środa, 7 listopada 2012

"Lato martwych zabawek" Antonio Hill





Tytuł oryginału: EL VERANO DE LOS JUGUETES MUERTOS
Data premiery: lipiec 2012
Wydawnictwo: Albatros
Tłumaczenie: Elżbieta Sosnowska
Liczba stron: 432
ISBN: 978-83-7659-830-7



"O dziewczynce, która nauczyła się być lalką"



Wtedy zauważyłem lalki: unosiły się na wodzie plecami do góry, jak Iris, jak ona martwe. Jak martwe małe dziewczynki.[1]

Pewien ranek w życiu jednego z bohaterów książki autorstwa Antonia Hilla pt. „Lato martwych zabawek” od początku zwiastował nadejście czegoś złego. Powietrze zdawało się być jeszcze bardziej wilgotne i cięższe niż zazwyczaj, a ciepło w tym barcelońskim mieście dawało się we znaki niemal od pierwszych promieni słońca.

Gdy Marc zauważył, że jego młodszej siostry nie ma w pokoju, nie tracił ani chwili.  Natychmiast wyruszył na poszukiwania wokół domu, w którym spędzali letni obóz. Nie potrzebował wiele czasu, szybko odnalazł ją, dotarłszy na brzeg basenu. Była tam; jej ciało unosiło się na wodzie w orszaku lalek – martwych jak ona…

Jak to się stało, że mała Iris utonęła? To dzieło nieszczęśliwego przypadku czy też czyjegoś zamierzonego działania? Odpowiedź na to pytanie nie pada prędko. Mało tego, historia związana z głównym wątkiem książki jest bardzo mocno rozbudowana. Pojawia się w niej wiele wydarzeń i liczni bohaterowie. Do końca tak naprawdę nie wiadomo, które z opisanych sytuacji mają bezpośredni związek ze śmiercią dziewczynki, a które są tylko jej tłem. Czytelnik cały czas próbuje się czegoś domyśleć, ale nie jest to łatwe zadanie. By rozgryźć tę mroczną tajemnicę, trzeba całkowicie zatracić się w klimacie tego miasteczka i wsiąknąć w strukturę rodziny oraz poznać rządzące nią mechanizmy. A gdy już tam dotrzemy, czeka nas pokaźnych rozmiarów zaskoczenie.
Nie jest to tytuł z zawrotną akcją o niezliczonej ilości suspensów (nie mówię, że nie ma ich wcale). Emocje nie uderzają w czytelnika niczym taran, ale jednocześnie coś nie pozwala oderwać się od lektury. To głęboki wątek psychologiczny „Lata martwych lalek” nakazuje szybko do niej wracać. Udane rysy osobowościowe bohaterów czynią ich postaciami bardzo realnymi i namacalnymi.

Podsumowując, tytuł Hilla nie jest książką, którą czyta się jednym tchem, ale nie dlatego, że nudzi (co to, to nie!). Wciąga w swój świat i osadza czytelnika w gorących i parnych realiach Barcelony w otoczeniu mrocznych instynktów jej mieszkańców.

Polecam ją fanom thrillerów psychologicznych, wyważonego tempa akcji oraz skąpanych w słońcu południowych klimatów.

Ocena: 5/6




[1] A. Hill, Lato martwych zabawek, Albatros, Warszawa 2012, s. 266.






83 komentarze:

  1. Czekałam na jakąś recenzję tej książki - hiszpańskich kryminał nie ma na rynku polskim aż tak wiele, do tego jak się wydaje ciekawa fabuła. Cieszę się, że pozytywnie ją oceniłaś, teraz będę się za nią rozglądać.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nie ma ich zbyt wiele i trzeba ich dobrze szukać pomiędzy zalewem tych skandynawskich, ale warto poświęcić na to czas. :)

      Usuń
  2. Czyli książka wciąga, ale inaczej :) Na razie staram się nie dokładać nowych książek do mojej rosnącej wieży :) Ale, choć to nie moja bajka, gdyby wpadła mi w ręce - przeczytałabym.

    Ładnie u Ciebie, choć nie lubię zmian i muszę się długo przyzwyczajać. Eksperymentuj - na pewno w końcu znajdziesz odpowiedni szablon.

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz? W przypadku tego kryminały akurat Ciebie przy nim widzę. :) Jest dość spokojny i delikatny, więc spokojnie mogłabyś się na niego skusić. :)

      Usuń
  3. Lubię thrillery psychologiczne, więc nie mówię nie. Jednak na chwilę obecną na mojej liście MUST HAVE jest już tyle książek, że muszę troszkę spasować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o czym mówisz. Moja lista zdaje się nie mieć końca. ;)

      Usuń
  4. Takie kryminały, które mają jakąś magnetyczną siłę przyciągania, bliżej niesprecyzowaną, lubię najbardziej. Dzięki za podpowiedź, a co do szablonu - czekam z niecierpliwością na efekt końcowy:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem "Lato martwych zabawek" jest jak najbardziej dla Ciebie. :) A co do szablonu, mam nadzieję, że wreszcie znajdę ten swój. ;)

      Usuń
  5. Wyobrażam sobie tą scenę: dziecko i lalki pływające po powierzchni wody i już to samo powoduje u mnie gęsią skórkę...Świetna recenzja, jak zwykle u Ciebie:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, i mnie ta scena urzekła, choć jest makabryczna to ma w sobie specyficzne piękno. :) Jakkolwiek by to dziwnie nie brzmiało. ;)

      Usuń
  6. Ja jestem teraz na fali powieści historycznych. Pochłaniają mnie jak gąbka wodę :-) Ale tak sobie myślę, że któregoś dnia "popłynę" w kierunku thrillerów :-) A tak na marginesie, to co do Ciebie zaglądnę, to jest inaczej;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś, myślę, że ten śmiało mogłabyś przeczytać. :) Ty lubisz mocno rozbudowane wątki z tego co kojarzę, więc odnalazłabyś się na pewno w fabule tej książki. :) A szablony się zmieniają, bo usilnie szukam tego swojego i przy tym bardziej funkcjonalnego od "starego". :) Nie jest powiedziane, że ten jest tym ostatnim, więc jeszcze zmiany mogą być. :)

      Usuń
  7. Widzę, że tym razem wyd. Albatros ma w swojej kolekcji ciekawy thriller psychologiczny a że ja ostatnio bardzo lubię czytać ten gatunek, to i "Lato martwych zabawek" muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Już spoglądając na okładkę ciarki przechodzą mi po plecach... Jak tak dajel pójdzie to wyślę Ci w prezencie jakieś kiczowate do bólu, optymistyczne czytadło, by wydobyć Cię z mroku... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, a Ty takie masz w ogóle w posiadaniu? Bo mi się nie wydaje... ;)

      Usuń
  9. Okładka książki jest genialna - wieje grozą, a przez podany niżej cytat dodatkowo przeszły mnie ciary. Dopisuję do listy "chcę przeczytać".
    Poza tym - podoba mi się nowy szablon, oryginalnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ten cytat jest świetny i zapada w pamięć...:) Cieszę się, że szablon przypadł Ci do gustu. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  10. czy mi się zdaje czy w tym szablonie nie można odpowiedzieć na odpowiedź... wiesz, gdyby Grey nie był prezentem i do tego z dedykacją, to pewnie bym Ci go podesłała ;-) A takich kiczowatych pewnie parę by się znalazło, tylko jakoś nie mogę się za nie zabrać ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, no właśnie też zauważyłam, że się nie da. Jak już wyłowię szablon, który choć w minimalnym stopniu mi się podoba to zaraz okazuje się jakie ma wady...

      Szkoda, że nie mieszkasz w PL. Wtedy zwyczajnie robiłybyśmy sobie wymianki jak to mam w zwyczaju z niektórymi osobami. A tak szkoda ryzykować cennych nabytków. :)

      Usuń
  11. Na razie nie jestem przekonana do tej książki, więc pas.
    P.S. Zmiany, zmiany, zmiany:). Ładny szablon!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnie strasznie dużo szablonów w których coś nie gra i najczęściej dotyczy to właśnie komentarzy... Szkoda bo sam szablon naprawdę całkiem całkiem... Ja też żałuję że nie mieszkam w PL choć muszę Ci się przyznać że strasznie niechętnie pożyczam moje książki. Albo faktycznie komuś oddaje albo zatrzymuję tylko dla siebie ;-) Choć dla Ciebie pewnie zrobiłabym wyjątek ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to zauważyłam... I jakoś brał w PL ludzi, którzy w sposób profesjonalny chcieli by się zająć tworzeniem takich szablonów pod blogspota.

      A co do pożyczania to mam tak samo. ;) Rzadko pożyczam a jak już to tylko wybrańcom. ;) A tych jest tyle, co kot napłakał. ;)

      Usuń
    2. Właśnie zauważyłam, że jak użyjesz opcji "Odpowiedz" po raz kolejny (pod swoim pierwszym komentarzem) to post i tak wyskoczy pod moim. :) Tak jak teraz.

      Usuń
  13. Tak, to zdecydowanie coś dla mnie! Jako, że ostatnio przebywam raczej w klimacie obyczajówek to taki mocniejszy akcent z pewnością mi się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow, jeśl chodzi o szablon - zdecydowanie zmiana na lepsze. :) Jestem pod wrażeniem.. Recenzja, jak na mój gust, nieco krótka. Chociaż, po książkę i tak nie sięgnę, jakoś nie przepadam za takim typem lektur. ;)
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czyżby coś ciekawego pośród wydanych w polsce kryminałów? Muszę się rozejrzeć,bo na te skandynawskie już patrzeć nie mogę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, skandynawskie nas zalały... To coś innego. :)

      Usuń
  16. Brzmi ciekawie, więc czemu nie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, czemu nie?:) Nie ma takiego powodu. :)

      Usuń
  17. Perełka Ci się trafiła jak widzę :) - rzeczywiście kryminałów z rozbudowanym wątkim psychologicznym jak na lekarstwo i przerażający jest ten cytat. Brr... aż mi ciary przeszły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też przeszły, wierz mi. :) A w otoczeniu całej fabuły wygląda jeszcze mroczniej... :)

      Usuń
  18. Książka zapowiada się naprawdę ciekawie :) I trochę mrocznie - kolejna pozycja na te ciemne i zimne wieczory - nic tylko wskakiwać pod kocyk z ciepłą herbatką i czytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz nawet sama żałuję, że nie czytałam jej w okresie zimowym. Pewnie smakowałaby lepiej. :) Chociaż? Akcja dzieje się latem, więc może i nie popełniłam zbytniego błędu. :) W każdym bądź razie - polecam. :)

      Usuń
  19. Myślę żę książka spodobała by mi się, rozglądnę się za nią.

    O znowu zmiana :) ładnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę polecam. Tak, znowu zmiana i mam nadzieję, że na dłuższy czas. :) Chyba, że ten szablon obnaży przede mną bezmiar swoich wad jak poprzednie... ;)

      Usuń
  20. Widzę ładne przemeblowanie. Baaaardzo mi się podoba ten nowy szablon. Co do książki tytuł do mnie przemawia, opis spowodował ciarki, które zwiastują dobrą lekturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaręczam, że taka właśnie ta lektura jest. :) A nawet jeszcze lepsza. :) Dziękuję za miłe słowa odnośnie szablonu - cieszę się, że się podoba. :)

      Usuń
  21. Mnie długo namawiać nie trzeba. Książa zapowiada się bardzo ciekawie :)
    Na początku zastanawiałam się, czy trafiłam na Twój blog, czy kogoś innego. Ciekawe zmiany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, tak to dalej ta sama Książkówka, choć w innej szacie graficznej. :) Cieszę się, że do książki nie muszę Cię specjalnie namawiać. :)

      Usuń
  22. O jaki ładny szablon :)
    Bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło to czytać. :) Dziękuję!

      Usuń
  23. Mnie Barcelona już zawsze będzie się kojarzyła z Zafonem:) Jednak twoja propozycja też zapowiada się ciekawie:)
    A szablonik całkiem ładny:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale mnie to nie dziwi, Zafon to Zafon. :) Dzięki! :)

      Usuń
  24. Bardzo się cieszę, że zrecenzowałaś tę książkę. Co jest w empiku to chodzę koło niej i nie wiem co zrobić. Kupić czy nie kupić. A tu wreszcie jest recenzja i to na dodatek pozytywna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pomogłam w ewentualnym wyborze. :)

      Usuń
  25. To takim fanem jestem ja!

    Znowu przez Ciebie zwiększa się moja lista tego co chcę przeczytać, zimy mi nie starczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. A tak na marginesie: fajna zmiana wyglądu bloga. Podoba się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto to wie ile ta zima tegoroczna będzie trwała?:) Może będzie długa i czasu Ci wystarczy na wszystkie książki?:) Szablon się podoba? Cieszę się, bo to szczerze mówiąc Ty byłaś jednym z ostatnich motorów do rozpoczęcia zmian. :) P.S. Jagna na LC to Ty, tak?:)

      Usuń
    2. Może rzeczywiście, choć nie życzyłabym sobie AŻ TAK długiej zimy. Brrrr.

      O wiele bardziej mi się tu podoba teraz. Czyżby mój niekulturalny komentarz odnośnie komentarzy Cię ostatecznie przekonał? :D

      P.S. Tak, obserwuję Cię *.*

      Usuń
    3. Ależ ten komentarz był nad wyraz kulturalny. :) I mnie samej wadziła forma komentarzy w starym szablonie. Teraz jest znacznie lepiej choć to jeszcze nie to czego bym sobie życzyła. :)

      Usuń
    4. Śmiem rzec iż stanowczo jest praktyczniej i nawet chyba estetyczniej ;)

      Usuń
  27. Uhhh narobiłaś smaka i to bardzo :) Muszę zapamiętać ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze, bo warto przeczytać. :)

      Usuń
  28. I kolejne zmiany ;)
    Nie ważne że nie ma niezliczonej ilości suspensów - ważne, że został zawarty wątek psychologiczny. Czyli jestem na tak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że póki co to ostatnie zmiany na dłuższą chwilę. :) A książka naprawdę ma swój wartościowy klimat. :)

      Usuń
  29. o rety ale makabryczny początek, ale tytuł bardzo ciekawy i zachęcający

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Makabryczny, ale jednocześnie urzekający... :)

      Usuń
  30. Ależ Ewuś u Ciebie ładniutko! Ten szablon jest super i powinien jak najdłużej zostać.
    CO do książki... zachęcać mnie nie musisz, bo uwielbiam thrillery, a psychologiczne to już w ogóle. Ale skoro już zachęciłaś przez recenzję, to obiecuję, że sięgnę po nią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że właśnie tak będzie, bo i mnie odpowiada. Póki co. ;) A co do książki i obietnicy to czekam na recenzję. :)

      Usuń
  31. a ja nie na temat książki... fajne zmiany graficzne :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Zdecydowanie dla mnie. Uwielbiam thrillery psychologiczne.

    A tak nie na temat to piękny szablon!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, dzięki! A książkę polecam. :)

      Usuń
  33. Zapowiada się ciekawie.
    A tak poza tym - świetna oprawa graficzna :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Znam ten typ książek, które niby są takie niepozorne, niby się da od nich oderwać, ale długo nie dają się zapomnieć i wręcz nas nawołują cichym szeptem w najgłębszych zakamarkach naszego umysłu. Niby da się zignorować, ale w końcu ląduje się z tą książką i czyta dalej. O tej nie słyszałam, och bardzo lubię tego typu książki, na pewno gdzieś ją znajdę, choć jak na razie czytam książki Jo Nesbo, które, jeśli się lubi ten gatunek, bardzo polecam, bo wnętrza tych książek są wspaniałe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jest z tą książką. Scena, w której opisywany jest motyw z cytatu wryła mi się w pamięć na dobre - robi mocne wrażenie. Nesbo jeszcze nie czytałam, ale na pewno to nadrobię. :)

      Usuń
  35. zapraszam na blogową zabawę :)
    http://wiedzminka-ciri.blogspot.com/2012/11/liebster-blog.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  36. bardzo interesująca recenzja!

    w wolnym czasie, zachęcam do odwiedzenia mojego bloga. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Jeśli wielowątkowość tej książki nie przemawia na jej niekorzyść, to ja jestem zainteresowana po stokroć! Czasem przeraża mnie, że autor lub autorka idą w swoich wywodach zbyt daleko i człowiek gubi się w tym o co właściwie w powieści chodzi. Ale wydaje mi się, z tego co piszesz, że w tym przypadku autor świetnie wyważył ilość wątków pobocznych i tych centralnych. Jestem bardzo ciekawa, juz sam wstęp Twojej recenzji sprawił, ze mialam ciarki na plecach :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o czym mówisz. Faktycznie niektórzy pisarze rozbudowując fabułę swych książek zapędzają się w wielowątkowości i okazuje się, że wiele z nich nie ma związku z jej sednem i są zwyczajnie niepotrzebne. Jednak w przypadku "Lata..." wszystko ładnie ze sobą współgra. :) Pozdrawiam i ja!

      Usuń
  38. Jestem bardzo ciekawy jak dokładnie wygląda cała fabuła tej książki. Zarys jaki przedstawiłaś jest doskonałą zachętą do zaspokojenia swojej ciekawości. A takie klimaty to ja lubię i jeszcze słowo "barcelońskie" - same pozytywne argumenty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem życzę Ci by ta książka czym prędzej wpadła w Twoje ręce. :)

      Usuń
  39. Zdecydowanie moje klimaty :) Tytuł bardzo zapadający w pamięć, więc nawet nie zapisuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko tytuł zapada w pamięć, gwarantuję. :)

      Usuń
  40. Intrygujące, już sam tytuł jest "dziwny".
    Tak się zastanawiam, czy sprawcą nie jest sam brat małej Iris?!
    Od razu mówię, że jedyny dotychczasowy kontakt z książką, to Twoja recenzja... tak mi jakoś przyszło na myśl...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To by było zbyt proste, moja droga... ;) Więcej nie powiem. :)

      Usuń
  41. I ja tego nie widziałam... i ja tego nie czytałam... ?! LinkWithin to wspaniałe narzędzie :) Dodaję do listy poszukiwanych :)

    OdpowiedzUsuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.