wtorek, 22 października 2013

"Pasierbice" Hilary Norman



tytuł oryginału: Twisted Minds
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 2008
ISBN: 9788374698146
liczba stron: 535


Pamiętacie może japoński film grozy pt. „Krąg” („The Ring”)? Kto nie oglądał, temu podpowiem, że kluczową postacią jest w nim kobieta z zasłoniętą przez własne włosy  twarzą i ze spozierającym zza nich, jednym okiem (drugie zakrywają włosy). Jakiś czas temu (dodam, że było to dość dawno) moją uwagę zwróciła pewna książka, a konkretnie jej okładka, która bardzo mi ten film przypominała. Przedstawiała postać dziewczynki z zasłoniętą przez włosy twarzą. Od razu pomyślałam, że to na pewno lektura dla mnie – z dreszczykiem. Mowa o „Pasierbicach” Hilary Norman.

Jak się szybko okazało, książka ta poza okładką, nasuwającą skojarzenie z filmem, nie miała z nim nic wspólnego. A w powieści? Mamy w niej historię Matthew Gardnera, który rażony strzałą Amora postanawia poślubić Karolinę Walters zaledwie po dwóch tygodniach znajomości. Karolina jest wdową i matką trójki nastoletnich dziewcząt: szesnastoletniej Felicyty, czternastoletniej Imogen i najmłodszej, dwunastoletniej Chloe. Choć decyzja o wspólnym życiu zostaje podjęta szybko, a Matthew obawia się, czy podoła roli ojczyma, to dochodzi do ślubu. Nowożeńcy wraz z córkami Karoliny wprowadzają się do willi  o nazwie Aethiopia w Hampstead w Londynie. Matthew wie, że zaskarbienie sobie sympatii pasierbic może nie być łatwym zadaniem, ale wierzy w to, że ta sztuka mu się uda. Okazuje się jednak, że jego nadzieje były złudne… Bardzo szybko bohaterowi zaczynają się przydarzać różne dziwne wypadki. Początkowo są bardzo niewinne i sprawiają wrażenie przypadkowych zdarzeń. Jednak z biegiem czasu pojawia się ich coraz więcej i przybierają na sile rażenia. W końcu dochodzi do tragedii…

Fabuła nie zapowiada się najgorzej, prawda? Tak też myślałam, przystępując do tej lektury, ale niespodzianki, którą zgotowała mi na starcie, w żadnym wypadku się nie spodziewałam. Przykrej niespodzianki… To, co najmocniej mnie zraziło, to ewidentnie źle poprowadzony początek powieści. Nie ma tu nutki tajemniczości ani odpowiedniego wprowadzenia w historię. Tak naprawdę niewiele wiemy o Matthew. Przyjeżdża z daleka, zakochuje się jak podlotek we wdowie, której w ogóle nie zna, oświadcza się i przypieczętowuje to rychłym ślubem. Na tym nie koniec moich negatywnych odczuć… Na początku powieści (mniejsza o dokładną ilość stron) nie ma żadnej sceny, w której brałyby udział osławione już pasierbice, ale autorka od pierwszych jej stron każe czytelnikowi się ich bać! Z góry można spodziewać się, że są złe i mocno w całej historii namieszają… Niestety, moim zdaniem ten słaby początek zaważył na całokształcie „Pasierbic”. Co mamy potem? Trochę nierealistycznych wydarzeń, w których posunięcia Matthew wydają się być chwilami kompletnie niezrozumiałe, ale na to już można przymknąć oko. Jakieś plusy? Na pewno odpowiednie tempo akcji i fakt, że nie sposób się nudzić podczas tej lektury – dzieje się dużo. Jest też zaskakujący element zakończenia, który stanowi atut powieści. Postacie nastolatek pod względem rysów osobowościowych naprawdę są nieźle skonstruowane, widać pomiędzy nimi znaczące różnice; najmocniej odstaje Chloe i tym samym najbardziej szokuje na końcu powieści.


Pomimo wszystko nie uważam, abym straciła czas, zapoznając się z tą powieścią. Do ideału jej bardzo daleko, ale sam wątek główny był dobrym pomysłem autorki i dla niego warto zdecydować się na lekturę. Mniej drobiazgowi (w porównaniu ze mną) czytelnicy powinni być zadowoleni.

Ocena: 3/6


Recenzja bierze udział w wyzwaniu:


64 komentarze:

  1. W sumie, to żadna przeczytana książka nie jest stratą czasu, nawet ta najsłabsza. Takie jest moje zdanie :)
    A jeśli chodzi o "Pasierbice" ... Lubię tajemniczośc i jaką taką niesprecyzowaną - przynajmniej na początku = grozę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I racja. :) A jakby wszystkie byly świetne to byłoby zbyt nudno. ;)

      Usuń
  2. Ha! Też mi się ta okładka skojarzyła z Ringiem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Być może kiedyś przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. W sumie to masz rację z tym podobieństwem, ale ja - ślepa! - widząc miniaturkę myślałam, że jest to dziewczyna, która ma odchyloną głowę do tyłu, jeśli wiesz o co mi chodzi :D
    Ogólnie... Ocena nie odrzuca ani nic, dam jej szansę. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fabuła zapowiada się całkiem ciekawie, lecz widzę po twojej recenzji, że ogółem prezentuje się słabiutko, dlatego nie zamierzam tracić czan na takie przeciętniaki, gdy wokół jest tyle znacznie lepszych powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie początek i niektórzy bohaterowie to byłoby całkiem ok... :)

      Usuń
  6. Norman czytałam ostatnio "Niebezpieczną zabawę", którą oceniam dość wysoko. "Pasierbice" mam w planach gdyż ta autorka ma pewną magię w pisaniu która mnie pociąga- jeszcze nie wiem co to jest dokładnie, ale się przekonam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, może i ja jeszcze kiedyś dam jej szansę. :)

      Usuń
  7. A mnie szkoda czasu na przeciętniaki. Mam na półkach tyle naprawdę dobrych tytułów, że głowa mała :) Powieściom bez wyrazu mówimy nie :p
    Okładka istotnie wywołuję skojarzenia z Ringiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się - szkoda czasu na przeciętniaki, ale szkoda też, że przed lekturą nie wiadomo co nas czeka. :)

      Usuń
  8. Mi się spodobała okładka i opis. Nawet Twoja recenzja zbytnio mnie nie zraziła ;) Jeśli będę miała okazję to przeczytam, bo coś mnie tak do niej "ciągnie" :D
    Rzeczywiście "Ring" O.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś tragicznie zła ta książka nie jest, więc śmiało. :)

      Usuń
  9. A zapowiadało się tak ciekawie... Raczej odpuszczę sobie czytanie tej książki:)

    OdpowiedzUsuń
  10. myślałam, że to jakaś książka, na podstawie której powstał "Ring", albo odwrotnie. szkoda, bo film wspominam dobrze, choć do niektórych scen wolę nie wracać ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, z filmem ta książka nie ma absolutnie nic wspólnego. :)

      Usuń
  11. Wiesz, ja czytałam tę książkę kilka lat temu i pamiętam, że zrobiła na mnie pozytywne i spore wrażenie. Oczywiście Matthew strasznie mnie irytował swoją bezradnością i naiwnością, ale powieść trzymała mnie w napięciu do samego końca, chyba nawet nadal mam ją gdzieś na półce. Chociaż inna powieść autorki, "Przybysz", strasznie mnie rozczarowała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w zasadzie największy plus tej książki to te mroczne dziewczynki :)

      Usuń
  12. No cóż, hmm. Co by Ci tu napisać. Czuję się rozczarowana, ale mam ogromną nadzieję, że nie jest tak źle:P i że odbiorę ją choć troszeńkę bardziej pozytywnie niż Ty. A jak nie to trudno, będę ją miała wtedy na nagrody hahahahhahahah:P Przecież nie będę jej bez sensu trzymać na półce, jak nie jest tego warta, prawda?;) Buziaki xx
    A okładka rzeczywiście jak z kręgu, tylko tam były te włosiska taaaaaaakie przerażająco czarne brr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Basiu, są gusta i guściki. :) Mnie się podobała słabo, ale z kolei Isadorze już bardziej. :) Najlepiej sama się przekonaj, bo ja to czepliwa bywam. ;)

      Usuń
    2. Również potrafię się doczepić! Zobaczymy...

      Usuń
  13. To ja napiszę tak: zachęciłaś mnie do książki pomimo tej trójki. Oceniaj tak dalej, a zacznę czytać mocniejszą literaturę. Wiesz, że jestem przekorna. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, no proszę. :) A w tym przypadku jestem ciekawa, co powiedziałabyś o "Pasierbicach". :)

      Usuń
  14. "Pasierbice" wydają się być ciekawe, aczkolwiek szkoda, że jest niedopracowana.
    P.S. Recenzja dodana do wyzwania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie nie jest dopracowana, ale...gusta są różne. :)

      Usuń
  15. Hm. Nie lubię tego gatunku więc nie sięgnę. Mimo ciekawej tematyki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie przypominaj mi o "The Ring", bo do tej pory się boję!

    OdpowiedzUsuń
  17. okładka tez od razu skojarzyła mi się z tym filmem :) pomimo drobnych mankamentów, chyba jednak dam szansę tej książce, bo zaciekawiła mnie fabuła :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytałam tę książkę dawno temu i pamiętam, że bardzo mi się podobała. Ciekawe, co pomyślałabym o niej dzisiaj, raczej nie będę tego sprawdzać, ale chętnie sięgnę po inne powieści Norman :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To należę do wyjątków, którym książka sie średnio podobała. :)

      Usuń
    2. Czytałam ją jeszcze w LO, więc tak naprawdę dopiero zaczynałam przygodę z thrillerami i mocniejszymi kryminałami, więc łatwiej było przeciętnym powieściom zdobyć moje uznanie niż teraz :)

      Usuń
    3. Pewnie i mnie by się bardzo spodobała na takim etapie znajomości z thrillerami. :)

      Usuń
  19. przy takiej historii i tym "straszeniu" dla mnie powinno być odpowiednie wprowadzenie!! ale to zakończenie i wartka akcja są zachęcające...co do mnie to nie mówię nie, ale jak przeczytam to pewnie kiedyś tam, bo teraz trochę tego czytania mam - te wydłużające listy nas wykończą, ale przynajmniej nuda nam nie doskwiera;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano powinno, ale nie ma. A "problem" z wydłużającymi się listami książek do przeczytania skądś znam... ;)

      Usuń
  20. Aż chciałoby się rzec "a mogło być tak pięknie". Szkoda, że w ogólnym rozrachunku książka nie wypada najlepiej, bo uwielbiam tego rodzaju historie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kurcze i teraz nie wiem co zrobić... bo niby dobre ale jednak nie... Kusi, bo pomysł na fabułę wygląda naprawdę zachęcająco, ale ja niestety także lubię konkretne książki, w których nie wiele jest rzeczy, do których można się przyczepić, a tu wygląda na to, że jest odwrotnie... no i skoro na początku już brakuje napięcia, z tego co zrozumiałam, to wydaje mi się, że mój odbiór książki będzie podobny... i co tu zrobić?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Twoim miejscu i tak bym zaryzykowała, bo np. Isadorze i Dosiakowi "Pasierbice" bardzo się podobały. :) Może Tobie też się spodobają. :)

      Usuń
  22. Sama nie wiem. Nie przekonałam się do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak tylko zobaczyłam okładkę, to pomyślałam: Dziewczynka z the ring :P Zaciekawił mnie opis i fabuła więc prawdopodobnie w wolnej chwili po nią sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. I tak Cię podziwiam, że czytałaś dalej mimo słabego początku. Mnie to się zdarza niezwykle rzadko. Niestety, pierwsze wrażenie zawsze decyduje o tym, czy kontynuuję lekturę czy nie. Piszę "niestety", bo pewnie w ten sposób mogło mnie ominąć wiele ciekawych książek, które tylko popełniają falstart, ale potem radzą sobie całkiem nieźle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim przypadku początek musiałby być naprawdę tragiczny, bym przestała czytać dana książkę. Tu z trudem, bo z trudem, ale udało się go jakoś strawić... :)

      Usuń
  25. Szkoda, że "Pasierbice" nie okazały się w 100% godną polecenia powieścią, choć przyznam, że i tak mam ochotę przeczytać tę książkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetny tekst. Zachęciłaś mnie do przeczytania go dzięki porównaniu okładki do "The Ring", więc myślałam, że może to coś dla mnie, ale jednak przekonałaś mnie, że tak nie jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, z "The Ring" ta książka nie ma nic wspólnego. :)

      Usuń
  27. Pamiętam, jak na pierwszym roku studiów rozmawiałam ze współlokatorkami o horrorach, które wywołany u nas największe emocje. One dwie zgodnie stwierdziły, że The Ring bije wszystkie filmy grozy na głowę, tak więc jako że go nie oglądałam, zdecydowałyśmy się na nocny seans. I co? One nadal bardzo się go bały, a ja mogłam tylko z politowaniem kręcić głową. (Ale prawda jest taka, że mało który horror jest w stanie mnie przerazić :D).
    Co do książki, cóż... Czuję, że nie za bardzo przypadłaby mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siedząc w waszym gronie podzielałabym emocje koleżanek... :)

      Usuń
  28. Miałam zapisany ten tytuł jako książka, którą chcę przeczytać, ale po Twojej recenzji nie jestem już pewna, czy po nią sięgnę ( no chyba wtedy, gdy nie będę miała pod ręką niczego ciekawszego :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę Cię wylewnie do lektury namawiać. :)

      Usuń
  29. A ja bardzo lubię Hilary Norman, jednak czytałam tylko cykl o Samie Beckiecie ("W sieci kłamstw", "Ostatni raz", "Uwięzieni" oraz "Przybysz"). I chciałabym teraz zapoznać się z innymi książkami tej autorki. Może niekoniecznie z "Pasierbicami" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja póki co nie planuje powrotu do książek tej autorki. :)

      Usuń
  30. Szkoda, że tak dużo w tej powieści niedociągnięć - spodziewałam się lepszej oceny. Miałam podobne skojarzenia co Ty odnośnie okładki, a i opis fabuły wydawał się obiecujący. Cóż, chyba raczej sobie odpuszczę. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. myślę, że odłożę ją na później :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Przyznaje, że i tytuł, i okładka są dość intrygujące. Szkoda, że fabuła nie przypomina tej z horroru - o wiele chętniej sięgnęłabym po tę książkę. Niemniej jednak wydaje się ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.