czwartek, 2 kwietnia 2015

Na dno - Quentin Bates





tłumaczenie: Wojciech Kallas
tytuł oryginału: FROZEN OUT
wydawnictwo: C&T Crime & Thriller
data wydania: 3 grudnia 2014
ISBN: 9788374703062
liczba stron: 334


Zastanawiałam się kiedyś, jakie tło geograficzne jest odpowiednie dla rasowego i trzymającego w napięciu kryminału. I choć tak naprawdę dobry pisarz postara się, by każde miejsce na Ziemi było dobre dla jego powieści, to w moim odczuciu najlepiej w tej roli sprawdzają się kraje nordyckie. Autorzy pochodzący z tamtych rejonów nierzadko są mistrzami w oddawaniu w swoich książkach klimatu tych na ogół zimnych i wietrznych zakątków. A czy pisarz, który nie pochodzi stamtąd, ale mieszkał tam przez pewien okres, ma szansę dotrzymać kroku tamtejszym twórcom?

W ostatnich dniach dzięki kryminałowi pt. Na dno Quentina Batesa przyszło mi się przekonać, czy to możliwe. Autor jest Brytyjczykiem, który pewnego razu postanowił rzucić wszystko i wyjechać hen daleko, obierając za metę swojej podróży Islandię. Tak się w majestacie tego państwa zatracił, że chwilowy wypad przerodził się w długi pobyt, który nie tylko rozkochał go w tym miejscu, lecz także dodał mu weny twórczej. Weny w mrocznej odsłonie: głównym tematem tej powieści jest bowiem zagadkowa śmierć pewnego mężczyzny. Jego zwłoki pływające u brzegu morza odnajduje przypadkowy człowiek, który informuje o tym miejscową policję. Śledztwo spada na barki sierżant Gunnhildur Gisladóttir i natychmiast rusza z kopyta. Pierwsze fakty wskazują na to, że śmierć mężczyzny nastąpiła w wyniku nieszczęśliwego wypadku, jednak kolejne zdają się temu przeczyć: bo jakim cudem denat utonął w miejscu oddalonym o około sto kilometrów od tego, w którym po raz ostatni widziano go żywego?

Sprawa okazuje się dużo bardziej zawiła, niż początkowo zakładano – zwłaszcza że może mieć związek z nowo powstającą w pobliżu firmą oraz innym tajemniczym zgonem, który miał miejsce niewiele wcześniej. Śledztwo z dnia na dzień staje się coraz bardziej żmudne i zawikłane, jednak autor nie uronił z niego ani kropelki. Doprawdy rzadko spotykam się z tak szczegółowo i misternie opisanym procesem dochodzenia kryminalnego. Bez wątpienia jest to największy plus powieści, jednak w moim skromnym odczuciu na tym jej pozytywne strony się kończą.

Szczerze mówiąc, wiedziona rzekomym zachwytem pisarza nad rejonami islandzkimi, spodziewałam się znakomitych opisów tła geograficznego powieści, specyficznego nadmorskiego i chłodnego klimatu, który za pośrednictwem kart książki przenikałby mnie na wskroś – niestety niczego takiego nie doświadczyłam.

Kolejny mankament to dreszczyk emocji, napięcie, którego również mi tu zabrakło. Zdaję sobie sprawę z tego, że kryminał wcale nie ma obowiązku zawierać elementów thrillera, jednak jakieś emocje winien wywoływać u czytelnika. Na dno czyta się beznamiętnie i bez większego zaangażowania. Równie „duże” emocje wywołują bohaterowie, którzy ani nie dają się lubić, ani nienawidzić.

Reasumując, Na dno nie jest w moim odczuciu kryminałem wysokiej jakości. Wiele mu brakuje, ale potencjał w sobie ma. Jedynym, ale za to dużym plusem jest dobrze opisany proces śledztwa, a to – jakby nie było – ważny element, który dodaje fabule każdego kryminału jakże cennego realizmu.

Ocena: 3/6


Za możliwość przeczytania książki dziękuję jej Autorowi.

40 komentarzy:

  1. To chyba nie do końca moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, bo wydawało mi się, że skoro kryminał islandzki, to będzie mrocznie, mocno i... ogólnie, że książka będzie miała w sobie to coś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli kryminał, to tylko z górnej półki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że nie wywołuje emocji, to dla mnie spory minus.

    OdpowiedzUsuń
  5. Słabe kryminały zawsze mnie ranią, dlatego daruje sobie tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro to taki przeciętniak, to ja jednak podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  7. Już od jakiegoś czasu nie czytam kryminałów, bo w pewnym momencie poczułam nimi przesyt, ale powoli już zaczynam tęsknym okiem wypatrywać czegoś dobrego :) W tym przypadku jednak chyba moje oko będę musiała zwrócić w jakąś inną stronę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zalecam zdecydowane odwrócenie wzroku. ;)

      Usuń
  8. A nie masz czasem dość, sięgając po kolejny kryminał, w kółko powtarzającego się motywu dryfującego w wodzie ciała ? Bo ja czasem tak. Choć mam świadomość, że przecież wszystko już było, więc trzeba ten fakt zaakceptować. Ale jednak. Bardziej ucieszyłabym się chyba z trupa w szafie ;), od którego rozpoczęła się akcja.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, tego typu motywów też sporo w kryminałach, ale w ostatnim czasie nie natykam się na nie zbyt często. Pewnie dlatego jeszcze mnie nie drażnią. ;)

      Usuń
  9. Szkoda, że powieść wypada stosunkowo słabo, bo spodziewałam się ciekawszej historii. Brak opisów geograficznych jeszcze bym wybaczyła, ale brak napięcia to już poważna wada, więc nie skuszę się na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie książka była zwyczajnie nudna, ale...Może komuś innemu się spodoba. :)

      Usuń
  10. Już myślałam, że znalazłam kolejny interesujący tytuł, ale chyba jednak nie jest tak rewelacyjny jak się zapowiadał :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba sobie podaruję ten kryminał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie będę Cię namawiać do tej lektury. :)

      Usuń
  12. Magdalena/Niben3 kwietnia 2015 17:22

    Nie wiedziałam, że jest takie wydawnictwo oO Aczkolwiek chyba wiele to nie wydają i jakoś tak aktywni nie są.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze przyznam, że przy okazji tej lektury dopiero dowiedziałam się o ich istnieniu. :)

      Usuń
  13. W ogólnym rozrachunku ta książka wypada słabiutko. Chyba odpuszczę sobie jej lekturę. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Szkoda... Nie lubię beznamiętnych książek. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Za książkę podziękuję.
    Kochana życzę radosnych, smacznych i wyjatkowych świąt. Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Basiu i Tobie też Wesołych Świąt. :)

      Usuń
  16. W takim razie podziękuję, chyba, że już nie będę miała, co czytać, ale na to się póki co nie zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tadeusz Przypiorek9 kwietnia 2015 09:35

    Czyżby skończyły się Tobie Ewo dobre książki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W żadnym wypadku. :) Niebawem kolejne recenzje. :)

      Usuń
  18. Ja niedługo się za nią zabiorę - nie nastawiam się! zobaczymy co mi to da ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby Tobie bardziej przypadła do gustu niż mnie. :)

      Usuń
  19. Szkoda i tego braku opisów stricte geograficznych i dreszczyku emocji.

    OdpowiedzUsuń
  20. Chyba się nie skuszę, skoro Ciebie nie przekonała ta książka ;)

    OdpowiedzUsuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.