poniedziałek, 16 grudnia 2013

"Nowy drapieżnik" Zbigniew Zborowski





wydawnictwo: Zysk i S-ka
data wydania: 18 listopada 2013
ISBN: 9788377853160
liczba stron: 488


Po konkretne tytuły sięgamy z różnych powodów. Najczęściej kusi nas intrygujący blurb na okładce albo fakt, że książkę napisał nasz ulubiony pisarz. A czytaliście kiedykolwiek jakąś powieść zaintrygowani samą osobą jej twórcy? Mnie zdarzyło się to ostatnio i przyczyniła się do tego Paulina (link). To u niej przeczytałam o książce nieznanego mi wcześniej autora, którego życiorys niejedną osobę mógłby przyprawić o zawrót głowy…

Zbigniew Zborowski – bo o nim mowa – to człowiek orkiestra, chciałoby się rzec. Łatwiej chyba powiedzieć, czego w życiu nie robił, niż wymienić to, co jest już mu dobrze znane od strony praktycznej – tyle tego jest. Co my tu mamy? Popatrzmy… Pracował jako robotnik leśny w Bieszczadach, zwiedzał świat (m.in. Chiny, Indie, Nepal) a także przemycał to i owo z Berlina Zachodniego. W 1991 roku zadebiutował w roli dziennikarza w „Życiu Warszawy” i tak wiódł sobie emocjonujące życie, tworząc reportaże, po drodze zahaczył o telewizję, a obecnie – i tu proszę o wzmożoną uwagę – jest redaktorem naczelnym „Pani Domu”. Przyznam szczerze, że ta ostatnia informacja – w połączeniu z całokształtem drogi życiowej autora – przeczołgała mnie po podłodze pokoju, walnęła kilka razy w twarz i na koniec bezlitośnie połaskotała, wzbudzając solidną dawkę śmiechu.

Już na starcie byłam pewna, że zapoznając się z debiutem Zborowskiego pt. „Nowy drapieżnik”, będę miała do czynienia z powieścią nietuzinkową i barwną jak sam autor. Nie pomyliłam się przy tym ani trochę, bo powieść jest i oryginalna, i barwna (mimo że na swój pokręcony sposób). Ja tu o wrażeniach, a Wy pewnie chcielibyście się dowiedzieć, co w fabule piszczy, prawda? Już nadrabiam moje haniebne niedociągnięcie.

Zakładam, że większość z was wie, co to jest, albo gdzieś tam „kątem ucha” usłyszała kiedyś o ewolucji. Większość z was wie też pewnie, że na szarym jej końcu stoi człowiek – takie tam stworzenie, najczęściej mięsożerne, żądne władzy i krwi. W skrócie – drapieżnik. Ponad nami nic już nie ma – jesteśmy najgroźniejsi dla innych, dla zwierząt i w ogóle dla świata. A co by było, gdyby… pojawił się ktoś groźniejszy? I do tego mieszkał w Polsce?

Zbigniew Zborowski
źródło: okładka ksiażki
Warszawska Praga to jego ojczyzna, pokój jest całym światem, główną rozrywką – widok ptaków za oknem. Tylko tyle i aż tyle, bo ten młody mężczyzna od urodzenia poważnie choruje – nie jest w stanie wstać z łóżka, usiąść czy samodzielnie skorzystać z toalety. Rodzice z bezsilności rozważają możliwość oddania go do hospicjum. Jednak nagle dzieje się coś, co jest dla niego nie tyle traumatycznym przeżyciem, co wyzwoleniem. Mężczyzna z dnia na dzień nabiera coraz większej sprawności. Nawet lekarze mówią o cudzie…

Tymczasem w tej samej części stolicy dochodzi do zabójstwa, które łudząco przypomina inne, sprzed dwudziestu lat. Zauważa to policjant Madejski, jednak jego nowy przełożony oczekuje rychłego umorzenia śledztwa. Madejski jako szczwany glina z długim stażem nie zamierza tak łatwo odpuścić – jego upór, bezczelność i gburowatość zaprowadzi go w rejony, których tak naprawdę nie chciał poznawać, i do ludzi, których lepiej nie mieć za wrogów.

W całej tej zagmatwanej historii nie zabraknie też żeńskiego akcentu w postaci dociekliwej i łasej na karierę w telewizji dziennikarki. Są też gangsterzy, choć określenie ich takim mianem to duże pochlebstwo. Zdecydowanie lepiej pasuje do nich: napompowane na siłce mięśniaki, karki z dwoma telewizorami pod pachami i śladową – bo minimalizm przecież jest w modzie – inteligencją.

Skoro mamy w fabule złych chłopców i zatwardziałych gliniarzy, to raczej oczywisty jest fakt, że nie należy się tu spodziewać poetyckiego języka – kwiecista to jest tu jedynie łacina podwórkowa, dlatego wrażliwych czytelników pragnę na ten fakt mocno uczulić. Dodam jednak, że w przypadku tej książki wulgaryzmy są w pełni uzasadnione i idealnie komponują się z fabułą. Gdyby ich nie było, to tę powieść można by sobie śmiało o kant… budy potłuc.

Świetni bohaterowie to kolejny atut debiutu pisarza. Każdy jest charakterystyczny i zapada mocno w pamięć. Każdy z nich też na swój sposób potrafi rozbawić – szczególnie „zbiry spod siłki”, których powiedzonka czy zwroty rozkładały mnie wielokrotnie na łopatki. Sporo cytatów z książki miałam ochotę wynotować i zwyczajnie je zapamiętać – dla hecy!

Sama idea nowego drapieżnika to kolejny walor powieści. Nie dość, że jest dobrze i szczegółowo nakreślona, to autor stara się ją czytelnikowi „naukowo” wytłumaczyć. Co tu kryć, życzyłabym sobie, by choć jeden taki naddrapieżnik po Ziemi hasał – może by wreszcie jakiś porządek zapanował, może by się człowiek zaczął czegoś bać i przestał pozwalać sobie na wszystko co najgorsze. Może… Ach, rozmarzyłam się.

Dobrze, kończę już te moje peany na temat powieści Zborowskiego… Debiuty mają to do siebie, że w wyśmienity sposób ukazują talent, polot i potencjał twórcy, a jednocześnie bezlitośnie obnażają braki warsztatowe. Wyobraźcie sobie, że ja w powieści tego początkującego pisarza tych braków nie widzę. Może to zasługa jego sporego doświadczenia wyniesionego z pisania reportaży A może to już kurczę, nadpisarz?? Kim by nie był pan Zborowski, to ja i tak z utęsknieniem czekam na jego następna książkę!

Ocena: 5/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.


55 komentarzy:

  1. Hmm, czytam i czytam co napisałaś, ale mnie jakoś za grosz nie ciągnie, ani do książki, ani do autora. Może za jakiś czas ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś Ciebie przy tej książce też nie widzę, więc nie ma problemu. ;)

      Usuń
  2. Zapowiada się interesująco:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapowiada się i tak jest w rzeczywistości. :)

      Usuń
  3. Jest w tej książce z kolei widzę coś ciekawego. Chyba czuję, że ta poprawa stanu zdrowia bohatera ma związk z tymi dziwnymi wydarzeniami, a ro już jest fascynujące...

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozbawiłaś mnie tą uwagą o Pani Domu...wyobrażam sobie tę scenkę :D W ogóle super recenzję, uśmiałam się trochę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I przy lekturze można się pośmiać, wierz mi. :) Choć są tu też chwile grozy. :)

      Usuń
  5. eeee.... mimo Twoich ciepłych słów chyba nie dla mnie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty wolisz zdecydowanie lżejsze książki z tego co już zdążyłam zauważyć. :)

      Usuń
  6. Uwielbiam udane, polskie debiuty. Twoja recenzja mnie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tagi: fantastyka, horror, thriller - bardzo zachęcają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat wszystko to znajduje się w tej książce, więc polecam. :)

      Usuń
  8. A mnie zainteresowała Twoja recenzja oraz tematyka książki, więc mam nadzieję, że wpadnie mi w łapki:))

    OdpowiedzUsuń
  9. mnie także Paulina zainteresowała tym autorem, a Ty upewniłaś mnie że chcę go poznać;) świetna recka, a taki naddrapieznik to nam nie jest potrzebny - sami siebie wykończymy, że tak powiem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale właśnie chodzi o to by się nie wykańczać. ;) By się ludzie go bali i tym samym on nie miał nic do roboty. ;)

      Usuń
  10. Właściwie.. brzmi ciekawie. A czasami debiuty są naprawdę dobre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak i tu właśnie mamy do czynienia z tym "czasami". :)

      Usuń
  11. Rozbawiłaś mnie:) Ponieważ ma się wyobraźnię - zobaczyłam sobie wyraźnie Ciebie na podłodze, chlastaną informacjami;) To musiał być widok! Teraz trzeba będzie i po książkę i po Panią Domu sięgnąć:) Z pewnością to nietuzinkowy facet, warto poznać jego myśli. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I co? I jak wyglądam chlastana informacjami?:D Pana Zborowskiego i jego książkę szczerze polecam. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Ojej a mnie ten horror zmroził , ale nic nie piszesz o tym, by coś spod szafy wylazło, to nie jest tak strasznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na mój gust słabo straszy, ale kilka mocnych scen się tu znajdzie. :) No ale ja już wiele "strachów" literackich mam za sobą. :)

      Usuń
  13. Jak widzę, książka warta każdej ceny :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Najgorsze co może być - być ciekawym historii, ale nie mieć ochoty na książkę. ;c

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam już wcześniej recenzje tej książki u Pauliny Król i tak i narobiła apetytu, że od razu uśmiechnęłam się gdzie trzeba ;) i już do mnie leci powyższy egzemplarz. Teraz tylko wyczekuje listonosza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, super. :) Czekam zatem na Twoją recenzję. :)

      Usuń
  16. Nie widzę siebie czytającej tej książki, chyba nie mój styl :D Wcześniej nigdy autor nie zaintrygował mnie na tyle, abym tylko ze względu na niego przeczytała książkę :D A to, że autor jest redaktorem naczelnym "Pani Domu" nieźle mnie zdziwiło :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Zaintrygowałaś mnie:) To na pewno coś dla mnie i już zaczęłam poszukiwania:D

    OdpowiedzUsuń
  18. A przyjęło się twierdzenie, że debiuty są kiepskie. Są nawet tacy, którzy twierdzą, że debiutow nie czytają, bo szkoda czasu. Guzik prawda!!! Debiuty też potrafią być rewelacyjne, czego przykładem jest ta książka. tak wnioskuję po Twojej recenzji. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, są na rynku bardzo dobre debiuty. :)

      Usuń
  19. Chyba nie do końca moja tematyka, ale recenzją mnie zaciekawiłaś i zachęciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Lubię poznawać nowych autorów, więc chętnie bym przecyztała ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Biedny facet - co by nie napisał i tak mu wytkną "Panią domu". :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Uh, czytałam - szczerze! Z wypiekami na twarzy :) Cieszę się, że Ci się podobało!!! I powiem Ci coś w tajemnicy... Niebawem będzie coś fajnego u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli mówisz o tym, czego się domyślam to już się cieszę. :)

      Usuń
  23. Ha, widzę, że nie tylko mnie Paulina kusi smakowitościami książkowymi :)) Też mam tę powieść na oku, nie mogę się doczekać aż zacznę pochłaniać tę historię. Mam tylko nadzieję, że się nie zawiodę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powinnaś. :) Jest tak napisana, że...nie powinnaś. ;)

      Usuń
  24. czuję się bardzo zaintrygowana

    OdpowiedzUsuń
  25. Też nie słyszałam wcześniej o tym panu:) Faktycznie człowiek orkiestra. A pomysł na fabułę jest bardzo interesujący, więc jestem bardzo ciekawa tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  26. Nazwisko autora jest mi znane, a po Twojej recenzji widzę, że i po tę jego książkę warto byłoby sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I po tę? To debiut, więc nie wiem jakie inne masz na myśli. Chyba, że Cię źle zrozumiałam. :)

      Usuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.