3. Haha, świetnie! Jeśli ma profil na FB to niech dołączy do grupy Stephen King Polska i pochwali nam się kolekcją. :) My, Kingoholicy chętnie i z wypiekami na twarzy podziwiamy zdobycze innych. :)

      Usuń
  2. Chętnie obejrzę, na pewno świetny film, bo masz dobry gust :) Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jak miło. :) A film faktycznie dobry. Zresztą, skoro gra w nim Depp to inaczej być nie może. :) Wesołych! :)

      Usuń
  3. Życzę Ci wspaniałych, magicznych Świąt i wielu książkowych prezentów pod choinką!
    Mam teraz straszną fazę na filmy i każdego dnia staram się jakiś obejrzeć, więc "Benny i Joon" już czeka w kolejce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Super, daj znać czy film Ci się podobał (ale jakoś nie wątpię, że tak będzie). :)

      Usuń
    2. Melduję, że film bardzo mi się podobał i poprawił mi humor:)

      Usuń
    3. O! Cieszę się bardzo. :) Prawda, że nastraja pozytywnie? :)

      Usuń
    4. Dokładnie tak, bardzo pozytywny film:)

      Usuń
  4. Samych przyjemnych chwil w te Święta Ewo:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na film jednak się nie skuszę, ale dziękuję za życzenia i wzajemnie życzę czarodziejskich chwil, ciepłej rodzinnej atmosfery, uśmiechów, zdrówka, pyszności na stole, cudownych prezencików i spełnienia wszystkich marzeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i wzajemnie. Najlepszości! :)

      Usuń
  6. Ja Tobie również życzę Kochana cudownych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  7. W najbliższych dniach na pewno nie obejrzę tego filmu, z braku czasu. Ale może kiedyś. Bogatego książkowego Mikołaja!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeżeli gra tam Johny Deep to mnie już niczym innym zachęcać nie trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I taki komentarz bardzo mi się podoba. ;);)

      Usuń
  9. Ewo, magicznych Świąt życzę :-)) A filmu nie znam, ale... bardzo mi się marzy już... :-)) Serdeczności :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje i wzajemnie. :) A film gorąco polecam. :)

      Usuń
  10. Wesołych Świąt! :) Filmu nie oglądałam, ale może kiedyś zerknę na niego.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystkiego, co najlepsze, na te Święta i Nowy Rok:)

    OdpowiedzUsuń

  12. Życzenia świąteczne zawsze najlepiej składać osobiście, jednak ponieważ nie mam takiej możliwości, postanowiłam zrezygnować z oklepanych formułek i dla wszystkich moli książkowych przygotować w tym roku coś specjalnego :). Zapraszam na mojego bloga, na którym znajdziesz filmik, który możesz potraktować jako kartkę świąteczną w wersji deluxe ;). Mam nadzieję, że Ci się spodoba i WESOŁYCH ŚWIĄT! :)
    Pozdrawiam,
    Esa

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudownych, radosnych Świąt i wszystkiego dobrego w nowym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ewcia! Wszystkiego dobrego na Święta i cały Nowy Rok :) A film po prostu uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Wcale się nie dziwię, że go uwielbiasz. :) Ja też! :) Dziękuję i nawzajem. :)

      Usuń
  15. I dla Ciebie - zdrowych, spokojnych i w rodzinnym gronie świąt Bożego Narodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  16. No po takiej entuzjastycznej opinii nie mogłabym nie zwrócić uwagi na ten film. Fajnie jest czasami obejrzeć coś superpozytywnego i optymistycznego, będę pamiętać o tym filmie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że fajnie. :) Nakręca pozytywnie ten film. :)

      Usuń
  17. Dziękuję za piękne życzenia. :)Zaryzykowałam i słucham piosenki... Jestem ciekawa, czy będzie za mną chodzić przez całe Święta. :)
    Film chętnie obejrzę. Faktycznie to świetna propozycja, szczególnie na ten okres.
    Życzę Ci trochę zaczytanych, ale przede wszystkim bardzo magicznych Świąt, cieszenia się z małych i dużych szczęść. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i wzajemnie oczywiście. :) Znajdź chwilkę dla książki. :)

      Usuń
  18. Zatem ciepła w sercu życzę i białego puchu na zewnątrrz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z puchem może być marnie, ale ciepło już jest. :) Dziękuję i wzajemnie! :)

      Usuń
  19. Zdrowych i Pogodnych Świąt! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Tobie Także spokojnych i pogodnych Świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  21. "Benny i Joon" to rzeczywiście zwariowany film :) Zresztą ja lubię chyba każdy film z Deepem, choćby najdziwaczniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. Film z Deep'em wydaje się być kuszący.

    OdpowiedzUsuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.