wtorek, 24 kwietnia 2012

"Jak kamień w wodę" Chevy Stevens




Niektóre wspomnienia są tak złe, że natychmiast chcielibyśmy pozbyć się ich z pamięci. Wyrzucić z umysłu niczym zalegające odpady. Jednak one jak rak drążą nasz organizm, rozpleniając się w nim za pomocą licznych przerzutów. Im bardziej chcemy się ich pozbyć, tym mocniej dają o sobie znać. Przywołują na myśl wszystkie odczucia, które nam wtedy towarzyszyły, jak: strach, obawa, żal, smutek, a także niepohamowana złość na wszystko, co miało związek z danym wydarzeniem, często także złość na nas samych. Z czasem jedynie miejsce zdarzenia delikatnie zaciera się w pamięci. Niby wiemy, gdzie to się zdarzyło, ale nie widzimy tego wyraźnie – zupełnie jakby owo miejsce zasnute było mgłą.

Macie takie wspomnienia? Jeśli wydaje się Wam, że nie, to spójrzcie – proszę – na okładkę „Jak kamień w wodę” autorstwa Chevy Stevens. Nie wiem, jakie odczucia Wam towarzyszą przy śledzeniu tego obrazu, ale mnie od razu uderzyło silne poczucie lęku rodzące się z tego rozmytego widoku na dom stojący na odludziu. Czujecie podobnie?
Nawet nie śledząc opisu na tylnej stronie książki, można z powodzeniem spodziewać się, że nie czeka nas lektura z kategorii lekkich i przyjemnych. Z dobrze już zakorzenionym we mnie uczuciem lęku rozpoczęłam lekturę tego thrillera i szybko przekonałam się, że moje domniemania o mrocznej fabule miały swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości.
Annie O’Suliivan (główna bohaterka) jest agentką nieruchomości. Nie prowadzi jakiegoś nad wyraz wyjątkowego i oryginalnego stylu życia – jego treść stanowi praca, bliski jej sercu mężczyzna, pies o imieniu Emma oraz niezbyt łatwa w codziennym życiu matka. Dzień, który zaważył na całym dalszym życiu Annie nie odznaczał się niczym szczególnym, miała jedynie zaprezentować dom potencjalnemu nabywcy i zdążyć na randkę z Lukiem. Nie miała pojęcia, że za chwilę rozpocznie się największy koszmar jej życia…

„Świr to szaleńców król, rajcuje go strach i ból. Świr to szaleńców król, rajcuje go strach
i ból.”
[1]

Poznajcie Świra – niezwykle przystojnego mężczyznę, którego urok byłby w stanie zmiękczyć niejedno niewieście serce i niejedno z nich pociąć nożem, gdyby tylko przyszła mu na to ochota. Świr (jak nazwała go Annie) to ucieleśnienie zła i brutalności, choć wynikające z poważnych zaburzeń psychicznych. Jedyne, czego tak naprawdę pragnie, to nieustające poczucie lęku u swojej ofiary, a każde odstępstwo od tej chorej normy zostaje przez niego surowo ukarane. Złamanie jakiejkolwiek z narzuconych przez niego zasad może zaowocować dotkliwym pobiciem, a nawet utratą życia, dlatego Annie dostosowywała się do nich najlepiej, jak tylko umiała. Ubierała się w wybraną przez niego odzież, do WC chodziła w ściśle określonych porach, a gdy była grzeczna dostawała nawet zezwolenie na posłodzenie herbaty…
Czy będąc zniewolonym w ten sposób przez długi czas można jeszcze kiedykolwiek wrócić do normalnego życia? I co od tego momentu jest tak naprawdę normalne? Czy Annie ma szansę wymazać z pamięci choć część tych przykrych wspomnień, a resztę pamiętać jak przez mgłę?

Odpowiedź, zarówno na to pytanie, jak i szereg innych, przyniesie Wam lektura tej bardzo wciągającej książki. Już od pierwszej strony zaskakuje oryginalny styl i wyjątkowo wnikliwa fabuła. Za sprawą narracji pierwszoosobowej główna bohaterka wprowadzi Was do gabinetu psychologa, z którym odbywa swoje sesje terapeutyczne, przeplatając je przerażającymi wspomnieniami.

Całokształt „Jak kamień w wodę” składa się na świetnej jakości połączenie thrillera z okazałym i mocnym wątkiem psychologicznym. Napięcie, jakie utrzymuje się przez cały tok akcji, nie pozwala oderwać się od lektury, by osiągnąć moment kulminacyjny na samym jej końcu – myślę, że zakończenie wprawi w osłupienie niejednego z Was, przynajmniej ja się takiego nie spodziewałam.
Miłośnicy psychologii też się nie zawiodą. Postępowanie kata, reakcje ofiary oraz następstwa traumatycznego zdarzenia składające się na ogół pojęcia „zespołu stresu pourazowego” pozwolą Wam na wnikliwe rozłożenie na części pierwsze nie tylko psychiki prześladowcy, ale także poszkodowanej.

Jestem pod mocnym i bardzo pozytywnym wrażeniem tego tytułu. Pokuszę się nawet
o stwierdzenie, że to jeden z najlepszych thrillerów, jaki dane mi było w życiu przeczytać. Polecam go każdemu fanowi dreszczu (bo o dreszczyk tu trudno) emocji!

Ocena: 6/6




[1] C. Stevens, Jak kamień w wodę, Świat Książki, Warszawa 2011, s. 67.  

Na koniec przypominam o wciąż trwającym u mnie konkursie (albo wygrywajce jak kto woli) urodzinowym. >>> KLIK <<<

51 komentarzy:

  1. Dreszcz przy lekturze thrillera musi być ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki jest świat - i tu go nie brakuje, oj nie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hoho - taka rekomendacja mnie przykuwa, zaraz sprawdzę, czy jest w bibliotece. A okładka wzbudza... niepokój.

    OdpowiedzUsuń
  4. O!! Książka jest dostępna! Jeszcze dzisiaj po nią pójdę;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Danusiu - wstępem do tej książki jest właśnie okładka, nastraja czytelnika na to co będzie w środku...Jest w bibliotece? To nie możesz jej sobie odmówić. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam kiedyś kolegę, na którego znajomi wołali "Świr" i też był bardzo przystojny, ale na szczęście nikomu krzywdy nie robił. To taka moja dygresja :-) Natomiast książka jak najbardziej mnie interesuje, tylko problem w tym, że chyba raczej trudno będzie mi ją zdobyć. Będę musiała zerknąć do katalogu on-line w mojej bibliotece :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Agnieszko - heh dobrze, że ja takiego kolegi nie mam, bo miałabym teraz niemiłe skojarzenia. :) Szukaj i czytaj, myślę, że mogłaby Ci się spodobać. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawie brzmi, sama muszę jej poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Trinity801 - koniecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. z chęcią bym po nią sięgnęła
    lubię książki z tego gatunku a i sama wystawiasz wysoką ocenę, więc większej zachęty mi już nie potrzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubie kiedy w danej powieści występuje znakomite połączenie thrillera z mocnym wątkiem psychologicznym, dlatego jestem zdecydowanie na tak, by poznać ,,Jak kamień w wodę''.

    ps. czy mogłabyś zlikwidować weryfikacje obrazkową? troszkę utrudnia mi ona pisanie komentarzy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przyznam, że naprawdę zaintrygowałaś mnie tą książką. A ten cytat, przypominający jakąś psychodeliczną wyliczankę, dodatkowo zjeżył mi włosy na karku. Jestem naprawdę niezmiernie ciekawa tej pozycji i myślę, że porozglądam się za nią w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Miłośniczko Książek - cieszę się, że tak piszesz, bo wierz mi, że warto przeczytać tę książkę. :)

    Cyrysiu - jeśli lubisz te klimaty, a wiem, że tak jest to musisz tę książkę poznać. Weryfikację miałam włączoną w celu ochrony przed spamerami, ale na dobrą sprawę i bez tego on przechodzi, więc już ją wyłączyłam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dwojro - skuszę Cię jeszcze jednym zdaniem z książki: "Zastanawiałam się dlaczego on nie śmierdzi mając tak przegniłą duszę." Świr był nad wyraz...interesującą istotą...Wierz mi, warto go poznać (i nie tylko jego, rzecz jasna).

    OdpowiedzUsuń
  15. Och, czuję się zachęcona! Jak mogłoby być inaczej po takiej recenzji?
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  16. Isadoro - cieszy mnie ten fakt niezmiernie. :) Pozdrawiam i ja. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Rzeczywiście coś niezwykłego jest w tej okładce. Nie zwróciłabym na nią w pierwszej chwili uwagi. Ale jak tak bliżej spojrzeć to widać coś mrocznego i tajemniczego. Dziękuję za zwrócenie uwagi na ten element

    OdpowiedzUsuń
  18. Już okładka mnie przekonała, a Twoja recenzja sprawiła, że muszę to przeczytać jak najszybciej!

    OdpowiedzUsuń
  19. Hmm... Może, może... Jak fundusze pozwolą i czasu będzie nieco więcej;)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Anulko - polecam się na przyszłość. ;)

    Karolino - bardzo mnie to cieszy, książka jest warta zachodu. :)

    Kasandro - skuś się, bo to zdecydowanie Twój typ literatury. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. No nie, przy takiej recenzji biore w ciemno ;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zorijo, Alison - polecam! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. http://wiedzminka-ciri.blogspot.com/2012/04/zabawa-dla-zaczytanych.html zapraszam Cię do zabawy :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zdecydowanie nie moja bajka. Z całą stanowczością.

    OdpowiedzUsuń
  25. Magdo - chodzi o to, że fabuła mogłaby być dla Ciebie zbyt mocna? Na moje oko, nie wydaje mi się, ale nie namawiam. ;) Znam Twoją wrażliwość. :) No i gust także i wiem, że preferujesz inne klimaty, mimo że robisz odstępstwa od swojej normy. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Po tak wysokiej cenie nie można nie poszukać tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Słuchaj, ale się wkurzyłam. Książka dostępna, więc idę do biblioteki. Szuka i szuka, nie ma. Idę więc do biurka, a tam kobieta przede mną ją wypożycza! Normalnie się wkurzyłam :/

    OdpowiedzUsuń
  28. Taki jest świat - koniecznie! :)

    Danusiu - jaki niefart...;) Ale co się odwlecze...:) Będziesz miała na nią wyostrzoną chętkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Słyszałam o tej książce fabuła mnie zaciekawiła, ale zdobycie jej i przeczytanie planowałam na bliżej nieokreśloną przyszłość. A po Twojej recenzji mam ochotę od razu zabrać się do czytania, muszę poznać tę historię. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Dużo ostatnio tego typu książek ale z chęcią się z nimi zapoznam, a w szczególności z tą :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Tosiu - to prawda, książek o podobnej tematyce jest sporo, ale wierz mi, że nie każdą z nich czyta się tak dobrze jak tą. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Chyba wcięło mi komentarz, a trochę się rozpisałam :( No nic, chciałam tylko powiedzieć, że bardzo mnie zachęciłaś do książki i koniecznie muszę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  33. Dosiaku - złośliwość internetu. ;) Cieszę się, że Cię zachęciłam, bo z tego co widzę książka chyba była słabo rozreklamowana i niewiele osób o niej słyszało, a jest naprawdę dobra - warto się za nią rozejrzeć. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Tak bardzo polecasz? Koniecznie muszę się skusić ^^

    OdpowiedzUsuń
  35. Samash - bardzo, bardzo! :D Nie bez powodu. :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Dosiaku raz jeszcze - Twój komentarz zjadła ochrona antyspamowa mojego bloga jak się okazuje. ;) Ale już jej go odebrałam i jest. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Weszłam i pierwsze co zrobiłam to zerknęłam na ocenę, na szczęście się nie zawiodłam. Spodobała mi się okładka, więc już byłam zainteresowana. To, że książka dostała 6/6 to również o czymś świadczy. Dobrze wiesz, że mnie do thrillerów, tym bardziej - z jak piszesz - mocno zarysowanym wątkiem psychologicznym, zachęcać podwójnie nie trzeba :) Postaram się kupić tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  38. A już myślałem że przemilczysz tę książkę;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Mato - warto się na nią wykosztować. :) I warta jest zachodu. :) Zresztą sama sprawdź. :)

    maRku - no co Ty?? Jakże bym mogła?:)

    OdpowiedzUsuń
  40. Mimo tak pozytywnej recenzji jakoś mnie nie ciągnie. Nie mam ochoty na taki "dreszcz".

    OdpowiedzUsuń
  41. Mery - a szkoda, szkoda...Dużo tracisz. :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Uwielbiam thrillery, horrory również, ale czytać. Filmów nie oglądam, bo działają na moją wyobraźnię dużo bardziej niż książki, choć może to zabrzmieć jakbym zdradzała moje zamiłowanie do literatury. ;) Patrząc na okładkę tej książki przeszywa mnie dreszcz lęku. Już widzę scenę z jakiegoś makabrycznego horroru, kiedy to główny bohater idzie sobie do tego budynku (chatki?), a ja krzyczę na cały głos "Nie idź tam!" , bo doskonale wiem, że nic miłego tam na niego nie czeka... Uwielbiam Twoje recenzje.;) A książką jestem bardzo zainteresowana, jak już pisałam, czytam thrillery nałogowo, mimo że akurat teraz zrobiłam sobie od nich przerwę na rzecz polskiej fantastyki.;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Niko - ja mam podobnie z horrorami. Przeczytam każdy, ale żeby tak obejrzeć...;) Decyduje się na takie seanse tylko z moim lubym od jakiegoś czasu, sama nie ryzykuję. ;)
    Twoja wyobraźnia podpowiada Ci scenariusz chyba niewiele odbiegający od fabuły tej książki, bo mimo że to nie horror w dosłownym znaczeniu tego słowa to straszy porządnie...Jako fanka thrillerów musisz poznać tę książkę, warto. :)
    Cieszę się ogromnie, że tak milo wypowiadasz się o tym co piszę, mój twórczy motorek właśnie dostał świeżego paliwa. ;) Dzięki! Pozdrawiam ciepło. :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Wcale się nie dziwię, oglądanie horrorów w samotności grozi trwałym uszczerbkiem w psychice, a z bandą rozhisteryzowanych koleżanek - atakiem serca. ;)
    Naprawdę niewiele odbiega to od fabuły? W takim razie muszę przeczytać. ;) Nie ma innej opcji.

    OdpowiedzUsuń
  45. Niko - z koleżankami nawet nie podjęłabym takiego ryzyka. ;) Szkoda zdrowia. ;) Zatem będę wyczekiwać Twojej recenzji "Jak kamień w wodę". :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Mam nadzieję, że uda mi się ją odnaleźć.;)

    OdpowiedzUsuń
  47. Wow! Uwielbiam thrillery psychologiczne. Już po pierwszych zdaniach recenzji wiedziałam, że muszę przeczytać tę książkę - masz niesamowity dar przekonywania ;))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  48. Cinnamon - dziękuję Ci za miłe słowa. :) W tym przypadku starałam się jak mogłam, bo książka jest naprawdę dobra, warto jej poszukać. :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  49. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. UWAGA! Za nachalne
      umieszczanie namiarów na własny blog w każdym komentarzu gryzę bezlitośnie. :)
      Jeden raz w zupełności mi wystarczy. Książkówka nie chce być słupem
      reklamowo-ogłoszeniowym. Uszanuj to, proszę. :) - chyba tego nie doczytałeś. Za niestosowanie się do prośby i nachalne reklamy własnego bloga, kasuję Twoje komentarze.

      Usuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.