poniedziałek, 18 marca 2013

"Poradnik pozytywnego myślenia" Matthew Quick

"The Silver Linings Playbook" Matthew Quick




tłumaczenie: Maria Borzobohata-Sawicka, Joanna Dziubińska
tytuł oryginału: The Silver Linings Playbook
wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
data wydania: marzec 2013
ISBN: 9788375152647
liczba stron: 380


    Troszkę dłużej niż miesiąc temu opowiadałam Wam o filmie, którym ukoronowałam walentynkowy dzień. Obraz ten miał osiem nominacji do Oscara, w tym za role pierwszoplanowe dla odtwórców dwóch głównych ról, czyli Bradley’a Coopera i Jennifer Lawrence – mowa oczywiście o „Poradniku pozytywnego myślenia” w reżyserii Davida O. Russella. Ostatecznie to Jennifer odebrała statuetkę (w dość spektakularny sposób) za swoją rolę i moim zdaniem jest to bardzo zasłużona nagroda dla tej utalentowanej i wciąż rozwijającej się aktorki.

    Nic więc dziwnego, że po sukcesie, jaki osiągnął ten film, przyszła pora na wyjście z cienia literackiego pierwowzoru, który był inspiracją dla kinowego hitu. Powieść stworzył pisarz amerykańskiego pochodzenia Matthew Quick i opatrzył ją wspomnianym już tytułem „Poradnik pozytywnego myślenia”.
Fabuła w swej istocie niczym się nie różni od ekranizacji. Przypomnijmy zatem, że  głównym bohaterem jest Pat, który po wyjściu z zamkniętego ośrodka (nazywa go „niedobrym miejscem”) stara się na nowo ułożyć swoje życie, a motorem napędzającym go do pozytywnych zmian jest perspektywa powrotu jego żony Nikki. Stara się dla niej jak może – traci zbędne kilogramy, biegając codziennie w worku na śmieci, myśli o ekologii i przede wszystkim… wierzy w to, że uda mu się osiągnąć swój upragniony cel. Jednak życie to pasmo niespodzianek i tak na drodze Pata pojawia się ekscentryczna i bezpośrednia Tiffany. A co może wydarzyć się, gdy spotka się dwoje tak nietypowych i odstających od reszty społeczeństwa ludzi? Wierzcie mi -- bardzo wiele.

    Jak się przekonałam, film w ogólnym zarysie dobrze odzwierciedla powieść, jednak jest uboższy o kilka scen (np. mama Pata wcale nie jest takim grzecznym aniołem, a listów od Nikki bohater dostał znacznie więcej niż ten jeden, o którym była mowa w filmie). Kreacja bohaterów i tu i tu jest bardzo dobra, choć naturalną koleją rzeczy emocje, których doświadcza Pat, są nakreślone w książce znacznie mocniej, wyraziściej. Ekranowa Tiffany  bardzo przypadła mi do gustu -- jako postać konkretna, wiedząca, czego chce, dość ostra, ale jednocześnie ujmująca swoją wrażliwością; w książce cechy te są spotęgowane.

    Generalnie byłabym skłonna stwierdzić, że książka znaczących wad nie ma i wypada w ogólnym rozrachunku równie dobrze co film, ale… No właśnie, maleńkie „ale” musi się pojawić. Zauważyłam taką dziwną (według mnie) tendencję niektórych amerykańskich autorów prozy do zbytniego rozpisywania się na temat futbolu, jeśli akurat w ich książkach znajduje się taki wątek. Zupełnie jakby zakładali, że większość ludzi na świecie w jakimś stopniu fascynuje się tą dyscypliną sportu, a przecież tak nie jest. Matthew Quick również serwuje czytelnikom porządną jego dawkę, co mnie -- szczerze mówiąc -- trochę męczyło.

    To jednak niewielki mankament (ale dla wielu z Was może to być przecież atut) w porównaniu z całością. „Poradnik pozytywnego myślenia” czyta się szybko i dobrze. Dodatkowo zauważyłam, że opowieść ta wzbudziła we mnie przeświadczenie o tym, że jeśli uwierzymy w osiągnięcie upragnionego celu, to naprawdę możemy tego dokonać przy pomocy uporu i zaangażowania.

    Jeśli ktoś z Was jeszcze tego filmu nie widział, niech zacznie – obowiązkowo – od książki, a jeśli już go widzieliście i myślicie, że nie ma sensu czytać powieści, to odrzućcie to błędne przeświadczenie, bo jest ona świetnym uzupełnieniem kinowej wersji.

Ocena: 4/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Otwarte.



Recenzja bierze udział w wyzwaniu: "Pochłaniam strony, bo kocham tomy!!!!" (380 stron).

105 komentarzy:

  1. Filmu nie oglądałam. Po książkę możliwe, że sięgnę :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tym bardziej na książkę się skuś. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Film oglądałam i byłam nim absolutnie ZACHWYCONA. "Poradnik pozytywnego myślenia" już czeka na lekturę na mojej półce ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka nie powaliła mnie na kolana ale miło spędziłam przy niej czas, jest w niej cos naprawdę pozytywnego :-) Co do futbolu to ... nie jestem pewna czy Amerykanie potrafią pojąć że są na świecie kraje, które futbol ślednio interesuje ;-) Chyba nic na to nie poradzimy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz tak sobie pomyślałam, że może Amerykanie mają podobne "problemy" z europejskimi pisarzami, którzy rozczulają się nad piłką nożną? :)

      Usuń
  4. Zamierzam jednak obejrzeć filmowa wersje tej historii, gdyż na książkę chyba nie znajdę czasu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądałam film i jestem pełna podziwu dla aktorów :) Książkę już też mam na półce - kupiona jako prezent dla taty na urodziny za 2 tygodnie, ale w tym czasie na pewno sama ją przeczytam, zanim on mi ją zabierze :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Film mnie nie zachwycił ani trochę, według mnie nie miał "tego czegoś"- nawet dokładnie nie potrafię określić czego.
    Dlatego też chyba nie sięgnę po książkę, bo choć wiem, że książka zwykle jest po prostu lepsza, to tym razem cała historia jakoś mnie nie przekonała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się film podobał, ale całego tego szumu wokół siebie zdecydowanie wart nie był. A już na pewno nie był wart Cooper nominacji do Oscara. Lawrence tak, ale nie on.

      Usuń
    2. Książka zdecydowanie kładzie film na łopatki!

      Usuń
  7. Książkę będę miała u siebie w tym tygodniu. Jak ją tylko przeczytam, to dopiero wtedy skuszę się na film :) Koniecznie w tej kolejności :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam wiele dobrego o filmie :) Mam zamiar najpierw przeczytać książkę, a potem obejrzeć ekranizację :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie widziałam i nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadrób zaległości w wolnej chwili. :)

      Usuń
  10. Ostatnio ta książka jest wszędzie, więc pewnie w końcu i ja do niej zasiądę :) A futbol uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo proszę, jak uwielbiasz to i w klimat książki łatwo się wciągniesz. :)

      Usuń
  11. Właśnie piszę recenzję tejże książki więc twoją przeczytałam pobieżnie, żeby się nią nie sugerować. Przeczytałam książkę, potem obejrzałam ekranizację i muszę powiedzieć, że czegoś mi w nich zabrakło. Niby pomysł dobry, wykonanie nie najgorsze a jednak spodziewałam się czegoś lepszego. Może po prostu wymagałam od pozycji zbyt wiele przez to, że film na jej podstawie zdobył tak wiele statuetek prestiżowych konkursów i aż 8 nominacji do oscara :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie mam takie same odczucia. Jak an tyle nagród film powinien wywoływać znacznie większe "łał" niż wywołuje.

      Usuń
  12. IMO książka jest ciekawsza niż film i w kilku miejscach znacząco się różni. Polecam najpierw zapoznać się z filmem by nie psuć sobie przyjemności odkrywania tychże różnic. Warto przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie obie wersje są podobne jakościowo. :)

      Usuń
  13. Mam w planach :) Świetna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ooo a miałam w planach najpierw film, ale dobrze wiedzieć, że lepiej jednak zacząć od książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja miałam odwrotną kolejność i też dobrze było, ale gdybym mogła cofnąć czas to zaczęłabym od książki. :)

      Usuń
  15. Same pozytywne opinie i o książce, i o filmie - chociaż pewnie szybciej zabiorę się za oglądanie.
    Jakoś nie natykałam się do tej pory na duże dawki futbolu, ale często takie sportowe wstawki chociażby u Kinga troszkę mnie nudzą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie i tu autor też sobie pofolgował na sportowo. ;)

      Usuń
  16. Film podobał mi się bardziej. Książka nieco infantylna, ale i tak pełna pozytywnych emocji, przez które czyta się ją z przyjemnością:)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie obie wersje są podobne pod względem jakości. :)

      Usuń
  17. Jeśli już, to pewnie potowarzyszę Narzeczonemu w oglądaniu filmu, ale generalnie jakoś nie jestem przekonana do tej historii, nie wiem, czemu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Amerykanie piszą o futbolu, bo u nich to sport narodowy i są nim zafascynowani, tylko zapominają, że ich książki idą w świat i trafiają też do państw, gdzie futbol jest mało znany. Tylko nie wiem czy dobrze rozumiem. Autor pisze o futbolu amerykańskim czy o piłce nożnej? Bo to są dwa różne sporty :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej o futbolu amerykańskim. :) W filmie to już z deczka nużyło a w książce to już w ogóle...

      Usuń
  19. Chcę najpierw przeczytać książkę, potem wziąć się za film, więc w odpowiedniej kolejności :) Tylko ten futbol mnie jakoś zniechęca... Czasami autorzy rzeczywiście za bardzo skupiają się na jakimś temacie, po czym wątek poboczny stanowi nudny wykład na jakiś temat, ale da radę to w sumie przeżyć - skoro ostatnio czytałam bez mrugnięcia okiem o boksie w "Czarnej Dalii", to i futbol zniosę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dasz radę na pewno, sama dałam a o futbolu wiem tyle co o fizyce kwantowej. ;)

      Usuń
  20. Chcę! Pewnie sobie sprawię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A sprawię! Już nawet szukam w rozsądnej cenie ;)

      Usuń
    2. Szkoda, ze nie wiedziałam wcześniej, że masz na nią chęć, bo bym Ci ją sprezenciła. ;)

      Usuń
  21. Książkę zamierzam przeczytać, ale najpierw chyba obejrzę film. Słyszałam, że jest naprawdę niezły. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezły - tak, ale nie wart tylu nagród. Takie jest moje zdanie. :)

      Usuń
  22. Mam w planach film - książkę chyba nie koniecznie, chociaż nie wykluczam, że film mi się tak spodoba, iż sięgnięcie po książkę będzie nieuniknione ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. No ja właśnie należę do tych, co myślą, że już nie ma sensu sięgać po ksiązkę, ale czytając kolejne jej recenzje, dochodzę do wniosku, że najzwyczajniej w świecie jestem w błędzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, książka w kilku momentach znacznie się różni od filmu i choćby dlatego warto. :)

      Usuń
  24. Ja wyjątkowo chyba jednak najpierw skuszę się na film;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak zrobiłam, choć takiej kolejności nie planowałam. :)

      Usuń
  25. No właśnie niedawno dowiedziałem się, że ten film powstał na podstawie książki O_o... No ale chyba to nie zaburzyło mojego światopoglądu ;).

    Niestety ja podziękuję za tę pozycję. Rzadko mi się to zdarza, lecz wybiorę film zamiast książki ;P.

    Pozdrawiam!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
  26. Książka bardzo mnie ciekawi ;) Przeciągam w nieskończoność chęć obejrzenia filmu właśnie ze względu na chęć przeczytania książki! :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Film obejrzałam, nawet recenzję spłodziłam :P I właśnie po jego obejrzeniu, tak sobie pomyślałam: "Hej, fajnie byłoby przeczytać tą książkę!" :) No, ale jeszcze nie przeczytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, nic nie stoi Ci na przeszkodzie. :)

      Usuń
  28. książkę już sobie kupiłam i czeka na półce na swoją kolej, mam nadzieję, że będzie się ją przyjemnie czytać, pomimo, że ekranizację już widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Zawsze jestem ciekawa Twojego punktu widzenia. Odkąd przeczytałam Twoją recenzję Chłopca w pasiaste piżamie, wiem że mimo iż przeczytałam tysiące recenzji Twoja będzie inna, tzn będzie się wyróżniać na tle innych. I jak zwykle świetna recenzja. Zastanawia mnie, czy masz jakąś ulubioną recenzję swoją?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, cieszy mnie to ogromnie i bardzo dziękuję za te miłe słowa. :) Aż się zaczerwieniłam. :) Czy mam ulubioną recenzję? Hmmm...Dużym sentymentem darzę własnie tę "Chłopca..." :) Zresztą najbliższe memu sercu recenzje to te tyczące się książek, które bardzo mi się podobały i wryły mi się w pamięć - o takich zawsze pisze się najłatwiej i najlepiej,prosto z serca. :)

      Usuń
  30. Postaram się najpierw przeczytać książkę a później zapoznać się z filmem, ale nie wiem czy to się uda. Tak czy inaczej, ten tytuł jest na mojej liście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zrobisz odwrotnie to nic złego się nie stanie. W końcu aj sama zaczęłam od filmu. :)

      Usuń
  31. Nie widziałam filmu, więc chętnie zabiorę się najpierw za książkę. Fabuła zapowiada się naprawdę sympatycznie i oryginalnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sympatyczna jest...oryginalna? Tu można by polemizować. :) Zresztą - sama sprawdź. :)

      Usuń
  32. Jakoś mnie nie ciągnie ani do filmu ani do książki.

    OdpowiedzUsuń
  33. filmu nie widziałam jeszcze więc z checia najpierw książkę przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Patrząc na to, z jak wielką przyjemnością oglądało mi się film, będę musiała poprosić o tą książkę jako o prezent, bo kolejka w bibliotece jest tak długa, że mogę nie doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poproś jakiegoś mikołaja. :) Na pewno Ci ją podaruje. :)

      Usuń
  35. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny tekst. Fajnie, że napisałaś go od innej strony, czyli porównując do filmu. Mi jak na razie nie zdarzyło się najpierw opisywać ekranizacji, ale wszystko przede mną. Może to dziwne jak na kobietę, ale wątek sportowy mnie zaciekawił i to bardzo.

      Usuń
    2. Dzięki. :) A jeśli takie wątki lubisz to tym bardziej powinnaś tę książkę przeczytać, choć przyznaję, że ja raczej widzę Cię wśród ambitniejszych książek niż ta. :)

      Usuń
  36. No tak, o męskim sporcie to potrafi pisać tylko Pat Conroy tak, żebym nie zaczęła ziewać:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic jeszcze jego autorstwa nie czytałam, ale "Książę przypływów" za mną chodzi. :)

      Usuń
  37. A to mnie zaskoczyłaś. Dotychczas widziałam gorsze oceny tej książki. Pomimo wszystko raczej nie przeczytam, bo zwyczajnie nie znajdę czasu, ale bardzo chętnie obejrzę film :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uważam, że książka utrzymuje poziom filmu. :)

      Usuń
  38. Chętnie zobaczę film. Książki nie czytałam, jednak zaciekawiło mnie i jedno i drugie. Ja osobiście lubię oglądać film po dość długim czasie od przeczytania książki, w momencie, gdy to co pamiętam po przeczytaniu już się nieco zatrze. Wtedy film oglądam z przyjemnością i nie wydaje mi się zbyt okrojony i ubogi. Wielokrotnie już tego doświadczyłam i teraz staram się odczekać jakiś czas od przeczytania do obejrzenia, aby uniknąc rozczarowania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna metoda i faktycznie dobrze działa. :)

      Usuń
  39. Dużo szumu się zrobiło wokół tego filmu i ja się w to wszystko wciągnęłam :) Chcę go zobaczyć, ale najpierw wolałabym przeczytać książkę.

    OdpowiedzUsuń
  40. Jakoś nie jestem przekonana ani do książki, ani do filmu. To chyba jeszcze nie czas dla mnie. Nie wiem czy też tak masz, ale ja przy wyborze lektury kieruję się tzw. intuicją. I nigdy mnie w takich sprawach nie zawodzi. :) Prawdopodobnie kiedyś sięgnę po Poradnik pozytywnego myślenia, ale chyba jeszcze nie teraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przy wyborze lektury też kieruję się intuicją,a le nie tylko nią. :)

      Usuń
  41. 4 to nie jest oszałamiająco wysoka ocena. Hm, a ja tak się napaliłam na tę książkę. Leży na stosie i czeka na swoją kolej. Nic to, może mi się spodoba. Nawet futbol nie jest mi straszny. Grunt to pozytywne nastawienie. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie książka spodoba się bardziej? Któż to wie. :)

      Usuń
  42. :) Dzięki Twojej recenzji wiem, że to powieść, a nie poradnik :) Nie napalam się, ale może jeśli sama mi wejdzie w drogę.. :) Gdybym myślał, iż to poradnik, ominąłbym szerokim łukiem, a tak... Kto wie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ogół poradników nie czytam - bardzo rzadko robię wyjątki. :)

      Usuń
  43. Och, strasznie chciałabym przeczytać tę książkę. Mam nadzieję, że kiedyś na nią trafię :)
    Trzymam kciuki za to byś wygrała w konkursie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szans już raczej nie mam, ale dziękuję. :)

      Usuń
  44. Byłam w kinie na filmie i był naprawdę interesujący, więc może się skuszę na przeczytanie tej książki.Zobaczymy..
    Pozdrawiam i zapraszam na moją pierwszą recenzje na http://kraina--sztuki.blogspot.com/;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc książka jest równie dobra co film - według mojej oceny oczywiście. :)

      Usuń
  45. Przyznaję, że miałam okazję poznać tę książkę i świadomie zrezygnowałam. Nie wiem. Jakoś nie ciągnie mnie do tej książki. Może za jakiś czas się o zmieni;)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj kiedyś, ale nic na siłę. Pozdrawiam! :)

      Usuń
  46. ja się zastanawiam nad przeczytaniem tej książki, bo nie lubię typowych amerykańskich poradników, ale słuchałam opinii w telewizji i bardzo mnie zachęciła. Teraz ty też piszesz pozytywnie, a aspekt futbolu na pewno by mi nie przeszkadzał, bo ja jestem fankom sportów drużynowych. więc chyba sobie kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka z poradnikiem nie ma zbyt wiele wspólnego. ;)

      Usuń
  47. W takim razie żałuję, że obejrzałam już film :) Ale mimo to chętnie zapoznam się kiedyś z literackim pierwowzorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic straconego, ja też zaczęłam od filmu. :)

      Usuń
  48. Słyszałam wiele opinii na temat tej książki - zarówno dobrych, jak i tych gorszych. Ale jeżeli już, to najpierw książka, potem film.;)

    Tak, spektakularny odbiór statuetki przez Lawrence. Idealnie to ujęłaś.;) Mając na sobie taką kieckę pewnie też bym się przewróciła.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Musiała (sukienka) ważyć tonę. :)

      Usuń
  49. Film mi się nie podobał, więc po książkę tez pewnie nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie spotkałam się z tak skrajnie negatywnym odbiorem filmu. Co Ci się nie podobało? :)

      Usuń
  50. A ja właśnie zamierzam się skusić do przeczytania tej pozycji. Mam nadzieję, że nie minie zbyt wiele czasu, jak książka wpadnie mi w łapki.

    OdpowiedzUsuń
  51. Widziałam film, średnio mi się podobał, ale właśnie słyszałam już, że książka jest dużo lepsza, więc pewnie z ciekawości po nią wkrótce sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie obie wersje wypadają podobnie, czyli dobrze. :)

      Usuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.