wydawnictwo: Zysk i S-ka
data wydania: 18 listopada 2013
ISBN: 9788377853160
liczba stron: 488
Po konkretne tytuły sięgamy z
różnych powodów. Najczęściej kusi nas intrygujący blurb na okładce albo fakt,
że książkę napisał nasz ulubiony pisarz. A czytaliście kiedykolwiek jakąś
powieść zaintrygowani samą osobą jej twórcy? Mnie zdarzyło się to ostatnio i
przyczyniła się do tego Paulina (link). To u niej przeczytałam o książce nieznanego
mi wcześniej autora, którego życiorys niejedną osobę mógłby przyprawić o zawrót
głowy…
Zbigniew Zborowski – bo o nim
mowa – to człowiek orkiestra, chciałoby się rzec. Łatwiej chyba powiedzieć,
czego w życiu nie robił, niż wymienić to, co jest już mu dobrze znane od strony
praktycznej – tyle tego jest. Co my tu mamy? Popatrzmy… Pracował jako robotnik
leśny w Bieszczadach, zwiedzał świat (m.in. Chiny, Indie, Nepal) a także
przemycał to i owo z Berlina Zachodniego. W 1991 roku zadebiutował w roli
dziennikarza w „Życiu Warszawy” i tak wiódł sobie emocjonujące życie, tworząc
reportaże, po drodze zahaczył o telewizję, a obecnie – i tu proszę o wzmożoną
uwagę – jest redaktorem naczelnym „Pani Domu”. Przyznam szczerze, że ta
ostatnia informacja – w połączeniu z całokształtem drogi życiowej autora – przeczołgała
mnie po podłodze pokoju, walnęła kilka razy w twarz i na koniec bezlitośnie
połaskotała, wzbudzając solidną dawkę śmiechu.
Już na starcie byłam pewna, że zapoznając
się z debiutem Zborowskiego pt. „Nowy drapieżnik”, będę miała do czynienia z
powieścią nietuzinkową i barwną jak sam autor. Nie pomyliłam się przy tym ani
trochę, bo powieść jest i oryginalna, i barwna (mimo że na swój pokręcony
sposób). Ja tu o wrażeniach, a Wy pewnie chcielibyście się dowiedzieć, co w
fabule piszczy, prawda? Już nadrabiam moje haniebne niedociągnięcie.
Zakładam, że większość z was wie,
co to jest, albo gdzieś tam „kątem ucha” usłyszała kiedyś o ewolucji. Większość
z was wie też pewnie, że na szarym jej końcu stoi człowiek – takie tam
stworzenie, najczęściej mięsożerne, żądne władzy i krwi. W skrócie –
drapieżnik. Ponad nami nic już nie ma – jesteśmy najgroźniejsi dla innych, dla
zwierząt i w ogóle dla świata. A co by było, gdyby… pojawił się ktoś
groźniejszy? I do tego mieszkał w Polsce?
![]() |
Zbigniew Zborowski źródło: okładka ksiażki |
Warszawska Praga to jego
ojczyzna, pokój jest całym światem, główną rozrywką – widok ptaków za oknem.
Tylko tyle i aż tyle, bo ten młody mężczyzna od urodzenia poważnie choruje –
nie jest w stanie wstać z łóżka, usiąść czy samodzielnie skorzystać z toalety.
Rodzice z bezsilności rozważają możliwość oddania go do hospicjum. Jednak nagle
dzieje się coś, co jest dla niego nie tyle traumatycznym przeżyciem, co wyzwoleniem.
Mężczyzna z dnia na dzień nabiera coraz większej sprawności. Nawet lekarze
mówią o cudzie…
Tymczasem w tej samej części
stolicy dochodzi do zabójstwa, które łudząco przypomina inne, sprzed dwudziestu
lat. Zauważa to policjant Madejski, jednak jego nowy przełożony oczekuje
rychłego umorzenia śledztwa. Madejski jako szczwany glina z długim stażem nie
zamierza tak łatwo odpuścić – jego upór, bezczelność i gburowatość zaprowadzi
go w rejony, których tak naprawdę nie chciał poznawać, i do ludzi, których
lepiej nie mieć za wrogów.
W całej tej zagmatwanej historii
nie zabraknie też żeńskiego akcentu w postaci dociekliwej i łasej na karierę w
telewizji dziennikarki. Są też gangsterzy, choć określenie ich takim mianem to
duże pochlebstwo. Zdecydowanie lepiej pasuje do nich: napompowane na siłce mięśniaki,
karki z dwoma telewizorami pod pachami i śladową – bo minimalizm przecież jest w
modzie – inteligencją.
Skoro mamy w fabule złych
chłopców i zatwardziałych gliniarzy, to raczej oczywisty jest fakt, że nie
należy się tu spodziewać poetyckiego języka – kwiecista to jest tu jedynie
łacina podwórkowa, dlatego wrażliwych czytelników pragnę na ten fakt mocno uczulić.
Dodam jednak, że w przypadku tej książki wulgaryzmy są w pełni uzasadnione i idealnie
komponują się z fabułą. Gdyby ich nie było, to tę powieść można by sobie śmiało
o kant… budy potłuc.
Świetni bohaterowie to kolejny
atut debiutu pisarza. Każdy jest charakterystyczny i zapada mocno w pamięć. Każdy
z nich też na swój sposób potrafi rozbawić – szczególnie „zbiry spod siłki”,
których powiedzonka czy zwroty rozkładały mnie wielokrotnie na łopatki. Sporo cytatów
z książki miałam ochotę wynotować i zwyczajnie je zapamiętać – dla hecy!
Sama idea nowego drapieżnika to
kolejny walor powieści. Nie dość, że jest dobrze i szczegółowo nakreślona, to
autor stara się ją czytelnikowi „naukowo” wytłumaczyć. Co tu kryć, życzyłabym
sobie, by choć jeden taki naddrapieżnik po Ziemi hasał – może by wreszcie jakiś
porządek zapanował, może by się człowiek zaczął czegoś bać i przestał pozwalać
sobie na wszystko co najgorsze. Może… Ach, rozmarzyłam się.
Dobrze, kończę już te moje peany na temat powieści Zborowskiego…
Debiuty mają to do siebie, że w wyśmienity sposób ukazują talent, polot i
potencjał twórcy, a jednocześnie bezlitośnie obnażają braki warsztatowe. Wyobraźcie
sobie, że ja w powieści tego początkującego pisarza tych braków nie widzę. Może
to zasługa jego sporego doświadczenia wyniesionego z pisania reportaży A może
to już kurczę, nadpisarz?? Kim by nie był pan Zborowski, to ja i tak z
utęsknieniem czekam na jego następna książkę!
Ocena: 5/6
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.
Hmm, czytam i czytam co napisałaś, ale mnie jakoś za grosz nie ciągnie, ani do książki, ani do autora. Może za jakiś czas ;).
OdpowiedzUsuńJakoś Ciebie przy tej książce też nie widzę, więc nie ma problemu. ;)
Usuń:D
UsuńZapowiada się interesująco:)
OdpowiedzUsuńZapowiada się i tak jest w rzeczywistości. :)
UsuńJest w tej książce z kolei widzę coś ciekawego. Chyba czuję, że ta poprawa stanu zdrowia bohatera ma związk z tymi dziwnymi wydarzeniami, a ro już jest fascynujące...
OdpowiedzUsuńMa związek, ma i to znaczący. :)
UsuńRozbawiłaś mnie tą uwagą o Pani Domu...wyobrażam sobie tę scenkę :D W ogóle super recenzję, uśmiałam się trochę :D
OdpowiedzUsuńI przy lekturze można się pośmiać, wierz mi. :) Choć są tu też chwile grozy. :)
Usuńeeee.... mimo Twoich ciepłych słów chyba nie dla mnie ...
OdpowiedzUsuńTy wolisz zdecydowanie lżejsze książki z tego co już zdążyłam zauważyć. :)
UsuńUwielbiam udane, polskie debiuty. Twoja recenzja mnie przekonuje.
OdpowiedzUsuńZatem to książka dla Ciebie. :)
UsuńTagi: fantastyka, horror, thriller - bardzo zachęcają!
OdpowiedzUsuńAkurat wszystko to znajduje się w tej książce, więc polecam. :)
UsuńA mnie zainteresowała Twoja recenzja oraz tematyka książki, więc mam nadzieję, że wpadnie mi w łapki:))
OdpowiedzUsuńTego Ci życzę. :) Pozdrawiam!
Usuńmnie także Paulina zainteresowała tym autorem, a Ty upewniłaś mnie że chcę go poznać;) świetna recka, a taki naddrapieznik to nam nie jest potrzebny - sami siebie wykończymy, że tak powiem;)
OdpowiedzUsuńAle właśnie chodzi o to by się nie wykańczać. ;) By się ludzie go bali i tym samym on nie miał nic do roboty. ;)
UsuńWłaściwie.. brzmi ciekawie. A czasami debiuty są naprawdę dobre :)
OdpowiedzUsuńCzasami tak i tu właśnie mamy do czynienia z tym "czasami". :)
UsuńRozbawiłaś mnie:) Ponieważ ma się wyobraźnię - zobaczyłam sobie wyraźnie Ciebie na podłodze, chlastaną informacjami;) To musiał być widok! Teraz trzeba będzie i po książkę i po Panią Domu sięgnąć:) Z pewnością to nietuzinkowy facet, warto poznać jego myśli. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńI co? I jak wyglądam chlastana informacjami?:D Pana Zborowskiego i jego książkę szczerze polecam. :) Pozdrawiam!
UsuńOjej a mnie ten horror zmroził , ale nic nie piszesz o tym, by coś spod szafy wylazło, to nie jest tak strasznie ;)
OdpowiedzUsuńJak na mój gust słabo straszy, ale kilka mocnych scen się tu znajdzie. :) No ale ja już wiele "strachów" literackich mam za sobą. :)
UsuńJak widzę, książka warta każdej ceny :)
OdpowiedzUsuńNie będę zaprzeczać. :)
UsuńNajgorsze co może być - być ciekawym historii, ale nie mieć ochoty na książkę. ;c
OdpowiedzUsuńFaktycznie, nieciekawa sytuacja. ;)
UsuńCzytałam już wcześniej recenzje tej książki u Pauliny Król i tak i narobiła apetytu, że od razu uśmiechnęłam się gdzie trzeba ;) i już do mnie leci powyższy egzemplarz. Teraz tylko wyczekuje listonosza.
OdpowiedzUsuńNo proszę, super. :) Czekam zatem na Twoją recenzję. :)
UsuńNie widzę siebie czytającej tej książki, chyba nie mój styl :D Wcześniej nigdy autor nie zaintrygował mnie na tyle, abym tylko ze względu na niego przeczytała książkę :D A to, że autor jest redaktorem naczelnym "Pani Domu" nieźle mnie zdziwiło :D
OdpowiedzUsuńNie tylko Ciebie, nie tylko... :)
UsuńZaintrygowałaś mnie:) To na pewno coś dla mnie i już zaczęłam poszukiwania:D
OdpowiedzUsuńBardzo dobrze. :)
UsuńNoo trzeba będzie przeczytać :)
OdpowiedzUsuńNie inaczej. :)
UsuńA przyjęło się twierdzenie, że debiuty są kiepskie. Są nawet tacy, którzy twierdzą, że debiutow nie czytają, bo szkoda czasu. Guzik prawda!!! Debiuty też potrafią być rewelacyjne, czego przykładem jest ta książka. tak wnioskuję po Twojej recenzji. :-)
OdpowiedzUsuńDokładnie, są na rynku bardzo dobre debiuty. :)
UsuńChyba nie do końca moja tematyka, ale recenzją mnie zaciekawiłaś i zachęciłaś :)
OdpowiedzUsuńMoże warto zaryzykować?:)
UsuńLubię poznawać nowych autorów, więc chętnie bym przecyztała ;)
OdpowiedzUsuńBiedny facet - co by nie napisał i tak mu wytkną "Panią domu". :P
OdpowiedzUsuńHehe, no nie? ;)
UsuńUh, czytałam - szczerze! Z wypiekami na twarzy :) Cieszę się, że Ci się podobało!!! I powiem Ci coś w tajemnicy... Niebawem będzie coś fajnego u mnie ;)
OdpowiedzUsuńJeśli mówisz o tym, czego się domyślam to już się cieszę. :)
UsuńJeszcze kilka dni.... ;)
UsuńHa, widzę, że nie tylko mnie Paulina kusi smakowitościami książkowymi :)) Też mam tę powieść na oku, nie mogę się doczekać aż zacznę pochłaniać tę historię. Mam tylko nadzieję, że się nie zawiodę :)
OdpowiedzUsuńNie powinnaś. :) Jest tak napisana, że...nie powinnaś. ;)
Usuńczuję się bardzo zaintrygowana
OdpowiedzUsuńTeż nie słyszałam wcześniej o tym panu:) Faktycznie człowiek orkiestra. A pomysł na fabułę jest bardzo interesujący, więc jestem bardzo ciekawa tej książki.
OdpowiedzUsuńAlojko, Korni - polecam. :)
OdpowiedzUsuńNazwisko autora jest mi znane, a po Twojej recenzji widzę, że i po tę jego książkę warto byłoby sięgnąć :)
OdpowiedzUsuńI po tę? To debiut, więc nie wiem jakie inne masz na myśli. Chyba, że Cię źle zrozumiałam. :)
Usuń