wtorek, 8 października 2013

"Wodne anioły" Mons Kallentoft




tłumaczenie: Anna Krochmal, Robert Kędzierski
tytuł oryginału: Vattenänglar
seria/cykl wydawniczy: Malin Fors tom 6
wydawnictwo: Rebis
data wydania: 10 września 2013
ISBN: 9788378184270
liczba stron: 432


Na spotkaniu z kolejnym królem kryminału


Wiecie, jakie wyrażenie totalnie mi zbrzydło i odpycha mnie bardziej niż zapach znienawidzonego octu? Nie? Już Wam mówię: „skandynawski król/mistrz kryminału”. Bo ilu ich już było? Stieg Larsson, Jo Nesbø, Yrsa Sigurddardóttir czy też Åsa Larsson. Co jeden, to ponoć lepszy… I choć wydawało mi się, że w najbliższym czasie nowego króla czy królowej już nie uświadczę, to przyszło mi się srodze pomylić. Jest kolejny i to naprawdę nie byle kto, bo – jak sugeruje okładka – lepszy od samego Stiega Larssona…

Taka właśnie informacja pojawia się na okładce „Wodnych aniołów” Monsa Kallentofta. Nazwisko autora znałam już ze słyszenia i licznych recenzji poprzednich jego książek – dość zróżnicowanych, od pochwalnych po bardzo krytyczne. Dlatego ucieszyłam się, gdy pojawiła się przede mną możliwość dokonania samodzielnej oceny umiejętności kolejnego króla kryminału. Do jakich wniosków doszłam? O tym za kilka chwil. Najpierw – by tradycji stało się zadość – zarys fabuły.

Pewnego dnia w domu położonym w Szwecji, w dzielnicy Linköpingu zostają odnalezione zwłoki małżeństwa, Cecilii oraz Patricka Andergrenów. Oboje zostali zastrzeleni z bliskiej odległości podczas kąpieli w ekskluzywnym jacuzzi. Okazało się, że małżonkowie nie narzekali na brak pieniędzy, z racji popłatnej pracy Patricka, a odkąd adoptowali Ellę, ich życie rodzinne nie należało do specjalnie skomplikowanych. Mimo to stracili życie. 

Jednak komisarz Malin Fors ma do rozwikłania nie tylko zagadkę, kto jest mordercą pary, ponieważ w momencie zbrodni zniknęła pięcioletnia córka Andergrenów. Nie ma po niej najmniejszego śladu, sąsiedzi nic nie wiedzą, siostra zamordowanej również nie widziała dziewczynki, podobnie jak najbliższa przyjaciółka Cecylii.

Dodatkowo coraz to nowe poszlaki pojawiające się w śledztwie uruchamiają w pani komisarz lawinę przemyśleń odnośnie jej własnego życia i postępowania. Znów musi zmagać się z demonami przeszłości i walczyć z przeciwnościami losu, które są dla niej wyjątkowo bolesne…

Całość fabuły nie dość, że zawiera liczne opisy bliskich spotkań z przybyszami z zaświatów – kiedy to duchy zmarłych osób przemawiają do żyjących i pomagają w odnalezieniu prawidłowego toru śledztwa, a także motywują do działania – to dodatkowo konstruowana jest przy użyciu dość specyficznego stylu. Narracja trzecioosobowa często przeplatana jest z pierwszoosobową, kiedy to poznajemy najskrytsze myśli bohaterów, zmagamy się z ich problemami, troskami, złościmy się i smucimy wraz z nimi. Te swoistego rodzaju „przeskoki” nie są notoryczne, ale na tyle częste, że do samego końca lektury nie mogłam wyzbyć się wrażenia, iż ciągle „siedziałam” w umysłach bohaterów.

Co jeszcze rzuca się w oczy? To, że pisarz wyjątkowo dużo uwagi – w porównaniu z wątkiem morderstwa i zaginięcia dziewczynki – poświęca życiu komisarz Malin Fors. Szczerze powiem, że niektórym z Was pewnie się to nie spodoba. Sama wolałabym, by czysto kryminalnego elementu powieści było więcej.

Ostatecznie nowa seria kryminałów o komisarz Fors, inspirowana czterema żywiołami (poprzednia seria dotyczyła pór roku), wypada całkiem dobrze i główna zasługa w tym specyficznego stylu, który wyróżnia Kallentofta. Taki sposób pisania świadczy o tym, że autor niewątpliwie posiada talent literacki. Jednak wątek kryminalny pozostawia po sobie pewien niedosyt… 

Oczywiście, co ja odbieram jako wadę, dla kogoś innego może być największą zaletą niniejszej książki, dlatego lekturę „Wodnych aniołów” mogę śmiało polecić każdemu.

5/6



Recenzja bierze udział w wyzwaniu:

76 komentarzy:

  1. koniecznie musze przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam już na LC, ale teraz mogę skomentować :) Jedyne, co mnie drażniło w tej książce, to sama Malin - czasami miałam dość jej zmartwień. Na początku też trudno mi było przywyknąć do tego specyficznego sposobu narracji, niektóre sformułowania brzmiały wręcz patetycznie, ale poza tym książkę oceniam bardzo dobrze, także przyczepiłam się do czegoś, ale jak sama widzisz, minimalnie :) Ciekawe, jak się odniosę do pozostałych części - jeśli faktycznie Kallentoft nie rozwija bohaterki, jak mnie dziś Dominika ostrzegła, tylko pozostawia ją w tym samym okręgu bólu i rozterek, to moja ocena może trochę spaść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też Dominika troszkę przestraszyła przed tym, co charakterystyczne u Kallentofta, ale...póki same nie przeczytamy, to się nie przekonamy. :) A co do twojej opinii to myślałam, że znajdziesz więcej "ale". :)

      Usuń
    2. Jakich dokładnie "ale"? Jestem ciekawa, czego się spodziewałaś :D

      Usuń
    3. Że nie spodoba Ci się, że aż tyle jest mowy o Malin i jej życiu, o jej problemach i że za malow książce samego wątku kryminalnego. :)

      Usuń
    4. Tych okropnych haseł reklamowych o nowym lepszym Larssonie lub Kingu po prostu nienawidzę. A w przypadku Kallentofta to już jego debiutancka powieść zawiera hasło nakazujące zapomnieć o Larrsonie, bo Kallentoft niby lepszy.

      Nie chciałam straszyć :) ale niestety sporo rzeczy mnie u Kallentofta drażni. Znacie już moją opinię, więc nie będę się powtarzać :)

      Usuń
  3. Przejadły mi się kryminały, nawet skandynawskie, ale dobrze wiedzieć, że jest to autor, po którego warto sięgnąć, gdybym kiedyś potrzebowała odmiany:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, ten pisze specyficznie, inaczej niż inni. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  4. no zapowiada się ciekawie, i ja chętnie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ewuniu świetny tekst a treść wydaje się ciekawa, tylko te duchy jakoś tak... no dziwne to, ale nie uwierzę nigdy w życiu, że jest lepsza od Larssona - mistrza nad mistrzami i jego całego Millenium, nigdy nie uwierzę, oł noł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, dobrze już dobrze...poszukam tego Larssona już... ;)

      Usuń
    2. Musisz do jasnej ciasnej, musisz!!!

      Usuń
    3. Już kupiłam! :D Teraz zostaje tylko znalezienie czasu na tę książkę...

      Usuń
  6. Ostatnio zawiodłam się na pewnym skandynawskim kryminale. Tak wiało nudą, że non stop ziewałam, dlatego na razie mam dość kolejnej monotonnej historii. Może w przypadku ,,Wodnych aniołów'' jest inaczej, ale jakoś nie chce mi się o tym przekonywać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwsza książka Kallentofta jaką przeczytałam i jestem zadowolona. Dobry kryminał, ta część prywatnego życia Malin Fors nie przysłaniała śledztwa, naprawdę udane połączenie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Malin było ociupinkę za dużo, ale...I tak kryminał autorowi wyszedł przedni. :)

      Usuń
  8. Mam obecnie trochę inne plany czytelnicze, ale będę pamiętać o tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam, o ile się nie mylę pierwszą część tej serii. Już nie mogę się doczekać,kiedy po nią sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszą częścią tej serii są właśnie "Wodne anioły", a Ty pewnie mówisz o serii inspirowanej porami roku. :)

      Usuń
    2. Pewnie tak :) W takim razie dodaję już kolejną pozycję do listy. Dziękuję za czujność :)

      Usuń
  10. Dokładnie! Mnie takie określenia wobec co drugiego skandynawskiego pisarza skutecznie odrzuca, przez co wciąż odkładam chęć zapoznania się z ogólnie popularnymi książkami (m.in. autorstwa wspomnianego przez Ciebie Stiega Larssona). Jeżeli chodzi o "Wodne anioły" - jeszcze się zastanowię, ale być może, że w przyszłości sięgnę po ten kryminał.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jednak na Larssona się skuszę. Ciekawość bierze gore. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  11. Jaka piękna okładka!!! A co do książki, to jestem jej bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Już gdzieś słyszałam o tej pozycji, bardzo chciałabym ją przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  13. Cóż, nie wiem, jak książka, ale z autorem bym się chętnie, ekhm, zapoznała ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Obecnie mam mnóstwo innych książek do czytania, ale może kiedyś:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam na półce wszystkie pięć pór roku i ta książkę też muszę mieć, koniecznie! Uwielbiam Kallentofta!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, nie wiedzialam, że jesteś jego fanką. :)

      Usuń
  16. Też mnie mdli od tych napisów krzyczących do mnie z okładki i zwiastujących pojawienie się nowego Larssona... Nie wiem, czy na kogoś to jeszcze działa.
    Tego autora nie znam, fabuła zapowiada się ciekawe, więc chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam - to taki świeży powiem w gatunku kryminału. :)

      Usuń
  17. Mam jedną książkę tego pisarza w domu, ale jest bodajże 4 tomem serii, więc najpierw skompletuję poprzednie :)

    P.S. Recenzja dodana do wyzwania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem masz serię o porach roku. :) A ta jest o żywiołach. :)

      Usuń
  18. Jeśli chodzi o kryminały, to ja teraz pewnie zacznę czytać kryminały Chmielewskiej. Bo tak to już jest, że jak ktoś ważny odchodzi, to nabieramy ochoty na wspomnienia o tej osobie. Poza tym, będę potrzebować lektur, które pozwolą mi złapać równowagę i zniwelować stres, który ostatnio przeżywam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja też mam chęć przypomnieć sobie jej twórczość. A stresowi się nie daj, mimo wszystko... :)

      Usuń
  19. Nie czytałaś Larsona? Jak to się mogło stać! Co do Kallentofta to nic nie czytałam jego autorstwa i ciągle się waham,właśnie ze względu na te zróżnicowane recenzje. Zaciekawił mnie ten wątek z duchami:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie czytałam i sama się zastanawiam, jak to się stało. ;) Ale już niebawem to nadrobię, bo na pierwszy tom Milenium już poluję. :)

      Usuń
  20. Mam w najbliższych planach lekturę tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ta część już za mną. Cała seria trzyma świetny poziom:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mówisz skandynawski król kryminału, lepszy od Larsona, jeśli tak to się skuszę, bo Millenium Larsona nie przypadło mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie ja tak mówię tylko okładka. :) Ja Larssona jeszcze nie znam.

      Usuń
  23. też nie lubię, gdy jest za mało kryminału, a za dużo wątków "osobistych", a duchy... cóż, wcale mnie nie przekonują:P ale może to źle?
    i szczerze mówiąc, pierwszy raz słyszę o tym autorze. zresztą, facet na tym zdjęciu wygląda jak jaki zakapior ;-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Do tej pory jakoś nie wpadła mi w ręce żadna książka tego autora, ale po Twojej recenzji będę chciała bliżej zapoznać się z tym kolejnym królem kryminału :)

    OdpowiedzUsuń
  25. hmmm... jestem zainteresowana, ale patrząc na sporo podobno świetnych książek, które mam teraz przeczytać + zaległe Kinga to nie wiem czy się o nią pokuszę. Dodatkowo ostatnio jeśli mam ochotę na kryminał to lubię sporo akcji i morderstw;) a mniejsze wczuwanie się w bohaterów w ich życie i problemy;) ale nie mówię nie;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro tak to możesz "Wodne anioły" odłożyć na potem. :) Przyjdzie na nie pora. :)

      Usuń
  26. Cóż za okładka... Zgadzam się z Tobą - ten banał o królestwie skandynawskich kryminałów już się przejadł... Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano...Choć fakt pozostaje faktem, że w większości są bardzo dobre. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  27. Czyli kolejnym królem kryminałów autor jednak nie jest? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, ja raczej bym go tym mianem nie określiła, mimo że pisze ciekawym i oryginalnym stylem. :)

      Usuń
  28. Ty masz Kitku Talent literacki ;) :*

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo chętnie się z nią zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
  30. To kto w końcu jest tym mistrzem/królem kryminału skandynawskiego? Zgoopieć można.
    Tego króla jeszcze nie znam, ale mam nadzieję, że i na niego przyjdzie czas.

    OdpowiedzUsuń
  31. Oooo. Chciałabym przeczytać tę książkę i bardzo mnie cieszy, że książka Ci się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Oczywiście, że chcę przeczytać, bo lubię kryminały.
    Ja już nawet nie zwracam uwagi na te określenia król/królowa. Sara Blædel też jest tak określana - przeczytałam pierwszą część z serii i już kolejnych nie planuje – jeden z najsłabszych kryminałów jaki czytałam…

    OdpowiedzUsuń
  33. Chciałabym najpierw zapoznać się z poprzednią serią tego autora. I dopiero potem sięgnę po "Wodne anioły" :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Fabuła brzmi ciekawie, a mistrzów kryminału i ich książek nigdy za wiele. Może za jakiś czas skuszę się na coś autorstwa Kallentofta. :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Najwidoczniej Skandynawia ma wielu królów z różnych dziedzin, a czasem nawet po kilku z jednej. Może określenie "mistrz" i "król" wskazuje na jakiś stopień wtajemniczenia :D
    Pan Kallentoft na razie nie kusi mnie tą powieścią, ale znając moją skłonność do kryminałów (a zwłaszcza, jeśli są napisane dłonią jakiegoś Wikinga), to przypuszczalnie niedługo jakaś jego powieść wpadnie w moje niecne łapy :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie masz mistrza nad Larssona i wydawca chyba nie wiedział o czym pisze na okładce! :) I w ogóle to wszystko jest do przełknięcia ale nie zjawy w kryminale, ale mówię tak dopóki nie przeczytam "Wodnych aniołów", 5/6 to przecież nie jest mało. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Czytałam "Jesienną sonatę"- jakoś dla mnie ten styl jest zbyt "ciężki", do tego ten doping ze strony zmarłych.

    OdpowiedzUsuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.