piątek, 20 września 2013

"Burza słoneczna" Åsa Larsson + Dyskusyje


Kochani! Już jest! Mówię oczywiście o pierwszym tematycznym wpisie na Dyskusyje. :)
Zapraszam do odwiedzin, czytania oraz... dyskutowania! :D


*****************************************




tłumaczenie: Beata Walczak-Larsson
tytuł oryginału: Solstorm
seria/cykl wydawniczy: Rebeka Martinsson tom 1
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: 26 września 2013, 19 września 2013 e-book
ISBN: 9788308052174
liczba stron: 364


Morderstwo na tle zorzy polarnej


Czasem, mimo że bardzo chce się zacząć robić coś w określonej kolejności, bo sytuacja tego wymaga, dzieje się inaczej. Ostatnio łapię się na tym, że taka sytuacja dotyczy także mnie i to szczególnie w związku z czytanymi przeze mnie książkami – głównie chodzi tu o serie. Oczywiście chyba wielu się ze mną zgodzi, że najlepiej każdy z takich cyklów zacząć od pierwszego tomu, jednak mnie ostatnio zdarza się poznawać kolejne tomy w bardzo różnej kolejności.

I tak na przykład pierwszą część przygód bohaterki kilku książek autorstwa Åsy Larsson przyszło mi czytać dopiero teraz, czyli po zapoznaniu się z częścią czwartą oraz piątą (mówię tu o: „Aż gniew twój przeminie” i „W ofierze Molochowi”). Czy to był duży błąd? Jak się okazało po lekturze – nie. A dlaczego? O tym za chwilę, najpierw kilka słów o wspomnianej wcześniej bohaterce i fabule książki, która właśnie doczekała się swojego wznowienia na naszym rynku.

Ową bohaterką jest dobrze znana wielu z was Rebeka Martinsson. Pierwszy tom opisujący jej losy nosi teraz tytuł „Burza słoneczna” (w poprzednim wydaniu – „Burza z krańców ziemi”). Jego fabuła osadzona jest w zniewalająco pięknej scenerii, tak charakterystycznej dla północnej części Szwecji, z wyjątkowym zjawiskiem, jakimi są zorze polarne.

W Kirunie, w świątyni miejscowej społeczności religijnej, która przyjęła nazwę Źródło mocy, zostają odnalezione zwłoki Wiktora Strandgårda, tzw. Rajskiego chłopca, kochanego przez miliony, dla wielu duchowego mentora, a nawet boga. Założyciele wspólnoty traktowali Wiktora przede wszystkim jak przysłowiową „kurę znoszącą złote jajka” – jego charyzma i moc zjednywania sobie ludzi przynosiły wspólnocie materialne profity. Skoro tak, to kto mógł chcieć jego śmierci? Stan, w jakim znajdowały się zwłoki, sugerował, iż była to ofiara mordu rytualnego. Prowadząca śledztwo, komisarz Anna Maria Mella, staje przed trudnym zadaniem rozwikłania tej zagadki.

W tym samym czasie do prawniczki, Rebeki Martinsson, zgłasza się jej dawna znajoma – siostra Wiktora. To właśnie ona odnalazła zwłoki w świątyni, a teraz prosi Rebekę o pomoc, obawiając się o los swój i swoich dzieci. Okazuje się, że po telefonicznym zgłoszeniu na policję faktu śmierci brata, sama zniknęła jak kamfora. Nic więc dziwnego, że oczy zajmujących się śledztwem powoli kierują się w jej stronę…

Czy słusznie? Tego wam nie zdradzę, ale powiem za to, że cała historia jest znacznie bardziej poplątana i skomplikowana niż wskazywałby sam zarys fabuły. Niemal każdy podejrzany w sprawie ma coś na sumieniu, wielu z nich nosi na sobie niezauważalny na pierwszy rzut oka brud, którego nie sposób się pozbyć… Wspólnota nie jest taka czysta, jak może się wydawać, Rajski chłopiec nie był ideałem, a jego siostra…? Sami sprawdźcie!

To tyle, jeśli chodzi o fabułę powieści. A jak moje wrażenia? Umiarkowane. Sam pomysł na kryminalną historię jest bardzo dobry, motyw religijny to strzał w dziesiątkę. Podobają mi się też postacie – każda różni się od innych w znaczący sposób, niektóre bawią, niektóre irytują (jak żądny sławy i poklasku zastępca prokuratora, Carl von Post). Pod tym względem „Burza słoneczna” jest bez zarzutu.

Jedyne moje drobne „ale” dotyczy tempa akcji – dla mnie zbyt powolnego. Baa, powiedziałabym, że nawet dość mozolnego. Ktoś z was może powie, że przecież u Larsson to normalne. Zgoda, ale w tym wypadku wyjątkowo mocno daje się to odczuć. Pisałam na początku, że nie uważam za błąd poznawania kolejnych tomów serii o Rebece Martinsson w innej kolejności. I podtrzymuję swoje zdanie. Po prostu mam świadomość tego, jak zgrabnie ewoluuje styl autorki: Larsson wiedziała, na co ma postawić w kolejnych częściach (czyli na bieg oraz tempo akcji) i tego się trzymała – przynajmniej w czwartym i piątym tomie, które już znam.

Åsa Larsson tym razem nie powaliła mnie na kolana, ale też nie zawiodła w znaczący sposób – to nadal ta sama szwedzka autorka, która w chłodnym i bajecznie kolorowym klimacie (z uwagi na zorze) potrafi pobudzić do życia najczarniejsze zło, kryjące się w mroku ludzkiej duszy.


Ocena: 4/6




Recenzja bierze udział w wyzwaniu:



101 komentarzy:

  1. Czytałam tylko "Aż gniew twój przeminie" - średnio mi się spodobała. Bo tę książkę kiedyś pewnie też sięgnę, ale nie popędzę do biblioteki by z piskiem ją wypożyczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja "Aż gniew twój przeminie" całkiem mile wspominam i bardziej podobała mi sie niż "Burza słoneczna". :)

      Usuń
  2. Nie czytałam jeszcze niczego tej autorki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam w planach jej książki, ale ciągle brakuje mi czasu. Nie pamiętam kiedy ostatnio coś czytałam:(

      Usuń
    2. na brak czasu wszyscy cierpimy, ale warto znaleźć choćby kilka minutek... :)

      Usuń
    3. Często jest tak, że jak się ma choćby te kilka minut to się nawet nie chce zerknąć do książki, a zmuszać się nie będę:). Jesień mnie wykańcza i dołuje.

      Usuń
    4. To ciekawe, bo jesień (i zima) to na ogół najlepszy czas na czytanie. :) Tak przynajmniej jest u mnie. :) No ale co człowiek to inne przyzwyczajenia. :)

      Usuń
    5. Muszę się chyba przestawić dopiero, bo ja jeszcze latem żyję:) A tu się jesień pojawiła jest szaro i buro:(

      Usuń
    6. Ano...jeszcze oficjalnie jej nie ma a już jednak jest...szara i smętna... :)

      Usuń
  3. Nie słyszała nigdy o tej książce i chyba się nie skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Same brutalne książki ludzie czytają... Ale ta ma naprawdę fajną okładkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe...nie same, nie same. :) "Tam, gdzie byłam" nie była brutalna. :D

      Usuń
  5. Przeczytałam tej autorki tylko "Krew, którą nasiąkła" i wspominam ją koszmarnie. Ta książka zniechęciła mnie do dalszej twórczości Asy. Tak jak piszesz - bardzo powolne rozwijanie akcji to raz, dwa, ja miałam wrażenie, że o wiele więcej tam obyczajówki niż kryminału, w dodatku po prostu nudnej, nieinteresującej! Dlatego obecnie wolę tę autorkę omijać szerokim łukiem, niż znowu się sparzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat "Krew, którą nasiąkła" wciąż mam przed sobą. Fakt, że u niej więcej obyczajówki niż kryminału, ale jak dotąd mi to odpowiadało. :) Może dlatego, że jak już ten kryminał się pojawił to był w całkiem dobrym wydaniu - tak było przynajmniej w tych tytułach, które ja czytałam. :)

      Usuń
  6. Dość ciekawa tematyka, ale czy przeczytam? Sama nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  7. W moim świcie kryminału niepodzielnie króluje Agata Christie czyli stara dobra klasyka gatunku :) Zabieram się od bardzo dawna do zapoznania się z kryminalną lekturą skandynawską ale strasznie opornie mi to idzie :) przyznaję :)
    ps. A tak przy okazji, czy mogłabyś polecić mi coś w tym temacie ( czyli skandynawskim kryminale ) ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panią Larsson polecam, ale nie na początek. :) Gdybym była na Twoim miejscu zaczęłabym od Yrsy Sigurdardóttir i jej "Statku śmierci" albo "Pamiętam cię". Dobrą książką jest też "Za podszeptem diabła" Karin Fossum. :) Inni pewnie poleciliby Ci książki Stiega Larssona - ja sama jeszcze go nie poznałam :)

      Usuń
  8. Nie miałam przyjemności czytać książek tej autorki. Gdybym jednak zaczęła czytelniczą przygodę z jej twórczością, to postawię raczej na poprzednie tomy, o których wspominałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Noszę się z zapoznaniem z jej twórczością i z tego co piszesz, mimo mozolnego biegu wydarzeń, może być ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, jest ciekawie. :) Choć bardziej podobały mi się pozostałe tytuły autorki. :)

      Usuń
  10. Nie mówię ,,nie", jak ją spotkam to przeczytam z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie bardzo mam ochotę się do niej dobrać - nie lubię tego gatunku za bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałem "I tylko czarna ściezka" :/ Straszna słabizna. Nie mogę się przekonać do stylu tej autorki. Hańba dla skandynawskich kryminałów :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy hańba? Hmmm... Raczej specyficzny styl, bo każdy pisarz w końcu ma własny. :) Mnie odpowiada, ale bardziej w innych jej tytułach niż ten - tu trochę przesadziła... ;)Za to sam motyw morderstwa bardzo mi się podobał.

      Usuń
  13. Nazwisko znane, ale w moim przypadku wyłącznie poprzez recenzje innych blogerów. Niestety dość często opinie są umiarkowanie ciepłe, stąd też cały czas sobie odpuszczam. W kwestii kryminałów mam dość wysublimowane gusta, nie cierpię przeciętniaków :P Za to okładki zawsze kuszą, ale przecież książki się czyta, nie ogląda, toteż to za mało, by dokonać zakupu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm...To moze faktycznie sobie odpuść? :) Przynajmniej narazie. :)

      Usuń
  14. Własnie coś mi tu nie pasowało, jak napisałaś, że to 1. część cyklu o Rebece. Zmiana tytułu wiele wyjaśnia... Dość niedawno czytałam "Burzę z krańców ziemi" (recenzja w razie czego jest u mnie na blogu :) Piszesz, że akcja wydawała sie rozwlekła. Ja chyba takiego wrażenia nie miałam, zwłaszcza, że ten tytuł nie ma za dużo stron. Właśnie pożyczyłam drugą część i zaniedługo się za nią zabiorę. A jeśli chodzi o kolejność. Cykl Lachberg zaczęłam od "Latarnika", czyli zdaje się 7-mej części i jakoś specjalnie nie ubolewam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś w porównaniu z pozostałymi tytułami, które już poznalam akcja wydala mi się być rozwlekła, ale to już moje subiektywne odczucia. :)

      Usuń
  15. Jej książki kompletnie do mnie nie przemawiają, daruję sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo nie lubię zaczynać serii od któregoś tomu z kolei, wtedy czuję się trochę zdezorientowana ;)
    ale z powieściami Åsy Larsson z chęcią się zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, w tym przypadku to aż tak ogromnego znaczenia nie ma - wiem, co mówię. :)

      Usuń
  17. Na usta mi się ciśnie lektura średnia na jeża :-) Takie mam wrażenie po przeczytaniu twojej recenzji. Ja na razie i tak spasuje, gdyż wybrałam się na dłuższy urlop od kryminałów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zasadzie to... taka właśnie jest. Średnia na jeża. :)

      Usuń
  18. Skąd ja to znam. Sama też czytam cykl "na wyrywki" i wiem, jak to jest. Jednak chęć przeczytania wszystkich tomów jest silniejsza niż zachowanie chronologii, prawda? ;-) Tej autorki na razie nic nie czytałam i pewnie w najbliższym czasie nie przeczytam, bo mi się do domu niemalże drzwiami i oknami pchają inne książki, a mój pan listonosz przychodzi do mnie codziennie. :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To otwieraj drzwi i okna szerooooko. :) Niech wchodzą tłumnie. ;)

      Usuń
  19. Uporczywie trzymam się chronologii, a przynajmniej się staram, ale też czasami zdarza się, że przeczytam coś nie w takiej kolejności jak trzeba. Twórczość Asy Larsson jest mi jeszcze nieznana, ale to tylko kwestia czasu. Nie odstrasza mnie nawet to, że szału nie ma. Skoro nie jest źle to już mi to wystarczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem jak dla mnie źle nie jest. :) Czytywałam lepsze kryminało-thrillery, ale źle nie jest. :)

      Usuń
  20. Też przeczytam dwie książki z tej serii według takiej samej kolejności ja Ty :), czyli za mną "Aż gniew twój przeminie" i "W ofierze Molochowi" – bardzo dobre kryminały! Teraz będę czytać "Krew, którą nasiąkła" (czeka już na półeczce). Za "Burza słoneczną" też się w przyszłości rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Krew, którą nasiąkła" też teraz przede mną. :)

      Usuń
  21. Ta "prawniczka" to przywodzi mi na myśl Torę i "Trzeci Znak" Yrsy S. - strasznie sporo podobieństw - tyle że u Yrsy dzieje się sporo;) nie jestem pewna tej pozycji, ale nie mówię nie - jak kiedyś na nią trafię dam jej szansę! Pozdrowionka;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo porównując te dwie autorki to Åsa wypada blado przy Yrsie...:) Yrsa jest duuuużo lepsza. :)

      Usuń
    2. Może pani Asa chciała naśladować panią Yrsę, ale chyba ze średnim skutkiem. Lubię ten gatunek bardzo, ale mam obawy, lubię jak się dużo dzieje, akcja nie zwalnia tempa, a tutaj hm ... pomyślę, byłam w bibliotece ostatnio i były książki tej autorki, ale zdecydowałam się na coś innego i chyba póki co spieszno mi nie będzie :) Pozdrawiam ):

      Usuń
    3. A jaką najbardziej lubisz książkę Yrsy??

      Usuń
    4. Hmmm...Chyba jednak "Statek śmierci", ale mam przed sobą kolejną jej książkę, więc wszystko może się zmienić jeszcze. :)

      Usuń
  22. Pani Larsson jedną książkę, konkretniej drugi tom serii Rebeka Martinsson, "Krew, która nasiąkła" i strasznie się zawiodłam na tej powieści. Bardzo mnie nudziła, akcja się wlokła... Po prostu, nie tego się spodziewałam... I teraz mam poważne obawy przed sięgnięciem po inną książkę tej pani... Chociaż przyznam, że interesuje mnie "W ofierze Molochowi". Może kiedyś się przełamię i ją przeczytam. Może ta akurat mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja lektura "Krew, która nasiąkła" nie zapowiada się emocjonująco zatem... ;)

      Usuń
  23. Zaczyna się najlepszy czas na kryminały - jesień :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ty masz umiarkowane wrażenia po przeczytanej lekturze, a ja mam umiarkowaną ochotę ją poznać. Jakoś tak nie przekonuje mnie ta historia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też nie będę Cię do niej usilnie namawiać. :)

      Usuń
  25. haha, miałam zagwostkę, czy wpaść najpierw do Ciebie, czy na Dyskusyje, ale oczywiście na początek wybrałam Ciebie:) xx Nie poznałam jeszcze żadnej książki tej autorki i z chęcią to zmienię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zmień :). To delikatne kryminały, więc powinny przypaść Ci do gustu. :)

      Usuń
  26. Lubię tę autorkę, dlatego gdy widzę jej książki w bibliotekach, to bez namysłu sięgam :)
    http://qltura.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. To jak dla mnie kolejna seria warta poznania. Ostatnio mam manię zbierania pierwszych tomów serii. Chyba pomimo Twoich dość umiarkowanych słów, jednak zaryzykuję i dodam pierwszy tom tej serii do listy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dość łagodny kryminał, więc śmiało możesz się skusić. :)

      Usuń
  28. A ja nadal z tą serią jestem w lesie. Myślę jednak, że przeczytam akurat to, na co się natknę. W naszej bibliotece nie można wybrzydzać;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja jeszcze niczego tej autorki nie czytałam, ale mam w planach. Myślałam, że może "Burza Słoneczna" będzie moją pierwszą książką tej autorki, ale troszkę mnie zniechęciłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie średnio się podobała, ale może Tobie spodoba się bardziej?:)

      Usuń
  30. Chyba na nowo przerzucę się na kryminały, bo mi trochę zaczyna brakować tego przerażającego dreszczyku emocji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że się przerzuć. A co się będziesz! ;D

      Usuń
  31. Tworczość tej autorki przede mną, ale coraz bardziej jestem do niej przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  32. Zgadzam się z Tobą, że poznając twórczość autorki chronologicznie, zwykle widzimy, jak jej styl ewaluuje, jak warsztat staje się coraz lepszy. Gdy najpierw sięgniemy po jedną z późniejszych pozycji, a potem dopiero po pierwszą, to o małe rozczarowanie nietrudno. Mimo to chcę tę książkę przeczytać. Na razie czytałam tylko "W ofierze Molochowi", ale mam apetyt na kolejne powieści tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "W ofierze Molochowi" wypada znacznie lepiej niż "Burza słoneczna", ale to tylko moje subiektywne zdanie. :) Ty możesz mieć inne. :)

      Usuń
  33. To chyba dość typowe dla Skandynawów, że akcja u nich jest mozolna. Przynajmniej ja to zauważyłam np. u Lackberg (Nesbo się nie liczy, oczywiście:P). Bo co się dziwisz, Ewo? Zima, zima, wszystko zamarza, krew zamarza, to i akcja zamarza ;) Ja przyznaję bez bicia, że tej pani to póki co tylko "W ofierze Molochowi" chcę przeczytać z prostej przyczyny - bo to jej najsłynniejsza powieść. Wtedy się dowiem, czy chcę, czy nie chcę poznawać inne jej twory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat "W ofierze Molochowi" jest chyba jedną z jej lepszych powieści, więc dobry wybór moja droga. :) Niby masz rację - u nich to normalka, ale u innych jest to specyficzne i chłodne "coś"...U Larsson chwilami tego brakuje i zabrakło w "Burzy słonecznej", choć jak już wspominałam sam motyw morderstwa bardzo przypadł mi do gustu. :)

      Usuń
    2. A jednak chyba będę mogła zapoznać się z "Burzą słoneczną" wcześniej, niż myślałam :)

      Usuń
    3. To fajnie. :) Zobaczymy jak przypadnie Ci do gustu, choć jak Cie znam to szału nie będzie. ;)

      Usuń
    4. Przeczytałam. Podobało mi się! Może dlatego, że leżałam dzień cały pod kołdrą, z zakatarzonym nosem i łykając co chwila polopirynę... :) Znacznie bardziej niż np. Camilla Lackberg. U mnie będzie 5/6, choć najuczciwiej byłoby dać 4.5/6 - ale nie mam połówek, a bliżej jej do 5. :) Powiedz mi tylko bo mnie zeżre ciekawość - ten szef Rebeki... no, wiesz :) Czytałaś kolejne części... czy oni... ten-teges? :P A ogólnie to dobry motyw. No i jakie piękne wydanie :)

      Usuń
    5. Oj nie będę Ci tego zdradzać, bo założę się, że jeszcze będziesz miała okazje poznać kolejne części serii. :) Fajnie, że Ci się podobało i skoro tę część oceniasz tak dobrze, to kolejne powinny podobać Ci się bardziej. :)

      Usuń
  34. Nie pozostaje nic innego tylko przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Może kiedyś przeczytam, na razie nie mam ochoty jakoś na książki Asy Larsson ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Hmmm... Umiarkowane wrażenie? No to bez szału, ale jak mi książka sama wpadnie w ręce to nie wypuszczę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Faktycznie, pomysł na książkę jest świetny. Wprowadzenie wątku religijnego właściwie zawsze jest dobrym (i ciekawym) zabiegiem. Jedyną kwestią, która powstrzymuje mnie od natychmiastowej wycieczki do księgarni jest wolna akcja. Jestem zwolenniczką szybkich zwrotów akcji, a historia w której jeden wątek rozwiązuje się dopiero po przeczytaniu dwustu stron (może trochę wyolbrzymiam ale i z takimi sytuacjami się spotkałam) nie jest dla mnie zbytnio obiecująca. Pomyślę, jeśli książka w jakiś sposób trafi w moje ręce to zapewne dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, zapierającego dech w piersiach tempa akcji tu nie ma, ale i tak warto przeczytać. :)

      Usuń
  38. Fabuła bardzo mi się podoba a książki Larssona to poezja dla mich oczu :))
    Pozdrawiam Cie gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Asa Larsson - kobieta. Nie Stieg Larsson. :) To nazwisko w tamtych rejonach jest bardzo popularne, tak jak nas Nowak czy Kowalski. ;)

      Usuń
  39. Dobra seria! Pierwszy tom miałam jako wydanie innego wydawnictwa, ale cieszę się, że teraz można skompletować całość cyklu w takiej samej szacie graficznej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pięknie się będzie prezentować na półce. :)

      Usuń
  40. Czytałam jedną jej książkę (W ofierze Molochowi) i ogólnie super, pomysł, zagadka. Ale jak dla mnie za bardzo się wlecze i za dużo tam wątków obyczajowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku "Burzy słonecznej" akcja wlecze się wyjątkowo mocno... :) "W ofierze Molochowi" było jeszcze znośnie pod tym względem. :)

      Usuń
    2. O, to tej to ja może lepiej nie czytam :)

      Usuń
    3. Spróbować możesz, ale na własną odpowiedzialność. ;)

      Usuń
  41. A ja chętnie przeczytałabym tę książkę. Jeszcze nie miałam okazji poznać kryminałów Asy Larsson ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro jeszcze nic jej autorstwa nie czytałaś to śmiało możesz zacząć od "Burzy słonecznej". :)

      Usuń
    2. Zastanawiam się tylko, czemu w Polsce zawsze wydają cykle od końca ;)

      Usuń
    3. Nie w tym przypadku. "Burza słoneczna" była już wydana przez Otwarte w 2008 roku pod tytułem "Burza z krańców ziemi" - ta sama książka, ale inny tytuł. :)

      Usuń
    4. Chyba, że tak. Nie zwróciłam uwagi, że to ta sama książka ;)

      Usuń
  42. Z Asą Larsson stycznością jeszcze nie miałam, aczkolwiek po opisie stwierdzam, że jej powieści mogą być podobne do tych Yrsy Sigurdardottir. A że panią Yrsę lubię i Skandynawię lubię, i lubię kryminały, także chętnie i po książki pani Asy sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja to zdementuję w pewnym sensie. :) Może i opisy wydają się być podobne, ale poziomem powieści wyżej stoi Yrsa i to znaaaacznie wyżej. :) Yrsa jest po prostu...lepsza. :)

      Usuń
  43. Zapowiada się naprawdę ciekawie :) Muszę wreszcie sięgnąć po książki Asy Larsson.

    OdpowiedzUsuń
  44. Nie miałam jeszcze okazji poznać twórczości Pani Larsson i z jednej strony jestem bardzo ciekawa, a z drugiej trochę obawiam się tego powolnego tempa rozwoju akcji. Ale... nie mówię nie :)

    OdpowiedzUsuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.