piątek, 2 stycznia 2015

Laura - J.K. Johansson





tłumaczenie: Anna Buncler
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: 3 lipca 2014
ISBN: 9788308053799
liczba stron: 252


Jest takie stare powiedzenie, że tam gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść. Czy idąc tym tropem można też powiedzieć, że tam gdzie autorów książki jest kilku, tam nie ma co czytać? Nierzadko sprawdza się to w przypadku duetów (choć wyjątki potwierdzające regułę naturalnie zdarzają się, np. Erik Axl Sund), więc co tu mówić o sytuacji, gdy tytuł ma cały zespół autorów? Ano kolorowo nie jest, o czym przekonałam się, czytając powieść pt. „Laura” grupy fińskich autorów parających się na co dzień pisaniem scenariuszy filmowych i telewizyjnych oraz kryjących się pod pseudonimem J.K. Johansson.

Tytułowa Laura jest mieszkanką małego miasteczka Palokaski. Pewnego dnia okolicę lotem błyskawicy obiega informacja o jej zaginięciu. Nikt nie wie, gdzie podziewa się ta utalentowana muzycznie piętnastoletnia dziewczyna. Mniej więcej w tym samym czasie do liceum, do którego uczęszczała zaginiona, powraca jego dawna uczennica – Miia Pohjavirta. Jako dorosła już kobieta rozpoczyna pracę w szkole jako pedagog. Liczy, że nowe zajęcie da jej zasłużone wytchnienie i pozwoli zapomnieć o niełatwej pracy w policji oraz pomoże uporać się z uzależnieniem od Internetu. Jednak poprzednia praca zawodowa nie daje Mii łatwo o sobie zapomnieć i to, co raz weszło jej w krew, chyba na zawsze w niej pozostanie. Miia rozpoczyna własne amatorskie śledztwo w sprawie zaginięcia Laury, które w pierwszej kolejności wiedzie ją w kierunku… jej brata, Nikke Pohjavirta – psychologa szkolnego, którego, jak się okazuje, łączyły jakieś bliższe relacje z zaginioną nastolatką. Czyżby śledztwo nabierało tempa?

Nie, absolutnie. Tu nawet to amatorskie śledztwo Mii nie ma należytego tempa, nie wspominając już o policyjnym, którego na horyzoncie powieści nie widać w zasadzie wcale. Zastanawiam się też, czemu miał służyć pomysł wprowadzenia bohaterki, która wcześniej pracowała w policji, a teraz ma być pedagogiem szkolnym. Pedagogiem, który i tak siłą rzeczy znów wraca do tego, czym się wcześniej zawodowo zajmował. Żeby było ciekawiej, nikt nie ma za złe Mii, że ta, zamiast zająć się swoimi nowymi obowiązkami w pracy, prowadzi sobie dochodzenie. O wiele bardziej realistycznie wypadłaby ta postać, gdyby wcale nie odebrać jej wcześniejszego zawodu związanego z policją.

Jednak nawet, jeśli pani pedagog zyskałaby na tym zabiegu nieco więcej realistyczności, to i tak niewiele by to jej pomogło jako bohaterce, gdyż nie licząc jej uzależnienia od Internetu i rozbuchania seksualnego, niczego nie można by o niej więcej powiedzieć – jako postać literacka jest to kobieta nijaka. Nie inaczej jest zresztą z pozostałymi bohaterami.

Na tym jeszcze nie koniec minusów wątpliwej jakości dzieła Finów. Owej grupie twórców podczas pisania tej książki chyba gdzieś po drodze uciekł jej jakże ważny aspekt – ma ona być thrillerem psychologicznym z kryminalnym wątkiem. Zespół wesołych pisarzy tak się rozkręcił i wczuł w opisywanie życia poszczególnych mieszkańców, że w efekcie końcowym stworzył powieść obyczajową, w której zdaje się, że tylko przez przypadek mowa jest o domniemanym morderstwie. Być może poprzez zagłębianie się w życie mieszkańców autorzy chcieli stworzyć ciasny i duszny klimat małego miasteczka. Być może o to chodziło, ale i tak nie wyszło.

Thriller – zwłaszcza psychologiczny – powinien wywoływać u czytelnika dreszcz emocji. Powieść Finów nie wzbudza niczego. Może tylko uczucie zawodu po zakończeniu lektury. Na dobrą sprawę lektura książki, która zdradzałaby mi najnowsze trendy w hafciarstwie, najpewniej wzbudziłaby we mnie dużo więcej emocji niż „Laura”.

Nie da się ukryć, że literatura fińska jest specyficzna, o czym już dwukrotnie mogłam się przekonać (jednym z tytułów był również thriller psychologiczny, tj. „Szczerze oddana” Pekki Hitlunena). Finowie tworzą klimat powieści na swój pokręcony sposób, w którym polskiemu czytelnikowi nierzadko trudno się odnaleźć, jednak w „Laurze” ciężko mówić o jakimkolwiek klimacie – tu go zwyczajnie brak. Powieść jest po prostu nijaka, bez polotu i zwyczajnie słaba.

Jednak ocena końcowa powieści to 2/6, więc jakiś plus książka według mnie posiada. Jest nim zakończenie, a raczej sam pomysł na rozwikłanie zagadki zniknięcia Laury, który jest po pierwsze, oryginalny (choć balansuje na granicy realizmu), a po drugie, nieoczywisty.

Ten jeden i jedyny pozytyw nie zmienia jednak mojego negatywnego stosunku do „Laury”. Specyficzny styl pisarski Finów plus natłok autorów równa się powieść, po odłożeniu której ma się w głowie tylko jedną myśl: Na Larssona! Przeczytałam książkę o niczym! Choć jej blurb informuje, że o czymś jednak jest…

Ocena: 2/6

Oficjalna recenzja dla Lubimy Czytać - LINK.

69 komentarzy:

  1. Nie wiem,czy słyszałam o tej powieści, ale teraz już na pewno po nią nie sięgnę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie będę Cię nakłaniać do zmiany zdania, bo byłby to czysty sadyzm. ;)

      Usuń
  2. Uff jak ja się cieszę, że nie jestem jedyną, której ta książka się nie spodobała :D
    Beznadziejna powieść, absolutnie szkoda na nią czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie jesteśmy w tym osamotnione. Powieść zwyczajnie jest koszmarnie słaba, dlatego mało komu przypadła do gustu.

      Usuń
  3. Widzę, że czekałoby mnie spore rozczarowanie przy tej książce. Raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że książka jest nieciekawa, bo jej opis sugerował coś zupełnie odwrotnego :(
    Podobne odczucia miałam względem "Zagadek przeszłości". Akcji nie było żadnej, książka bardziej przypominała obyczajówkę niż kryminał. Zakończenia nawet nie pamiętam, więc też nie było to nic specjalnego. Tam na uwagę mogą zasługiwać jedynie barwne postaci, choć z drugiej strony miałam wrażenie, że autorka kreowała je na siłę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to tu postacie są słabe, ale zakończenie jako takie. ;) Ech...

      Usuń
  5. Współczuję, że nowy rok zaczęłaś od tak kiepskiej powieści. O "Laurze" już słyszałam i to raczej negatywnie opinie, więc nie jestem zdziwiona Twoją oceną. Nie wiedziałam natomiast, że powieść została napisana przez jakąś grupę. Dość to zaskakujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że grupa scenarzystów dostała odgórne zlecenie napisania czegoś chwytliwego, więc pomyśleli, że napiszą coś, co łatwo wypromują minimalnym podobieństwem do "Twin Peaks" i dalej jakoś poleci...
      A roku od "Laury" nie zaczęłam. :) To jeszcze lektura zeszłoroczna. :) Rok zaczynam z powieścią prze, prze, prze zabawną. :)

      Usuń
    2. Tak mogło być, bo właśnie wszędzie rozpisywano się, że to opowieść w stylu "Twin Peaks", a później dopiero czytelnicy pisali, że to tylko chwyt marketingowy, za którym nic nie stoi. Szkoda.
      To dobrze, że jednak noworoczna lektura jest bardziej udana :D

      Usuń
  6. Ja jestem na samym początku tej książki, jednak od samego początku coś mi w niej nie pasowało. Mam wrażenie jakby każdy autor napisał jeden rozdział i niestety wcześniej nie ustalili co chcą osiągnąć tą książką. Szkoda, bo sam pomysł na książkę był.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł też nie bardzo oryginalny, bo kojarzony jest z "Twin Peaks". :)

      Usuń
  7. Przynajmniej wiem, żeby teraz unikać tej pozycji. Nawiasem mówiąc, dla mnie pisanie jednej książki przez kilku autorów jest czymś absurdalnym i chyba nigdy tego nie zrozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, dziwny pomysł. Co innego gdyby to była antologia opowiadań, a tak??

      Usuń
  8. I tak bym pewnie nie przeczytała, bo to nie mój typ literatury, ale po takiej recenzji to ja nawet nie będę polecać :) Nikomu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo słusznie. Więcej dusz uchronionych przed cierpieniem. ;)

      Usuń
    2. Dobre:) Czekałam na tą recenzję i byłam ciekawa, jak bardzo ją zjedziesz:D Jestem usatysfakcjonowana.

      Usuń
    3. Haha! Cieszę się, że Cię na tym polu zadowoliłam. ;)

      Usuń
    4. Cóż....dziwnie to zabrzmi...ale Ty mnie często zadowalasz Ewo:D

      Usuń
    5. Nieskromnie powiem, że nie dziwi mnie to, bo w końcu dobra w tym jestem. ;)

      Usuń
  9. To już druga negatywna opinia o tej książce, którą czytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druga i nie jedyna, jest ich więcej. Nie bez powodu.

      Usuń
  10. Hehe... uśmiałam się z tej książki o hafciarstwie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Tylko raz miałam do czynienia z literaturą fińską i na razie mi starczy, gdyż nie było to zbyt pozytywne doświadczenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku "Laury" nie byłoby lepiej. :)

      Usuń
  12. Fińskiego jeszcze w sumie nic nie czytałam, ale jeśli już po coś sięgnę, to na pewno nie po "Laurę". Szkoda oczka psuć ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Aż tak słabo? :/ Miałam ochotę przeczytać tę książkę, ale teraz się nad tym zastanawiam... Nie sądziłam, że pomysł wypadł aż tak źle.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zrobiłaś z tej książki miazgę, uprzednio piętnaście razy ją przeżuwszy :))) Na Larssona! We mnie, sądzę, że takie same uczucia, wzbudziło "Wołanie kukułki" :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wołanie kukułki" tak złe jak "Laura"?? Nie wierzę! :) Az kiedyś to sprawdzę. ;)

      Usuń
  15. Szkoda, że taka słaba ta książka - raczej po nią nie sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgnij, jeśli masz ochotę zmarnować troszkę cennego czasu. :)

      Usuń
  16. Uff, miałam nosa, żeby tej powieści nie tykać, choć kusiło - to porównanie do Twin Peaks zrobiło swoje. Ale poczekałam do dnia premiery i recenzji... które, delikatnie mówiąc, książki nie pochwaliły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tym porównaniem książka miała się wybić. W Polsce jednak szału nie zrobi. :)

      Usuń
  17. Szkoda, że tak kiepsko: bez emocji, nijaka bohaterka i skupienie się na wątkach obyczajowych niż kryminalnym. No cóż, nie będę szukać tego tytułu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie warto, lepiej czas poświęcić innym książkom. :)

      Usuń
  18. O. Dobrze wiedzieć, będę omijać :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Omijaj Karola, omijaj. Ja Ci to mówię. :)

      Usuń
  19. Najnowsze trendy w hafciarstwie... Dobre;) A jakie są te mniej modne?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, nie czytałam jeszcze tej książki, heh... ;)

      Usuń
  20. Aż tak źle?
    Bardzo niedobrze, bo jakiś czas temu wymieniłam się na tę książkę i teraz czeka na półce na przeczytanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjjj, może Tobie się jednak spodoba...? ;)

      Usuń
  21. To jest to, co porównywano do "Miasteczka Twin Pekas"? Chyba nie widziałam pozytywnej recenzji tej książki. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to właśnie to. Nie dziwi mnie, że takiej nie widziałaś. :/ To naturalne w tym przypadku.

      Usuń
  22. Pamiętam wysyp pozytywnych recenzji w okolicy premiery. Wtedy miałam ogromną ochotę na tę powieść. Dobrze, że poczekałam na kolejny wysyp, tych negatywnych. Wówczas porównałam sobie wszystkie informacje i bilans wyszedł mi ujemny. Ty tylko utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że ta książka rzeczywiście jest o niczym i straciłabym tylko czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze zastanawiam się jakim cudem ktoś może zachwycać się tą książką. To dla mnie niepojęta zagadka...

      Usuń
  23. A ja aż tak źle tej książki nie oceniłam, jak większość., Nie była najgorsza, choć oczywiście lepsze skandynawskie kryminały czytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja też czytałam lepsze, zdecydowanie. ;)

      Usuń
  24. To prawda, że fińska literatura jest bardzo specyficzna. Szkoda, że ta książka jest słaba, ale jest jeden plus tej sytuacji - przynajmniej moja lista tytułów, które chcę przeczytać, nie powiększyła się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, zawsze się jakiś pozytyw znajdzie. ;)

      Usuń
  25. Widziałam tę książkę i zastanawiałam się jaka jest, ale teraz nie mam na nią ochoty. Szkoda czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że szkoda czasu. Lepiej wybrać inną książkę. :)

      Usuń
  26. początek roku widzę,że nieciekawy czytelniczo! niestety zdarzają się i takie książki! Osobiście uważam, że im mniej autorów tym lepiej! Ale są wyjątki! Mnie np. Preston i Child, i ich Biały Ogień!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie. To lektura z zeszłego roku, tylko recenzja czekała na publikację na LC. Rok zaczęłam z bardzo dobrą i prze zabawną książką. :)

      Usuń
    2. o to zobaczę jaka to przezabawna lektura!

      Usuń
  27. Ostra ocena, he he, ale okładkę chociaż książka ma ładną.

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo dobra recenzja bardzo nieciekawej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Spotykam się z samymi negatywnymi opiniami na temat tej pozycji i z pewnością nie będę jej czytać, mam w planach mnóstwo innych pozycji ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Jak dobrze, że nie pożyczyłam jej do domu, uff.

    OdpowiedzUsuń
  31. Szkoda, że ta książka stoi tak nisko w ocenach - bo nie jest kiepska tylko ma ciężki, duszny (jak fabularne lato), pełen niedomówień klimat; to miasteczko jest jak społeczność z "Top of the lake" - tam jest dużo w tym, czego nie widać, co nie mówi, w pozoranctwie i powierzchowności - to po prostu zalega między bohaterami i rozdziałami... Mnie się podobała właśnie za to, czego tam nie napisano, a co pokazano przytłaczającą atmosferą... A do "Twim..." podobne jest to, że nikt z bohaterów nie chciał zobaczyć tego, co niektórzy pokazywali, co sygnalizowali...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, do mnie w ogóle nie przemówiła. W moim odczuciu jest zwyczajnie bardzo słaba, ale co czytelnik, to inne odczucia. :)

      Usuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.