piątek, 19 lipca 2013

"Dziewczyny atomowe" Denise Kiernan



tłumaczenie: Mariusz Gądek
tytuł oryginału: The Girls of Atomic City. The Untold Story of the Women Who Helped Win World War II
wydawnictwo: Otwarte
data wydania: 3 lipca 2013
ISBN: 9788375151589
liczba stron: 440



Oak Ridge, w stanie Tennessee. W roku 1942 było to miasto-widmo: wiadomości wysłane na ten adres wracały do nadawcy z adnotacją informującą go, że takowe miasto nie istnieje. Pierwsza napotkana osoba zapytana o Oak Ridge ze zdumienia otworzyłaby szeroko oczy i stwierdziła, że nigdy o nim nie słyszała. Nie bez powodu, bowiem to miejsce przez długi czas, od chwili swego powstania, oficjalnie na mapach nie istniało. Powiało tajemniczością, prawda?

Dla wielu młodych kobiet, które chciały jak najlepiej rozpocząć zawodowy etap swojego życia, wyjazd do tego miasta miał być wielką szansą na rozwinięcie skrzydeł, usamodzielnienie się i – nie oszukujmy się – zarobienie większych pieniędzy niż byłoby to możliwe w prowincjach, z których pochodziły. Taką możliwość otrzymały m.in. Celia, Toni, Jane, Kattie oraz Virginia. Przykładowo: Celia znalazła zatrudnienie jako sekretarka, Jane nadzorowała prace kobiet monitorujących wskaźniki produkcji, a Virginia jako chemiczka była wyjątkowo użyteczna przy produkcji tego, co miało przynieść wygraną Stanów Zjednoczonych w II wojnie światowej. Jednak na samym początku, udając się w to miejsce, tak naprawdę wiedziały bardzo mało albo w ogóle nic o tym, czym będą się zajmowały i w jakich warunkach przyjdzie im żyć (dla niektórych były one mocno spartańskie). Z biegiem czasu, w trakcie ich pobytu w Oak Ridge, zaczęły docierać do nich informacje o tajemniczym Projekcie oraz Gadżecie, który ma mieć znaczący wpływ na przebieg wojny. Żmudna i nieraz ciężka praca nad Gadżetem w końcu przyniosła zamierzony efekt – w dniu 16 lipca 1945 roku miał miejsce test broni atomowej pod kryptonimem Trinity. W kolejnym dniu generał Leslie Groves (kluczowa postać Projektu) obwieścił m.in. w Pentagonie, że

Dziecko przyszło na świat.[1]

Dzieckiem tym była oczywiście bomba atomowa, która 6 sierpnia 1945 spadła na Hiroszimę, a już 9 sierpnia tego samego roku na Nagasaki.

Historię o powstaniu broni jądrowej oraz o życiu młodych kobiet, które przyczyniły się do tego faktu (w mniejszym lub większym stopniu), opowiedziała Denise Kiernan w swojej książce pt. „Dziewczyny atomowe”. Pierwsze, co ciśnie się na usta (albo w tym przypadku na klawiaturę), to jedno słowo: „profesjonalizm”. Autorka umiejętnie podeszła do tematu, który zdecydowała się podjąć, opracowała go bardzo rzeczowo i skrupulatnie. Zanim przystąpiła do pisania książki, przeanalizowała mnóstwo dokumentów i przeprowadziła wywiady z wieloma osobami, mającymi związek z Projektem. Ich relacje umiejętnie połączyła z wiedzą czysto historyczną, przybliżając nam sam proces powstawania bomby oraz codzienne życie wspomnianych już przeze mnie kobiet, przebywających w Oak Ridge (np. relacje między nimi czy rozrywki, z których mogły korzystać).

Jak już pisałam, jedne z tych kobiet przyczyniły się do powstania broni (czyli wygrania II wojny światowej, jak głosi informacja na okładce książki) w większym stopniu, a drugie w mniejszym. Nie zmienia to jednak faktu, że wszystkie były trybikami w machinie zła, gdyż efektem ich pracy jest broń jądrowa. Mnie osobiście ciężko dostrzec w tych kobietach bohaterki, ale z drugiej strony o nic je nie obwiniam. Nie o szukanie winnych i oskarżanie kogoś chodzi przecież w tej książce, ale o ukazanie kawałka historii w przystępny i bardzo interesujący sposób. I to się bez wątpienia autorce udało.

Ocena: 5/6




[1] D. Kiernan, Dziewczyny atomowe, Otwarte, Kraków 2013, s. 298



Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Otwarte.

76 komentarzy:

  1. Oj tę książkę mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wczoraj kurier przywiózł mi tę książeczkę, dlatego dzisiaj zaczynam czytanie :)

      Usuń
  2. Podoba mi się tematyka a recenzja dodatkowo kusi. Chętnie zabiorę się za czytanie tej książki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pamiętam, że nie gardziłaś tą tematyką i wiem, że na pewno przypadnie Ci ta książka do gustu. :)

      Usuń
  3. Ewo, masz zalinkowany lokalnie (do pliku na swoim dysku) przypis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po przekopiowaniu tekstu z Worda zawsze się tak robi. :)

      Usuń
  4. Książkę przeczytałam i również polecam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję przeczytać tę książkę ale kiedy? Stos książek do czytania ciągle rośnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak u mnie. ;) Zmaleć jakoś nie chce. ;)

      Usuń
  6. Interesująca lektura, której wymowa kojarzy mi się trochę ze "Sprawczyniami" Kompisch - o udziale niemieckich kobiet w nazistowskiej machinie wojennej. Bardzo chętnie przeczytam!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Sprawczynie" miały bardziej negatywny wydźwięk - w przypadku tej książki już się tak tego nie odczuwa. Lektura zdecydowanie dla Ciebie. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  7. O tej książce jest teraz naprawdę głośno. Twój blog to już któryś z kolei, gdzie widzę tę książkę. Mam ją na uwadze i już nawet ją sobie zamówiłam. Ale pewnie sięgnę do niej dopiero po wakacjach, bo teraz coś mnie naszło i czytam hurtowo książki jednej i tej samej autorki. To chyba ten wakacyjny nastrój tak na mnie wpływa ;-)

    PS. Widzę, że idziesz z postępem. Mam na myśli kod. Jak dla mnie, to Ty i Twój blog stajecie się już marką. Tylko czekać, kiedy obejmiesz patronat nad jakąś książką albo fajną imprezą literacką. Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nawet bardzo głośno, ale w pełni zasłużenie, bo książka jest naprawdę dopracowana. A co do patronatu to nie będę kryła, że chętnie bym się go kiedyś podjęła. :):)

      Usuń
  8. To dobrze, że autorka odpowiednio się wcześniej przygotowała, zbierając informacje. To duży plus. Książkę będę miała na uwadze, ale mam jeszcze spory stos zaległości z biblioteki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka wyśmienicie się przygotowała do napisanie tej książki - naprawdę nie można jej nic zarzucić pod tym względem. :)

      Usuń
  9. Książka czeka w moim stosiku więc na razie nie czytam recenzji. Potem porównamy wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja już sama nie wiem, co mam myśleć o takich książkach jak ta. Historia mnie ciekawi, jednak wydaje mi się, że bym jej nie przeczytała. To wszystko jest takie bez sensu... Jednak biorąc pod uwagę, że ta wydaje się wyjątkowo dobra, może się odważę :)

    http://papierowemiasta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odważ się, spróbować zawsze warto. :)

      Usuń
  11. Kilka dni temu skończyłam czytać tę książkę i nawet się nie spodziewałam, że będzie taka dobra! Jest to nie tylko historia tych kobiet, ale także w ogóle bomby atomowej, mnóstwo rzeczy się z niej dowiedziałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, książka jest świetna. :)

      Usuń
  12. Jak już się wy urlopuję to na pewno sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Cieszę się że i Tobie książka przypadła do gustu. To raczej nie moja tematyka ale podejście do tematu sprawiło, że naprawdę dałam się wciągnąć. Czy można w tych kobietach dostrzeć bohaterki zależy chyba od przybranej perspektywy. Kobiety zgłosiły się do tej pracy, by zakończyć wojnę. Jej bliscy bądź w niej uczestniczyli bądź już zginęli, więc można sobie wyobrazić jak zależało im na powodzeniu Projektu. I udało się. Ich praca przyczyniła się do zakończenia wojny, ich bliscy, którzy przeżyli, mogli wrócić do domu. Dla swoich rodaków stały się więc bohaterkami. Czy po czasie, gdy znane były rozmiary szkód, może przyszła i refleksja choć podejrzewam że większość z nich i tak nie żałowała że zdołała ściągnąć bliskie im osoby do domu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, to czy były bohaterkami zależy od perspektywy i też własnych odczuć - dla mnie niekoniecznie nimi były. Fakt, że ratowały też swoich bliskich, ale... To "ale" zawsze już chyba ze mną zostanie w przypadku tej książki.

      Usuń
  14. Nie jestem pewna tej książki, bo raczej nie czytam takich powieści. Ale może na tą się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie przepadam za taką tematyką, ale "Dziewczyny..." trochę mnie kuszą, więc nie wykluczam, że w przyszłości po nie sięgnę i dam się zaskoczyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jakoś nie mam teraz ochoty na tematykę wojenną. Wolę zdecydowanie nieco lżejsze powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo - okres wakacyjny zobowiązuje. :)

      Usuń
  17. Nie moja tematyka na teraz, ale sam pomysł wydaje się fajny. Więc może za jakiś czas kiedy będę miała ochotę na książkę tego typu wybiorę własnie ją. Bardzo fajna recenzja. Dobrze mi się ją czytało i naprawdę może skłonić do przeczytania książki...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo a książkę polecam - świetnie jest napisana. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  18. Świetna recenzja. Moja powinna się pojawić w przeciągu kilkunastu dni. Będę miała spory problem by doskoczyć do Twojego poziomu. Uważam iż książka jest na tyle ważna, że warto o niej wiedzieć i poświęcić dla niej czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu. :) I czekam na Twoją oraz Twoje wrażenia. :)

      Usuń
  19. Niebanalny, nietuzinkowy temat. Podobało mi się co napisałaś o tej książce, świetny pomysł, ale nie czuję się totalnie omamiona, pełna ochów i achów, więc sobie daruję - mam teraz co czytać :) Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  20. Zgadzam się z Tobą - to zdecydowanie książka napisana profesjonalnie. Każdy zresztą znajdzie tu coś dla siebie - nieznaną historię, ciekawe portrety czy literaturę kobiecą:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Cieszę się, że "Dziewczyny atomowe" zbierają takie pozytywne recenzje, ponieważ czekają na mnie na półce.

    OdpowiedzUsuń
  22. Przeczytałam tyle pozytywnych opinii na temat tej książki, iż wiem że na pewno będę ją chciała przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  23. Atomówki lubię (a nawet kocham ;p), ale atomowe dziewczyny już nie za bardzo :D. Chociaż przyznaję początek Twojej recenzji mnie zaciekawił, ale już informacja o bombie i wojnie już nie za bardzo :P. Wybacz, ale niestety muszę odmówić ;).

    Spokojnej nocy!
    Melon :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tradycyjnie już nie namawiam, bo wiem, że to nie Twoje klimaty. :)

      Usuń
    2. Hahaha, widzę, że już się stałem tradycjonalistą :D.

      Usuń
  24. Dużo ostatnio tej książki na blogach i z każdą kolejną recenzją mam coraz większą ochotę na lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze, bo warta jest poświęcenia jej czasu. :)

      Usuń
  25. Bardzo ciekawa lektura. W dodatku uwielbiam, kiedy autor profesjonalnie podchodzi do tematu, który będzie stanowił fabułę książki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, autorce profesjonalizmu nie da się odmówić w tym przypadku. :)

      Usuń
  26. Książka warta przeczytania choćby z punktu widzenia poznawczego. I chetnie ją przeczytam gdy zdobędę.)

    OdpowiedzUsuń
  27. Kusi mnie ta książka, więc prędzej lub później po nią sięgnę. Cieszę się, że autorka podeszła profesjonalnie do tego tematu.

    OdpowiedzUsuń
  28. Na razie czytałam same pozytywne opinie na jej temat... muszę się z nią zapoznać :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Na początku, przed przeczytaniem recenzji, podeszłam do książki sceptycznie, tytuł niewiele mi mówił, dopiero później wszystko się zgrabnie połączyło. Nie wiem, czy kiedyś sięgnę, ale myślę, że powinnam sięgnąć po jakoś książkę o tematyce drugiej wojny światowej, mimo lekcji historii, sądzę, że o tych czasach wiem bardzo niewiele.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekcje historii o II wojnie światowej to nie to samo, co czytanie książek na ten temat, że tak powiem na własny użytek - taka forma jest o niebo ciekawsza.

      Usuń
  30. Zapowiada się interesująco ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  31. Same pozytywne recenzje. Na pewno kiedyś sięgnę po tę książkę, tym bardziej, że jak piszesz - autorka dobrze przygotowała się do tematu.

    OdpowiedzUsuń
  32. Blogosferę zalały w ostatnim czasie pozytywne recenzje tej książki. Nie pozostaje więc mi nic innego, jak ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ann RK, molarnia - ta książka nie bez powodu takie właśnie recenzje zbiera. Jest naprawdę dobra. :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Słyszałam o tej książce :) Na kilku blogach czytałam recenzje, głównie pozytywne i to bardzo. Twoja recenzja jeszcze bardziej zachęca mnie do sięgnięcia po tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  35. Książka rzeczywiście musi być dobra. To, co o niej napisałaś, to, co czytałam o niej w innych miejcach, wszystko sugeruje, że jest to pozycja po którą warto sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, warto. :) To bardzo dobra książka. :)

      Usuń
  36. Ciekawy temat około wojenny - być może się skuszę, bo takiej książki i takiego spojrzenia na wojnę jeszcze nie poznałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Odpuszczę sobie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Zdecydowanie warta polecenia:)nawet rodziały z fizyką i chemią w tle mnie nie przeraziły, a jestem zdecydowanie nogą w tej dziedzinie:)

    OdpowiedzUsuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.