sobota, 7 lutego 2015

Duchy wiatru - Mons Kallentoft





tłumaczenie: Anna Krochmal, Robert Kędzierski
tytuł oryginału: Vindsjälar
wydawnictwo: Rebis
data wydania: 27 stycznia 2015
ISBN: 9788378185871
liczba stron: 304


Przy okazji ostatnio czytanej przeze mnie lektury zaczęłam zastanawiać się: jaki obraz ludzi w starszym wieku funkcjonuje w naszym społeczeństwie? Czy widzimy ich jako wesołych i pełnych życia staruszków, którzy nie dają się upływowi czasu? Czy raczej jako niedołężnych starców z cierpieniem wypisanym na twarzach? Ostatecznie doszłam do wniosku, że byłby to obraz słodko-gorzki, zdecydowanie z przewagą tego drugiego…

Mons Kallentoft
Nie lepszy obraz ludzi w podeszłym wieku zamieszkujących jeden z domów starców w Linköping wyziera z kart powieści Monsa Kallentofta pt. „Duchy wiatru”, która jest kolejną częścią cyklu z komisarz M.F. w roli głównej. Keruben to miejsce z pozoru przyjazne ludziom w jesieni życia. Zdaje się, że są tu szczęśliwi, mimo że rodziny wolały ulokować ich w takim miejscu niż zająć się nimi osobiście. Mają tu zapewnioną opiekę, wikt, rozrywkę i spokój na stare lata. Teoretycznie niczego pensjonariuszom domu nie brakuje. Skoro tak, to dlaczego pewnego dnia jeden z mieszkańców ośrodka zostaje znaleziony martwy w swoim pokoju? Komisarz Malin Fors w pierwszej chwili podejrzewa, że było to samobójstwo, jednak głębsze dochodzenie wyciąga na światło dzienne wiele ciekawych faktów, które sugerują, że do śmierci pensjonariusza ktoś mógł się przyczynić.

Śledztwo obnaża brutalne realia związane z funkcjonowaniem tego rodzaju ośrodków: przemęczeni pracownicy, których wciąż jest za mało, koszmarne wyżywienie, wieczne oszczędzanie na wszystkim, nawet na środkach opatrunkowych czy pieluchach (zaniedbani staruszkowie godzinami tkwiący we własnych odchodach – to, jak się okazuje, wcale nieodosobnione przypadki).

Mimo że Malin w swojej pracy zawodowej widziała już wiele, to owo śledztwo zaskoczy ją nieraz i odsłoni przed nią nowe, niezbadane wcześniej rejony ludzkiej psychiki – te najciemniejsze, te, które sprawiają, że człowiek jest w stanie posunąć się do wszystkiego, by osiągnąć to, czego pragnie.

Oczywiście nie tylko na postaci samej komisarz opiera się cała powieść Kallentofta. Zaskoczyło mnie to, że autor zdołał zmieścić tak wielu bohaterów w dość krótkiej historii i zrobił to tak, że nie ma się poczucia, iż jest ich za dużo. Formą i stylem „Duchy wiatru” do złudzenia przypominają poprzedni tom serii, „Wodne anioły”. Tu też mamy przeplatankę narracyjną (raz narracja pierwszoosobowa, a raz trzecioosobowa) i tu też zmarli przemawiają do czytelnika zza światów. Widać wyraźnie, ze autor bardzo starał się, by jego powieść wyróżniała się w natłoku innych kryminałów i to po raz kolejny udało mu się. Jednak w całej tej opowieści brakuje napięcia, uczucia zaintrygowania tym, co za chwilę może się wydarzyć – książkę czyta się szybko, ale bez większego zaangażowania. Osobiście twierdzę też, że pisarz nie wycisnął z pomysłu osadzenia części akcji w domu starców tego, co niewątpliwie mógłby wycisnąć – nie wykorzystał w pełni jego potencjału, a szkoda, bo na tej bazie mógłby powstać naprawdę emocjonujący dreszczowiec.

Ostatecznie jednak powieść wypada dobrze i poziomem dorównuje „Wodnym aniołom”. Nie jest od poprzedniczki gorsza, a to już bez wątpienia jest plus. Wierzę, że fani Kallentofta nie przejdą wobec jego nowej pozycji obojętnie i myślę, że nie będą czuć się rozczarowani, choć do zachwytu może być im daleko. Dla nałogowych pożeraczy kryminałów skandynawskich – to naturalnie pozycja obowiązkowa.

Ocena: 4/6


Oficjalna recenzja dla Lubimy Czytać - LINK.

42 komentarze:

  1. O starości wiem dość dużo. Czasami stoję z kubkiem parującej kawy w rękach i wyglądam przez okno zastanawiając się, czy przypadkiem nie wiem o starości zbyt dużo? Nie udała się, to pewne. Po książkę nie sięgnę, jak dla mnie nie ten czas, nie to miejsce, ale jak zwykle zachwycasz mnie lekkością myśli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd Twoja bogata wiedza nt. starości? Dzięki. :)

      Usuń
    2. Kiedyś opowiem, poza wirtualnym spojrzeniem tego wirtualnego smoka ;)

      Usuń
  2. Tadeusz Przypiorek6 lutego 2015 20:38

    Król skandynawskich kryminałów jest tylko jeden, Jo Nesbo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyt mało książek Nesbo znam, by te słowa potwierdzić lub im zaprzeczyć. Wiem natomiast, że Kallentoft mistrzem kryminału zdecydowanie nie jest. :)

      Usuń
    2. Chętnie się z Tadeuszem zgodzę. :) Ale Kallentofta też kiedyś spróbuję, żeby mieć własne zdanie.

      Usuń
    3. Spróbować nie zaszkodzi. :)

      Usuń
  3. ech, jak patrzę na zdjęcie autora, myślę sobie tylko jedno: czytałabym!

    OdpowiedzUsuń
  4. W tym roku już poważnie zachorowały 3 babcie - moja i 2 przyjaciółek, cóż za zbieg okoliczności. Eh starość jest naprawdę straszna.. Chętnie przeczytam książkę jak tylko na nią trafię!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fabuła wydaje się całkiem ciekawa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł na nią do końca wykorzystany nie został wg mnie, ale i tak czyta się dobrze. :)

      Usuń
  6. Nie znam twórczości tego autora, ale jakoś nie czuję chęci, aby coś zmienić w tym kierunku. Po prostu nie zaiskrzyło i tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobra książka, po zakończeniu czytania której nie czułam rozczarowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie, choć w pełni usatysfakcjonowana też nie byłam. :)

      Usuń
  8. Raczej nie dla mnie ta książka ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie do końca lubię się z książkami Kallentofta i mimo że czytałam dopiero dwie, to drażni mnie nieco schemat w postaci tych monologów zmarłych. Jak widzę autor konsekwentnie trzyma się tego zabiegu, więc muszę się z tym pogodzić jeśli chce poznać kolejne jego powieści. A chcę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, autor nadal to praktykuje, choć to akurat mnie się podoba. :) Takie głosy z zaświatów. :)

      Usuń
  10. Nie znam twórczości tego autora. Trzeba jednak przyznać, że sama okładka tej książki robi niemałe wrażenie. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nadrobię pierwszą część, a potem pomyśli się o kontynuacji.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mówi się, że starość się naszemu stwórcy nie udała i coś w tym jest. Książka mnie zainteresowała i chętnie do niej zajrzę, jeśli będę miała okazję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak. Zdecydowanie coś w tym jest...

      Usuń
  13. kurcze jakoś mnie sama fabuła nie porywa, ale faktem jest to iż u Nas często traktuje się starsze osoby jak trędowate. A niby nasza "polska" wiara mówi o czymś innym...

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytanie o starszych ludziach jest niezwykle przygnębiające, zwłaszcza, ze często są po prostu zaniedbywani. Zwłaszcza w takich ośrodkach. Mimo wszystko niewielu jest ludzi, którzy z pasją oddali by się opiece nad niedołężnymi ludźmi.
    Chętnie przeczytałabym ta powieść, no ale skoro to jest kolejny tom, to najpierw muszę nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, niekoniecznie. Te tomy łączy tylko sama postać pani komisarz i spokojnie można je czytać w różnej kolejności. nie ma to wpływu na odbiór powieści.

      Usuń
    2. To dobrze, bo już się obawiałam, że czytając tom siódmy, będę "czuła luki" z sześciu poprzednich.

      Usuń
    3. Nie, spokojnie. Bez obaw. :)

      Usuń
  15. Fajnie, że pozytywnie ją oceniasz:) Bo chyba najgorsze dla czytelnika jest poczucie, że spędza się czas z książką, która zawodzi.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zaskoczyła mnie treść książki, po okładce i tytule spodziewałam się czegoś innego!

    OdpowiedzUsuń
  17. Muszę się zabrać do książek tego autora. Mam nawet w domu "Jesienną sonatę" ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie słyszałam o tym autorze i serii. Najwyraźniej wiele tracę.Ten tytuł mocno mnie zaciekawił, ale zacznę od początku :)

    OdpowiedzUsuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.