środa, 21 września 2011

"Last minute" Sylwia Kubryńska


źródło okładki: wydawnictwo Nowy Świat

A gdyby tak móc zostawić wszystkie problemy i zmartwienia, spakować walizki, zabrać w nich to, co najpotrzebniejsze – dokumenty, trochę ubrań, wygodne buty oraz trochę słońca i wyjechać hen, daleko? Chociaż nie…Lepiej wyjechać tam gdzie słońca nigdy nie brakuje, gdzie optymizm innych jest niemal namacalny, a uśmiech da się dostrzec nawet w oczach.
Gdyby tak móc zafundować sobie ucieczkę od codzienności, szarej rzeczywistości i nie mieć z tego tytułu wyrzutów sumienia. Niemożliwe, powiecie? Ponoć dla chcącego nic trudnego, zatem…pakujcie się! Wyruszamy do Tunezji!

Kiedyś zabrałam Was w długą i trudną podróż w głąb Rosji. Choć było ciekawie to na pewno nie tak sielsko i przyjemnie jak będzie w tym pięknym i ciepłym kraju – zmarzluchy będą zadowolone, zaręczam!
Oczywiście nie wybieramy się tam sami. Jak w przypadku każdej innej wycieczki potrzebujemy przewodników. W tym przypadku będą nimi dwie młode kobiety – Agnieszka i Zuzanna, przyjaciółki. Zuza, chcąc wyciągnąć koleżankę z silnych i nieustępliwych macek depresji postanowiła zafundować jej rozrywkę życia, wykupując (bez większego namysłu) podróż do Tunezji. Choć jedna nie przepadała za rdzennymi mieszkańcami tej krainy, a druga niespecjalnie kwapiła się do jakichkolwiek wypadów poza obręb własnego łóżka to i tak niebawem wsiadły w samolot by po pewnym czasie postawić swoje białe i delikatne stópki na gorącej ziemi.
Za nim zadomowiły się na dobre w tunezyjskim hotelu na pewno miały świadomość tego, że czeka je cała masa dobrej zabawy, upału i niezliczone ilości drinków, ale czy któraś spodziewała się, że się zakocha? W końcu Europejkom ciężko oprzeć się pokusie śniadej męskiej cery i świdrujących ciemnych oczu, obiecujących niesamowite doznania dzięki gorącym i niezwykle żywiołowym, południowym temperamentom.
Jednak czy koniec tej historii będzie happy endem? Ostatecznie życie to nie jest bajka…Życie naszych bohaterek także nią nie jest.

Sylwia Kubryńska wplatając w losy kobiet także smutne epizody, trudne i tak bardzo ludzkie potrafi zmusić czytelnika do odrobiny melancholii i chwili zastanowienia nad tym, co w życiu jest ważne. Nie zawsze trzeba być grzecznym i poukładanym, nie zawsze trzeba (albo należy) mieć wszystko zaplanowane i dopięte na ostatni guzik, bo…nikt nie wie, co przyniesie jutro. Może jutro nigdy nie nadejdzie? A może będzie trwało w nieskończoność? Przyszłość nie jest znana tak naprawdę nikomu (choć jasnowidze mogą mieć na ten temat inne zdanie), dlatego trzeba żyć tak jakby dany dzień miał być tym ostatnim, mimo że w obecnych czasach to takie trudne.
Poza samym przekazem na uznanie zasługuje moim zdaniem styl, jakim posłużyła się autorka. Chwilami wydaje się być z lekka chaotyczny, ale jednocześnie nie ma problemu ze zrozumieniem bohaterów – kobiety są…po prostu kobietami, prawdziwymi z krwi i kości wraz ze swoimi wadami i zaletami, autorka nie kreuje ich na „supermenki” naszych czasów, których codzienne troski nie dotyczą.
Kolejna rzecz, która również bardzo mi się spodobała to sposób, w jaki Kubryńska wplotła w fabułę „Last minute” odpowiednio wyważoną, choć wyrazistą erotykę – nie jest nachalna, niesmaczna a na tyle obrazowa by dreszcze na ciele bohaterki odczuwać wyraźnie także na sobie (doświadczenie pani Sylwii w snuciu opowieści z podtekstem erotycznym daje się odczuć – w pozytywnym sensie, rzecz jasna).
Jedyne, czego życzyłabym sobie a tego było mi brak w niniejszym tytule to więcej dynamiki akcji i jej zwrotów – to dodałoby tej książce więcej animuszu, żywiołu. Osoby lubujące się w stonowanym tempie biegu wydarzeń w literaturze będą na pewno bardzo zadowolone, a ci z podobnymi preferencjami do mnie? Po prostu zapoznają się z dobrą i stonowaną literaturą.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Nowy Świat.

Ocena 4,5/6

37 komentarzy:

  1. Wiesz, Ewo, Twoja recenzja jest pierwszą, która ocenia "Last minute" pozytywnie :) I teraz jestem między młotem a kowadłem - nie wiem, czy książka jest na tyle dobra, żeby po nią sięgnąć, czy darować sobie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytając Twoją recenzję mam wrażenie, że książka nie jest szczególnie porywająca, ot przyjemna lektura, którą można przeczytać w wolnej chwili, dla przyjemności bądź relaksu. I chyba właśnie tak zrobię, jak przypadkiem wpadnie mi w ręce. Jakoś kusi mnie ta Tunezja - lubię podróże do innych krajów bez ruszania się z domu (oczywiście, jeśli nie mam innej możliwości, bo jeśli mogę to z chęcią wyruszam gdziekolwiek, byleby było cieplej niż tu) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cinnamon - to ciekawe. bo gdzieś trafiłam już na nawet bardziej pozytywną od mojej. :) Cóż, to lektura przyjemna, ale niespecjalnie porywająca, wiec jak będziesz mieć chwilę i ochotę to spróbuj... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kamyczku - bardzo słuszne podejście do sprawy. :)Książka jest ok, ale nie wymaga rzucenia innych lektur by natychmiast przeczytać tę. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widocznie trafiłam na nieodpowiednie recenzje ;)Rozejrzę się, rozejrzę i sama ocenię - tak będzie chyba najlepiej...

    OdpowiedzUsuń
  6. Cinnamonku - e tam, wszystkie recenzje są odpowiednie, bo każda ukazuje inny punkt widzenia. :) Tylko zdziwiłam si e trochę, bo ja chyba nie widziałam recenzji tej książki jakoś specjalnie negatywnej. I właśnie-najlepiej ocenić samemu. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka wydaje mi się być taka lekka i przyjemna, tylko czemu ta okładka jest taka straszna ?

    OdpowiedzUsuń
  8. Ewo, co Cię nakłoniło do tak drastycznej zmiany "półek" - w sensie gatunków literackich? Zaskakujesz mnie...
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  9. Tośko - też przez długi czas odstraszała mnie okładka tej książki...ale w końcu się przełamałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Magdo - myślę, że przesadzasz. :) Wcześniej też zdarzało mi się czytać tego rodzaju książki (Picoult np.). Ale na pocieszenie powiem Ci, że kolejna recenzja będzie dotyczyć książki wybitnie z MOJEJ tematyki. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A można by się spodziewać po książce jakiejś banalnej historyjki pod hasłem: "wszystko zależy od ciebie, silna, odważna kobieto! Wszystko możesz odmienić!".

    Jak dobrze, że tak nie jest.
    Z tego, co piszesz, to powieść dla mnie - bo lubię zarówno leniwe tempo biegu wydarzeń jak i dobrze nakreślone ludzkie problemy. Dobrze to znaczy niepretensjonalnie i prawdziwie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Oleńko - zatem, myślę, że będziesz zadowolona z tej książki. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Może i tak :) W każdym razie czekam na TWOJĄ tematykę ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wime czy sięgnę, nie jestem przekonana, jednak może kiedyś. XD

    OdpowiedzUsuń
  15. Tristezzo -nic na siłę. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie jestem przekonana co do fabuły, wygląda mi to na zwykłe babskie czytadełko:) Raczej sobie odpuszczę:)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Isadoro - nie jest tak źle, ale rozumiem, nic na siłę. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mhm, sama nie wiem czy po nią sięgnę- niby tematyka jest ciekawa, ale jakoś nie czuję, że będę nią zachwycona... może kiedyś sięgnę, ale nie teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pandorcia - nie wszystko trzeba czytać natychmiast. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja się pokuszę o tę lekturę, jak tylko będę miała okazję. Według mnie (jak to określiła wyżej Isadora) takie "babskie czytadełka" są niekiedy całkiem interesujące :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Agnieszko - jak najbardziej zgadzam się z Tobą. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Też lubię jak w powieści jest więcej dynamiki i akcji, ale myślę , że czytając ,,Last minute'' nie będzie aż tak źle, więc zaryzykuje.:-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Cyrysiu - myślę, że nie powinnaś się zawieść. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Last Minute czytałam już recenzowane u Filoetowej Anety :D Także widzę, że podobnie odbieracie tę książkę. W tej chwili muszę uporać się z paroma zaległymi książkami, więc odpuszczę sobie tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ile osób to tyle opinii o tej książce. Już sama nie wiem co mam myśleć. Chyba najlepiej przeczytać i wyrobić sobie własne zdanie ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  26. Marta - jasne, reguła pierwszeństwa obowiązuje. :)

    Gabrielle- dokładnie tak. ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Czytałam i bardzo miło wspominam. Jak napisałaś styl pani Sylwii jest troszkę chaotyczny, ale zrozumiały. Mało tego dzięki tej chaotyczności książka zyskuje trochę takiego babskiego kolorowego roztargnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mery - tak, dokładnie to samo miałam na myśli po zakończonej lekturze! Jak Ty mnie dobrze rozumiesz. ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Tak jak już ktoś napisał, wygląda na zwykłe romansidło :P Okładka przypomina trochę okładki książek Mendozy :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Panie R. - oooo nie, romansidło i to w dodatku typowe to, to nie jest. :) Nawet powiedziałabym, że mu daleko do takiego. :) To raczej babska literatura, ale nie w tym zwykłym, "tanim" sensie. :) A, co do okładki - faktycznie ciut przypomina te z książek Mendozy. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Czasami stonowana literatura jest potrzebna - żeby się wyciszyć, zastanowić... Tak więc świetna sprawa!

    OdpowiedzUsuń
  32. Danusiu - dokładnie tak, wszystko zależy od nastroju. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Książka napisana o kobietach, przez kobietę i nie tylko dla kobiet :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Taki jest świat - dokładnie tak! :)

    Bujaczku - nie Ty jedna. ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Fabuła niestety mnie w ogóle nie zachęca, ale okładka jest genialna! Bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Alu - ze mną było odwrotnie, fabuła zainteresowała mnie a okładka raczej przeciwnie. :)

    OdpowiedzUsuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.