czwartek, 12 lipca 2012

"Dla ratowania życia" Anna Reszela


W jednej ze swoich ostatnich recenzji wspominałam o najgorszym koszmarze, jaki może spotkać rodzica – utracie dziecka („Małe miasteczko” Adama Zalewskiego). Znów przyszło mi zetknąć się z tym problemem; po raz wtóry wraz z matką przeżywałam horror, który nie ma sobie równych. Sielankowe życie kobiety doskonale spełniającej się w roli matki staje się istną katorgą – nagle jej ukochany synek zaginął.  

Gdy Diana, bohaterka książki Anny Reszeli pt. „Dla ratowania życia”, wraca do domu z pięcioletnim Damianem nie spodziewa się, że to będą ostatnie spokojne chwile z nim spędzone. Im bliżej mieszkania, tym mocniej kobieta odczuwa niepokój i nadchodzące niebezpieczeństwo. Chwilę później budzi się po utracie świadomości i spostrzega, że jej syn zniknął. Jedyne, co pozostało jej w pamięci, to głos porywacza, który – o dziwo – dawał jej nadzieję na to, że Damianowi nic złego się nie stanie. Po co więc porwano dziecko?

Sprawa jest dużo bardziej skomplikowana, niżby można się było spodziewać. I tu muszę powiedzieć o pierwszym rozczarowaniu, którego doznałam, jak mniemam, z winy wydawcy. Opis książki zdradza zdecydowanie zbyt wiele szczegółów; została w nim ujęta większość najciekawszych wątków, dlatego proszę, nie czytajcie go przed rozpoczęciem lektury. Niech dostępne w Internecie recenzje wystarczą Wam za wprowadzenie do fabuły.
Co do samej książki, to muszę też powiedzieć, że według mnie akcja została zbyt gładko poprowadzona, poszczególne wydarzenia i samo śledztwo toczą się po linii prostej. Co prawda wielu odbiorców może to poczytać za plus, bo nie sposób zgubić wątek, jednak jak dla mnie jest to mały mankament – ale za to jedyny. Sam pomysł na fabułę jest wyśmienity i bardzo aktualny (niestety słyszy się coraz częściej o zaginięciach dzieci i innych problemach, które są tematem pozostałych wątków, dlatego ich nie zdradzę), świetnie oddziałuje na emocje czytelnika. Język powieści jest prosty i niewymagający, zatem każdy wgryzie się w nią bez problemu. Kolejnym, ogromnym plusem tego debiutu jest tempo akcji, w zasadzie ciągle coś się dzieje, dzięki czemu trudno się od niego oderwać.

Jak na debiut autorka spisała się świetnie. Wróżę Annie Reszeli jeszcze wiele udanych powieści. Wiem od niej samej, że już niedługo na naszym rynku ukaże się nowy tytuł jej autorstwa, co bardzo mnie cieszy. Chętnie się z nim zapoznam, by prześledzić rozwój warsztatu pisarki, która skrywa w sobie bez wątpienia ogromny potencjał!

Ocena: 4/6


Za możliwość przeczytania książki dziękuję jej autorce Annie Reszeli.

67 komentarzy:

  1. Chociaż to nie do końca moja tematyka, zainteresowałaś mnie. Zapraszam Cię do mnie na konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Immoro - cieszę się. :) Dziękuję za zaproszenie, zaraz do Ciebie zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tematyka raczej nie dla mnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba nie miałabym siły do przeczytania takiej książki. Od kiedy mam swoje dziecko, takie historie poruszają mnie jeszcze bardziej. Pamiętam początkowe informacje na temat małej Madzi (napad na matkę, porwanie). Od razu myślałam sobie, co czuje matka, której ktoś porwał dziecko. Tutaj mamy oczywiście do czynienia z fikcją literacką ale i tak chyba nie byłabym w stanie przeczytać takiej książki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Scarlett - nic na siłę. :)

    Doroto - wcale mnie to nie dziwi zwłaszcza, że jesteś matką. Ja nią nie jestem, a tematyka była dla mnie trudna...Mimo wszystko namawiam Cie do tej lektury choćby za parę lat. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam niedawno pochlebna recenzję i książkę dodałam na listę do przeczytania. Mimo że śledztwo toczy się zbyt gładko to i tak dam tej powieści szansę. Co do opisów na okładkach to chyba nigdy nie skończą się te spoilery. Naprawdę, co za ludzie to piszą?

    OdpowiedzUsuń
  7. Dosiaku - już dawno nie widziałam aż tak obnażającego fabułę opisu...Koszmar jakiś. Książka jest naprawdę dobra, tematyka świetna, choć trudna, więc warto dać jej szansę. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie to akurat książka dla mnie. Po tytule wnioskowałabym raczej, że to książka o walce z chorobą. W trakcie czytania Twojej recenzji nasunęło mi się pytanie w jakim nurcie umieścić tę książkę. To bardziej książka o cierpieniu matki, czy raczej początek kryminału?

    OdpowiedzUsuń
  9. Anulko - to bardziej thriller o podłożu psychologicznym. :) Niełatwa tematyka, ale bardzo wciągająca. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Okładka niezbyt interesująca. A z fabuły zdradziłaś niewiele :-). Ale to lepiej niż za dużo :-).

    OdpowiedzUsuń
  11. Felicjo - owszem, niewiele i to celowo, bo opis zdradzał przebrzydle dużo. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. ostatnio coraz więcej pojawia sie takich książek, że w opisie za dużo wydawcy zdradzają. nie lubię tego, dlatego czasem czytam tylko kilka zdań ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tym razem się wstrzymam. Jakoś nie jestem do końca przekonana do tej książki a i czasu brakuje mi na lektury, które mam na półce. Za to recenzja jak zawsze świetna:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam też tę książkę i również mam podobne odczucia po jej lekturze, tak jak ty.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bsz - i dobrze robisz, wezmę z Ciebie przykład. :)

    Kasandro - oj wiem co znaczy brak czasu na lektury z własnej półki, ojjj. ;) Dzięki i pozdrawiam. :)

    Cyrysiu - tak, pamiętam też twoją recenzję tej książki. :)

    Hibou - skuś się kiedyś. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Do mnie Twoja recenzja przemawia, a temat rzeczywiście jak najbardziej na czasie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Książka sama w sobie może być ciekawa, choć przeżycia bohaterów tam umieszczonych nie należą do przyjemniejszych. Czasem lubię poczytać takie historie. Sprawiają one, że ponownie jestem człowiekiem z krwi i kości, z sercem, a nie kamieniem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Magdalenardo - cieszę się. :)

    Aneto - pięknie zakończyłaś swój komentarz. :) Właśnie po to są potrzebne tego typu książki. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Lubię dawać szansę nowym polskim autorom, jeszcze się na nich nie zawiodłam. Tematyka książki bardzo aktualna i całkiem ciekawa. Być może kiedyś po nią sięgnę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Bezrobotna - bardzo ładne podejście, które pochwalam. :) Nie wszyscy lubią dawać szanse nowym twórcom. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. To chyba dla mnie byłby plus, że nie sposób się zgubić w akcji, bo ja po pięciu minutach filmu sensacyjnego już pytam Męża, kto jest kto ;)

    Co do samej książki, nie jestem przekonana - to zabrzmi trochę strasznie, ale tego typu historie wolę czytać, gdy są prawdziwe/oparte na faktach. Inna sprawa, że na pewno mocno by do mnie przemówiła - ale chyba na razie nie potrzebuję tego typu wstrząsów, dość mam własnych wzruszeń i niepokojów ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Gdzieś już słyszałam to nazwisko, ale na chwilę obecną sobie nie przypomnę. Piszesz, że to debiut, więc skąd znam tę Panią??? :-) Tematyka bardzo ciekawa i trudna. Gdybym nie miała tego ogromnego STOSU w domu, który muszę pochłonąć, to z pewnością już zaczęłabym się rozglądać za tą pozycją. A tak, musi jeszcze zaczekać. Poza tym wczoraj spotkała mnie tak wielka niespodzianka czytelnicza (jeśli mogę tak to nazwać) że już nie mogę się doczekać, kiedy się za nią zabiorę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Książkozaurze - ano tak to bywa, że to co dla jednych jest minusem, dla drugich jest plusem. ;) Do książki nie namawiam jeśli nie czujesz się na silach do takiej tematyki. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Czuję się zaintrygowana książką :) Jak tylko trafi w moje ręce, to przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Aguś - to ja Ci podpowiem, gdzie słyszałaś albo raczej czytałaś. ;) Pewnie u Cyrysi, bo ona nie tak całkiem dawno temu również pisała o "Dla ratowania życia". :)
    Co to za wielka niespodzianka czytelnicza? Opowiadaj. :)

    Olu - świetnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Oj, chyba nie dałabym rady przeczytać tej książki. Sama jestem matką Damiana, który za dwa miesiące skończy właśnie pięć lat. Zbyt duża zbieżność, bym mogła udźwignąć temat.
    Może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  27. Ewciu, masz rację :-) U to było u Cyrysi. Dzięki za przypomnienie :-)) A niespodzianką to się pochwalę mailowo ;-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Jenah - o jejku, faktycznie niesamowita zbieżność. W związku z tym nie namawiam do lektury.

    Aguś - ok, czekam. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. brzmi zachęcająco
    i masz rację, często jest tak, że opis z tyłu za dużo zdradza, sama się kilka razy spotkałam z czymś takim, a to denerwuje :/

    OdpowiedzUsuń
  30. Miłośniczko - ano niektóre wydawnictwa faktycznie przesadzają, ale co zrobić? :/

    Chabrowa - super! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Temat zaginięcia dziecka jest dość często spotykany w literaturze, mimo, że takie historie wywołują wiele emocji, to ja te emocje lubię :)
    Jest to debiut rodzimej pisarki, myślę, że z chęcią sięgnę po tę pozycję jeśli będę miała okazję.
    Dobrze, że ostrzegłaś przed zbyt wiele zdradzającym opisem, to potrafi zepsuć przyjemność z lektury.

    OdpowiedzUsuń
  32. Evito - zatem życzę Ci, by ta okazja trafiła Ci się czym prędzej. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Teraz nie mam ochoty na smutne historie.

    OdpowiedzUsuń
  34. Super recenzja, ale książka raczej nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Yllla - świetnie, cieszę się. :)

    Magdaleno, Selenko - rozumiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  36. A więc Polacy po raz kolejny górą:) Super:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Danusiu - tak i również mnie to cieszy. :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ciekawa recenzja i książka :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Normalnie nie sięgnęłabym po książkę o takiej tematyce, ale zrecenzowałaś ją tak, że naszła mnie wielka ochota :) Ten porywacz dający nadzieję zaintrygował chyba najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Cóż, nie tylko dzieci są porywane - mama mojej znajomej została ponad dwa lata temu uznana za zaginioną (na pewno nie wyszła z domu z postanowieniem porzucenia rodziny, wyszła po prostu po chleb do pobliskiego sklepu). Poszukiwania nie dawały żadnych nadziei, aż na początku zimy została znaleziona u brzegu Wisły - oczywiście nieżywa...
    Ale dość o tym, w końcu książka różni się od smutnej historii mojej znajomej. Dzięki za ostrzeżenie dotyczące noty od wydawcy - zapoznam się z nią dopiero po przeczytanej lekturze, o ile będę miała taką możliwość. Tym razem cieszę się, ze nie ma tu żadnych zawiłości, ale wiadomo - to debiut autorki, więc ma jeszcze czas na wyrobienie się ;) Jedynie okładka bardzo mi się nie podoba...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  41. Wiedźminko - :)

    Paulo - tak, ten wątek jest bardzo interesujący, wierz mi. :)

    Cinnamon - straszna historia mamy znajomej. :( Współczuję. W zasadzie trzeba uważać na każdym kroku...Co do książki to okładka faktycznie nie jest zbyt udana, ale...Grunt, że zawartość jest dobra. :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Nienawidzę, kiedy opisy z tyłu okładki zdradzają niemal całą fabułę. Czytanie nie daje wtedy takiej samej frajdy, jak wcześniej. Ale historia wydaje się być naprawdę interesująca, choć rzadko czytam książki tego typu. Prosta, zwyczajna okładka musi skrywać piękną treść. ;)

    Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Niko - piękną to za dużo powiedziane, ale na pewno interesującą - dużo bardziej niż okładka. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  44. Zaciekawiłaś mnie, mam ochotę sięgnąć po tą książkę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  45. Całkiem możliwe, że coś takiego przeczytam. Ostatnio naczytałem się samych pozytywnych, pięknych, przesłodzonych historii. Taka odskocznia może mi się przydać.

    PS: Jeżeli jest pani nadal zainteresowana udziałem w moim konkursie, może to pani już zrobić. Miałem pewne problemy z moimi blogami, ale już wszystko w porządku, więc zapraszam :)

    http://ksiazki-legera.blogspot.com/2012/07/konkurs.html

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Jakoś tak nie wiem, nie do końca jestem przekonana, mimo że Twoja recenzja jest bardzo zachęcająca i pozytywna. Chyba po prostu nie mam na razie ochoty na taką książkę.

    OdpowiedzUsuń
  47. Meanio - super. :)

    Laryso, Marto - ok, rozumiem. :)

    Leger - przeczytaj, warto. :) Możesz się do mnie śmiało zwracać per Ewa, pani jest zbędna. :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Zgadzam się w zupełności, że temat jest aktualny - niestety - aż ciarki przechodzą, tak jak sprawa tej biednej Madzi drążona przez media...Mnie przerażają książki o krzywdzie dziecka i uparcie trzymam się od nich z daleka. Oczywiście dobrze, że takie książki są i recenzja jest bardzo dobra. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  49. Widzę, że pojawiła się kolejna świetnie rokująca pisarka. Już sam problem podejmowany przez Annę Reszelę budzi mimowolne zainteresowanie. Chętnie przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Olu - wcale mnie nie dziwi, że nie chcesz czytać takich książek, ich tematyka jest naprawdę trudna i nie dla każdego, mimo że w tym wypadku to fikcja literacka. Ja jestem czytelniczą masochistką niestety. ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Malutka_ska - owszem, pani Reszela dobrze rokuje. :) Potrzeba jej jeszcze czasu na wyrobienie warsztatu, ale potencjał ma duży. :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Na swój sposób jestem ciekawa tej książki. Tematyka mnie interesuje, ale w tego typu książka wolę, gdy akcja jest nieco bardziej zawiła, poplątana. Oczywiście też z umiarem. Na razie się wstrzymam. Pożyjemy, zobaczymy. :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Nati - jasne, może z czasem nabierzesz do niej większej ochoty. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Po niedawnej lekturze tej książki, a więc póki pamięć mnie nie zawodzi, muszę przyznać, że zgadzam się z powyższą opinią całkowicie. I również ciekawa jestem kolejnej powieści tejże autorki :). Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  55. Tajus - zatem czekamy na kolejną książkę. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  56. Hej, ja mam pytanie małe. Czy byłabyś zainteresowana umieszczeniem w Katalogu Czytelniczym? Wystarczy tylko, że dodasz Katalog do linków i napiszesz w komentarzu bądź w mailu, żebym wpisała na listę Twojego bloga. :) Oczywiście, do niczego nie zmuszam.
    Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  57. To jest książka zdecydowanie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  58. Anne18 - rozumiem.

    Kingo - polecam. :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Bardzo ciekawy opis. Faktycznie problem zaginionych dzieci jest bardzo aktualny i bardzo wstrząsający. Z chęcią sięgnę po książkę.

    OdpowiedzUsuń
  60. Nightingale - super, polecam. :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Zachęciłaś!! ale masz rację, to duzy zawód gdy na okładce jest zamiast krótkiego opisu dla zainteresowania streszczenie odbierjące potem chęć przeczytania

    OdpowiedzUsuń
  62. Alojko - ano właśnie...:( dlatego przestrzegam potencjalnych czytelników tej książki.

    OdpowiedzUsuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.