piątek, 23 maja 2014

O nowym tytule w mojej kolekcji książek Stephena Kinga. :)





Dziś pragnę pochwalić się Wam nowym nabytkiem w mojej kolekcji książek Stephena Kinga. Książka ta dotarła do mnie dzięki memu M., któremu raz jeszcze pragnę za ten prezent podziękować. :)) Droga, jaką do mnie przebył ów tytuł była...dłuuuuga. Rozpoczęła się w Teksasie, zahaczyła o Irlandię, by wreszcie trafić do Polski, do mnie. :) O który tytuł chodzi? O brytyjskie wydanie "Rage" Stephena Kinga z 1983 roku - tak, to TA zakazana książka. :))) Jestem bardzo uradowana, że moja kolekcja została zasilona właśnie o ten trudny do zdobycia kąsek. :D 


Fanom Mistrza przedstawiać "Rage" raczej nie muszę, ale tych, którzy wiedzą mało lub nic na temat tego tytułu zostawiam z tekstem, który w zeszłym roku popełniłam dla Dyskusyje.


tytuł oryginału: Rage
wydawnictwo: New English Library
data wydania: 1983
ISBN: 9780450053795
liczba stron: 214

Co smakuje najlepiej? Wiadomo – owoc zakazany. Często nie ze względu na smak, a jedynie dlatego, iż jest niedozwolony. Bo z tym smakiem bywa różnie… Czasem wcale nie pieści naszych zmysłów, ale wręcz drażni, lecz pragnienie posiadania go często jest silniejsze od wszystkiego innego…

I razu pewnego nasz Mistrz kochany, Stephen King, pokazał światu pewną skromną gabarytowo książkę, pozwolił się nią przez chwilę cieszyć, by za czas jakiś obwieścić swoim fanom, że już nigdy jej nie zobaczą… To tak jak dać psu do powąchania smakowitą kość i natychmiast mu ją odebrać. Co gorsza, inne psy mogą na nią tylko z daleka popatrzeć, nawet powąchać im jej nie będzie dane… Ale wróćmy do ludzi, Kinga i osławionej książki.

„Rage”, bo o tej książce mowa, powstała dawno temu – w czasach, gdy King był bardzo młody i tak naprawdę jeszcze mało wiedział o pisaniu, mimo że już zdobywał doświadczenie w tej dziedzinie. Napisał wtedy dwa teksty. Pierwszy z nich to dobrze już fanom znany „Wielki masz” (który osobiście bardzo cenię i polecam), a drugi – „Getting it On”. Obydwie opowieści nie wzbudziły zainteresowania u wydawców, dlatego nie ujrzały prędko światła dziennego – dzielnie zbierały kurz w czeluściach szuflad pisarza… Jednak w końcu przyszedł czas chwały i uwielbienia dla Kinga. „Carrie” okazała się być niekwestionowanym hitem i to ona pozwoliła Mistrzowi na wypuszczenie na rynek (w 1977 roku) „Getting it On”, ale już pod zmienionym tytułem, tj. „Rage”, i pod pseudonimem Richard Bachman. O czym jest ten tytuł?

Jest to dość prosta jak na obecne czasy historia i takim też stylem napisana. Główną areną, na której dzieje się akcja, jest szkoła w Placerville, a najważniejszą postacią biorącą udział w zdarzeniach jest Charles Decker – nastolatek zmagający się z wszystkimi problemami człowieka dojrzewającego, jednak znajdującymi swe ujście w sytuacji, która nie powinna się była zdarzyć… Chłopiec bowiem pewnego dnia przynosi do szkoły broń, zabija dwoje nauczycieli, a uczniów jednej z klas więzi jako zakładników. Po co to robi? Nie, nie dla pieniędzy, nie dla wymuszenia lepszych stopni czy by się popisać. Robi to, aby… porozmawiać. Charles zaczyna się przed nimi otwierać, opowiada im o swoim życiu – o tym, co nie dawało mu spokoju, czego się wstydzi, uważa za swoje słabości… Sytuacja staje się dziwna – siłą rzeczy pozostali uczniowie również zaczynają się zwierzać i nagle okazuje się, że wszelkie szkolne podziały (tak mocno akcentowane w amerykańskich szkołach po dziś dzień) zacierają się… Na ten jeden jedyny moment wszyscy stają się równi, bez względu na to, czy grają w szkolnej lidze, czy są cheerleaderkami, czy zwyczajnymi uczniami. I to jest w tej książce najpiękniejsze, mimo tragicznego tła…

Sama miałam okazję czytać tylko amatorskie tłumaczenie „Rage”, więc do końca nie wiem, czy błędy, które w nim dostrzegłam, wynikały ze słabego przekładu, czy raczej popełnił je nastoletni wówczas King. Jednak ze znanych mi już opinii wynika, że w oryginale tekst posiada liczne niedociągnięcia i ewidentnie widać, że jego autorem jest człowiek niebędący profesjonalnym pisarzem. Pomimo tych zastrzeżeń na uwagę na pewno zasługuje emocjonalny wydźwięk opowieści – mocny, dosadny, bardzo pesymistyczny… Na pierwszy rzut oka daje się zauważyć, że autor wlał w nią to, co skrywał wewnątrz siebie samego – to, z czym boryka się wielu nastolatków w okresie burzy hormonów.

Nic więc dziwnego, że po „Rage” masowo sięgali inni nastolatkowie. Być może widzieli w Charlesie samych siebie, być może był on dla nich wzorem… W dniu 20 kwietnia 1999 roku w Columbine High School (Kolorado, USA) doszło do tragedii na ogromną skalę. Dwoje nastolatków zamordowało dwanaścioro uczniów szkoły, jednego nauczyciela, wiele osób zostało rannych. Napastnicy popełnili samobójstwo.
Mówi się, albo raczej krąży taka legenda, że w pokoju jednego ze sprawców podobno znaleziono egzemplarz „Rage”. Gdy King się o tym dowiedział, zadbał o wycofanie książki z obiegu i zabronił wydawania jej gdziekolwiek i kiedykolwiek. Zakaz ten najdłużej obowiązuje w USA, w innych miejscach globu krócej, dlatego tekst ten można znaleźć jeszcze w zbiorze „The Bachman Books”.

Kto czuje się w obowiązku posiadania tej książki, może próbować szczęścia na licytacjach. Pod warunkiem, że ma wolne 3-4 tysiące złotych (uwaga!, cena tyczy się wydania amerykańskiego, nie brytyjskiego), bo mniej więcej za tyle – w przeliczeniu na naszą walutę – można ją nabyć… A spodziewam się, że cena ta nadal będzie sukcesywnie wzrastać… Skoro jednak płaci się krocie za kawior czy trufle i nie jest to zakup, którym można cieszyć się długo, to dlaczego nie zafundować sobie takiego cacka, opatrzonego nazwiskiem Kinga? :) Chcielibyście mieć na swojej półce ten zakazany owoc?


89 komentarzy:

  1. Oj chcielibyśmy :) Właśnie czytam książkę Ziębińskiego "Sprzedawca strachu" i wiem, że King nie miał ani dobrego warsztatu, a okres w którym pisał Rage nie jest jego najlepszym :) Tematyka trudna, niewiele jest takich książek więc z chęcią bym ją przeczytał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pod względem literackim do arcydzieła "Rage" wiele brakuje, ale...mieć tę książkę u siebie - bezcenne. :D

      Usuń
  2. Interesująca zdobycz. Gratuluję! Nie słyszałam wcześniej historii tego tytułu:) Uwielbiam kupować książki, ale trochę tańsze... Za 3-4 tysiące zawaliłabym nimi chyba pół mieszkania. Nie jestem gotowa, żeby na jedną wydać tyle pieniędzy. Może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak napisałam niżej - wydanie brytyjskie jest tańsze. :) Amerykańskie kosztuje majątek... :)

      Usuń
    2. Jednak dla kolekcjonerów takie amerykańskie wydanie pewnie jest skarbem, a może też i inwestycją, bo, tak jak piszesz, za jakiś czas jego cena prawdopodobnie jeszcze wzrośnie.
      Nam ta cena wydaje się bardzo wygórowana, ale w końcu jest wielu ludzi bogatych, którzy wydając takie tysiące mniej się zastanawiają, niż my kupując książkę za 10 złotych:)

      Usuń
  3. "Kto czuje się w obowiązku posiadania tej książki, może próbować szczęścia na licytacjach. Pod warunkiem, że ma wolne 3-4 tysiące złotych, bo mniej więcej za tyle – w przeliczeniu na naszą walutę – można ją nabyć… A spodziewam się, że cena ta nadal będzie sukcesywnie wzrastać… Skoro jednak płaci się krocie za kawior czy trufle i nie jest to zakup, którym można cieszyć się długo, to dlaczego nie zafundować sobie takiego cacka, opatrzonego nazwiskiem Kinga? :) Chcielibyście mieć na swojej półce ten zakazany owoc?"

    Ile luby wydał? ;) ZAZDROSZCZĘ!!! Piękna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małe sprostowanie, 3-4 tysiące w przeliczeniu na złotówki kosztuje wydanie amerykańskie. :) Brytyjskie jest zdecydowanie tańsze - w złotówkach wyszłoby jakieś 500-600 zł. :)

      Usuń
  4. Tylko pozazdrościć takiego ukochanego. Cenna zdobyć, ale jakże wartościowa. Gratuluje!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakbys sie kiedys przypadkiem znudzila Kingiem to pamietaj ze odkupie za kazde pieniadze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! Mało to realne, ale będę pamiętać. ;)

      Usuń
  6. Szczęściara! Fajnie, że masz tę książkę w swoich zbiorach. Gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O proszę! :) Fajne te książeczki :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Och Kituś ;) Gratuluję ja Tobie tego chłopa, wiesz? :P ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kinga to ja bym chciała wszyyyystkie książki. Uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, chciałabym, chciaaaałaaaa... :)) Na początku, jak zobaczyłam tytuł wpisu, pomyślałam sobie ,,Ma już Pana Mercedesa?! Jakim cudem?!", a tu taka perełka. :) Jeśli będę kiedyś koszmarnie bogata, to czemu nie - w Rage zainwestuję, ale na razie mogę się tylko poślinić do zdjęć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może Ty też dostaniesz ją w prezencie? nigdy nic nie wiadomo. :)

      Usuń
  11. Może kiedyś mi się uda ją dorwać w swoje ręcę. Taki nabytek to skarb w biblioteczce. Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  12. Obstawiałam "Pana Mercedesa" i już fakt posiadania tej książki teraz wzbudzałby we mnie zachwyt i nutkę zazdrości:) Ale fakt, że jest to "Rage" pobił wszystko!! Nutka zazdrości przerodziła się właśnie w ogromną nutę! :P
    A tak serio, to... cieszę się, że ta książka zagościła u Ciebie. Nie mogła wybrać sobie lepiej dla siebie miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Twierdzę identycznie. :D Lepszego nowego domu znaleźć sobie nie mogła. :)

      Usuń
  13. Ja rozumiem ten zakup :) Jeśli w grę wchodzi prawdziwa fascynacja i uwielbienie, jak w Twoim przypadku, a nie fanaberia i snobizm.
    Pamiętam jak swojego czasu kupiłam i obróciłam "Amok" Bali. Cena podobna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee nie...Widzę, że "Amok" jednak tańszy ociupinę. :) Ale tez czad. ;)

      Usuń
    2. Teraz tak, ale ja sprzedawałam dokładnie w momencie, gdy w Wiadomościach leciała informacja o jego procesie. Był szał, obserwowałąm to z bliska i na bieżąco, a na końcu akcji chodziły już kserówki co chwila zdejmowane przez pracowników A. oraz naprędce wydrukowane egzemplarze podszywające się pod oryginał.To cała dłuuuuga historia! Wręcz kryminalna! :)
      Jejku juz tyle rzeczy mam do opisania!

      Usuń
    3. No nieźle...I za ile sprzedałaś? Tak z czystej ciekawości.

      Usuń
    4. Najdroższy egzemplarz za 600 bodajże, albo 625 jakoś tak. Inne za mniej :)

      Usuń
  14. A ja w końcu tego amatorskiego tłumaczenia nie przeczytałam. Na planach się skończyło.

    Prawdziwa fanka z Ciebie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nadrabiamy zaległości, nadrabiamy Ann... :) Pewnie, że prawdziwa. :)

      Usuń
    2. Tiaaaaaaaa... Wiesz ile książek Kinga jest jeszcze przede mną? :D

      Usuń
  15. Twoja kolekcja wygląda imponująco :) Chyba powinienem przeczytać coś Kinga. Tylu moich znajomych się w nim zaczytuje, a ja w ogóle do nie znam. Co mogłabyś polecić na początek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może coś z jego klasyki? "Lśnienie", "Zieloną milę"? :) Albo "Rękę mistrza". :) Oj, polecam wszystkie. ;)

      Usuń
  16. Ależ ta książka posiada bogatą historię, I wiesz co, jesteś naprawdę ogromną i prawdziwą fanką, skoro ta jedna książka była tak ważna dla Ciebie. Transportować ją aż z Teksasu, całkiem szalony wyczyn:) Jestem pełna szczerego podziwu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotarła pocztą. :) Mnie w Teksasie nie było - niestety. ;)

      Usuń
  17. Gratuluję, ja w swoich zbiorach mam jedynie dwie pozycje Kinga, których nie udało mi się jeszcze przeczytać. ;< Zawsze odkładam Kinga na później i wychodzi, jak wychodzi. Z ciekawości zapytam, jakie są twoje ulubione pozycje autorstwa Stephena Kinga? ;) Pozdrawiam, Marcelina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnóstwo ich... :) "Lśnienie", "Doktor sen", "To", "Bastion", "Ręka mistrza", "Christine", "Wielki marsz"... :)

      Usuń
  18. Moje gratulacje. Widzę, że "Rage" to w powieściach Stefcia wyjątek - nie jest to horror czy coś w tym rodzaju :) Warto poszukać i przeczytać.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to troszkę inna opowieść. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  19. Wow, gratuluję takiej perełki :)

    OdpowiedzUsuń
  20. No no, gratuluję! To będzie prawdziwa perełka w Twojej dorodnej kolekcji :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Gratuluję męża, jednak ja bym chyba nie wydała tyle pieniędzy na jedną książkę nawet jeśli brytyjska jest tańsza :) Masz przynajmniej nową książkę do tej pięknej kolekcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luby nie jest moim mężem. :) Postanowił zrobić mi przyjemność i udało mu się. :)

      Usuń
  22. Gratuluję ! Rocznik wyborny ... :) bo to mój rocznik :)

    OdpowiedzUsuń
  23. To musiała sporo kosztować, skoro aż z Teksasu ;) Gratuluję nabytku, prawdziwy biały kruk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kosztowała tyle co wydanie amerykańskie - na szczęście. :)

      Usuń
  24. Oooo! Tego się nie spodziewałam! ;) Gratuluję i mężczyzny, i książkowego nabytku! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Witam.
    Bardzo lubię i cenię Kinga za wiele jego dzieł. Wszystkich nie czytałam, a też nie wszystkie mi pasowały. Niektóre z nich wielbię, wracam po kilka razy, inne zaś odeszły w kąt, niektóre mnie zawiodły. Nie jestem jego wielką fanką, na pewno nie tak jak Ty. Jednakże "Rage" na pewno chciałabym przeczytać, czy mieć na swojej półce? Jeszcze nie wiem. Nie kupuję wielu książek, raczej wypożyczam. Kupuję tylko te, które mają dla mnie największe znaczenie, do których będę wracać. Na Kinga się zbieram... Tak jak chcę skończyć cykl "Mroczna Wieża" i jakoś nie mogę. Gdybym była większą fanką Kinga, to ta pozycja musiałaby się znaleźć na mojej półce. Nie zależnie jaka byłaby to cena.

    Przez to, że jestem tu pierwszy raz to zapraszam do siebie: feleeshia.blogspot.com. Teraz będę tu zaglądać regularnie, bo kocham czytać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet fani Kinga nie wielbią wszystkich jego książek - to naturalne, po prostu jedne są lepsze, drugie słabsze. :) Ale warto samemu przekonywać się na bieżąco, które się lubi bardziej, a które mniej. :) Za chwilkę do Ciebie zajrzę i zapraszam do mnie częściej. :)

      Usuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W internecie można znaleźć amatorskie tłumaczenie w PDF. :) Dzięki. :)

      Usuń
    2. może nawet pokuszę się o oryginał? :)

      Usuń
  27. Piękna zdobycz, świetna i historia i sympatyczny Luby, który spełnia marzenia;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano...Taki wiosenny Mikołaj z niego. :)

      Usuń
  28. Alez jesteś fanką! :) Tyle tego mieć - gratuluję, że spełniłaś swoje marzenie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ja spełniłam a luby w tym pomógł. :)

      Usuń
  29. Cudowny prezent! :) Cieszę się ogromnie, że spełniło się Twoje marzenie! :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Wow Ewa! :) Aleś cacko nabyła, no no no :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Sis! łał, ale ty musisz kochać tego swojego lubego!!!
    Ale ci się trafiła gratka!!!
    Mam w formie e-booka i pewnie przeczytam na jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja się zachwycam, że mam 15 książek Kinga, a tu proszę!
    Wspaniała kolekcja :3

    OdpowiedzUsuń
  33. Takiej perełki powinni Ci zazdrościć wszyscy fani Kinga. :D
    Ps. Mam nadzieję, że mój ukochany M. Witkowski nie przekroczy połowy dorobku Kinga, bo inaczej mój portfel będzie nieustannie cierpiał. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ale ile miałabyś powodów do radości? :) Portfel by płakał a Ty byś się cieszyła. :)

      Usuń
  34. Luby się postarał jak nic! Czytnik, książka...zbiera plusy ;DDDD Cieszę się razem z Tobą;D, a lekturę przeczytam z czystej ciekawości i szumu jaki spowodowała swego czasu oraz reakcji Kinga na nią!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, ciekawa jestem co o niej powiesz. :)

      Usuń
  35. Chciałabym mieć podobną kolekcję książek, tyle że nie Kinga a Sparksa oraz Evansa! :D To by było coś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci, by Twoje marzenie się spełniło. :)

      Usuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.