sobota, 11 sierpnia 2012

Konkurs :)

Kochani, dziś pragnę zareklamować pewien bardzo interesujący konkurs literacki. :) Dlaczego akurat ten? Ponieważ jest niebanalny i wymaga od uczestników pracy twórczej oraz dlatego, że poproszono mnie bym weszła w skład jego jury. Z zaproszenia chętnie skorzystałam i już nie mogę się doczekać pierwszych prac, ale do rzeczy. :) Info pochodzi z bloga (tu też znajdziecie informację, co jest nagrodą w  konkursie): http://era-krytyki.blogspot.com/2012/08/zapraszamy-na-konkurs-literacki.html.

Główna idea konkursu jest prosta. Wystarczy napisać opowiadanie dotyczące spotkania ze swoim ulubionym książkowym bohaterem. Obojętnie co by to było - najpierw musicie zainicjować spotkanie, później wasze pióro jest wolne od pomysłów.




REGULAMIN
1. Konkurs trwa od 10 sierpnia do 10 września (czas na wysyłkę opowiadań). Wszystkie prace wysłane po północy nie będą zaliczać się do konkursu.
2. Nadesłana praca nie może brać udziału w innych konkursach lub być umieszczona na innych blogach.
3. Możesz nadesłać tylko jedną pracę. Większa ilość nie będzie brana pod uwagę.
4. Złamanie jakiegokolwiek punktu grozi dyskwalifikacją.
5. Pracę konkursową (limit znaków wraz ze spacją: 40000) należy wysłać na
cuddly22@spoko.pl w postaci załącznika. W temacie należy wpisać „Konkurs”.
6. Plik powinien być zapisany w formacie rtf (Word), napisany czcionką Georgia lub Times New Roman w rozmiarze 12.
7. Nad tytułem opowiadania powinno znaleźć się:
- pseudonim/nick;
- numer komunikatora GG;
8. Nagroda jest przeznaczona dla pierwszego miejsca. Nie przewiduje się nic poza tym.
9. W przypadku zajęcia pierwszego miejsca jesteś zobowiązany do podania danych adresowych.
10. Trzy zwycięskie prace umieścimy na Erze Krytyki w odstępie tygodnia.
11. W skład jury wchodzą: Cuddly, Czekoladowa, Ewa (Książkówka).
12. Zgłaszając swoją pracę do konkursu, jednocześnie akceptujesz regulamin.

Czy mogę liczyć na Wasz udział? Mnie, organizatorce oraz jury będzie bardzo miło. :)

środa, 8 sierpnia 2012

"Człowiek w poszukiwaniu sensu" Viktor E. Frankl



Pozycji traktujących o ogólnym obrazie egzystencji w obozach koncentracyjnych, jak i ich fizycznych następstwach, powstało już bardzo wiele. Choć są one niebywale cennymi dokumentami (może znajdzie się kilka tytułów o wątpliwej wartości historycznej, ale nie o tym chcę mówić), to często brakowało im gruntownej analizy psychiki więźnia obozu zagłady. I chyba trudno się temu dziwić, bo nie ma w tej chwili zbyt dużej ilości publikacji na naszym rynku, które dotykałyby tej tematyki. Zatem, gdy tylko dowiedziałam się o istnieniu „Człowiek w poszukiwaniu sensu” autorstwa Viktora E. Frankla, wiedziałam, że prędzej czy później wykład ten przeczytam.

Mimo iż wcześniej spotkałam się z kilkoma pochlebnymi recenzjami na jego temat, to nie spodziewałam się, że w moje ręce trafi prawdziwa „perełka”, która otworzy mi oczy na istotne kwestie związane z psychologicznym podłożem pobytu w tak okrutnych miejscach, jakimi były obozy. Mało tego, okazało się, że niemal wszystko co zawiera ta lektura można odnieść do własnego życia, wiele zrozumieć, nabrać szacunku i pokory do tego, co mamy, a także pomóc sobie w trudniejszych chwilach. 
Jednak owoce z tego spotkania zbiera się dopiero na końcu. Z początku autor stara się przybliżyć czytelnikowi fazy, w jakich znajduje się psychika więźnia obozu:

- faza następująca tuż po przybyciu;
- stadium głębokiego wejścia w rutynę życia obozowego oraz
- okres następujący po wyzwoleniu z obozu[1].

W pierwszej z nich dominuje szok i niedowierzanie, że w tym miejscu jest naprawdę tak źle.  Więźniowie często łudzili się, że jak wybudzenie ze złego snu przyjdzie nagle wybawienie z opresji; że to, co złego zobaczyli, było tylko chwilowe i w żadnym wypadku nie zdąży ich dotknąć, a wraz z docieraniem prawdy dało się odczuć wśród nich narastające przygnębienie (często skutkujące próbami samobójczymi).
Potem, gdy egzystencja w tym ponurym miejscu staje się już tylko smutną rzeczywistością, przychodzi pora na apatię, zobojętnienie na wszystko wokół (także na tak często opisywany w wielu pozycjach brak skrajnych emocji na widok czyjejś śmierci; na tym etapie staje się ona czymś normalnym i niewzbudzającym szczególnych emocji).
Na koniec pobytu w obozie, gdy przychodzi moment zdobycia upragnionej wolności, niekoniecznie należy spodziewać się niepohamowanej radości i euforii wśród więźniów. Okazuje się bowiem, że pobyt w tym miejscu, jak i wszelkie jego następstwa, jest tak głęboko zakorzeniony w umysłach i duszach tych ludzi, że początkowo nie są oni w stanie cieszyć się brakiem ograniczeń. Świetnie obrazuje to Frankl słowami:


W końcu doszliśmy na łąkę pełną kwiatów. Widzieliśmy je i zdawaliśmy sobie sprawę z ich fizycznego istnienia, ale nie potrafiliśmy wykrzesać z siebie w związku z tym żadnych uczuć. Pierwszej iskierki radości dostarczył nam widok koguta o wielobarwnym ogonie. Wciąż jednak była to zaledwie iskierka – nadal nie należeliśmy jeszcze do tego nowego świata.[2]

Jak bumerang wróciła do mnie w tym momencie historia Króla z powieści Jamesa Clavella pt. „Król szczurów”. Gdy opuścił on obóz jeniecki, okazało się, że jako wolny człowiek nie potrafi wrócić do rytmu normalnego życia. W niewoli był Królem, był KIMŚ, kogo wszyscy szanowali, a na wolności był zwykłym człowiekiem, jakich wiele, który wyrwany z dotychczasowych realiów nie potrafi sobie poradzić z otaczającym go światem. Ostatecznie przyszło mu się uczyć życia na nowo. Podobnie jest z więźniami obozów zagłady, którzy mimo tego, że wiedli w nich życie różne od Króla z powieści Clavella, to także doświadczyli utraty wolności, na co dzień obcowali z brutalną i bezwzględną rzeczywistością, przyszło im się zmagać z podobnymi duchowymi rozterkami. I jedni i drudzy tracili coś, co było dla nich pewnego rodzaju normą, coś do czego przywykli i z czym poniekąd chyba zgodzili się już żyć.

A co było kluczem do przeżycia tych trudnych warunków w obydwu przedstawionych przeze mnie przypadkach (poza oczywistymi czynnikami fizjologicznymi czy zdrowotnymi)? Sens życia albo inaczej – jego cel. Okazuje się, że człowiek pozbawiony celu, dla którego żyje, traci jednocześnie sens egzystencji i jeśli w obozowych realiach tracił z serca, marzeń czy wiary wizję wyzwolenia, wolności – to często tracił także życie. Teraz już rozumiem, dlaczego w przypadku ciężkich chorób tak ważna jest wiara w wyzdrowienie i wola walki…

Bardzo daleko zabrnęłam w swoich rozważaniach na temat tej książki i z pewnością mogłabym posunąć się jeszcze dalej, ale nie chce nikomu odbierać możliwości w pełni subiektywnej (tak, tak! nie obiektywnej) analizy tej pozycji. Liczy ona ledwie 223 strony tekstu, a zawiera w sobie esencję tego, co powinien wiedzieć zarówno każdy zainteresowany tematyką, jak i ten, który nadal poszukuje sensu w swoim życiu…

Chyba każdy na którymś z etapów swojego życia powinien przeczytać tę książkę. Może ona wnieść w nie zaskakująco dużo, nawet jeśli uważacie się za ludzi w pełni szczęśliwych.

Ocena: absolutne 6/6




[1] V. E. Frankl, Człowiek w poszukiwaniu sensu, Czarna Owca, Warszawa 2011, s. 29-30.
[2] Tamże, s. 139.

środa, 1 sierpnia 2012

KUFEREK KSIĄŻKÓWKI - ROZDANIE DRUGIE

Minął kolejny miesiąc mojego albo raczej naszego "kuferkowania". I ja już wiem jakie książki z niego znikną i do kogo powędrują...:) Już się dzielę z Wami tą wiedzą. W lipcu książki trafią do osoby posługującej się nickiem:

izusr

Gratuluję i czekam na dane adresowe. Pozostałych znów zapraszam do obejrzenia zawartości kuferka ponieważ dodałam dwie nowe pozycje. Pozdrawiam wszystkich ciepło i wakacyjnie. :)


"Ani żadnej rzeczy..." PM Nowak



Chyba większość z nas ma jakieś noworoczne postanowienia, prawda? Ja też je mam, a tych dotyczących planów czytelniczych na rok bieżący miałam całe mnóstwo. Między innymi postanowiłam, by wbrew własnemu przekonaniu, iż mało jest naszych rodzimych pisarzy, którzy potrafią mnie pozytywnie zaskoczyć swoimi dokonaniami, czytać jak najwięcej polskiej literatury spod znaku kryminału, thrillera czy horroru. Niniejszym słowa dotrzymuję.

W ostatnim czasie w moje ręce miała przyjemność trafić pozycja PM Nowaka pod tytułem „Ani żadnej rzeczy…”, będąca jednocześnie debiutem autora. Przyznacie chyba, że sam pisarz jak i tytuł książki są wyjątkowo tajemniczy, prawda? Ogólny zarys fabuły również nie zdradza zbyt wiele, bo oto dowiadujemy się, że w posiadłości położonej w Podkowie Leśnej nieopodal Warszawy w wyniku rany postrzałowej ginie niespełna trzydziestodziewięcioletnia kobieta. Komisarz Jacek Zakrzeński, zajmujący się sprawą tego tajemniczego morderstwa, dość szybko trafia na tropy potencjalnych zabójców denatki. Jednak ten, który miał rzekomo najwięcej korzyści ze śmierci kobiety ma najmocniejsze alibi – mowa o jej mężu nazwiskiem Cebulski. Następnie podejrzenia padają na eks-męża Cebulskiej, a także na siostrzeńca ostatniego z mężów. W oczach komisarza każdy z nich mógł mieć powody, by pozbyć się kobiety, ale czy rzeczywiście jest pośród nich morderca? Tego musicie się już dowiedzieć sami.

Zanim jednak przystąpicie do lektury, poznajcie charakterystyczne dla tego tytułu cechy. Pamiętacie kryminały z dawnych lat, których wizytówką było z lekka ospałe tempo akcji naznaczone smugą dymu z cygara (może fajki) i pieczołowicie ukryta pod długim płaszczem i rondem kapelusza postać detektywa zajmującego się daną sprawą? Kryminał PM Nowaka ma w sobie właśnie to coś rodem z czarno-białych ekranów. Akcja toczy się wyjątkowo wolno, każdy szczegół śledztwa omawiany jest niezwykle dokładnie, powiedziałabym nawet, że każdy szczegół wszystkiego, o czym mowa w toku fabuły jest wnikliwie opisywany przez autora – nie zawsze potrzebnie. Niektóre fragmenty miałam ochotę zwyczajnie z lektury wykreślić. 
Sam pomysł na fabułę nie poraża nadzwyczajną oryginalnością – morderstwo, podejrzani, śledztwo… Jak na mój gust za mało w „Ani żadnej rzeczy…” zwrotów akcji, dynamizmu, jednakże ogólnie pojęte założenia kryminału książka ta spełnia dobrze.

Komu zatem polecam debiut PM Nowaka? Fanom kryminałów w starszej odsłonie, lubiącym zagłębić się w nieśpieszny tok akcji i tym, dla których szczegółowość to nieodzowny element każdej dobrej lektury.

Ocena: 4/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece oraz jej autorowi PM Nowakowi.