sobota, 8 października 2011

Małe ogłoszenie







Moi Drodzy, jak pewnie zauważyliście, osłabiła się ostatnio moja aktywność na blogu - po prostu rzadziej dodaję posty z recenzjami. Ma to związek z większą ilością moich obowiązków, ale nie tylko. Postanowiłam trochę zmienić podejście do tego, co czytam. W związku z tym wpisy już nie będą się pojawiać u mnie z taką systematycznością jak kiedyś (czyli 3 razy w tygodniu). 
Wydaje mi się, że w sferze literacko-recenzenckiej poszłam nie tą drogą jaką sobie początkowo wybrałam i zboczyłam z niej na wpół świadomie, ale mam nadzieję, że uda mi się to naprawić.

Przyznaję, że te zmiany to w dużej mierze zasługa jednego z moich czytelników - kogo konkretnie? Tego nie zdradzę. Powiem jedynie, że tej osobie dziękuję. :)

Mam też nadzieję, że mimo wszystko nie zapomnicie o mnie i będziecie do mnie czasem zaglądać. :) I ja sama będę odwiedzać Was regularnie - to akurat się nie zmieni. :)

50 komentarzy:

  1. Rozumiem Cię - kiedy przestanę się wyrabiać pewnie zrobię tak samo:) Póki co - oczywiście, że o Tobie nie zapomnę, będę odwiedzać, jak zawsze:)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mnie to cieszy Isadoro. :) Dziękuję. :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki Beatrix. :) Pozdrawiam i ja.

    OdpowiedzUsuń
  4. A wiesz Ewo, że jakiś czas temu i ja z wielkim przerażeniem stwierdziłam, że moje blogowanie, czytanie (mam na myśli to recenzenckie) zeszło na złe tory, że nie przynosi mi tyle radości, jakiej oczekiwałam. Że po książkę, po którą normalnie sięgnęłabym z ogromną przyjemnością patrzę nieprzychylnie tylko dlatego, że nosi ona pewne znamię terminu i nie- możliwości, a obowiązku opisania i podzielenia się opinią. Może i Ty zauważyłaś, że dodawanie wpisów u mnie nie jest zbyt systematyczne, że ciężko mi wyrobić sobie pewne zobowiązania czasowe co do publikowania następnych recenzji. Ale taka właśnie niesystematyczność, pisanie tylko i wyłącznie wtedy gdy najdzie mnie na to ochota i wena dostarcza tak ogromnej radości, że nie zmieniłabym jej na choćby największy stos książek w historii :)
    I wiesz, szczerze mówiąc, to ucieszyłam się czytając Twój dzisiejszy wpis. Bo czytać Twoje słowa kocham, wielbię i miłuję więc raduje się bardzo, że nie grodzi Ci żadne pisarskie wypalenie, czy coś w tym rodzaju. A nowe postanowienia, zmiany zawsze wychodzą na lepsze!
    Całuję, Ala

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja zawsze byłam w szoku jak często dodajesz wpisy, a są i tacy, którzy dziennie coś publikują:) Jestem ciekawa, co masz na myśli mówiąc o złej drodze - masz zamiar zmienić styl recenzowania? W każdym razie ja zawsze będę do ciebie zaglądać, z wielką przyjemnością!! :):):)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba Cię rozumiem, choć nie wiem do końca, o co chodzi. Ja nie dałabym rady pisać tak często - może dlatego, że zbyt wiele pracy wkładam w każdą recenzję, że powstaje tygodniami (a potem jeszcze pięć razy ją przeredagowuję...). Czytam dużo więcej książek niż 3 na miesiąc (to średnia moich recenzji na blogu), ale nie dałabym rady o wszystkim napisać solidnie.
    Rozumiem jednak tych, którzy publikują częściej 0 i poniekąd im zazdroszczę i podziwiam ich.

    W każdym razie życzę Ci powodzenia i mogę zapewnić, że będę tutaj gościć bez względu na wszystko :)A ponieważ Twój poznałam niedawno - mam sporo do nadrobienia...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. ucięło mi wyraz "blog" :) ..."Twój blog poznałam niedawno"...

    OdpowiedzUsuń
  8. Zmiany są czasami potrzebne. Będę nadal do Ciebie zaglądała :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiesz Ewciu, ja zawsze podziwiałam i podziwiam osoby, które praktycznie codziennie dodają jakąś nową recenzję. Dla mnie takie tempo byłoby fizycznie niewykonalne. Chyba że nie robiłabym nic innego, jak tylko czytała, ale tak niestety się nie da. Dlatego zrezygnowałam ze stałej współpracy z wydawnictwami. Sama narzucam sobie tempo czytania i jest mi z tym dobrze. No chyba że raz na kilka miesięcy jakieś wydawnictwo zaproponuje mi jeden lub dwa egzemplarze i na tym koniec. Nie wiem, co spowodowało u Ciebie podjęcie takiej decyzji. Mam tylko nadzieję, że nie znikniesz na stałe z Sieci :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że jeśli posty będą ukazywały się rzadziej na dobre to wyjdzie. Przynajmniej mi. Uwielbiam Twoje recenzje, a nie mam czasu zbyt często tu zaglądać. Jednak się staram. Naprawdę. Mam nadzieje, że mnie źle nie zrozumiałaś...
    Chyba każdy z bloggerów przechodzi taki kryzys. Dla mnie i te trzy dni to czasem za mało, więc Ciebie podziwiam:*

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozumiem cię. Czytanie jest to przyjemność i taka właśnie ma pozostać. A skoro wiesz, że trochę "Zbłądziłaś" to wracaj jak najszybciej na dobrą i właściwą dla siebie drogę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. A nie macie wrażenia, że nie każdą książkę chce się człowiekowi zrecenzować? Ja na przykład, wciąż jestem recenzencką świeżynką. Chciałabym publikować często, ale nie przyspieszę na siłę mojego czytania, jeśli nie mam czasu. Z kolei jeśli książka nawet jest fantastyczna, nie zawsze chce mi się ją recenzować. Pominęłam na przykład całkowicie recenzję Larssona, choć książki oceniłam naprawdę wysoko, co rzadko się zdarza. Nie lepiej więc rzadziej, a porządnie? To jest chyba najlepsze wyjście :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Limonko, zgadzam się całkowicie. I u mnie wpisy pojawiają się zupełnie niesystematycznie. Zresztą tych moich wypocin nie nazwałabym nawet recenzją, to po prostu moje odczucia po skończonej lekturze. I właśnie, czasem piszę zaraz po odłożeniu lektury, czasem myśli układają się miesiącami. Dlatego nie cierpię czytać, pisać na jakiś konkretny termin. W moim przypadku zabija to całą magię literatury.

    OdpowiedzUsuń
  15. No, tak, limonko, ale skąd założenie, że jak często, to nie musi być porządnie? :) Ok, to takie trochę przewrotne pytanie było ;) Swoją drogą, ja tam będę czekać na Twoją recenzję z Ciast siostry Anastazji, bo chcę kupić tę książkę i nie wiem, czy warto :)

    OdpowiedzUsuń
  16. A co do Ali - wypociny? Twoje recenzje mają tyle klimatu, magii i zachwytu literaturą, jak można to nazwać wypocinami? Nie pozwalam! :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Alu - już kiedyś chyba pisałam do Ciebie coś podobnego, ale powtórzę. Niesamowite jest to jak, mówiąc językiem młodzieży, "nadajemy na podobnych falach". ;) Znów zrozumiałaś moje słowa tak jak bym tego sobie życzyła i ponadto sama doszukałaś się istoty tego, co chciałam przekazać, ale sama nie zrobiłam tego wprost. Fenomenalne, naprawdę. :)

    Chciałam spróbować recenzowania dla wydawnictwa, dla portalu i spróbowałam. Wszystko było dobrze dopóki dwie kwestię związane z takimi zobowiązaniami nie zaczęły mi najzwyczajniej w życiu ciążyć. To nie żaden przytyk do wydawnictw czy portali, bo rozumiem, że te mają swoje zasady jednak ja coraz bardziej skłaniam się ku byciu totalnie "wolnym strzelcem". :)

    Dlatego też bardzo cenię Twoje recenzje - tyle w nich Twojego serca, oddania, pasji...Widać, że są dopieszczone...:) Mam nadzieję, że Tobie takie zbłądzenie jak mnie się nie zdarzy. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Danusiu - odpowiedzią na Twoje pytanie będzie poniekąd to, co napisałam powyżej do Ali. Styl moich recenzji będzie podobny a mam też szczerą nadzieję, że nawet lepszy. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Olu - zatem masz świetny "system" i życzę Ci byś go nie zmieniała. Wszak nie ilość a jakość się liczy. :) Miło mi będzie ogromnie jak będziesz do mnie zaglądała. Ja poznałam Ciebie jako blogerkę również stosunkowo niedawno, ale zamierzam tę znajomość pogłębiać. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Anetko - masz rację. :) Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Niedopisanie - bardzo dziękuję za miłe słowa, w zasadzie to samo mogłabym powiedzieć o Twoich recenzjach. :) Zdążyłam się już z nimi zżyć. :) A co do powodów zmian to nie chodzi tu raczej o wypalenie a o inne aspekty. Moja odpowiedź skierowana do Ali może rzuci trochę więcej światła na to, co mną pokierowało. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Agnieszko - i ja właśnie zamierzam do tego wrócić, do samodzielnego narzucania sobie tempa czytania i pisania recenzji. Z sieci nie zniknę, będę pisać dalej i przede wszystkim odwiedzać Was regularnie. Za bardzo się z Wami zżyłam. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mery - kryzysem bym chyba tego nie określiła tylko zbłądzeniem. :) Zapędziłam się nieco w niektórych kwestiach, a teraz muszę z tego wybrnąć i zrobić tak by było dobrze. :) I dziękuję za miłe słowa. :) Wiesz, że i Ciebie regularnie odwiedzam, bo lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Gabrielle - dokładnie tak, czytanie ma być przede wszystkim przyjemnością a nie obowiązkiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Limonko - to też fakt, przykry, ale jednak...Czasem zwyczajnie nie ma się ochoty (z rożnych względów) na recenzowanie danego tytułu a tu trzeba...I właśnie tak zamierzam podejść do sprawy jak piszesz. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Pewnie, że będę zaglądać, o to bądź spokojna Ewo. A swoją drogą zadowolenie z tergo co się czyta jest najważniejsze i tego Ci życzę:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  27. Madlen - zgadzam się w pełni! Za życzenia dziękuje i pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. To super. Ale powiedz, rozumiem, że w tygodniu jesteś w stanie przeczytać 3 książki, a potem były 3 wpisy. Czy to oznacza, że nie każdą przeczytaną książkę będziesz obecnie recenzować? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Danusiu - recenzować będę każdą tylko nie będę już czytać kilku książek tygodniowo. Jedną, może dwie - owszem. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Nic na siłę Ewo! Sama nie wiem czy bym potrafiła pisać "terminowo", poza tym gdy książka wybitnie mi się nie podoba to po prostu nie potrafię jej przeczytać do końca.
    Grunt abyś pozostała sobą i była z nami na SWOICH warunkach :)
    Trzymaj się ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
  31. Doskonale rozumiem Twoja decyzję. Najważniejsze jest to, aby czytanie i pisanie sprawiało radość. Gdy zaczyna się z tego robić "praca na akord" znika gdzieś sens i przyjemność a my zatracamy ten szelmowski błysk w oku, który charakteryzuje nas, namiętnych czytelników :)) Sama coś o tym wiem :) Wierzę, że uda Ci się wszystko poukładać tak, abyś była zadowolona. Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  32. To i tak bardzo dużo, podziwiam:) Powiedz, czy czytasz tak szybko, ponieważ poświęcasz na to konkretny czas każdego dnia, czy może tak szybko pokonujesz kartki w książce? Ja czytam dziennie około godziny, co daje mi 1 książkę tygodniowo. Czasem nawet nie zdążę jej skończyć, ale w sumie nie ma to znaczenia. Książkę mam zawsze ze sobą, czytam gdzie popadnie :p

    OdpowiedzUsuń
  33. Ewo, witaj w klubie :-) Rozumiem Cię doskonale. I nie mam powodu, żeby przestać Cię odwiedzać :-)

    OdpowiedzUsuń
  34. Witaj i ja nie zamierzam cię opuszczać. Większość z nas zaprzyjaźniła się tu w pewien sposób i naprawdę jakoś dziwnie by było teraz, ot tak sobie odejść od jakieś osoby.
    Zawsze więc chętnie będę do ciebie zaglądać a ty niczym się nie przejmuj, wszystko ułoży się pewnie po twojej myśli.

    OdpowiedzUsuń
  35. Silaqui - właśnie tak zamierzam zrobić. Być z Wami na swoich warunkach na tyle ile się da. :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Nemeni - właśnie tak jak piszesz...Dzięki za słowa otuchy - są bardzo cenne. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Danusiu - nie, na książkę poświęcam tyle czasu dziennie ile mogę. Czasem będą to dwie godziny a czasem pół albo wcale. Wydaje mi się, że dość szybko czytam, ale są w tym znacznie lepsi ode mnie ludzie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Widzę, że ostatnio wszyscy nieco zwalniają tempo z blogowaniem. Tak to już jest. U mnie też teraz będzie nieco spokojniej, bo niestety praca i inne obowiązki nadeszły...
    Z pewnością będę do Ciebie zaglądać, więc nic się nie martw i czytaj/pisz ile Ci czas i potrzeba duszy pozwoli:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  39. Jjon - cieszę się ogromnie, że mnie rozumiesz i że dalej będziesz mnie odwiedzać. :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Cyrysiu - i to jest w tym najciekawsze. Przecież jesteśmy dla siebie tylko blogowymi istotami, które piszą coś od siebie na temat przeczytanych książek, a mimo to, gdy długo się do kogoś nie zagląda albo ktoś znika nagle z sieci to czuje się jakąś pustkę. Niby tylko internet, a i tak potrafi w jakimś stopniu przywiązać do siebie ludzi. :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Kasandro - ano właśnie, nawet Ty zmieniłaś nieco tempo i częstotliwość dodawania wpisów. Ja chcę i zamierzam zrobić to samo. Oby z pozytywnym skutkiem. :) Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Heh, myślę, że szybkość czytania nie ma nic do rzeczy, nie traktuję tego w kategoriach "lepszości" :) Ja czasem nawet lubię się ślimaczyć z fabułą. Mam wtedy wrażenie, że bohaterowie stają się moimi przyjaciółmi, myślę o nich w ciągu dnia i z przyjemnością wracam do lektury :):)

    OdpowiedzUsuń
  43. W takim razie będę wyczekiwała Twoich nowych recenzji :) Nie zapomnę o Tobie!
    U mnie też spadek pisania i czytania - studia...

    OdpowiedzUsuń
  44. Danusiu - ależ ma i to widać po tych, którzy dodają codziennie wpisy na blogach. :) Szybkie czytanie to po prostu większa ilość książek w dorobku czytelniczym, ale niestety to chyba bardziej idzie w kierunku "na ilość" niż na jakość, choć Niedopisanie na pewno z tym stwierdzeniem by polemizowała. :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Marto - cóż, życie...chciałoby się powiedzieć...:)

    OdpowiedzUsuń
  46. Ewo - szczególnie polemizować nie będę, bo trudno ocenić mi jakość własnych recenzji - gdybym gorąco zapewniała, że staram się o utrzymanie jakości mimo szybkiego tempa, pewnie zabrzmiałoby to dziwnie ;) Jak mi to wychodzi - nie mnie oceniać. Kiedyś już pisałam, że tempa nie spowolnię, choćbym chciała. Samo się spowalnia ostatnio, bo jednak nie zawsze mam czas by chociaż tę godzinę wygospodarować na czytanie. Na pewno w jakiś sposób przykro jest czytać, że "idzie się w kierunku ilości, nie jakości", gdy jednak pisze się tę recenzję czasem dłużej, niż czyta książkę ;)) Nigdy takich kwestii nie traktowałam w kategoriach "gorszy-lepszy" - po prostu, każdy ma swoje tempo, a jeśli chce się je przyspieszyć - nie ma lepszej metody niż dużo czytać (ewentualnie wziąć udział w kursie szybkiego czytania, ale nie próbowałam nigdy, więc nie wiem, czy to specjalnie skuteczne i czy nie zmniejsza przyjemności z lektury).

    OdpowiedzUsuń
  47. Niedopisanie - mam nadzieję, że nie wzięłaś moich słów do siebie, bo akurat w Twoim przypadku jest tak, że tempo czytania wcale nie wpływa na jakość recenzji. :) Takie jest moje zdanie. :) Miałam tu bardziej na myśli swoje recenzje.

    OdpowiedzUsuń
  48. Nie, nie :) Odniosłam się bardziej do często pojawiających się tego typu dyskusji - jakiś czas temu na forum NaKanapie np., pamiętam, że Kasandra też się tam wypowiadała. Jak to słusznie ktoś powiedział jakiś czas temu - tyle się mnoży tych dyskusji o blogowaniu, że mało czasu zostaje na czytanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. Niedopisanie - uff, kamień spadł mi z serca. :) A co do tych dyskusji to masz rację, ale o takich kwestiach spornych trzeba rozmawiać, choć sama nie lubię gdy te rozważania przybierają formę nachalnej ingerencji w czyjś styl prowadzenia bloga czy pisania recenzji.

    OdpowiedzUsuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.