poniedziałek, 10 października 2011

"Krótkie dni i noce" Rafał Kuleta



Różne są odczucia podczas czytania książki – zależą one między innymi od gatunku literackiego, z którym przyszło nam spędzić czas. Możemy odpłynąć w świat melancholii i rozważań, marzyć, fruwać wśród chmur, walczyć ze smokami, prowadzić śledztwa czy też spotkać się z koszmarami, jakich w życiu byśmy pewnie nie doświadczyli na własnej skórze. Do tej pory byłam przekonana, że zasmakowałam już wszystkiego, co możliwe dzięki literaturze, dopóki nie przeczytałam „Krótkich dni i nocy” Rafała Kulety.

Opowiadania pana Rafała wywołały u mnie odczucia klaustrofobiczne. Tak, dobrze czytacie – klaustrofobiczne. To, co wywołało taki efekt, to ich liczba (jest ich naprawdę wiele), mikroskopijna długość (liczą nie więcej niż sto słów) oraz siła oddziaływania. Czułam jakby te historie obsiadły mnie z każdej ze stron i coraz mocniej na mnie napierały, przyduszały i zabierały powietrze.
Niektóre przywoływały lęki z dzieciństwa, przypominając głębię i mrok szafy z pokoju obok albo przerażający uśmiech niewinnego z pozoru klauna, który rozczłonkowuje swoje ciało. Inne uwydatniały zło siedzące głęboko w zakamarkach ludzkiego umysłu, jak w przypadku kasjerki świadomie (i z uśmiechem na twarzy) wysyłającej podróżnego na śmierć. A może zastanawialiście się, jak zareagowalibyście na wieść o tym, że Wasze ulubione, skórzane rękawiczki są powłoką zdartą z jakiegoś człowieka? Dzięki autorowi poznacie także książki, które czytają Was, a nie na odwrót. Zobaczycie także Boga, jakiego nigdy nie chcielibyście poznać – sadysty kochającego ludzi na zabój (dosłownie).
Tych krótkich tekstów w niniejszej książce jest tak wiele, że nie sposób ich wszystkich streścić.

Łączy je wszystkie wspólny mianownik – strach. Czy to ten wywołany przerażającymi stworami, makabrycznymi zdarzeniami, opisem ludzkich wnętrzności czy też ten wypływający z mrocznych czeluści psychiki bohaterów.
Niektóre z opowiadań przypominały mi troszkę wątki z horrorów klasy B i takiej też były jakości, ale zdecydowana większość była absolutnymi majstersztykami w ultrakrótkiej formie – wyróżnić tu mogę wspomniane wcześniej opowiadanie o Bogu wcielonym w rolę bezwzględnego sadysty. Jeśli podziałało ono na kogoś, kto z wiarą ma niewiele wspólnego, to znaczy, że jest naprawdę dobre…
Rafał Kuleta przedstawił weń świat oderwany od rzeczywistości, rządzący się prawami grozy, zła, surrealizmu, który w niebywały sposób oddziałuje na wyobraźnię i nasze odczucia podczas czytania lektury.
Byłabym skłonna wystawić temu dość nietypowemu dziełu najwyższą notę, jednak gdybym to zrobiła, byłabym nieuczciwa w stosunku do własnego sumienia. Nie wiem czy tylko ja mam takie wrażenia, czy znajdzie się ktoś jeszcze, kto podobnie to odczuje, ale po pewnej liczbie przeczytanych opowiadań odczułam odrobinę znużenia i przesytu. Na szczęście lek na tę przypadłość jest bardzo prosty – wystarczy jedynie umiejętnie dawkować sobie twórczość pana Kulety (po kilka historii dziennie). Tak, by nie stracić tego charakterystycznego i klaustrofobicznego uczucia, które robi naprawdę mocne wrażenie oraz tak, by cały czas chcieć brnąć dalej w ten magiczny i wywołujący dreszcze na ciele świat grozy.

Myślę, że stosując się do powyższej rady, każdy czytelnik lubujący się w tego typu klimatach powinien być zadowolony z lektury „Krótkich dni i nocy”. Sugeruję także sięganie po nią w godzinach wieczornych dla spotęgowania doznań. Na koniec życzę Wam dużo… strachu.

Za możliwość przeczytania niniejszej książki dziękuję wydawnictwu Novae Res. 

Ocena: 5/6

59 komentarzy:

  1. Ja się boję takich ksiażek, hehe ;) A Ty jeszcze polecasz czytanie wieczorami. Ale mimo wszystko zaintrygowała mnie ta książka, wydaje się inna, oryginalna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bsz - oj wierz mi, że taka jest. :) Sama nigdy nie czytałam tak krótkich opowiadań i tak silnie działających na mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ewa, nie strasz :-) No ale z drugiej strony kiedyś wreszcie muszę się przełamać do tego typu literatury, zwłaszcza że coraz bardziej mnie kusi :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Agnieszko - koniecznie, czasem fajnie jest się bać. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę, takie krótkie, skondensowane opowiadania - to coś dla mnie! Po Twojej recenzji widzę, że są naprawdę mocne - będę musiała koniecznie je przeczytać!

    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Isadoro - koniecznie, choćby po to, by przekonać się jak smakują. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Interesująca recenzja, polski twórca, więc ksiązka znalazła się na liście "do przeczytania"

    OdpowiedzUsuń
  8. Taki jest świat - i słusznie się stało. Dziękuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Za zbiorami opowiadań nie przepadam, jednak coś mnie w tej pozycji zaciekawiło. Będę szukać ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem czy ta ksiazka przypadłaby mi do gustu, a i tak już mam dużo zaległości czytelniczych, więc na razie sobie odpuszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gabrielle - a poszukaj i spróbuj. :)

    Tristezzo - rozumiem, nic na siłę. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. To może być naprawdę niezłe - krótkie, mocne i dosadne opowiadania są tym, co bardzo lubię. W sam raz do podczytywania i dawkowania pomiędzy innymi lekturami, gdy żądni jesteśmy krwi, grozy i horroru :) Na pewno będę miała ten zbiorek na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  13. Alannado - rozumiem. :)

    Nemeni - dokładnie tak, polecam Ci tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo mnie ta pozycja intryguje, trudno mi sobie wyobrazić, że takie krótkie opowiadania mogą tak przerażać. Zdecydowanie muszę tę książkę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dosiaku - a jednak! Polecam. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj,nieee książka na pewno nie dla mnie;p Zapraszam Cię na mój blog z recenzjami książek;) {centerbook.blog.onet.pl}

    OdpowiedzUsuń
  17. Twoja recenzja brzmi strasznie smakowicie.Może ta książka usunie niesmak, jaki mam po "4 porach mroku"....

    OdpowiedzUsuń
  18. Silaqui - jeśli jesteś otwarta na nowe nietypowe formy, to spróbuj. :) Tu jest krótko, ale mocno. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam już kiedyś co nieco o tej książce i pamiętam, że byłam zaintrygowana, a teraz Twoja recenzja jeszcze bardziej spotengowała moją ciekawość:) Będę musiała się zapoznać z Panem Kuletą:)

    OdpowiedzUsuń
  20. O kurcze, to coś zdecydowanie w moim guście. Ja pragnę dużo strachu, oczywiście tylko w wirtualnym świecie ;-) chętnie sięgnę więc po tę pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  21. Madlen - koniecznie! :D

    Cyrysiu - zatem nie masz wyboru jak polować na tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Co z czuję, że może mi się spodobać. Warto sprawdzić:))

    OdpowiedzUsuń
  23. Kasandro - sprawdź koniecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Oj to chyba nie moje klimaty...

    OdpowiedzUsuń
  25. Mmmm, czy ja lubię się bać przy książce? O tak, choć dawno już tego nie doznałam ;) Chociaż potem spać nie mogę :p

    OdpowiedzUsuń
  26. Aneto - jasne, nie każdy lubi się bać. :)

    Danusiu - myślę, że po przeczytaniu "Krótkich dni i nocy" nie powinnaś mieć problemu z zaśnięciem, mimo że siła tych opowiadań jest duża. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Zaciekawiasz ogromnie, ale chyba jednak czuję, że to książka nie dla mnie. Nie moja wrażliwość. Chociaż będę ją miała na oku - może kiedyś przy okazji.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  28. Oleńko - wnioskując po tym, co czytasz to też wydaje mi się, że to raczej lektura nie dla Ciebie, ale kiedyś spróbuj. Przeczytaj kilka opowiadań i odpuść jeśli okażą się być ponad Twoje siły. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Przyznam, że nie wiem. Książka zapowiada się ciekawie, jednak z drugiej strony stoi moja niechęc do opowiadań i wrażliwośc, która często nie toleruje takich emocji:D
    Muszę się zastanowic, może jednak warto zaryzykowac, spróbowac czegoś nowego?...

    OdpowiedzUsuń
  30. Mery - wg mnie trzeba poznawać nowe gatunki, nowe formy, ale jeśli ma Ci to wyrządzić więcej szkód niż pożytku to lepiej odpuścić. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Czasem lepiej krótko..
    King na przykład pisał świetne opowiadania i kilka książek ciekawych też udało mu się popełnić. Niestety, z biegiem czasu stał się bardziej rozwlekły i nudnawy :(

    OdpowiedzUsuń
  32. Silaqui - zgodzę się, ale są wyjątki. Nie wiem czy czytałaś "Czarną bezgwiezdną noc", ale ten zbiór bardzo mi się podobał.

    OdpowiedzUsuń
  33. Przed chwilą na innym blogu napisałam, że nie cierpię opowiadań. Dosłownie trzy minuty temu. A teraz Ty piszesz taką recenzję, że mam ochotę wrócić i dopisać, że cofam, bo oto właśnie znalazłam książkę, którą muszę przeczytać, choćby się świat miał zawalić. Dziewczyyyyyyno! :)

    OdpowiedzUsuń
  34. "Czarnej Bezgwiezdnej Nocy" nie czytałam. Ostatni tom opowiadań Kinga jaki miałam w ręce to "Wszystko jest względne" :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Limonko - ja też ich nie lubię, naprawdę...:) Czasem jednak robię wyjątki i wiem, że warto je robić. :) Zwłaszcza, że "Krótkie dni i noce" są naprawdę oryginalne. :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Silaqui - zatem polecam Ci przeczytanie "Czarnej bezgwiezdnej nocy". :) Są tam cztery opowiadania - jedne dłuższe, drugie krótsze, ale wszystkie wypadają stosunkowo dobrze. Dla mnie mistrzostwem jest "1922", ale gusta są różne. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Jak tylko uda mi się dotrzeć do biblioteki to się rozejrzę, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Silaqui - polecam się na przyszłość. ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Sięgnę - chociażby dla samej dawki strachu ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Cinnamon - słuszna decyzja. :D

    OdpowiedzUsuń
  41. No i nie dorwałam :( Ale mam za to "Hypieriona", więc wyprawę uznaję za udaną :P

    OdpowiedzUsuń
  42. Silaqui - co się odwlecze to nie uciecze. ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ta książka od jakiegoś już czasu była w zasięgu mojego wzroku :) Także Twoja recenzja tym bardziej przekonuje mnie do tego, by ją przeczytać!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  44. Marto - i słusznie, polecam !. :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Niezwykle intrygująca pozycja!
    Mam tylko jedno pytanie, czy autor strach wywołuje właśnie rozlewem krwi, okrutnymi zabiegami, czy sięga wgłąb ludzkiego umysłu i to zupełnie abstrakcyjne, niezrozumiałe lęki oddziałują na czytelnika? Niby po przeczytaniu Twojej opinii nie miałam żadnych wątpliwości, ale jednak niektóre komentarze wszystko mi poplątały :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Alu - oj, zdecydowanie te opowiadania bardziej "straszą" swoją głębią niż makabrycznymi opisami, (mimo że tego w nich nie brak). Opowiadanie o Bogu świetnie to pokazuje - przeraża wizją jego sadyzmu, okrutności i upajania się cierpieniem ludzi...Konfrontuje to "standardowe" wyobrażenie Boga jako istoty dobrej, kochającej i miłosiernej z miłością nie do ludzi a do zabijania ich. Jak lubisz w ten sposób się bać to polecam. :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Okładka jest hmhmhm... genialna! :D Nie mam za dużego doświadczenia z horrorami i innymi straszydłami, aczkolwiek niewykluczone, że kiedyś spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Catalino - warto poznawać nowe gatunki raz na jakiś czas. :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Jestem ciekaw tych wszystkich lęków ;)

    OdpowiedzUsuń
  50. Wcale mnie to nie dziwi Szkicowniku. :)

    OdpowiedzUsuń
  51. pokusiłaś mnie! :> teraz będę to próbowała znaleźć... xD

    OdpowiedzUsuń
  52. O kurczaczek! Muszę przeczytać! :-D

    OdpowiedzUsuń
  53. Cassiel - ależ koniecznie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  54. Znakomita recenzja, lubie takie klimaty. Z całą pewnością przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  55. Dziękuję Nałogowcu i polecam. :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Strach i lęk zapisane na kartach książki oto czego oszukałem- już po przeczytaniu Twojej recenzji przeszedł mnie dreszcz, ale ekscytacji...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  57. Mavericus - to pomyśl co będzie po przeczytaniu książki?:D Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.