poniedziałek, 12 września 2011

"Pod dwiema kosami czyli przedśmiertne zapiski Żywotnego Mariana" Danuta Noszczyńska


źródło okładki: wydawnictwo SOL

Niewiele jest takich książek, które „wołają” do mnie od pierwszego wejrzenia. Niewiele jest też takich, których recenzje sprawiają, że chcę dany tytuł mieć jak najszybciej. Mimo to takie przypadki jednak czasem mają miejsce. Obietnica świetnej rozrywki i chwil z uśmiechem na ustach sprawiła, że czym prędzej chciałam przeczytać świeżo wydaną książkę Danuty Noszczyńskiej pt. „Pod dwiema kosami czyli przedśmiertne zapiski Żywotnego Mariana”. I oto jest!

Chwila zaznajomienia z okładką i wypukłym na niej, tytułem (bardzo takie lubię, to chyba już jakiś fetysz czytelniczy) i byle szybciej do pierwszej strony. A tam? A tam…Marian, tak po prostu… Opisać go nie sposób, zatem zwyczajnie oddam mu głos.

Już mam mówić? Teraz? Aaa…no to ten…Nazywam się Żywotny Marian. Z małżonką moją Apolonią i dzieckami naszymi mieszkamy we wsi Mużyny koło Łomży. Wiek już mnie naszedł słuszny i zdrowie moje liche, aż żem zaczął czuć ostatek mojego życia na tym ziemskim padole. Jak już wspomniałem wiek mój już zaawansowany mocno, bo żem skończył już siedemdziesiąt sześć lat a w tym roku siedemdziesiąt siedem będzie to i śmierć już na człowieka dybie. Pomyślał żem razu pewnego, że trza dla potomnych pamiątkę po sobie zostawić, co by przyszłe pokolenia znały losy mojego trudnego żywota.
Jakem pomyślał tak żem zrobił (wcześniej pytając o zdanie naszego księdza proboszcza, bo przecie wszystko w życiu trzeba robić po myśli Bożej). Jako że ksiądz mój pomysł pochwalił i zatwierdził to żem go w czyn zaczon wprowadzać.
Opisałem tam wszystko – i to, co dzieje się teraz i to, co było kiedyś. Swoje zasłużone miejsce w pamiętniku mym posiadła ma małżonka Apolonia i historia naszego z nią poznania się. Najdrobniejszych szczegółów nie śmiałem pominąć, zatem wszyscy się niedługo dowiedzą jak moja ślubna z pięknej i bądź, co bądź mądrej kobiety, przepoczwarzyła się w nierozgarnięte babsko, której wszystko trzeba tłumaczyć jak cielęciu, by załapała.
Ale nie tylko o niej rzecz się ma. Opowiadam też o moim potomstwie, któregom w ilości pięciu sztuk się dorobił. Pracowalim z Apolonią wytrwale nad różnorodnością płci, ale jeden czort chciał, że trafili nam się cztery córki (Jadwiga, Bożena, Halina, i Wanda) i jeden jedyny syn, Tadeusz. Życiorysy ich też przybliżył żem w swych notatkach by każdy wiedział, że na Jadźce klątwa, przeto wisi w postaci uśmiercania mężów. Bożenka…latawica jedna…szkoda słów. Halinka też jakaś pechowa…Tadek za to dryg miał! Szkoda, że jeno do bab…Same problemy i trudy sypały się na moją biedną głowę! I komuna dała popalić i sąsiedzi…Plemię Żmijowe…Choć łatwo nie było wszystkom dokładnie zanotował – niechaj następne pokolenia wiedzą jakem żył ja, Marian Żywotny.

I tak pokrótce przedstawia się całokształt niniejszej książki. Starałam się po trosze przybliżyć Wam styl i język, jakim jest pisania, ale wierzcie mi, że nie sposób naśladować go w pełni – tak potrafi tylko Mar…przepraszam, pani Danuta.
Jednak to nie wszystkie atuty tych zapisków. Kolejny to masa humoru, który bardzo ożywia fabułę i sprawia, że ciężko się od niej oderwać. Ale to jeszcze nie wszystko…To, co uderzyło mnie podczas lektury chyba najmocniej to jej autentyczność…Wszak ile to takich Marianów po świecie chodzi…? W swojej okolicy bez problemu naliczyłabym kilku…Niemal bezkrytycznych wobec siebie osobników, podporządkowujących swoje decyzje i uczynki woli Bożej – nawet, gdy te nie są godne pochwały to i tak wytłumaczenie w nauce Boga się na nie znajdzie…
Świetna satyra na wiele niechlubnych cech Polaków gdzie na podium stoi hipokryzja katolicka – przyznaję, że uwielbiam się z tego śmiać.

I tym, którzy śmiać się lubią z różnych przywar naszych, narodowych polecam tę książkę. Także tym, którzy chcą się odstresować oraz mile i lekko spędzić czas przy lekturze.

Za możliwość przeczytania niniejszej książki dziękuję wydawnictwu SOL.

Ocena 6/6

46 komentarzy:

  1. Jej, jakże Ci zazdroszczę! Powiem Ci, że ta książka także mnie do siebie "woła". Muszę w końcu ją przeczytać!
    A recenzja jak zwykle świetna :))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cinnamon - a jest czego, że tak Ci powiem nieskromnie. :D Książka jest naprawdę świetna jeśli ktoś lubi takie klimaty i taki język. :) Dzięki! :) Również pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nic tylko przeczytać, a recenzja wspaniała brak słów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Agnieszko - co do przeczytania - zgadzam się w całej rozciągłości, a za miłe słowa dziękuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja ją jutro dostanę :D
    Chciałam też napisać, że pani Noszczyńska jest jedną z nielicznych autorek, które kupuję w ciemno, bez czytania recenzji czy przeglądania książek. Każda jest świetna. Do tej pory prym u mnie wiódł "Hormon nieszczęścia", ciekawa jestem, czy ta go przebije?

    OdpowiedzUsuń
  6. Smaczna Książeczko - nie wypowiem się szerzej na ten temat, bo "Pod dwiema..." to moje pierwsze spotkanie z Noszczyńską, ale jeśli wg Ciebie "Hormon..." jest tak dobry to już rozpoczynam procedurę polowania na tę książkę. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Po wybranym przez Ciebie fragmencie już żem się przekonała, że musowo przeglądnąć książkę mi będzie trzeba :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Nemeni - tegom fragmentu akurat nie wybrała, a za pomocą własnych myśli spłodziła. Tylkom uszczknęła ociupinę z Marianowej polszczyzny co byśta poznali jej walory, zanim zapiski jegoż wertować zaczniecie. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A - no to podziwiam talenta szanownej pani i do nóżek się kłaniam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ewo, Hormon jest dobry. Przede wszystkim bardzo ciekawy pomysł :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Nemeni - to raczej słowa do pani Noszczyńskiej, bo ja ją tylko "podrobić" usiłowałam. ;) Ale mimo to dziękuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Książeczko - dlatego chętnie przeczytam tę książkę. :) Zresztą nie chcę tylko poprzestać na jednej przeczytanej autorstwa tej pani, nie wypada tak. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hmmm.. zapowiada się całkiem dowcipna książka, a koło Twojej recenzji tak wysokiej oceny chyba nie sposób przejść obojętnie :) Także teraz będę czekać, aż historia Żywotnego Mariana wpadnie mi w łapki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kamykowa - i tego Ci życzę, bo to naprawdę dobra książka. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Humor humorem, ale jak mnóstwo takich Marianów chodzi po świecie! Jak mam gorszy dzień, to gdyby tak zacząć na ślepo strzelać na ulicy, z pewnością od co najmniej paru takich uwolniłabym świat:)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  16. Isadoro - oj, tak. ;) Łowy były by bardzo udane. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ewo, dawno mnie tutaj nie było (cóż, praca niestety powoduje takie przestoje). Szybko nadrabiam zaległości w czytaniu Twojego bloga.

    Widzę, że i Tobie przypadła do gustu książka o Marianie i jest to kolejna recenzja, która mnie zachęca do przeczytania tej powieści. Kurna, myślę, że muszę to jak najszybciej przeczytać!

    PS. Recenzja świetna, cieszę się także, że spodobało Ci się 'Postscriptum' Nurowskiej :)

    Pozdrawiam ciepło z zachmurzonej Warszawy, Elizz

    OdpowiedzUsuń
  18. Elizz - witam "po latach". ;) Miło mi, że wciąż o mnie pamiętasz. Co do pracy...cóż, takie życie, wiem jak jest i w pełni rozumiem. :)

    Dzięki za miłe słowa a zapiski Mariana polecam Ci po stokroć! :)

    "Postscriptum" zrobiło na mnie naprawdę duże wrażenie...

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam na tą książkę chrapkę już od jakiegoś czasu, jak tylko wpadnie w moje ręce przeczytam na pewno. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Madlen - polecam i pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo bym chciała poznać losy Mariana. Tyle osób się nim zachwyca i ty również polecasz, więc nie ma rady muszę się za tą książką rozejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  22. Cyrysiu - koniecznie! Świetna rozrywka jak i chwila zadumy nad niektórymi cechami Polaków. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mnie u Polaków to chyba już nic nie zdziwi. W swoim życiu naoglądałam się i nasłuchałam takiej naszej narodowej głupoty, że jak to mówią niektórzy "głowa mała". Myślę, że ta książka mogłaby tylko jeszcze bardziej utwierdzić mnie w przekonaniu do pewnych spraw. Jeśli na nią trafię, to na pewno przeczytam :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Agnieszko - pewnie tak by właśnie było. Z przyjemnością przeczytałabym Twoją recenzję takiej książki - w takiej Cię jeszcze nie widziałam. :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Okładka nie zapowiadała ciekawej książki, przynajmniej w moim odczuciu. Jednak nie powinno oceniać się książki po okładce. Zapowiada się wspaniała lektura. Koniecznie muszę poszukać tej książki ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  26. Gabrielle - właśnie, okładka nie zapowiada tak dobrej zawartości! :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. No, to się nazywa emocjonalnie podejście do książki. I jak znam takie, które same mnie do siebie zawołały, patrząc na mnie z wyrzutem, że wcześniej ich nie dostrzegłam.

    OdpowiedzUsuń
  28. Mam tę książkę na półce, tym bardziej cieszy mnie wysoka ocena. Z Marianem niedługo się poznamy bliżej;)
    Też lubię 'wypukłe tytuły' :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Danusiu - hih, też ma kilka takich jeszcze w domu. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Evito - oooo, nie jestem osamotniona w swoim "fetyszu". ;) A Mariana poznaj tylko spróbuj nie udusić go na starcie poprzez kartki. ;) Jak przeczytasz to zrozumiesz dlaczego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Od jakiegoś czasu książkę mam na liście. Nie mogę się doczekać, bo zapowiada się ciekawie...

    OdpowiedzUsuń
  32. Mery - wierz mi, że ciekawie jest. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Początkowo byłam do tej książki sceptycznie nastawiona, wydawało mi się, że nie jest dla mnie. Ale po tylu pozytywnych recenzjach nabrałam ochoty na jej przeczytanie. Niedługo i ja poznam Mariana :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Dosiaku - miałam dokładnie tak samo. :) Okładka ciut mnie odstraszała, ale jak się okazało, zupełnie niesłusznie. :) Obyś i Ty si mile zaskoczyła. :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Boskie... chętnie przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja to się bardzo lubię śmiać i jeżeli polecasz tym osobom, to czekam bardzo, aż będę mógł przeczytać tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Sarna - w takim układzie poluj! :)

    OdpowiedzUsuń
  38. O, czytałam już parę recenzji o tej książce na paru blogach, dlatego cieszę się, że i Ty pozytywnie odebrałaś książkę - ponieważ jest to dla mnie kolejny bodziec do zdobycia i przeczytania jej!
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  39. Marto - cieszę się. :) Polecam i pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  40. A mnie do książki jakoś nie ciągnie, mimo tylu pozytywnych opini. Sama nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  41. Cassiel - to jesteś rodzynkiem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  42. Kolejna pozytywna recenzja tej ksiązki, jednak ja nadal nie jestem do niej do końca przekonana. Jednak może kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Tristezzo - daj jej szansę, warto. :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Właśnie czytam i pieję ze śmiechu :D Genialna książka, i mam super zabawę zastanawiając się, kto w mym otoczeniu na miano Mariana Żywotnego zasługiwać będzie, takoż z woli Boga :D

    OdpowiedzUsuń
  45. Smaczna Książko - wiem o czym mówisz, bo sama śmiałam się często podczas tej lektury. Marian jest bezbłędną postacią. ;)

    OdpowiedzUsuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.