poniedziałek, 16 września 2013

"Tam, gdzie byłam" Elżbieta Dzikowska




wydawnictwo: Bernardinum
data wydania: 2013
ISBN: 9788378231721
liczba stron: 408



Nie ma takiej możliwości, by osoby mocno interesujące się podróżami, literaturą oraz filmami podróżniczymi nie znały nazwiska… Dzikowska. Podejrzewam też, że i tym, dla których podróże – te prawdziwe czy też palcem po mapie – nie są czymś powszednim, nazwisko to również nie jest obce. Nic dziwnego, bo Elżbieta Dzikowska jest jedną z największych pasjonatek Ameryki Łacińskiej (i nie tylko), amatorką sztuki, sinologiem, operatorem filmów i autorką wielu wspaniałych programów dotyczących poznawania świata. To kobieta, która przez wiele lat mojego dzieciństwa była obecna w mym życiu, choć tylko za pośrednictwem ekranu telewizora.

Elżbieta Dzikowska i Tony Halik
zdjęcie pochodzi z książki
By móc myślami cofnąć się w czasie oraz zwiedzić trochę świata za pomocą literatury, sięgnęłam ostatnio po – jak to ładnie ujęto – biografię podróżniczą Elżbiety Dzikowskiej, zatytułowaną „Tam, gdzie byłam”. I właśnie, tam gdzie była ona, byłam i ja, ale po kolei…

Ta słynna podróżniczka urodziła się w roku 1937 w Międzyrzeczu Podlaskim. Dzieciństwo pani Elżbiety niestety nie było usłane różami, bo przypadło na okres wojenny. Choć w jej życiu nie zabrakło rodziców, na całokształt wychowania młodej Elżbiety duży wpływ miała jej babcia (której charakterystycznym atrybutem była rózga). Matka mocno angażowała się w prowadzenie herbaciarni, ojciec – będący łącznikiem AK – został skazany na śmierć w roku 1944. Trudno byłoby więc tu mówić o latach beztroski i zabawy w życiu – wtedy jeszcze – Józefy Elżuni Górskiej; ona sama też tak się na nie zapatrywała, o czym świadczą słowa:

Na pewno nie miałam ciepłego, miłego dzieciństwa. Czasem myślę, że w ogóle go nie miałam, jakbym urodziłam się dorosła i odpowiedzialna, która to cecha pozostała mi do dzisiaj.[1]

Mimo to podróżniczka, wtedy jeszcze uczennica, nie traciła zapału do nauki i literatury. Nie wiem czy wiecie, ale młoda Górska już w wieku dwunastu lat rozpoczęła naukę w liceum (klasę trzecią i czwartą szkoły podstawowej „zrobiła” w jeden rok!). Pomyślicie pewnie, że bramy do wszelkich uczelni wyższych miała dzięki temu szeroko otwarte? Niestety, to wszystko nie było takie proste. Dodatkowo utrudnił wszystko fakt aresztowania Elżbiety przez milicję i osadzenie w lubelskim więzieniu (wtedy miała zaledwie piętnaście lat!) za przynależność do nielegalnej wówczas organizacji (Związek Ewolucjonistów Wolności). Ostatecznie sprawy dotyczące kwestii wykształcenia potoczyły się pomyślnie i niebawem rozpoczęła studia sinologiczne na Uniwersytecie Warszawskim.

A potem? Potem już tylko mały krok dzielił ją od wielu wspaniałych podróży po świecie, wśród których szczególnie upodobała sobie Meksyk. To ten zakątek świata traktowała niemal jak drugi dom, to jemu poświęciła bardzo wiele miejsca w swojej biografii, omawiając w niej szczegółowo panujące w tym regionie obyczaje, religię, pisząc o charakterystycznych potrawach, a głównie o ludziach, w tym o artystach. To dzięki Meksykowi poznała swojego męża, Tony’ego Halika, z którym tworzyła popularny program telewizyjny o charakterze podróżniczym „Pieprz i wanilia”. Program ten był dla wielu widzów swoistego rodzaju furtką (jeśli nie bramą) do wielkiego świata, którego tylko nielicznym było dane zasmakować, dlatego niemal każdorazowo gromadził przed ekranami telewizorów nawet 18 milionów widzów.

Książka Dzikowskiej nie traktuje jedynie o Meksyku i jego mieszkańcach (choć autorka cały czas stara się podążać tropem Majów i co rusz przedstawia nam poszczególne ich plemiona). Dzięki niej zawitamy też na Kostarykę czy Haiti.

Dziewczyna Majów z Jukatanu
zdjęcie pochodzi z książki
Gdziekolwiek byśmy się nie znaleźli dzięki autorce, to i tak zawsze czeka na nas spora dawka solidnej wiedzy na temat odwiedzanego miejsca, mnóstwo anegdot i ciekawostek z podróży czy z prywatnego życia Dzikowskiej i Halika. Nie mogło tu zabraknąć także wielu pięknych fotografii, które są cudowną okrasą tej książki. Wszystko utrzymane jest w specyficznym klimacie, który wciąga i towarzyszy nam przez długi czas, a po zakończonej lekturze pozostawia takie uczucie, jak byśmy wrócili z długiej, wyczerpującej, ale tym samym pasjonującej podróży.

Samo wydawnictwo Bernardinum po raz kolejny mnie nie zawiodło. Znów dostałam solidnie wydaną książkę w twardej oprawie i na kredowym papierze. Całość cudownie się komponuje i sprawia, że chce się do ich publikacji wracać często.

Tony Halik w listach do Dzikowskiej pisał każdorazowo, że ona „cholernie mu się podoba”.
I nic w tym dziwnego, bo pani Dzikowska to „cholernie” fascynująca postać, której biografia została spisana w formie „cholernie” dobrej książki, którą mogę śmiało polecić każdemu.

Ocena: 6/6

* zdjęcia pochodzą z książki




[1] E. Dzikowska, Tam, gdzie byłam, Bernardinum, Pelpin 2013, s. 18.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Bernardinum.


Recenzja bierze udział w wyzwaniu:



72 komentarze:

  1. Wstyd się przyznać, ale o tej pani nie słyszałam;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo teraz jest już o niej dość cicho, ale swego czasu było wręcz przeciwnie. :)

      Usuń
    2. Ja też nie słyszałam, ale już Tony Halik to co innego.

      No i chyba brakuje "auto" przed tą "biografią".

      Usuń
    3. W książce nie używano terminu autobiografii, więc i ja się nie zdecydowałam. :)

      Usuń
  2. Pamiętam program pani Elżbiety i jej męża "Pieprz i wanilia". I pamiętam, jak oglądałam ich program z wypiekami na twarzy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Jednak nie tylko ja jedna, samiusieńka pamiętam ten program. :D

      Usuń
  3. Uwielbiam panią Dzikowską i nie mogę się doczekać powyższej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby książka szybciutko wpadła Ci w ręce. :)

      Usuń
  4. Jak tylko pojawi się sposobność na pewno przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wstyd się przyznać, ale mam na półce kilka książek p. Dzikowskiej z serii "Groch i kapusta..." i... żadnej z nich jeszcze nie przeczytałam. Nigdy nie ciągnęło mnie do lit. podróżniczej i nawet posiadanie dość obszernej książki tej autorki o północnym wschodzie, czyli miejscu, w którym się wychowałam i mieszkam, nie skłoniło mnie do lektury.
    Ale patrzę na Twoja ocenę i... dziwnie mi się zrobiło, bo skoro te książki to taki fenomen, to może w wolnym czasie przejrzę te, które posiadam:)
    Ps. Ja też pamiętam program "Pieprz i wanilia":)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak inne książki Dzikowskiej, ale ta naprawdę jest dobra. Autorka pięknie o wszystkim opowiada. :) Samo wydanie urzeka. :)

      Usuń
    2. Te książki, które ja posiadam również są pięknie wydane. Tak jak w przypadku "Tam, gdzie byłam", wszystkie są na papierze kredowym, posiadają twarde okładki i masę pięknych zdjęć:) Tak, zachęciłaś mnie do zajrzenia do nich:):)

      Usuń
  6. Bardzo sobie cenię panią Dzikowską jako podróżnika. Do dziś pamiętam te jej programy w TVP, które prowadziła razem z Tony Halikiem. Jej książek, jak do tej pory nie czytałam, ale za to uwielbiałam jej słuchać, jak opowiada o miejscach, które zwiedziła. Szkoda, że ten program zszedł z anteny. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też je dobrze pamiętam i też żałuję, że ich już nie ma. :) Chętnie obejrzałabym powtórki. :)

      Usuń
  7. Znowu zupełnie nie moja tematyka, ale recenzja bardzo ciekawa. :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie obowiązkowa lektura. Zagadką pozostaje, dlaczego wcześniej o niej nie słyszałam. Hm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tę samą zagadkę. Podróżami się interesuję, a o tej pani nie słyszałam. Nic, chętnie nadrobię;)

      Usuń
  9. Nie znam tego wydawnictwa ani tej autorki, lecz literatura podróżnicza nie leży w moim guście, więc spasuje, ale moja siostra jest jej wielką fanką, to może ona się skusi na dzieło Dzikowskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubi książki podróżnicze to koniecznie. :)

      Usuń
  10. Rzadko czytam książki podróżnicze, ale tą jestem bardzo zaciekawiona:) świetna recenzja;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tematyka nie moja ale recenzja świetna i zachęcająca ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Od zawsze podziwiam panią Dzikowską i zazdroszczę jej tego podróżniczego życia. Z przyjemnością sięgnę po książkę jej autorstwa. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. W dzieciństwie uwielbiałam oglądać program "Pieprz i wanilia" Tony'ego Halika i Elżbiety Dzikowskiej. Ich opowieści wciągały, a nagrywane filmy pozwalały poznać zupełnie nieznany świat. Chętnie sięgnę po proponowaną przez Ciebie książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak słyszę "Majowie" to mam przed oczami dwie rzeczy - panikę na dzień końca świata i "Ruiny" ;))) A panią Dzikowską oczywiście znam, ją i pana Halika. Choć nie nazwałabym się wielką fanką opowieści podróżniczych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja siebie też nie, ale czasem warto się skusić. :)

      Usuń
  15. fajna babka to i książka dobra:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z miłą chęcią przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale z nich była cudna para, ale to był wspaniały program. Oglądałam go z japą otwartą całe moje dzieciństwo. Byłam w ich wrocławskich ZOO. Jejku, chcę tą książkę!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, oni nieśli ze sobą taki spokój, mieli taką cierpliwość i dobroć dla tych zwierząt, jacy to byli porządni, przyzwoici, wręcz kochani ludzie. Dla mnie byli jak takie anioły, pamiętam. Ech, Teraz już takich programów nie kręcą:( Nie spotykam już takich osób.

      Usuń
    2. Basiu, a nie pomyliłaś z Gucwińskimi?

      Usuń
  18. Cieszę się, że ktoś jeszcze pamięta ten fantastyczny duet, bo poczułam się jak omszały głaz. Tony Halik, dżentelmen, mówiący pieknym jezykiem, Elżbieta, odwazna babka - i jako podrózniczka i jako kobieta- pamietacie jej ekstrawaganckie stroje, bizuterię i fryzurę? wyprzedziła epokę o tysiąc lat świetlnych Świetne reportaże, świetny montaż, prezentacja pamiątek z podrózy i, co najważniejsze- to ciepło między nimi...
    Chciałabym wspomniec, że podróżnikom, tym piszącym, przyznawana jest nagroda Bursztynowego Motyla.
    A nasza Bohaterka współpracuje z moim ulubionym Muzeum- Arkadego Fiedlera w podpoznańskim Puszczykowie. Kilka razy prezentowała tu wystawę fotografii swojego autorstwa.
    http://fiedler.pl/news,pl,59.html

    Dziękuję, Ewo, za tę notkę. Jest mi bliska. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pewnie, że wiele osób pamięta. :) Cieszę się, że wpis o mojej ostatniej lekturze przypadł Ci do gustu. :)

      Usuń
  19. Nie jestem miłośniczką książek podróżniczych, ale po tę pozycję sięgnę z ogromną ochotą. Tyle wspaniałych miejsc, tak nieszablonowa biografia Elżbiety Dzikowskiej zasługują na poznanie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam ostatnio coraz większą ochotę na książki podróżnicze, a Twoja recenzja jeszcze zwiększyła mój "apetyt". :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie da się ukryć, że to wydawnictwo wydaje książki podróżnicze na wysokim poziomie. Lubię to z jaką pasją pani Elżbieta opowiada o swoich podróżach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet na bardzo wysokim, ich książki robią wrażenie. :)

      Usuń
  22. Kochana to nie moja tematyka, ale znam tę Panią i podziwiam ją...dlatego polecę tę pozycję mamie, która lubi takie pozycje książkowe...czytałam z zapartym tchem;PP

    OdpowiedzUsuń
  23. Oczywiście, eż słyszałam. Jeśli będę miała okazję to zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  24. Lubie takie ksiazki, chętnie sięgne po tę publikacje.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nazwisko znane, książki podróżnicze to mój konik, wielbię i uwielbiam, dlatego nie widzę innej możliwości jak przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem...pozycja obowiązkowa dla Ciebie. :)

      Usuń
    2. Ja też przepadam za książkami podróżniczymi i już się rozglądam za tym tytułem ;) Książki Bernardinum rzeczywiście wydaje porządnie, tylko zawsze trzeba trochę grosza zainwestować w kupno - ale wiadomo, dobra jakość nie jest za darmo.

      Usuń
    3. Dokładnie, ale przynajmniej wiadomo, że nie wyrzuci się pieniędzy w błoto. :)

      Usuń
  26. Wstyd się przyznać, ale ja... do tej pory nie słyszałam o Dzikowskiej :( (Dobrze, że przynajmniej nazwisko Halika nie jest mi obce). Jest mi tym bardziej głupio, ponieważ pasjonuję się podróżami, ale jak na razie mogę sobie pozwolić tylko na wojaże palcem po mapie oraz za pomocą książek podróżniczych. Dlatego, w ramach rehabilitacji, na pewno sięgnę po tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, jeśli lubisz takie książki (a pamiętam, że tak jest) to musisz odpokutować ten grzeszek. ;) Gwarantuję, że nie będziesz się nudzić. :)

      Usuń
  27. Program „Pieprz i wanilia” to również moje dzieciństwo, więc wspominam go bardzo ciepło. O pani Dzikowskiej nie wiem zbyt wiele. Zaciekawiło mnie już to, co napisałaś o jej dzieciństwie, a domyślam się, że książka odsłoni przede mną dużo więcej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wiedziałam wiele, ale dużo się dowiedziałam dzięki tej książce. :)

      Usuń
  28. Zerka na mnie ten tom z półki! ależ się cieszę, że już wkrótce przystąpię do lektury :) mam nadzieję, że będę równie zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ależ to książka właśnie dla mnie! Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Chętnie przeczytam, skoro chwalisz, przyda się "pojechać" do Ameryki Środkowej tej zimnej i ciemnej jesieni. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak... Zwłaszcza, gdy pogoda będzie taka jak dziś...brrr... :)

      Usuń
  31. Ja również muszę się przyznać, że nie znam tej kobiety, jednak opis na tyle mocno mnie wciągnął, że chętnie zapoznałabym się z książką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie, nie żałowałabyś na pewno. :)

      Usuń
  32. Lubię książki podróżnicze, więc jak tylko zobaczę książkę tej pani, to wypożyczę. Tym bardziej, że jej nazwisko nie jest mi obce.

    OdpowiedzUsuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.