środa, 7 września 2011

"Zbigniew Religa. Człowiek z sercem w dłoni" Jan Osiecki


źródło okładki: wydawnictwo Prószyński i S-ka

Pan Zbigniew Religa wzbudzał we mnie pozytywne odczucia od zawsze – przede wszystkim za całe dobro, którego się „dopuścił” w ciągu wielu lat swojej kariery zawodowej. Myślę, że nie ma takiej osoby, która by go nie kojarzyła jako wybitnego, polskiego kardiochirurga i ministra zdrowia (na przełomie lat 2005-2007). Choć nie ma go już wśród nas, to pamięć o nim jest żywa w sercach (dosłownie i w przenośni) wielu Polaków to pewnie mało wiemy o jego życiu i szczegółach działalności. Ja również nie posiadałam zbyt dużej wiedzy na temat życia tego wspaniałego lekarza, więc jak tylko kątem oka zauważyłam, że istnieje na rynku wydawniczym jego biografia to wiedziałam, że muszę ją zdobyć i przeczytać.

I oto, kilka dni temu moim oczom ukazał się ładnie wydany tytuł pt.” Zbigniew Religa. Człowiek z sercem w dłoni”. Jest to nader interesujący i obszerny wywiad przeprowadzony przez Jana Osieckiego, przeplatany licznymi fotografiami związanymi bezpośrednio z osobą Religi. A jak zaczyna się ta wspaniała rozmowa?

Jan Osiecki: Co się czuje, mając ludzkie serce w ręku?
Profesor: Chłód! To serce jest zimne (…)*

Choć z naturą polemizować się nie da to i tak dzięki tej lekturze ma się wrażenie, że serce pana Religi stanowiło wyjątek od tej twardej reguły i było najgorętszym ze wszystkich. Ciężko nie odczuć takiego wrażenia poznając krok po kroku jego wytrwałość w zdobywaniu wiedzy (w kraju i za granicą) i doświadczenia zawodowego (w tym głośnej transplantacji serca w 1985roku, tworzenie polskiego, sztucznego serca, powołanie do życia Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii).
Poza historią życia profesora, podczas lektury można natknąć się na masę ciekawostek i pożytecznych informacji związanych ze światem medycznym (począwszy od opisów pierwszych kroków kardiochirurgii w Polsce, które stawiane były w niezwykle prymitywnych warunkach i przy pomocy takiegoż samego sprzętu). Przykładowo, dowiedziałam się między innymi, jakie reguły rządzą procesem pobierania narządów od dawców i wszczepiania ich biorcom.

Druga część niniejszej biografii poświęcona jest karierze politycznej Zbigniewa Religii, gdzie autor nakreśla (oczywiście, wspólnymi siłami wraz z rozmówcą) polityczne poglądy w rodzinnym domu od czasów wczesnej młodości profesora, następnie czynne zainteresowanie „Solidarnością”, przez przynależność do jednej z wiodących partii aż po…urząd ministra zdrowia.

Trzecia część natomiast spodobała mi się najbardziej ze wszystkich, bowiem opowiada o profesorze takim, jakim naprawdę był prywatnie – jakie cenił książki, czy oglądał filmy, jaką muzykę kochał…Dowiadujemy się tu także jakie miał zainteresowania, jak poznał żonę i jakiej drużynie piłkarskiej kibicował. Ostatnie strony książki przybliżają czytelnika do tego, co wprawiło w smutek niejednego Polaka w dniu 8 marca 2009 roku – mówią one o nałogach ( zwracam uwagę wszystkich palaczy na apel profesora)…chorobie…i śmierci.

Profesor twierdził, że jego ewentualna śmierć nie wpłynęłaby na świat. Nie mogę się z tym zgodzić, bo świat stracił fenomenalnego specjalistę, mechanika serc…Jedyną i ogromną pociechą jest fakt, że pozostawił po sobie dzieci – w tym syna, który kontynuuje dzieło ojca. Dzięki temu Zbigniew Religa będzie żył w nas już na zawsze.

* Jan Osiecki „Zbigniew Religa. Człowiek z sercem w dłoni”; str. 9

Ocena 6/6

28 komentarzy:

  1. Również lubiłam Zbigniewa Religę jako człowieka konkretnego i zdecydowanego i bardzo inteligentnego. Szkoda, że już go nie ma wśród nas, lecz mam nadzieję, że jego syn będzie kontynuował dzieło ojca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cyrysiu - już to robi z tego, co mi wiadomo. Mam nadzieję, że nie przestanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście wielki człowiek, wybitny specjalista.

    OdpowiedzUsuń
  4. Magdo - owszem, prawda w całej rozciągłości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Był wartościowym człowiekiem, dobrze, że powstają takie książki:) Chociaż mnie jakoś do niej nie ciągnie, jestem pewna, że są tacy, którzy z chęcią zagłębią się w tę biografię:)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Isadoro - na pewno. :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja się przyczepię. Owszem, prof. Religa był Wielkim Człowiekiem i Lekarzem i tego kwestionować nie mogę i nie chcę. Niemniej, w momencie, gdy zachorował wszystkim wokół wmawiał, że jego choroba nie jest wynikiem palenia papierosów, a jak wiemy palił nałogowo, a przecież powszechnie wiadomo, że palenie papierosów powoduje nowotwór płuc. Myślę, że tak nie powinien mówić lekarz, szczególnie lekarz, będący autorytetem dla tak wielu osób. Kogo w ten sposób chciał oszukać? Samego siebie, czy innych? Natomiast co do książki, to bardzo lubię biografie i na pewno kiedyś ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Agnieszko - w biografii troszkę inaczej już się o tym wypowiada, co nie znaczy, że pod koniec życia stał się z marszu zagorzałym wrogiem palenia...Powiedziałabym więcej, ale nie chcę zdradzać zbyt wiele z tej ciekawej biografii. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jutro trafi i w moje ręce ta książka więc bez zwłoki zabieram się za czytanie. :).

    OdpowiedzUsuń
  10. Agnieszko - cieszy mnie to bardzo. :) Ciekawa jestem Twoich wrażeń.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakoś niedawno odkryłam, że bardzo lubię czytać biografie... Ale nigdy bym nie pomyślała, że zechcę sięgnąć po książkę, która dotyczy Zbigniewa Religi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cinnamon - a widzisz jakie niespodzianki życie przynosi...?;)

    OdpowiedzUsuń
  13. No proszę! Opróćz tego, że nie miałam pojęcia o tej książce to muszę przyznać, że pozycja zapowiada się rewelacyjnie. Widzę, że Tobie również się spodobała, więc jak znajdę więcej czasu to na pewno się za nią rozejrzę.
    Pozdrowienia!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Mart - ja też dowiedziałam się o niej można by rzecz, przypadkiem. AhnieszkaWawka dodała ją do biblioteczki LC i tak się o niej dowiedziałam, a nią samą polecam. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Religa to ważna postać, szkoda, że odszedł. On i jego praca zawsze kojarzą mi się z Markiem Edelmanem i jego misją.

    OdpowiedzUsuń
  16. Danusiu - przede wszystkim szkoda, że tak szybko odszedł...

    OdpowiedzUsuń
  17. Ostatnio przeczytałam książkę "Na szczycie stromej góry", w której mowa jest właśnie o transplantacjach. W niej właśnie po raz pierwszy usłyszałam o nazwisku Religa i o tym wspaniałym człowieku.
    Jestem naprawdę ciekawa tej książki i na pewno kiedyś będę ją trzymać w swoich rękach. ;)
    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  18. Ew - ooo. a ja zaś pierwszy raz usłyszałam o książce, o której mówisz. :) Skorzystam z cynka. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie przepadam za biografiami, ale dowiedzieć się czegoś więcej o osobie, którą przecież znało się z mediów i wiedziało o tym jakim jest wybitnym specjalistą i ilu ludziom uratował życie dzięki swoim umiejętnościom to zupełnie inna historia. Jak tylko wpadnie w moje ręce przeczytam na pewno:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Madlen - wierz mi, że i ja za biografiami nie przepadam, jakoś mnie do nich nie ciągnie, ale ta jest wyjątkowa dla mnie. :) W końcu mówi o wyjątkowym człowieku. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Człowiek o którym wiem tak mało, a na pewno był ciekawą postacią. Jego dokonania mówią same za siebie.
    Po książkę chętnie sięgnę. Stawiam, że i mi najbardziej do gustu przypadnie trzecia część:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mery - jak trafi Ci się okazja to przeczytaj tę biografię. :) Zawsze to warto wiedzieć więcej niż mniej o takim człowieku. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo lubię pana Zbigniewa. Szczególnie podoba mi się w nim to, że był kardiochirurgiem na której myśl zawsze mam gęsią skórkę, ale w takim pozytywnym znaczeniu ;) Musze kiedyś zajrzeć do tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Szkicowniku - koniecznie, bo warto go bliżej poznać. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. ^.- Poczekam aż dodają tą książkę do miejskiej biblioteki ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Szkicowniku - jak tylko się pojawi to przeczytaj koniecznie, dowiesz się czegoś więcej o tym znakomitym lekarzu. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Książkę wypożyczyłam z biblioteki. Mimo, że "cegła" nie mogłam się oderwać. Chętnie bym do niej wracała, gdyż w związku z tą lekturą mam wiele przemyśleń,które mogłabym ew. weryfikować /jestem wnikliwym i powolnym czytaczem/.
    Jeżeli nie będzie innych chętnych, to chętnie się zaopiekuję.

    OdpowiedzUsuń
  28. Anonimowy - oj do cegły to jej jeszcze wiele brakuje wg mnie. ;) Jeśli chodzi o zgłaszanie się w kuferkowej akcji to proszę pod tym linkiem: http://ksiazkowka.blogspot.com/p/kuferek-ksiazkowki.html. Zgłoszenia pod jakimkolwiek innym postem nie będą brane pod uwagę, tak samo zgłoszenia bez adresu mailowego (w przypadku użytkowników, którzy nie blogują). Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.