środa, 7 marca 2012

"Światła września" Carlos Ruiz Zafón



Kochany…

Pamiętasz prezent, który ostatnio mi wręczyłeś? Tak, tak! Mówię o książce z okładką w ciepłych, choć zarazem ciemnych barwach. O tej samej, która na pierwszy rzut oka budzi obawy mrocznym klimatem na swym froncie, rozwiewając je zarazem dającym nadzieję światłem morskiej latarni.

Po jej otwarciu okazuje się, że swoisty klimat nie traci na swej sile, a wręcz się pogłębia – pozwalając poczuć woń morza i usłyszeć dźwięk fal rozbijających się o klify. To urokliwe, choć jednocześnie przyprawiające o dreszcze na ciele, miejsce, wchłonęło mnie natychmiast i kazało śledzić krok po kroku swoją historię, której początkiem była tragiczna miłość…

Legenda głosi, że dawno temu, podczas corocznej maskarady w Normandii, jeden z jej uczestników mimowolnie dostrzegł kobietę w masce, zdążającą prędko w stronę łodzi – zupełnie jakby przed kimś lub przed czymś usiłowała uciec (snuto na ten temat rozmaite domysły). Jednak, gdy tylko odbiła od brzegu, natychmiast rozpętała się gwałtowna burza. Nikt już od tamtej pory nie widział tajemniczej kobiety, a ludzie mówią, że co roku w ten sam czas wyspa rozbłyskuje całą paletą świateł… Ponoć to jej duch próbuje dotrzeć do celu, którego kiedyś nie było mu dane osiągnąć…

Podobno w każdej legendzie tkwi ziarno prawdy. Czy to prawda, przekonali się wszyscy bohaterowie książki, która dzięki Tobie do mnie trafiła, i która bezpardonowo na kilka godzin skradła moje myśli. Na pewno już wiesz, że mówię o „Światłach września” Carlosa Ruiza Zafona.
Opowiada ona o losach Simone Sauvelle i jej dwójki dzieci: córce Irene i synu Dorianie. Ich spokojne życie legło w gruzach w momencie, w którym (targany chorobą) opuścił ich nieodżałowany ojciec i mąż. Pech chciał, że pozostawił on wdowę z długami, których nie zdołał spłacić za życia. Simone tracąc na rzecz spłaty wierzycieli cały majątek, zaczęła rozpaczliwie poszukiwać pracy, która pozwoliłaby jej uporać się z problemami oraz dała utrzymanie całej trójce. Dlatego, gdy tylko trafiła jej się wspaniała oferta ze strony szczodrego fabrykanta zabawek imieniem Lazarus Jann, nie zastanawiała się długo i niemal natychmiast rozpoczęła nowe życie w ogromnej rezydencji nowego pracodawcy. Do jej głównych obowiązków należało przede wszystkim sumienne wypełnianie powierzonych jej zadań (z utrzymaniem odpowiednich schematów) oraz rzecz z pozoru najprostsza – nie ingerowanie zanadto w prywatne sprawy fabrykanta. Nic skomplikowanego, prawda? Niby tak, ale jak tu nie interesować się bliżej losami człowieka, którego „zabawki” ożywają i przypominają ludzi, a wieczorami jego rezydencję wypełnia terkot tych maszyn? Aurę tajemniczości i grozy dopełnia nagła śmierć mieszkanki posiadłości Lazarusa, a wszystko wskazuje na to, jakoby on sam miał coś z tym wspólnego, ale być może to tylko ułuda?

Silna potrzeba rozwikłania zagadki wprost nie dała mi się oderwać od tej książki. Jednak nie tylko to sprawiło, że pochłonęłam ją w mgnieniu oka. O klimacie już wspomniałam, ale nie dodałam jeszcze, że styl w jakim Zafon prowadzi fabułę, jest nadzwyczaj dobry. Tempo rozgrywającej się akcji wzrasta miarowo, początkowo pozwalając dobrze przyjrzeć się bohaterom, następnie jej umiejscowieniem, by na koniec przyprawić o szybsze bicie serca rozgrywającymi się scenami. Wszystko to opisane jest ujmującym językiem, chwilami brzmiącym z lekka poetycko. W „Światłach września” wspaniałe jest też to, że niemal każdy odnajdzie coś dla siebie, coś, co szczególnie przypadnie mu do gustu, bo jest tu piękna miłość, porywający świat fantasy, a obok nich najprawdziwsza groza! Połączenie tych dwóch ostatnich elementów wywołało u mnie déjà vu i skojarzyło z twórczością N. Gaimana, który równie dobrze potrafi „straszyć” przy pomocy fantasy. 

Cóż więcej dodać? To było moje pierwsze spotkanie z panem Zafonem i to bardzo udane – urzekł mnie całokształtem swojego talentu. Mam cichą nadzieję, że kolejne jego tytuły wywrą na mnie podobne wrażenie, jeśli nie lepsze. 

A Tobie, mój Drogi… dziękuję za prezent, który dał mi chwileczkę zapomnienia w tak wspaniałym wydaniu. Cudna to była przygoda…

Ocena: 5/6

69 komentarzy:

  1. recenzji poki co nie czytam bo ta ksiazka na mnie czeka i nie chcialabym czymkolwiek sie sugerowac, ale plusika juz przyznalam bo wiem, ze swietnie piszesz ;-) pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  2. Alison - hihi dzięki. :) Mam nadzieję, że książka spodoba Ci się tak samo mocno jak i mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię książki Zafóna, właśnie za klimat i nutkę grozy, o których wspominasz. Już się nie mogę doczekać jego nowej powieści :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dosiaku - ja się z nim dopiero zapoznaję, ale już wiem, że warto. :) Zafón to pisarz z wyjątkowym talentem - tak czuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i byłam miło zaskoczona, nie spodziewałam się tak ciekawej lektury, plastyczny język, mroczny klimat ponurego gmaszyska, i oczywiście ekscentryczny fabrykant zabawek, to wszystko sprawiło, że całkowicie wciągnęłam się w tę tajemniczą historię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Evito - wcale mnie to nie dziwi bo i ja wsiąkłam w klimat książki całkowicie. :) A postać Lazarusa mrozi i fascynuje zarazem. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak pięknie to napisałaś... gdybym nie była dotąd przekonana do tej książki, to Twoja recenzja rozwiałaby wszelkie moje wątpliwości:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Isadoro - dziękuję pięknie. :) A książka...cóż...cudna po prostu. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dotąd czytałam tylko "Cień wiatru". ale zamierzam więcej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zorijo - ja "Cienia wiatru" nie czytałam, jedynie "Światła września", ale też zamierzam więcej. :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Tej książki jeszcze nie czytałam. Z naciskiem na "jeszcze", bo w końcu do Zafón. :) Na pewno dam jej szansę, bo ubóstwiam pióro tego autora. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nati - i bardzo słusznie! :) Już teraz życzę Ci wspanialej lektury! :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Do tej pory czytałam tylko jedną książkę Zafona, ale pozostałe bardzo kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Immoro - i bardzo słusznie robią. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Na mnie na półce czeka na razie Gra Anioła :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Tosiu - przyjdzie i pora na "Światła września". :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kurcze, dzięki Twojej recenzji na nowo poczułam ten dreszcz ekscytacji towarzyszący mi przy niej ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bujaczku - straszliwie mnie ten fakt cieszy. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Alannado - masz prawo, ale pomyśl jeszcze...:) Zastanów się, bo wg mnie warto. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie ma jak dobre pierwsze wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Taki jest świat - oj tak! Niby nie powinno zaważać na stosunku do danego pisarza, ale jednak duże znaczenie ma. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie przeczytałam recenzji od deski do deski, bo książka na mnie czeka a nie chcę dowiedzieć się za dużo przed czytaniem ;) Ja już czytałam Marinę, Księcia Mgły - recenzja u mnie i Pałac Północy - recenzja ukaże się za kilka dni ;)
    Liczę, że spotkanie ze Światłami Września, również będzie tak wspaniałe ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ale świetna jest twoja recenzja! Jedna z najlepszych jakie dotąd na twoim blogu przeczytałam! Książka czeka u mnie na półeczce i już niedługo i ja się za nią zabiorę! :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak Zafon potrafi wytworzyć klimat, w który się wsiąka,

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale mi narobiłaś "smaka", że tak się wyrażę :-) Zafón to jeden z moich ulubionych pisarzy. Do tej pory przeczytałam "Marinę" i "Cień wiatru". Teraz czekam na "Księcia mgły". Mam nadzieję, że tę książkę też kiedyś dorwę :-) A tak na marginesie, to żałuję, że nie dołączyłaś do naszego e-booka. Masz bardzo dobre pióro. Twoje recenzje czyta się jak opowiadania :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Czytałam i również książka zrobiła na mnie świetne wrażenie. Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam Zafona i już nie mogę doczekać się jego nowej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Paulaaaa - tego Ci życzę, by "Światła września urzekły Cię maksymalnie! :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Karolko - dziękuję Ci pięknie za mile słowa. :) Nie pozwól tej książce zbyt długo czekać. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Bibliofilko - nic dodać, nic ująć...:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Agnieszko moja Droga - na Zafona "smaka" robić się powinno a nawet należy to robić. ;) Sama przyznasz, że jest tego wart? A za miłe słowa dziękuję. Faktycznie, mogłam była wziąć udział w Waszej akcji, ale wtedy jakoś nie miałam do tego głowy. Może w kolejnej...? :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Kasandro - nic dziwnego! Pozdrawiam :)

    Samash - ja nie mogę się doczekać jakiejkolwiek książki jego autorstwa, którą będzie mi dane przeczytać. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie przepadam za twórczością Zafona, więc tym razem podziękuje tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  34. Na tą serię szykuję się już od dawna, choć oczywiście od tego tomu nie zacznę z oczywistych powodów. :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Cyrysiu - może od złej książki zaczęłaś?:) Czasem warto dawać drugą szanse, wiem z doświadczenia. :) Przynajmniej w materii pisarzy i ich dzieł. ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Juliette - pisząc o serii masz na myśli książki Zafona dedykowane młodzieży? Jeśli tak to wiedz, że śmiało możesz zaczynać od "Świateł września" tak jak i ja - nie ma znaczenia od której z tych książek zaczniesz. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie widziałam chyba żadnej negatywnej recenzji tej książki, a tyle osób chyba się nie może mylić. Muszę się za nią rozejrzeć, albo chociażby za innym tytułem napisanym przez tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  38. Julio - sama obawiałam się, że tak liczne pochwały przyniosą mi w efekcie rozczarowanie, ale na szczęście tak się nie stało. :) Poznaj Zafona, bo warto. :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Mnie książki młodzieżowe zafona podobają się coraz mniej, czekam na kontynuację cienia wiatru i gry anioła - TO JEST LITERATURA;)Polecam ci. A Światła wrześni zamierzam przeczytać oczywiście;))

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie jestem zdziwiona tak pozytywną recenzją tej książki :) Na razie jednak lekturę jej odkładam, bo przede mną "Cień wiatru" tego autora!

    OdpowiedzUsuń
  41. A ja muszę się przyznać, że trochę się zniechęciłam do Zafona po jego "Księciu mgły". Chyba to już nie mój target ;)
    A "Cień wiatru" ogromnie mi się podobał i sądzę, że i Tobie się spodoba :)
    Piękna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Danusiu - to skoro książki tego autora, o których piszesz są tak dobre to chyba przy kolejnych recenzjach braknie mi dla nich skali. ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Marto - jasne, nie ma co zmieniać raz założonej kolejności. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Nemeni - nie wiem jeszcze, po którą pozycję Zafona teraz sięgnę, ale wiem na pewno, że to zrobię. Dzięki i pozdrawiam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Ze względu na urzekającą recenzję, chętnie sięgnęłabym po "Światła września" :) A jako że ta pozycja była Twoją pierwszą twórczości Zafona, polecam Ci "Cień wiatru". Czytałam też "Grę anioła", ale ta książka już mniej mi się podobała...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  46. po pierwszej przygodzie z tym Autorem już szukam kolejnej okazji by się zatracić w tym co pisze. Wciąż jestem pod wrażeniem jego ksiązki. Tak więc zapewne i po tę pieknie zrecenzowaną sięgnę. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  47. Cinnamonku - o "Cieniu wiatru" już dużo dobrego czytałam. :) Zatem i te książkę postaram się jak najszybciej poznać. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  48. Piotrze - bardzo mnie to cieszy. Mam nadzieję, że książka spodoba Ci się tak samo jak mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Piękna okładka. Chyba o wszystkich książkach Zafona czytałam wspaniałe recenzje, Twoja jest jedną z nich. Szkoda, że jeszcze żadnej książki tego pana nie udało mi się przeczytać. Bardzo bym chciała.;) Historia wydaje się niesamowita, tajemnicza, z pewnością przypadłaby mi do gustu.;)

    U nas trwa konkurs, umieściłyśmy również książkę do wymiany. Jeżeli jesteś zainteresowana - serdecznie zapraszamy!

    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  50. Chyba nie ma osoby, która by jeszcze o tej książce nie czytała. Aż żal mi, że dotychczas nie miałam jej w łapkach. Każda kolejna recenzja coraz bardziej zachęca do sięgnięcia po prozę pana Zafona, a doba nadal ma tylko 24h. Żyje jest niesprawiedliwe :)

    OdpowiedzUsuń
  51. Niko - mam nadzieję, że i Tobie taka możliwość się niebawem trafi. U mnie to był przypadek, prezent jak zresztą wynika z recenzji. Bardzo chciałam przeczytać coś autorstwa Zafona i możliwość spełniania tego marzenia przyszła szybciej niż myślałam. :) Trzymam kciuki byś szybko dorwała którąś z jego książek. :)

    Pozdrawiam i ja. :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Dwojro - do niedawna pisywałam pod recenzjami książek Zafona podobne komentarze aż tu nagle taka niespodzianka! :) Życzę Ci by i Ciebie ta przyjemność szybko dopadła. :) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Książki Zafona ubóstwiam, a tę mam już na liście "must have". Czuję, że to będzie kolejny raz gdy się na tym autorze nie zawiodę ;)

    OdpowiedzUsuń
  54. Gabrielle - myślę, że "Światła września" przypadną Ci do gustu. :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Widzę Ewo, że chłopak ZAFÓNdował Ci piękny prezent:) Tylko cóż lepszego dla Książkówki można znaleźć?
    Z recenzji wynika, że to dobra książka... nie tylko na prezent, także warto samemu po nią sięgnąć.

    Pozdrawiam serdecznie oraz przesyłam Najlepsze Życzenia z okazji Dnia Kobiet:)

    OdpowiedzUsuń
  56. MaRku - ano ZAFÓNdował. ;) Dziękuję pięknie za życzenia! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  57. Droga Ewo!
    Tobie również składam najserdeczniejsze życzenia z okazji Naszego święta :D!!

    OdpowiedzUsuń
  58. Marteczko - dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Na razie czytałam tylko jedną z książek Zafona, ale wkrótce zabiorę się za kolejne. Ta jest pierwsza w kolejce.
    Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili ;3

    OdpowiedzUsuń
  60. Panno Nikt - to zupełnie tak jak ja. :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  61. Akurat za Zafonem nie przepadam, ale najważniejsze, że Tobie daje chwile zapomnienia. Tak często są one potrzebne w życiu...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  62. Beatrix - co prawda, to prawda...:) Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  63. To straszne, jak ja lubię czytać Twoje recenzje!

    Sam Zafon...hm... jego też lubię czytać!:D Tej pozycji jeszcze nie miałam okazji mieć w łapkach, ale jeśli tylko będzie szansa na pewno sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  64. Mery - jakże mnie to straaasznie cieszy. ;) Myślę, że "Światła września" przypadną Ci do gustu. :)

    OdpowiedzUsuń
  65. wlasnie skonczylam czytac i od razu wracam do Twojej recenzji :-) szkoda ze nie widzialas mojej miny jak przeczytalam ze "swiatla wrzesnia" to Twoj pierwszy kontakt z tym autorem. Kochana, czy masz pojecie ile dobrego jeszcze przed Toba ? :-) Chyba nie musze dodawac ze naleze do wyznawcow Zafona ;-) Co do samej ksiazki to cudowna recenzje jej napisalas, piekniej chyba nie mozna jej zareklamowac. Osobiscie nie powiem zeby mi sie ta ksiazka nie podobala ale ... podoba mi sie mniej niz inne ksiazki tego autora, ktore dotad czytalam. recenzje napisze chyba dopiero po swietach, wiec jakby co to wtedy mozemy sie o ta ksiazke poklocic ;-) buziaki !

    OdpowiedzUsuń
  66. Alison - tak sobie myślę, że jak przeczytam powiedzmy ten "Cień wiatru", którym wszyscy się tak zachwycają to pewnie zakocham się w Zafonie na zabój. ;) Jeszcze mój facet będzie gotów wyruszyć na jego poszukiwania i stoczyć z nim pojedynek na śmierć i życie. ;) A tak poważnie to aż się boję, jeśli "Światła września" tak mi się podobały to co będzie z innymi? Musze czym prędzej zaopatrzyć się w kolejny tytuł tego pana. I wtedy dopiero będziemy się mogły kłócić jak będę miała porównanie. ;) Pozdrawiam i ściskam! :)

    OdpowiedzUsuń
  67. Zafon to dla mnie sztukmistrz żonglujący słowami niczym mistrz cyrkowy. Cyrulik kojący skołatane nerwy swoim nowatorskim balsamem ze słów. Nic dodać nic ująć. Tylko zatopić się w słowach tego niesamowitego powieściopisarza. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  68. Patryku - oj tak, dwie kolejne jego powieści czekają u mnie na półce by je przeczytać. :) Już nie mogę się doczekać. :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.