wtorek, 1 lipca 2014

"Pan Mercedes" powędruje do...oraz Kuferek - odsłona 23



Witam Was Kochani! Dziś mamy kumulację, mianowicie ogłoszenie wyników dwóch konkursów tj. comiesięcznego rozdawnictwa książek w Kuferku Książkówki oraz w konkursie, w którym do wygrania był egzemplarz nowości spod pióra Stephena Kinga tj. "Pan Mercedes". :) 

Jedna z osób biorących udział w obydwu konkursach zwyczajnie "rozwaliła system". ;) Po kolei jednak. :) Zacznijmy od Kuferka. Zwycięzcami w tym miesiącu są...

pandeMonia


oraz

Panna Mysia


Gratuluję! Za chwilę będę się z Wami kontaktować drogą mailową. Pozostałych zapraszam do Kuferka - tam nowe tytuły, m.in. nowy Nesbø. :)

******************************

Teraz przyszła kolej na rozwiązanie konkursu ze Stephenem Kingiem w tle. Pragnę Wam gorąco podziękować za udział w nim. Łącznie dostałam 20 prac (większość nadesłaliście mailem). Jak trudny był wybór chyba nie muszę Wam mówić... Wszystkie prace miały to "coś" w sobie, ale wyróżnić tu muszę Agnieszkę (Moje książki), Marka za opowiadanie o bohaterskim mężczyźnie mierzącym 220 cm :) czy też macbeth (Maćka) za mocne i naprawdę dobre zakończenie swojego opowiadania.

Jednak nagroda jest tylko jedna i powędruje do...

pandeMonii!

Gratuluję raz jeszcze. :) A Was na koniec zostawiam ze zwycięską pracą. :)

**************************

Nad nimi czerwone.
Ocaleją ci, który patrzą inaczej. Jeden na milion, pod kawałkiem suchego, ciepłego błękitu.


A więc jednak to koniec. Zostawił ją. Elen, przygryza dolną wargę, wierzchem dłoni ociera mokre oczy. Od deszczu, od łez, od ich błękitu. Od tej pory nie ma już nic. Świat się zawalił, a nad jego zgliszczami pulsuje rytmicznie czerwone światło. Spływające strumienie migoczą na zaparowanej przedniej szybie samochodu, a zmoczone, długie włosy Elen, nie są tak jasne, jak w pełnym słońcu.  Automatycznym ruchem przekręca kluczyk w stacyjce. Silnik i jej dusza równocześnie wyją, przed nimi ogromna czarna dziura, nic poza tym. Nie ma światła, nie ma ruchu, nie ma życia. Nic. Pustka.
     
     Czuje niepokój, a jej ciałem szargają żywe i bolesne wspomnienia czasu spędzonego z Marc'em.
Wyjeżdża do miejsca, które kocha. Kilkadziesiąt kilometrów pod miastem w dalszym ciągu stoi ich wspólny Eden. Skarbnica ich szczęśliwych lat. Po dotarciu na miejsce, Elen staje nad urwiskiem. Patrzy.




                                                                                                                                 Plum!
                                                               
                                                              
                                                                                                                                       plum!


                                                                                                                                          plum!
                                                           
                                                             
                                                                                                                                                                               plum!

     Elen zaciska pięści, nabiera powietrza do płuc, zatrzymuje je i - skacze. Wiatr próbuje ją jeszcze chwycić za włosy, ale wyślizguje mu się z powietrznego uchwytu. Próbuje jeszcze objąć ją w pasie, rozdmuchując sukienkę, ale smukłe ciało łączy się z taflą wody tak gładko, jakby składało się z niej w stu procentach.

***

     Ciemność i zimno znikają, ustępując miejsca przyjemnemu ciepłu i jasności. Woda, co mile zaskakuje, jest cieplejsza, niż zazwyczaj i bardziej gęsta. Elen nie widzi w niej tak wyraźnie, kontury są zniekształcone, jak gdyby patrzeć przez szklankę z wodą. Pod jej brzuchem przepływają nierealnie olbrzymie, śliskie okonie i muskają jej skórę chłodnymi, gładkimi płetwami wielkości dłoni. Patrzą na nią swoimi nieruchomymi, rybimi oczami, w których zastyga nieme pytanie. Wokół stóp owijają się galaretowate wodorosty, głaszczą jej stopy i uda. Wodę przeszywają smugi błękitnego blasku, w świetle którego widać strukturę dna pokrytego po podwodny horyzont malachitową łąką. Elen płynęła tuż nad nią, nawet nie zauważając, że nie musi oddychać. 

     Wychodząc na brzeg, nawet się nie zdziwiła, że czekają na nią przyjaciele, przecież już od kilku dni próbowali ją pocieszyć. Bardzo spodobało jej się to, że przez jakiś czas pomieszkają razem. Uśmiechnęła się w duchu - a jednak udało im się wyciągnąć ją z takiego życia. Jest zmęczona i od razu kładzie się do łóżka. Pościel jest tak miękka i przytulna, że Elen zapada momentalnie w sen.
     Nagle budzi się i zauważa, że nie jest sama. Obok niej leży Marc. Wspomnienia odżyły. Co się dzieje?! Przecież Marc jej nienawidzi! Jakim cudem mógłby się znaleźć tutaj? Razem z nią? Palące uczucie wypala jej dziurę w mózgu, a gorąca błyskawica przeszywa boleśnie jej ciało, przypominając w ułamku sekundy, gdzie jest i co się stało. Pragnie go zatrzymać, najbardziej na świecie, lecz wie, że stało się nieodwracalne i nie jest w stanie nic zrobić, by zmienić stan rzeczy.
    
     Podczas, gdy Elen siedzi skulona w pogniecionej pościeli i gorączkowo tasuje myśli, słyszy, jak jej znajomi bawią się w... co? W "transy"!? Dziwne. Co u licha się tu dzieje? Co to za nowa zabawa? Przecież wszyscy są już trzeźwi, na wczorajszej imprezie było tylko trochę niskoprocentowego alkoholu, zero dragów. Słyszy podniesione głosy, z których wyławia strzępy informacji, łącząc je zgrabnie w jednorodną całość. Podczas jednego z transów, któraś z dziewczyn ginie w gęstej, zielonej, żyjącej mazi. Maź wciągnęła ją. Po dziewczynie nie ma śladu. Rozpłynęła się. Odeszła.

Elen jest przerażona, ale uzmysławia sobie, że zniknięcie w tym świecie oznacza pojawienie się w innym. Bingo! A jednak istnieje możliwość zjednoczenia z Marc'em! Zjednoczenia duchowego, kojącej współobecności, zrozumienia i akceptacji.
Przecież przyjaciele często namawiali ją do przejścia w inny stan świadomości. To jest właśnie ta zabawa w transy! Niech i tak będzie. 


Po wielu próbach, z Elen zaczyna się coś dziać. Ze strachem przekracza próg świadomości. Przechodzi przez bramę z własnego, wygiętego w łuk, ciała. Zapada się w siebie... Otwiera oczy i stwierdza, że jest w komnacie z luster. Czuje wewnętrzny przymus, by przejść przez jakieś i dostać się do innej komnaty. Które lustro wybrać? Które stanowi bramę? To łatwe. Na każdym z luster jest napis z białego proszku, które widzi tylko ona. Aby przez nie przejść, musi go zdmuchnąć. Elen wydmuchuje powietrze z piersi, a pył migocząc układa się na kształt tornada i po chwili rozpływa się w powietrzu, tak jak i wybrane lustro. Elen śmiało wchodzi do trójkątnej komnaty. Rozgląda się wokoło, gdy wtem, ze wszystkich stron oblewa ją niemal namacalny, ANIELSKI śpiew. Jest tak piękny! Każdy dźwięk dotyka innego fragmentu jej ciała, obmywa ją krystalicznymi fluidami o zmiennym natężeniu siły i temperatury. Niespotykane połączenie dźwięków, smaków, ciepła, zimna. Fluidy oplatają jej ciało, wpełzają do uszu i ust. Zostawiają na języku smaki, kolory i wibracje, wprawiając ją w duchową ekstazę. Elen uśmiecha się i czuje, że uśmiech przenika do realnego świata, o którym teraz nie chciała nawet myśleć. Ktoś pyta,  dlaczego się uśmiecha.  Widzę anioły - odpowiada. 

Znajomi wołają Marc'a. Pojawia się momentalnie, siada naprzeciwko Elen.

- Ty idiotko! Nie pozwolę się wciągnąć w twój świat!

Elen nie dowierza. Czuje się tak, jakby ktoś uderzył ja w twarz. Nie, to nie może być prawda! Nie teraz, nie po tym, co przeszła! Musi być jakiś sposób, by go przyciągnąć do siebie! By skończyć tę makabryczną huśtawkę nastrojów, to frustrujące życie na granicy jawy i snu i przeplatającej się tęsknoty z ukojeniem. Te męczące, bolesne fluktuacje, gdy jedno znika, a pojawia się drugie. 
Elen patrzy z napięciem w jego twarz. Marc pochłonięty jest rozmową z kolegą. Patrzy dalej, nie odrywając od niego wzroku. Napięcie rośnie, a ona czuje, że nie ma już własnej twarzy, że jest tylko dwojgiem ogromnych, okrągłych oczu. Dostrzega, że Marc jest rozproszony, nie skupia się na rozmowie, co chwila zerkając na nią. Elen zdaje sobie sprawę, ze coś go w jej twarzy przyciąga. Patrzy w nią coraz częściej i nagle widzi, jak mężczyzna unosi się nad krzesłem, przechyla się i wpada głową w jej głowę. Widzi, jak cały w niej znika - po głowie tułów, za nim nogi. Marc znajduje się teraz w jej brzuchu, a Elen doznaje olśnienia. Tak! Jakie to proste! Przecież tak niewiele trzeba, by mnie znowu pokochał! Muszę go tylko urodzić! 
Teraz wydarzenia nabierają tempa. W okamgnieniu Elen rodzi Marc'a. Noworodek rośnie w zastraszającym tempie, dojrzewa w kilka minut, staje się dorosłym mężczyzną w kwadrans. Nowym, z czystą pamięcią, którą można zapisać od nowa. Jakie to proste! Ogromna ulga.

     Elen i Marc żyją już na zawsze w jej świecie, chodzą ulicami, nie odróżniając się od innych par. Jest pięknie. W drodze do teatru Elen kupuje od znajomej lodziarki masę ciastek i lodów. Marc się śmieje, wie, że za Elen przepada za słodyczami tak samo, jak za nim. Jest bosko, wokół nich powietrze aż skrzy się od miłości. W Edenie pada ciepły, rzęsisty deszcz. Elen, wypełniona szczęściem po czubek głowy kątem oka dostrzega czerwony neon. Śmieszne, ale czy tam jest napisane... Niemożliwe. Mruży oczy, ale litery żyją własnym życiem, wiją się jak węże i zamieniają się z sobą miejscami. Marc i Elen? Merci? Eden? MercElen? MercEden? Mercedes!. Mr Mercedes! To jego sprawka!

***

     Elen patrzy z góry na sterylne, ciche pomieszczenie. W jej głowie tańczą efemeryczne wspomnienia, a może to tylko sny. Kluczyki, głęboka dziura, ryby, lustra, oczy, Marc. I nagle doznaje olśnienia. Widzi z góry, jak wygląda to naprawdę. Obok siebie, ale na osobnych łóżkach leżą oni. Starzy, pomarszczeni. Szpital, jarzący się czerwienią w półmroku wykres EKG na aparaturze podtrzymującej życie, wkoło ludzie, bardzo smutni. Synowie pochyleni nad rodzicami. W kącie ociekający niebieski parasol. Elen śmieje się i bezgłośnie krzyczy spod sufitu:

 - Hej, co wy robicie?! Przecież nas tu nie ma!!!.


***


Nad nimi czerwone. Ocaleją ci, którzy patrzą inaczej.


Jeden na milion, pod kawałkiem suchego, ciepłego błękitu.


 

27 komentarzy:

  1. Gratulacje dla zwyciężczyni :)

    OdpowiedzUsuń
  2. gratulacje! W wolnej chwili na pewno przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje:) Kiedy znajdę chwilkę czasu z pewnością przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam już ten filmik z nurkowaniem wcześniej- świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję i gratuluję wyróżnionym! Gratulacje należą się wszystkim, którzy podjęli trud napisania opowiadania. Przyznać muszę, że połowę machnęłam po umyciu głowy szamponem rumiankowym, zbawienny masaż pozwolił zakleszczyć się kilku zapadkom w mojej głowie, dzięki którym powstał spójny tekst (dodaskalia i wyjaśnienie na moim blogu, Ewo, mogę? ;) ), a połowę dopisałam o 2 w nocy, wyskakując z łóżka i budząc Małża. (Małżu, przepraszam Cię, za to nocne kilkukrotne tratowanie!)

    A czy można przeczytać wyróżnione prace? Mam ogromną chrapkę i czuję, że nie jestem odosobniona!

    Dziękuję Organizatorce za świetny konkurs, konkursowiczom za współzawodnictwo :) Pozdrawiam i dziękuję raz jeszcze za gratulacje w tym swoistym combo :))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz i masz. :)

      Agnieszka: http://oi62.tinypic.com/jz7ud.jpg
      Macbeth: http://oi58.tinypic.com/2qxayat.jpg
      Marek: http://oi60.tinypic.com/qsw743.jpg

      :)

      Usuń
    2. Dzięki, niech i ja coś przeczytam ;)
      Wszystkie historie świetne. Brawa dla Marka! Bardzo mi się podobało Jego opowiadanie! :)

      Usuń
  6. Cudownie, ogromnie się cieszę! Uwielbiam książki i jestem bardzo ciekawa tych, które wybrałam... Niedługo wyjeżdżam na urlop, będę czytać je na plaży! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brawa dla zwyciężczyni, zdecydowanie muszę wypróbować szampon rumiankowy :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratulacje za wyobraźnie dla Zwyciężczyni. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję nagrodzonym i wyróżnionym! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratulacje. Ja w tym miesiącu znowu kuferek przegapiłam... Muszę się poprawić.

    OdpowiedzUsuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.