poniedziałek, 24 lutego 2014

Wszystkie boże dzieci tańczą - Haruki Murakami





tłumaczenie: Anna Zielińska-Elliott
tytuł oryginału: Kami no kodomo-tachi wa mina odoru
wydawnictwo: MUZA
data wydania: 10 stycznia 2007
ISBN: 83-7495-181-4
liczba stron: 182


Właśnie sprawdziłam, że w marcu 2012 roku pierwszy raz miałam okazję spotkać się z Harukim Murakamim. Oczywiście nie dosłownie – jedynie za pośrednictwem jednej z jego książek, mianowicie 1Q84. Bardzo chciałam poznać pisarza, który obecnie jest chyba jednym z flagowych autorów literatury współczesnej i spodziewałam się, że miłość do jego twórczości porazi mnie natychmiast i że nigdy mnie nie opuści. Niestety, strzała Amora mnie nie ugodziła. Być może leciała w moim kierunku, ale nagle, nie wiedzieć czemu, zmieniła tor i chybiła.

Nie znaczy to jednak, że postanowiłam raz na zawsze odpuścić sobie powieści tego pana. Obiecałam sobie, że jeszcze kiedyś po którąś z nich sięgnę i wtedy ostatecznie zdecyduję o mojej ewentualnej sympatii do jego twórczości. Szczęśliwy traf sprawił, że wygrałam konkurs, a w ramach nagrody przywędrował do mnie zbiór sześciu opowiadań autorstwa Murakamiego właśnie, pt. Wszystkie boże dzieci tańczą. Teksty te są krótkie, zwarte i ciekawe, dzięki czemu szybko je przeczytałam.

Wspólnym mianownikiem dla wszystkich opowiadań jest tragedia, która dotknęła miasto Kobe, położone na wyspie Honsiu w Japonii – trzęsienie ziemi z 1995 roku. Trzęsienie to w mniejszym lub większym stopniu obecne jest w życiu bohaterów zbioru. I tak np. w UFO ląduje w Kushiro poznajemy mężczyznę, którego żona opuściła, pod wpływem relacji telewizyjnych, z miejsca dotkniętego kataklizmem. Przed odejściem napisała mu krótką wiadomość, w której stwierdziła, że odchodzi bo życie z nim przypominało życie z grudą stwardniałego powietrza[1]. Bohater Krajobrazu z żelazkiem jest dojrzałym mężczyzną, który opuścił Kobe już jakiś czas temu, zostawiając tam rodzinę. Mieszka w nowym miejscu, przyjaźniąc się z dwójką młodych ludzi i fascynując się ogniskami – uwielbia te duże, w których odbija się wewnętrzny spokój ludzi… Poza tym boi się śmierci w lodówce, dlatego w swoim mieszkaniu jej nie posiada. W opowiadaniu Wszystkie boże dzieci tańczą poznajemy dziecko samego Boga, a w Tajlandii (które polubiłam chyba najbardziej) – pewną kobietę, panią doktor, która właśnie w tym kraju spędza urlop, a kierowca, który ją wozi z miejsca na miejsce, zabiera ją również w podróż sentymentalną – w głąb samej siebie.

Haruki Murakami
(źródło: www.lubimyczytac.pl)
W zasadzie każdy z bohaterów uczestniczy w takiej podróży, każdy się czegoś o sobie dowiaduje, mierzy się ze swoimi problemami, z rozterkami, samotnością. Rozważa nad życiem i śmiercią. Wszystko to w melancholijnej oprawie, nierzadko z nutką magii. Murakami, balansując na pograniczu świata rzeczywistego i nierealnego, tworzy proste historie z głębią, która mają czytelnika poruszyć. Cóż, mnie nie poruszyły. Przeciwnie, jestem niewzruszona wobec tego, co miały na mnie wymóc. Znam inne tytuły, które w dużo większym stopniu skłaniały mnie do przemyśleń na tematy poruszane przez Murakamiego. Mam jednak świadomość, że za mało wiem o literaturze Wschodu, zbyt rzadko się z nią spotykam, aby wystarczająco dobrze odczytać przekaz autora. A może jednak zwyczajnie między mną a Murakamim nie ma i nie będzie już chemii?

W każdym razie nie zamierzam oceniać tegoż tytułu, bo chyba jestem jedną z ostatnich osób, które powinny to robić. A samej sobie już na pewno nie będę mogła zarzucić, że nie próbowałam się z tym pisarzem zaprzyjaźnić. Chęci miałam szczere – nie wyszło.




[1] H. Murakami, Wszystkie boże dzieci tańczą, MUZA, Warszawa 2011, s. 31.

94 komentarze:

  1. Mnie również nie po drodze z prozą Murakamiego. "Norwegian wood" kompletnie mnie nie przekonało i mimo, że to ponoć specyficzna powieść w jego dorobku i pozostałe wypadają dużo bardziej korzystnie, jakoś mnie nie ciągnie do twórczości Japończyka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, to ja z kolei czytałam o "Wszystkie boże...", że to też jeden ze słabszych tytułów. Albo obie nie mamy szczęścia trafić na mocny tytuł tego autora, albo nie łapiemy tego bakcyla, którego łapią inni, albo może aż tak dobry nie jest? :)

      Usuń
  2. Mnie "Wszystkie boże dzieci.." też kompletnie nie przekonały, a była to pierwsza książka Murakamiego, jaką przeczytałam. Później jeszcze było kilka mniej udanych spotkań, ale też kilka, które wyjątkowo dobrze wspominam. M.in. "Norwegian Wood" i "Tańcz, tańcz, tańcz". Ale też "Kronika ptaka nakręcacza", czy "Przygoda z owcą" są bardzo dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ja już kolejnego podejścia do twórczości tego pana nie planuję. Nie ma chemii, nie ma ciągot... :)

      Usuń
  3. Proza tego autora nadal przede mną. Szkoda, że Twoje kolejne podejście było nieudane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarza się. Oby Tobie poszło lepiej niż mnie. :)

      Usuń
  4. Mam takie dziwne przeświadczenie, że twórczość Murakamiego jest dla mnie zbyt ambitna. Może się mylę, ale zazwyczaj moja intuicja mnie nie zawodzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam kilka jego książek i ciągle odkładam lekturę. powiem Ci - boję się... kurcze tyle zachwytów czytałam, ale czytam też że nie do każdego trafia. Boję się, że się bardzo zawiodę i to zaboli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, nie przekonasz się póki nie przeczytasz którejś z jego książek a najlepiej kilku. :) Po jednej nie powinno się oceniać sympatii do danego pisarza. :)

      Usuń
  6. A mnie te ambitne rzeczy nęcą ;) Murakamiego niedawno kupiłem, ale jeszcze nie przeczytałem. Zobaczymy, może zaskoczy, celowo na start sięgnąłem po coś wysoko ocenianego ("Kronikę ptaka nakręcacza") :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Całkowicie Cię rozumiem, bo mam podobne nastawienie do autora. Też mam dobre chęci, ale nijak nie mogę się z nim zgrać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że jednak Ci nie po drodze z Murakami, że nie było chemii. Wiesz, że ja akurat bardzo go lubię i cenię sobie jego prozę. Im więcej go czytam tym mocniej mam wrażenie, że w jego książkach jest dużo o mentalności Japończyków, choć może pisarz przedstawia ją w sposób nieoczywisty. Mimo, że to jego spojrzenie, więc nie każdy może się z nim zgodzić. Uważam jednak, że nie każdy musi i może Murakamiego lubić. Ja zetknęłam się z nimi jakieś 10 lat temu i od tamtej pory jest jednym z moich ulubionych pisarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. :) Tak jak nie każdy musi uwielbiać styl Kinga. :)

      Usuń
    2. Jak w komentarzu wspomniałaś Ewuś o Kingu to zaraz przyszło mi do głowy, iż odbieram Murakamiego podobnie do Kinga - są książki, które uwielbiam i te które są mi obojętne...jedne zachwycają inne nie...i tak mój brat czy właśnie Dyśka interesujący się tą kulturą rozumieją je pewnie inaczej i na innych płaszczyznach....I myślę, że ja po tę powieść pana M. nie sięgnę ale zerknę na inne;)

      Usuń
    3. Tak, też zauważyłam, że niektórzy z Murakamim mają tak jak Ty czy ja z Kingiem. Mimo, że jestem fanką Kinga to przecież nie uwielbiam każdego tytułu, który spłodził. :)

      Usuń
    4. ja mam tak także z Norą Roberts...są tytuły które uwielbiam i takie na raz;) fajne, ale bez szału...;)

      Usuń
  9. Witam, widzę, że o Murakamim mowa, więc przyłączam się do dyskusji:) Jestem po czterech powieściach tego autora i moje zdanie jest podzielone. Lubię historie nieco oderwane od rzeczywistości, być może dlatego podobały mi się "Przygoda z owcą" (od tego się zaczęło), i "Kafka nad morzem" (ta nawet bardzo). Natomiast szczycąca się dobrymi opiniami "Kronika ptaka nakręcacza" wynudziła mnie solidnie a "Sputnik Sweatheart" nie wzbudził większych emocji. Mimo to brnę dalej i zobaczymy jak będzie. Ale fakt jest taki, że jeśli nic nie zaiskrzy to chyba nie warto się męczyć, przecież jest tylu innych twórców i ich dzieł do odkrycia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam ciepło. :) Jedno jest pewne - Murakami wzbudza dość skrajne odczucia. Od zachwytu po totalne znudzenie. jak piszesz, by polubić jego styl potrzebna jest iskra a u mnie jej zabrakło. :)

      Usuń
  10. A ja się do Murakamiego skradam i jakoś nie mogę się dorwać ;) Tzn. jego książki na mnie czekają, ale zawsze jest coś innego, co akurat teraz chciałabym przeczytać. Kiedyś, dawno temu, jeszcze w liceum, czytałam "Norwegian Wood" i pamiętam, że nawet mi się podobało. I w ogóle lubię literaturę japońską, więc może moje drugie/pierwsze spotkanie z Murakamim będzie udane :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmm, po prostu myślę, że to nie twoje klimaty. I tyle w tym temacie. Mi się podobał ten zbiorek, chociaż wiem, że jest on jednym z jego słabszych "osiągnięć". Ja lubię takie niedopowiedzenia, tajemnice, zmuszenie do refleksji i odkrywania jego słów na swój sposób...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubie to wszystko o czym wspomniałaś, ale chyba w innym wydaniu. :) Murakami mnie nie kupił. :) I już. :)

      Usuń
  12. Ja nie zaczęłam jeszcze przygody z Marukamim i jakoś nie ciągnie mnie do jego twórczości. Mojej przyjaciółce się nie podoba, a mamy podobne czytelnicze gusty, więc podejrzewam, że mnie również nie będzie. Dlatego odwlekam poznanie jego książek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatecznie i tak się nie dowiesz, póki nie spróbujesz. :)

      Usuń
  13. Do tego pisarza przymierzam się od bardzo dawna i jakoś ciągle odkładam nasze spotkanie. Wiele sobie po nim obiecuję i chyba przeczuwam, że może mnie spotkać rozczarowanie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja pewna byłam,że już czytałaś coś jego autorstwa. :) Czy się zawiedziesz? Myślę, że Tobie akurat może się spodobać, choć zależy, którą książkę wybierzesz jako pierwszą. :) Tego zbioru na początek raczej nie polecam. :)

      Usuń
  14. Niektóre książki Murakamiego mi się podobały, inne zupełnie mnie rozczarowały. Ale ja rzadko lubię wszystkie "dzieła" jednego pisarza- mam więcej ulubionych książek niż ulubionych autorów. "Bożych dzieci" nie czytałam, ale już na przykład "1Q84" tak i nie było najgorsze, choć do Nobla bym za to nie nominowała;) Właściwie chyba za żadną z przeczytanych książek Murakamiego nie dałabym mu Nobla. Ale też nie czytałam z obrzydzeniem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle nie wiele osób twierdzi, że Murakami na Nobla zasłużył. W zasadzie nie spotkałam się z czyjąś opinią, że owszem, nagroda należała mu się. :)

      Usuń
    2. Zdaje się, że Komitet Noblowski jest podobnego zdania;)

      Usuń
    3. Zabrakło mi czarodziejskiego słówka "by" i ostatecznie Murakami ode mnie Nobla dostał. ;) Choć nie zasłużenie. ;) Czasem to co powiem za jakiś czas się dzieje, więc... kto wie.... ;) Może mój scenariusz za rok się sprawdzi. ;)

      Usuń
    4. Myślę, że Murakami na rękach by Cię nosił, bo już się tyle chłopina naczekał;) Szepnij też słówko o Ozie. Myślę, że też się trochę niecierpliwi każdego roku;)

      Usuń
    5. Nie ma sprawy. Amos Oz dostał literackiego Nobla. Gotowe... Teraz tylko odbiorę od laureatów procent od nagrody... ;)

      Usuń
    6. :):):) Będę świadkiem, że miałaś w tym swój udział;)

      Usuń
    7. W takim układzie Ty dostaniesz procent od mojego procenta. ;) Za potwierdzenie, że im to załatwiłam. ;)

      Usuń
    8. Wspaniale robi się z Tobą interesy:D

      Usuń
  15. Wiele słyszałam o tym pisarzu, ale jakoś nigdzie nie mogę dostać jego książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz o bibliotece? Taki rozchwytywany jest?:)

      Usuń
  16. Mam w planach zapoznać się z książkami tego autora, bo dużo dobrego słyszałam, a jak do tej pory nie było mi po drodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby przygoda z jego książkami okazała się być dla Ciebie udana. :)

      Usuń
  17. Jak tylko natkę się na jakąś książkę tego autora to z przyjemnością sięgnę :>
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kurczę patrz... powiem Ci, że mam dylemat, ale na 90% jej nie czytałam. Wszystko mi się ostatnio myli :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukaj może w LC? Będziesz wiedziała czy czytałaś czy nie. :)

      Usuń
  19. Nie miała jeszcze okazji czytać jego książek, ale szczerze powiedziawszy jakoś mnie do nich nie ciągnie. Sama nie wiem czemu, ale może kiedyś spróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wstyd się przyznać, mam dwie książki, ale jeszcze nawet nie zaglądnęłam pod okładkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty nie czytałaś jeszcze Murakamiego? Jestem w ogromnym szoku! :D

      Usuń
  21. Od dawna mam ogromną ochotę poznać twórczość tego autora, ale jakoś nie wychodzi... Nawet jedna jego powieść czeka na półce, więc mam nadzieję, że niedługo przyjdzie na nią kolej.
    Literatura Wschodu faktycznie jest specyficzna, więc jestem bardzo ciekawa, czy autor trafi do mojego serca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam już kryminał japońskiej pisarki i podobał mi się bardzo. Natomiast Murakami i jego gatunek już mnie nie porwał. Obyś Ty się nie zawiodła. :)

      Usuń
  22. Ja znam jedną jego książkę i bardzo mi się podobała. Urzekł mnie jego styl, przekaz, historia... Teraz na swoją kolej czeka Norwegian wood - więc zobaczymy, jak mi się spodoba. W sumie, to jak czytałam o fabule tej powyższej książki, to nawet mnie ciekawi. Wydaje mi się, że własnie Murakami należy do takiego typu pisarzy, że albo się go uwielbia, albo nienawidzi... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fabuł w zasadzie tu jest kilka, bo to opowiadania. :) Tylko łączy je wspólny watek. :) W moim przypadku to nie tak, że go nienawidzę - po prostu nie czuję do niego tego "czegoś".

      Usuń
  23. czytałam tylko jedną książkę Murakamiego- Sputnik Sweetheart, nastawiałam się na wiele, bo pisarz wzbudził zachwyt w niejednym czytelniku, ale mnie jakoś na kolana nie powalił i w zasadzie nie mam ochoty na inne jego powieści

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano widzisz, ze mną jest tak samo. :) Tylko od innego tytułu zaczęłam. :)

      Usuń
  24. Za mną na razie lektura jednej książki tegoż pisarza i choć nie wypadła zachwycająco, byłam na tyle zadowolona, że po maturze przeczytam jeszcze choć jedną jego książkę. Celowałam w tę i chyba nie zmienię mimo wszystko zdania i "przetestuję" ją na własnej skórze :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja ciągle jeszcze jestem w fazie oswajania się z prozą tego autora. Może kiedyś spróbuję się z nią zaprzyjaźnić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie martw się Ewo, ja też nie bardzo rozumiem Japończyków. Poczucie humoru mają dziwne, w innych kwestiach także nieco odstają... Całe szczęście że książka ma tylko 182 strony:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie źle, bo gdyby miała więcej autor miałby większe szanse na przekonanie mnie do swojej twórczości a tak...? ;)

      Usuń
  27. Czytałam już jego książkę "Kafka nad morzem" i spodobała się :) Natomiast do "Wszystkie boże dzieci tańczą" w ogóle mnie nie ciągnie :(

    Sensual

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Cię namawiała na pewno nie będę do niej. ;)

      Usuń
  28. Wiele słyszałam o autorze i jego książkach, ale osobiście nie ciągnie mnie do jego książek - może kiedyś, ale jak na razie daruję sobie przymusowe czytanie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Właśnie przeczytałaś najsłabszą książkę tego autora. Nawet ja, fanka rozrzucająca Murakamiemu szóstki na lewo i prawo, postawiłam tej książce 2.
    Ślicznie proszę wszystkich tu obecnych: trzymajcie się od tej książki z daleka i nawet nie próbujcie sięgnąć po nią po to, by zapoznać się z twórczością Murakamiego. To błąd, duży błąd!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wcześniej czytałam "1Q84" i też nic nie drgnęło... :/ I cóż ja mam począć? ;)

      Usuń
  30. Czytałam jedną książkę tego autora, niezbyt mi się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za mną dwie, które niezbyt mi się podobały. :)

      Usuń
  31. Ja jeszcze nie czytałam żadnej książki autora, mam w planach poznać :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Czytałam dwie książki Murakamiego - "Norwegian Wood" i "Przygodę z owcą". Podobały mi się jako całość, chociaż też nie jestem w stanie wyjaśnić, co takiego wyjątkowego w nich jest. Przeczytałam gdzieś opinię, że Murakami pisze często o rzeczach banalnych, ale w niezwykły sposób. Za mało jego książek znam, żeby się odnieść do tego, ale może w tym tkwi przyczyna Twojego braku zachwytu? Może akurat Ciebie jego sposób pisania nie przekonuje. Nie namawiam na kolejne spotkanie z prozą Murakamiego, ale, gdybyś jeszcze kiedyś chciała sięgnąć po jego twórczość to polecam "Norwegian Wood". Tam nie ma tej magii i nieprawdopodobnych zdarzeń, mówi się, że to książka odstająca od innych dzieł tego pisarza. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, jeśli na nią trafię to przeczytam, ale szukać jej na pewno nie będę. Jak piszesz - jego styl mnie nie ujął. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  33. Właśnie czytam Kafkę nad morzem. Jest bardzo dobra. Wcześniej czytałem Norwegian Wood, też mi się podobała, natomiast Kronika ptaka nakręcacza, pod koniec bardzo się komplikuje i staje się niejasna w odbiorze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja całości nie kupiłam, że tak powiem... :)

      Usuń
  34. Ja z kolei bardzo lubię twórczość Murakamiego, to jeden z moich ulubionych autorów. Oczywiście wpływ na to ma również fascynacja samą Japonią. Jego powieści są bardzo specyficzne, jednak podoba mi się ten jego charakterystyczny styl. Jak na razie mam za sobą cztery jego książki, w tym także ten zbiór opowiadań i z chęcią sięgnę po więcej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę zatem samych przyjemności podczas czytania jego książek. :)

      Usuń
  35. Ewo, częściej wybieraj książki polskich autorów. Pilipiuka pewnie nigdy nie zrecenzujesz, ale może Piotr Głuchowski... kiedyś... przypadkiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd ta pewność, że Pilipiuka nigdy nie zrecenzuję? Hmmm?

      Usuń
    2. Od dawna czekają na swoją kolej u mnie jego "Kuzynki". Książka jest pożyczona i kiedyś będę musiała ją w końcu właścicielce oddać, ale przedtem ją przeczytam i...opowiem o wrażeniach także spokojnie...:) Cierpliwości. :)

      Usuń
    3. Ponieważ... coś pan Andrzej nie może trafić w Twoje ręce (przynajmniej tutaj, oficjalnie, ale może czytałaś coś potajemnie he he) Z wydawnictwem "Fabryka słów" też chyba nie masz Ewo powiązań, ale skąd ja to mogę wiedzieć!!! Są na świecie takie rzeczy które...
      :))

      Usuń
    4. Owszem, nie mam. Z tej prostej przyczyny, że po rasową fantastykę sięgam z doskoku - nie jest to mój topowy gatunek jak już wiesz. :) Mojemu sercu najbliższy jest kryminał i thriller...i już... :) Albo mix, który często serwuje King. :)

      Usuń
    5. Wiem o tym Ewo, tak tylko się przekomarzam:)

      Usuń
  36. Ja jeszcze nie czytałam nic tego autora, sama nie wiem, może kiedyś się przekonam do jego twórczości i jednak po coś sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja także należę do tej niewielkiej grupki, która próbowała się zaprzyjaźnić z Murakamim i nic dobrego z tego nie wyszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Mi Murakami przypadł do gustu,choć na razie przeczytałam tylko pierwszy tom "1Q84". Bardziej urzekło mnie "Norwegian Wood". Za tą książkę raczej się nie wezmę,bo nie lubię opowiadań. ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Pare razy przeglądałam książki tego Pana w księgarni, ale nie byłam pewna czy jego proza mi się spodoba :) Mam jednak zamiar kiedyś dorwać coś w bibliotece i zobaczyć czy na mnie jego pióro podziała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dowiesz się póki nie sprawdzisz. :)

      Usuń
  40. Właśnie przeczytałam "Wszystkie boże dzieci tańczą". Nie przekonała mnie książka, chociaż oczywiście jest w niej parę mądrych, celnych zdań. No i dowiedziałam się, jaka jest przyczyna trzęsień ziemi. I nie są to płyty tektoniczne ;)
    Autorowi dam jeszcze szansę. Planuję jeszcze jedną z jego książek przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ode mnie też dostał dwie szanse. Więcej nie przewiduję. :)

      Usuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.