piątek, 23 września 2011

"Cichy bohater" Rita Cosby


źródło okładki: wydawnictwo Rafael

Ostatnimi czasy trochę odbiegłam od mojej ulubionej tematyki w literaturze, jaką jest historia II Wojny Światowej i wszystko, co z nią związane. Nie znaczy to jednak, że postanowiłam zaprzestać pogłębiania swojej wiedzy z tej dziedziny – co to, to nie. Postanowiłam jedynie zrobić sobie od niej dłuższe wakacje by znów nabrać do niej sił, bowiem wydarzenia z tego okresu są dla mnie najbardziej oddziałującą na emocje, tematyką. I nie inaczej było w przypadku mojej kolejnej historycznej podróży, którą odbyłam za pomocą literatury faktu.

W czasy około wojenne zabrała mnie tym razem Rita Cosby – jedna z najpopularniejszych, amerykańskich dziennikarek, której chlebem powszednim w życiu zawodowym były (i są) relacje z terenów objętych działaniami wojennymi jak i wywiady, z osobami, które na stałe wpisały się w losy świata – czy to dzięki swojej wspaniałej i wzniosłej działalności czy też zbrodni, jakich się dopuścili. Choć nie raz znajdowała się w niebezpieczeństwie w związku ze swoją pracą i spotykała na swojej zawodowej drodze osoby przy towarzystwie, których nie jednemu ścierpłaby skóra na grzbiecie to nigdy nie rezygnowała z niej wiedziona strachem. Mimo wielu wyzwań, jakich się podjęła nie wiedziała jeszcze, że to największe jest dopiero przed nią – przyszło jej, bowiem na nowo poznać człowieka, który dzielił z nią dom rodzinny i był jej ojcem.

Okazało się, że człowiek, którego przez długie lata nie mogła zrozumieć i zaakceptować jego uczuciowej powściągliwości, braku empatii czy niekiedy surowego podejścia do wielu kwestii, skrywa w sobie niezwykle trudną i brutalną historię swojego życia. Choć relacja jej ojca świadczy o niebywale ciężkich i destrukcyjnie wpływających na psychikę, wydarzeniach to po zakończonej lekturze nie da się oprzeć wrażeniu, że była to piękna opowieść. Jednak za nim o wrażeniach opowiem więcej o samej fabule.

Zaczyna się ona opisem rodzinnych relacji, jakie istniały między Ritą i jej rodzicami. Szczególną uwagę zwraca ona na styl bycia jej ojca – twardy, nieco żołnierski, skryty i poniekąd bezuczuciowy. Na zły jego obraz składała się też sytuacja, w jakiej postawił on swoją rodzinę, postanawiając ją zostawić i odejść do innej kobiety. Wszystko to naraz wpłynęło znacząco na ochłodzenie się ich stosunków i nic nie zapowiadało na szczególny przełom w tej materii do dnia, w którym Rita natknęła się na specyficznego rodzaju pamiątki ojca, związane z wojną. Wydarzenie to było kluczowe w kwestii podjęcia decyzji o przeprowadzeniu wywiadu życia – z człowiekiem, który przeżył koszmar wojny i skrzętnie skrywał to w sobie przez wiele lat.

Richard Cosby (wcześniej Ryszard Kossobudzki) był niezwykle ważnym elementem Powstania Warszawskiego – choć sam nigdy się nie uważał za kogoś istotnego w dziejach naszego kraju albo tym bardziej za bohatera to bezwątpienia nim był. Świadczy o tym siła, męstwo i odwaga, jaką wykazywał już od wczesnych lat młodości – wtedy to stał się członkiem Orląt Warszawy i już wtedy podjął się trudnej walki z nazistowskim wrogiem (choć początkowo była to tylko walka na słowa to dawała ówczesnym warszawiakom nadzieję na lepsze jutro). Następnie jego aktywność w walce przyjęła już znacznie trudniejszą formę i niosła ze sobą ryzyko utraty zdrowia lub życia – były to liczne walki czy próba przechytrzenia Niemców za pomocą ucieczki przez kanały (niewielu z uciekinierów wyszło cało z tej przeprawy). W jego powstańczej historii nie obyło się też niestety bez uszczerbku na zdrowiu, który zmusił go do zaniechania walki o miasto (i kraj) i podjęcia walki o własne zdrowie. Rekonwalescencja niestety nie zakończyła się tak jak można by się tego spodziewać (powrotem na łono rodziny), a wyjazdem na teren III Rzeszy do obozu dla jeńców – Stalagu IV B. Tam poznał, co to bardzo ciężka praca, głód, ale też…rozpoczął intensywne przygotowania do swojego późniejszego życia na terenie Ameryki.
Te kilka powyższych zdań to tylko telegraficzny skrót zapisu z życia Richarda – w całości stanowi on niezwykle istotny dokument nie tyle dotyczący jego historii, jak naszej stolicy i jej wojennych losów.
Rozpoczynając tę lekturę spodziewałam się, że może być nieco nużąca w swoim czysto historycznym przekazie jednak nie spodziewałam się, że to założenie okaże się być tak bardzo mylące. Biografia Richarda fascynuje od pierwszych jej stron. Wszelkie fakty historyczne są podane tak klarownie i zrozumiale, że naprawdę życzyłabym sobie by podręczniki szkolne tak przekazywały wiedzę uczniom. Nigdy wcześniej tak jasne nie były dla mnie okoliczności powstania planów wojennych naszych zachodnich i wschodnich sąsiadów. Każde zdanie książki chłonęłam jak gąbka.
Co prawda dopatrzyłam się małych uchybień w postaci powtórzonego raz jeszcze (zdublowanego) fragmentu tekstu na jednej ze stron i rozpoczęcia zdania małą literą na innej, ale w obliczu całości da się przymknąć na to oko.

Całokształt tej relacji jest niesamowitym i bardzo wzruszającym dokumentem dotyczącym jednego z kluczowych wydarzeń naszej historii. Polecam ją zainteresowanym tematem jak i tym, którzy z historią są na bakier – nawet jej wątpliwi zwolennicy (jako nauki) będą tą opowieścią zafascynowani (tak myślę).

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Domu Wydawniczemu RAFAEL.

Ocena 6/6

34 komentarze:

  1. Fantastyczny kawał literatury! Jeszcze jeden dowód na to, że najciekawsze i najbardziej dramatyczne scenariusze pisze życie.
    Z chęcią przeczytam, kiedy nadarzy się okazja:)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Isadoro - dokładnie tak! Polecam Ci tę książkę po stokroć!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie wiedziałam, że lubisz tematykę wojenną? To może zajrzyj na moją zakładkę sprzedam/wymienię, bo ja tam mam bodajże ze dwie historyczne. Może coś przypadnie ci do gustu?
    Ja natomiast rzadko sięgam po tego typu literaturę, dlatego i tym razem dam sobie spokój.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cyrysiu - mam dokładnie określony gust jeśli chodzi o tę tematykę. Zajrzę do Ciebie, zobaczę co tam masz. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się fascynująca lektura ;) Może autorzy podręczników do historii wezmą sobie tę książkę do serca i zmienią sposób przekazywania informacji młodemu pokoleniu na ten zaprezentowany przez autorkę? Byłoby miło, może więcej osób polubiłoby ten przedmiot... Ja w każdym razie historię lubię, więc chętnie sięgnę po "Cichego bohatera", w szczególności, że ją polecasz ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Cinnamon - właśnie, dobrze by zrobili jakby zmienili to i owo w podręcznikach, ale...Nie my o tym decydujemy - niestety. A książkę polecam jak najbardziej. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zupełnie nie moje klimaty. I chociaż Twoja recenzja zachęca i kusi, na razie ją sobie odpuszczę. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Madlen - jasne, nic na siłę. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka z mojego kręgu zainteresowań, czytałam jej zapowiedź, ale potem gdzieś umknął mi tytuł, a Twoja recenzja przypomniała mi go :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Taki jest świat - cieszę się, że mogłam pomóc. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. I znów kusisz książką z gatunku, który sobie cenię. Dla mnie chyba do końca życia, będzie to żywa historia :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam takie książki, dlatego chętnie bym przeczytała. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Agnieszko - tak samo dla mnie, dlatego u mnie nigdy takich książek nie zabraknie. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bibliofilko - zatem zrób to jak tylko trafi Ci się okazja bo warto...:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj zupełnie nie mój gatunek. Bym się chyba strasznie męczyła ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Gabrielle - wydaje mi się, że nie, bo książka ta jest świetnie napisana. :) Ale nie namawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ciekawa i niezwykła historia. Jeśli dobrze kojarzę w którejś telewizji ( chyba TVN 24, ale mogę się mylić) był kiedyś nawet krótki reportaż na ten temat - pan ten był w Polsce, w Warszawie, wraz z córką. To musiała być dla niego emocjonalnie niesamowicie trudna wizyta.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nemeni - ta córka to właśnie autorka tej książki i świetnie kojarzysz pana Cosby. :) Polecam ksiązkę jako uzupełnienie tego, co widziałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja za to nie spotkałam się jeszcze z historią życia tego pana. Jednak widzę, że koniecznie trzeba to zmienić. Zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Mery - o tak, koniecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Hm, czy odbiegłaś? Ja mam wrażenie, że cały czas coś o tym czytasz :) Mogę cię tylko pochwalić, moje zdanie znasz :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Danusiu - ktoś tu mi niedawno zarzucił, że zmieniłam swoje zapatrywania czytelnicze. ;) A w tej tematyce jestem często i będę - myślę, że nic tego nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  23. Zarzucił? Ehh, ci ludzie. Czytaj, co ci w duszy akurat gra - życie jest krótkie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Danusiu - może nie zarzucił w negatywnym sensie, ale stwierdził, że właśnie tak jest. :) Dokładnie tak robię jak radzisz. :) :*

    OdpowiedzUsuń
  25. Mimo pozytywnej recenzji nadal mam wątpliwości , nie moja tematyka ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Tristezzo - nic na siłę. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam Cię odwiedzać i czytać Twoje słowa, wiesz? Nie dość, że nasz gust jeśli chodzi o historyczne klimaty, z tego co zauważyłam, pokrywa się całkowicie, to wynajdujesz zawsze tak ciekawe i fascynujące pozycje. Tylko pozazdrościć. Sama oczywiście zapisuję w pamięci i będę poszukiwać.
    Sama zresztą szykuję się do lektury Kolumbów Bratnego, czytałaś może? :)
    Chciałam Cię również przeprosić za lekkie zaniedbania Twoich wpisów, nagły napływ obowiązków skutecznie uniemożliwia mi systematyczne uzupełnienie blogowych nowości... A i na czytanie pozostaje mało czasu, niestety. Pozdrawiam, Ewo, ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  28. Alu - ach, dziękuję za ogrom miłych słów. Mam podobnie odwiedzając Twój blog. Wiem, że zawsze coś dla mnie się na nim znajdzie. :) Książka Bratnego nie jest mi znana, ale dziękuję za cynk - zrobię z niego użytek. :) Nie masz za co przepraszać - wszystko rozumiem, życie się toczy i rządzi swoimi prawami. :) Pozdrawiam Cię cieplutko i życzę udanego weekendu. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. No proszę! Kolejna perła historyczna! :)
    Dopiszę do mojej listy bo i ja lubię literaturę wojenną,a Twoja recenzja bardzo mnie zainteresowała... kolejna nagroda na LC się szykuje, cooo:D???
    Będę trzymała kciuki :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Marteczko - dziękuję, ale mam nadzieję, że wygra ktoś inny. :) Tyle jest innych, wspaniałych recenzji...:) A książkę polecam - jest świetna od pierwszych stron. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Świetna recenzja, wysoka nota, więc obowiązkowo muszę przeczytać. Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  32. Kasandro - dobrze powiedziane: obowiązkowo! Książka jest świetna!

    OdpowiedzUsuń
  33. Chyba zaniecham czytania "Pierwszego śniegu" i sięgnę po "Cichego Bohatera", skoro tak się Wam podoba. Jo Nesbo wystawia czytelników na wielką próbę, akcja rozkręca się dopiero na 130 stronie. Ciekawe ile osób porzuciło tę lekturę zanim poczuli jej smaczek...

    OdpowiedzUsuń
  34. Książki, które zazwyczaj oceniamy są wymagające. Dlatego odczuwamy satysfakcję z przeczytania tego co sprawia, że potrzebujemy czasu na docenienie. Wysoka nota adekwatna do recenzji na najwyższym poziomie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.