wtorek, 23 lipca 2013

"Dziewczynka, która widziała zbyt wiele" Małgorzata Warda



wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 9 lutego 2012
ISBN: 978-83-7839-034-3
liczba stron: 320


Nie tak dawno temu, bo w kwietniu tego roku, miała miejsce premiera kolejnej książki autorstwa – dobrze znanej wielu czytelnikom, blogerom i recenzentom – Małgorzaty Wardy pt. „Jak oddech”. Nie miałam jeszcze przyjemności zapoznać się z jej treścią, ale pojawienie się na rynku tej nowości przypomniało mi, że w mojej domowej biblioteczce są już dwa tytuły, które wyszły spod pióra tej pisarki. Obiecałam sobie, że jak najszybciej sięgnę po jeden z nich i osobiście przekonam się, na czym polega fenomen twórczości Wardy, tak często podkreślany przez innych recenzentów.

Słowa danego sobie dotrzymałam i tak oto jestem świeżo po lekturze „Dziewczynki, która widziała zbyt wiele”. O ile sama tematyka powieści nie jest tą z kategorii łatwych, lekkich i przyjemnych, to już na starcie uwagę czytelnika zwraca ujmująca okładka książki, z  kolorystyką idealnie współgrającą z całością. Postać siedzącej dziewczynki w zielonej sukience i z kwiatkiem we włosach, odwróconej tyłem, stwarza specyficzny klimat z wyraźnie zaakcentowaną nutką tajemniczości. Może nawet obawy? Obawy przed poznaniem historii, która za chwilę otworzy przed nami swoje karty…

zdjęcie pobrane z serwisu Facebook za zgodą Pisarki
A jest się czego obawiać, bo okazuje się, że to opowieść mocna, przerażająca i dająca do myślenia. Pojawia się w niej dwoje młodych bohaterów: Ania oraz jej brat Aaron, którzy odgrywać będą kluczową rolę. Ich szczenięce lata nie są usłane różami, codzienność nie jest nieustającą sielanką w gronie rodzinnym. Ojciec rodzeństwa nie żyje od kilku lat, a matka –  pogrążona w depresji (od momentu utraty męża) – nie jest w stanie poradzić sobie z samą sobą, a co dopiero z dwójką dzieci. Skutki tego łatwo przewidzieć: Ania i Aaron są bardzo zaniedbani, często głodni, odstają od swoich rówieśników w szkole. Doświadczają na sobie bolesnej prawdy, że dzieci są okrutne, ponieważ rówieśnicy nie przepadają za rodzeństwem, a szczególnie dokuczają dziewczynce. Mimo wszystko dzieci nie są pozostawione samym sobie – mają ciotkę Gabrysię, która przychodzi im na ratunek w kryzysowych momentach. Nawet zabiera je do siebie i razem ze swoim partnerem, Andrzejem,  zapewnia im opiekę. Mimo to sytuacja rodzeństwa nie polepsza się…

Nie polepsza się, a pogarsza. Wydaje się, że od tych dwojga świat odwrócił się plecami i  nie chce zmienić pozycji. Jeśli w ich życiu nie dzieje się dobrze, to nigdy nie jest tak źle, by nie mogło być gorzej. Ciężka to opowieść, przytłaczająca i wywołująca w czytelniku silne emocje: współczujemy bohaterom, nie pozostajemy obojętni na niesprawiedliwość, która ich spotyka. Choć to fikcja literacka, to i tak ani na chwilę nie opuszczało mnie przeświadczenie, że jest w tej relacji o losach Ani i Aarona wiele prawdy życiowej – przecież podobne historie zdarzają się często… W książce Wardy przeraża realizm ukazanych faktów i sytuacji, mocno zaakcentowane zostały aspekty społeczne: obojętność, brutalność, przemoc, osamotnienie, przymykanie oczu na realne problemy… To przejmujący ładunek tej powieści.

Początkowo miałam wrażenie, że autorka nie weszła zbyt głęboko w emocje Ani i Aarona, że na tym polu można by było jeszcze wiele zdziałać. Jednak po chwili przyszła refleksja… Niby czemu miałoby to służyć? Temu, by książka jeszcze mocniej przygniatała emocjonalnie? To nie jest potrzebne, więc ostatecznie cieszę się, że powieść przybrała taki kształt, a nie inny.

Komu ją polecam? Wytrzymałym psychicznie, tym, którzy nie boją się mierzyć z ludzkim cierpieniem i naprawdę poważnymi problemami. Tym, którzy nie gustują w opowiastkach o niczym, ale oczekują od lektury, że ich głęboko poruszy. Ja sama do pisarstwa Małgorzaty Wardy niebawem powrócę.

Ocena: 5/6


Recenzja bierze udział w wyzwaniu: "Polacy nie gęsi, czyli czytajmy polską literaturę!".


84 komentarze:

  1. Mnie do tej powieści zachęcać nie trzeba. Mam ją w planach, podobnie jak wszystkie inne książki Autorki. U mnie już niebawem będzie "Jak oddech" :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka czeka już w moim niekończącym się stosiku książek do przeczytania:) Po przeczytaniu Twojej recenzji na pewno przeczytam ją w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też dość długo czekała, ale w końcu się doczekała. :)

      Usuń
  3. Od długiego czasu planuję zabrać się za tę lekturę, jednak nigdy nie mam do tego okazji. Po Twojej recenzji bardziej się postaram. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Polowałam na nią na portalu nakanapie.pl, ale się nie udało.) -

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno Ci się jeszcze okazja do przeczytania jej trafi. :)

      Usuń
  5. O krzywdzie dzieci ciężko mi się czyta, więc nie będę zabierała się za tę książkę. Jednak jeszcze bardziej chyba jest dla mnie dziwne - nie wiem, jakiego słowa użyć - pogrążanie się w depresji matki. Wiem z własnego doświadczenia, że kłopoty w życiu powodują zniechęcenie, mogą doprowadzić do depresji i nie jest to łatwa do zwalczenia choroba. Ale dzieci są, nie wiem - motorem, siłą, czymś co podnosi, bo trzeba iść dalej, nie można sobie ich odpuścić. Ile razy się załamywałam, zawsze wiedziałam, że mam dzieci - to jest moja odpowiedzialność, nie mogę leżeć i jęczeć. Chociaż mi do tego czasami też niedaleko... Życie jest brutalne, mówię sobie, masz, jak masz i musisz dokończyć ten etap.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, wszystko zależy od osoby i siły jej psychiki. Dla niektórych, gdy depresja weźmie ich w swoje macki nic nie jest motorem... :/ Przynajmniej początkowo. Jednak rozumiem w pełni Twój punkt widzenia. :) Pozdrawiam ciepło. :)

      Usuń
  6. Nie znam książki, nie znam autorki ... Jak to dobrze miec taką Książkówkę, gdzie tyle nowego i ciekawego może człowiek odkryc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Książkówka to skarb!

      Usuń
    2. Oj dziewczyny, bo się zaczerwienię. :) Dziękuję! :)

      Usuń
  7. Bardzo ciekawią mnie książki tej autorki, o tej już wiele słyszałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wiele słyszałam aż w końcu postanowiłam poznać jej twórczość. :)

      Usuń
  8. Książka bardzo mi się podobała, zmusiła mnie do refleksji:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę się przyznać, że czytam dość mało polskich pisarzy, a ta książka wygląda po Twojej recenzji na wartą uwagi. Może moja przygoda z polskimi pisarzami powinna zacząć się właśnie od tej autorki?...postaram się przekonać, bo uwielbiam takie ksiązki;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są polscy pisarze, którzy zasługują na uwagę, naprawdę. :) M.in. Małgorzata Warda. :)

      Usuń
    2. postaram się nadrobić zaległości w tej materii;D

      Usuń
  10. Super, od razu dodaję do biblioteczki.

    OdpowiedzUsuń
  11. KOniecznie muszę przeczytać !

    OdpowiedzUsuń
  12. Dałabym sobie głowę uciąć że tę książkę czytałaś już dawno temu... Sama nie wiem czemu :-) Ja od dawna mam na nią ochotę, niestety póki co pozostaje na liście życzeń...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byś Aguś głowę straciła, bo nie czytałam. :) Ale lepiej późno niż wcale. :)

      Usuń
  13. Miałam przyjemność poznać autorkę osobiście. Piękna i mądra kobieta! Jej książki mam w planach, choć są w bibliotece okupowane ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo jak fajnie. :) Jest czego Ci zazdrościć zatem. :)

      Usuń
  14. Bodaj kilka miesięcy temu spotkałam się z recenzjami tej książki na szeregu blogów. Już wtedy zainteresowała mnie ta pozycja, choć wcale nie jest to tematyka, za którą przepadam. Jednak warto chyba czasem zrobić wyjątek od reguły i sięgnąć po coś innego. Może właśnie pani Warda będzie tym moim wyjątkiem, ponieważ czuję się skuszona Twoją recenzją.

    PS: Za każdym razem, jak czytam o fabule tej książki, imię Aaron gryzie mi się jakoś z polską rzeczywistością i siostrą - pospolitą Anią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka od razu chciała tego bohatera wyróżnić i udało się jej to - właśnie za pomocą imienia a potem jego charakterystyce. Też czasem czytam książki, które bardziej lub mniej odbiegają od tego, co czytam zazwyczaj i jakoś nigdy nie żałuję. :)

      Usuń
  15. No nie wiem czy jestem wytrzymała psychicznie, ale zdecydowanie czuję się zachęccona do lektury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno sobie Aniu z tą książka poradzisz, choć najłatwiejsza nie jest. :)

      Usuń
  16. Odporna psychicznie jestem, więc myślę, że dam radę zmierzyć się z historią tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię takie mocne książki, ale na razie cierpię na natłok książek do przeczytania i muszę jeszcze wytypować kilka do sprzedania, bo na półce zaczyna brakować miejsca...

    OdpowiedzUsuń
  18. Fajnie jest tak od czasu do czasu przeczytać coś mocnego, prawdziwego... Po książkę z chęcią sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Lubie bardzo takie życiowe, pełne emocji książki obyczajowe. Często zmuszają nas do refleksji...Oczywiście mam w planach poznać twórczość pani Wardy:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nam mojej półce również leżą dwie powieści pani Wardy, w tym właśnie ta, którą zrecenzowałaś. "Dziewczynka, która widziała zbyt wiele" to powieść, która tematyką wpasowuje się w mój gust czytelniczy, dlatego muszę sięgnąć po nią jak najszybciej. Niech już dłużej nie czeka na półce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, niech dłużej nie czeka. :)

      Usuń
  21. Ojej muszę ją przeczytać, świetna książka i świetna (jak zwykle)recenzja Ewa xxx.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, przyprawiasz mnie o zaczerwienienie policzków. ;) Dzięki!

      Usuń
  22. Odpowiedzi
    1. Ja się przekonałam, że warto poznać jej twórczość, więc i Tobie ją polecam. :)

      Usuń
  23. Czytałam, na końcu książki powietrze ze mnie uszło, a naszło dużo myśli ... świetna książka, czytałam jeszcze pani Wardy "Środek lata" uważam że również bardzo dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja się pewnie skuszę na "Środek lata". :)

      Usuń
  24. Uwielbiam pozycje, ktore daja do myslenia, koniecznie musze ja przeczytac!

    OdpowiedzUsuń
  25. Jestem niesamowicie wrażliwa, ale myślę, że się nie pogniewam na autorkę, jeśli uronię kilka(dziesiąt) łez z wrażenia... ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Od dłuższego czasu poszukuję książek Pani M. Wardy. Jak na razie udało mi się przeczytać tylko „Środek lata” – wciągająca historia - polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już druga osoba poleca mi tę książkę. :) Na pewno ją przeczytam.

      Usuń
  27. Mam w swoich zbiorach "Nikt nie widział, nikt nie słyszał", więc najpierw sięgnę po tę książkę. Ale "Dziewczynkę..." też mam na uwadze, więc na pewno nie przejdę obojętnie obok twórczości pani Wardy. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam tę książkę jako kolejną w kolejce autorstwa pani Wardy.

      Usuń
  28. Historia z pewnością nie należy do najłatwiejszych. Podejrzewam jednak, że byłabym tą książką zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
  29. lubię książki, które dają do myślenia, więc chętnie sięgnę po tę pozycję czytelniczą :) świetna recenzja ;)

    zapraszam do siebie, recenzjuję w formie youtubowej :) może przypadnie Ci do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Jak wpadnie w moje ręce, to z pewnością przeczytam tą książkę, "leży" ona już od dłuższego czasu na półce "chcę przeczytać", niestety jeszcze nie miałam okazji.

    OdpowiedzUsuń
  31. Książka z mocnym przekazem i wiem, że przybije mnie do ziemi i wyciśnie mnóstwo łez to i tak po nią sięgnę.
    Dziękuję za zachęcająca recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  32. Od dawna mam tą powieść na oku i każda pozytywna recenzja tylko mnie utwierdza w przekonaniu, że muszę ją wreszcie przeczytać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Literatura cięższa, nie powiem, ale na samym początku myślałem, że to będzie jakiś horrorek :D. Ten tytuł tak mi się skojarzył z Kingiem i jego "The girl who loved Tom Gordon" :P.

    Ale niestety muszę podziękować za tę pozycję :).

    Pozdrawiam cieplusieńko ;3!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z horrorem w dosłownym rozumieniu nie ma nic wspólnego. :) W tym metaforycznym już bardziej. :)

      Pozdrowionka!

      Usuń
  34. Porównując treść, która jest wstrząsająca - do sielskiej okładki, powstaje niezły efekt...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca, bo nie wiemy jakie emocje malują się na twarzy dziewczynki - nie wiadomo czy jest wesoła, czy nie cierpi itd. :) Okładka to duża tajemnica. :)

      Usuń
  35. Ciężka tematyka, ale lubię takie czytać.. Życie nie jest dla wielu łaskawe. Dobrze przeczytać takie wstrząsające powieści.

    OdpowiedzUsuń
  36. Nie znam jeszcze twórczości tej autorki, ale mam wrażenie, że jest to lektura dla mnie. Okładka od jakiegoś czasu mnie kusi, przykuwa moją uwagę, a po Twojej recenzji nie mam już najmniejszych wątpliwości, że muszę ją przeczytać. Lubię poruszające historię, które dotykają trudnych tematów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta właśnie taka jest. Książka na pewno przypadnie Ci do gustu. :)

      Usuń
  37. Czytałam tę pozycję stosunkowo niedawno i autorka stworzyła historię realistyczną i emocjonalną - z pewnością wartą przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  38. Po takiej recenzji wiem, że warto sięgnąć po tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  39. Może być ciekawie ;)
    Moj blog: http://ksiazkomanka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  40. Mimo że nie ciągnie mnie do tego typu powieści (tych złożonych psychologicznie) akurat ta książka wzbudziła we mnie zainteresowanie. Zwłaszcza, że autorką jest Polka! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Myślę, że chętnie przekonam się, czy jestem wytrzymała psychicznie na tyle, na ile mi się wydaje. Książki tej autorki już od dawna mam na oku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się nimi zainteresować bliżej. :)

      Usuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.