czwartek, 12 grudnia 2013

"Szare śniegi Syberii" Ruta Sepetys





tłumaczenie: Juraszek Dawid, Bogunia Joanna
tytuł oryginału: Between Shades of Gray
wydawnictwo: Nasza Księgarnia
data wydania: 6 kwietnia 2011
ISBN: 9788310119834
liczba stron: 328


W życiu każdego mola książkowego pojawia się ogrom książek. Niektóre z nich są wyjątkowe i zapisują się w pamięci na długo, jeśli nie na zawsze. Są też takie, które wzruszają, ale to przecież nie dziwi w przypadku czytelnika o wrażliwym, wielkim sercu i delikatnej duszy. Inaczej jest, gdy książka poruszy kogoś, komu wzruszenia przy lekturze zdarzają się rzadko albo wcale – wtedy siła danego tytułu jest bezsporna…

Ja należę do osób, które nie płaczą podczas seansu „Titanica” czy w trakcie poznawania historii bohaterów „Love Story”. W ogóle bardzo rzadko zdarza mi się uronić łezkę z powodu przeczytanej historii. Ale – jak to w życiu bywa – wszystko jest normą do czasu…
W ostatnich dniach doczekałam się w końcu własnego egzemplarza książki pt. „Szare śniegi Syberii” Ruty Sepetys, tak dobrze ocenianej przez czytelników, wychwalanej przez blogerów. I to właśnie przez tę książkę pewnego śnieżnego poranka (godzina szósta z minutami) zaczęłam dzień od łez…

Cóż w niej takiego jest? – zapytacie. Wszystko! Poruszająca do granic historia, wspaniali bohaterowie, będący ludźmi, których chciałoby się mieć wśród bliskich, ogromny ładunek emocjonalny wylewający się z kart książki, dobry styl, jakim jest napisana, i prosty – acz ujmujący – język.

Mamy czerwiec roku 1941 i jesteśmy na Litwie w domu jednej z tamtejszych rodzin. Do drzwi Vilkasów łomocze NKWD. Elena jest w domu sama z dziećmi: piętnastoletnią córką Liną i młodszym od niej Jonasem. Męża Eleny, Kotasa, już nie ma… Enkawudziści nakazują rodzinie szybko się spakować i natychmiast wyjść z mieszkania. Trójka bohaterów po chwili znajduje się w jednym z bydlęcych wagonów, tak jak tysiące innych osób wygnanych z własnych domów i skazanych na…? Nikt tak naprawdę nie wie, na co i za jakie grzechy… Wiadomo jedynie, że w pociągu opatrzonym hasłem „prostytutki i złodzieje” zmierzają do piekła skutego lodem…

Po morderczej, kilkutygodniowej podróży w cuchnącym wagonie, bez dostępu do powietrza, jedzenia i picia (często w towarzystwie zmarłych współtowarzyszy niedoli), docierają do ałtajskiego obozu pracy, gdzie za głodowe racje żywnościowe pracują ponad siły. Choć wydaje im się, że to najgorsze, co mogło ich spotkać, los okazuje się być bardziej okrutny – to, co najgorsze, czeka na nich dopiero pod samym kołem podbiegunowym, w Trofimowsku, gdzie ze wszystkich sił starają się przeżyć w skrajnie niskich temperaturach, brodząc w śniegu i mieszkając w lepiankach. A wszystko to widzimy oczami nastoletniej wtedy Liny – utalentowanej dziewczyny, której wojna odebrała najpiękniejsze lata życia i ograniczyła możliwość rozwijania talentu, jakim było rysowanie…

Taka syberyjska rzeczywistość to nie miejsce dla dzieci, ale one tam były i często musiały patrzeć na śmierć innych (także najbliższych). Nie powinno tam być chorych, a byli i jako niezdolni do pracy umierali w powolnej agonii. Tam nie powinno być nikogo, a jednak zesłano tam Bogu ducha winnych ludzi, by w znoju i trudzie odkupili swoje winy, których nie popełnili nigdy…

Ruta Sepetys
źródło: www.squealermusic.com
„Szare śniegi Syberii” to nie literatura faktu, chociaż odwołuje się do historycznych realiów przedstawianej rzeczywistości. Ruta Sepetys (jej dziadkiem był litewski oficer) przed napisaniem książki spotkała się z wieloma osobami, które osobiście przeżyły dramat pobytu w gułagach, rozmawiała także z historykami, psychologami, urzędnikami… Jak zaznaczono na okładce:

Bohaterką tej powieści równie dobrze mogłaby być polska nastolatka, która mieszkała przed 1939 rokiem w którymś ze wschodnich polskich województw. Polskie dzieci spotkały takie same dramatyczne przeżycia co Linę i jej brata Jonasa: łomotanie o świcie do drzwi, nerwowe pakowanie, straszne warunki transportu, a później praca ponad siły.

Kto wie, czy ta tragiczna historia – opowiedziana przez Sepetys – nie wydarzyła się naprawdę w życiu jakiejś konkretnej rodziny, może tylko z niewielkimi różnicami… Kto wie? Może gdzieś taka rodzina istnieje i skrywa mroczne, bolesne doświadczenie z odległych czasów pobytu na wrogiej dla człowieka Syberii? Może strach (nietracący na sile po dziś dzień) przed tym, o czym zabroniono im mówić, skutecznie zamyka takim ludziom usta? „Szare śniegi Syberii” pokazują, że prawda jest najważniejsza i nie powinno się jej ukrywać, że ludzkość musi wiedzieć, do czego zdolny jest człowiek w imię realizacji chorej wizji świata i zdobycia absolutnej władzy.

Ocena: 6/6

Wyzwania: "Czytamy Polecane Książki". Z polecenia AnnRK.

77 komentarzy:

  1. Pierwsze widzę ten tytuł! Ale po zapoznaniu się z Twoją opinią już wiem, że to książka zdecydowanie dla mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę o niej nie słyszałaś? To dość "głośna" książka. I piękna przy tym...Poruszająca. Polecam!

      Usuń
  2. Teraz to się boję czy poradzę sobie emocjonalnie z tą książką. Zdecydowanie to moja tematyka, więc pewnie się jednak skuszę....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ja dałam radę, to i Ty dasz. :) Warto zaryzykować.

      Usuń
  3. Ale pięknie opowiedziałaś o tej książce! Tak cudownie, że aż ją przeczytam. Cieszę się, że takie książki powstają - traktujące o smutnej rzeczywistości wojny, która odbiera dzieciom najlepsze lata życia i to najbardziej zasmuca czytelnika...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i zapomniałam! Okładka jest cudowna! I ta polska, i ta zagraniczna...

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo, choć najwięcej pochwal należy się autorce książki. Pięknie ją napisała i solidnie się do tego przygotowała. A okładki faktycznie piękne... :)

      Usuń
  4. Skoro się popłakałaś to naprawdę lektura godna uwagi. Ja wzruszam się bardzo łatwo, więc na pewno paczka chusteczek będzie nieodzowna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż mi ciarki wyszły czytając recenzję! Pięknie ją opisałaś :) Z przyjemnością sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniecznie musze ją przeczytać nie słyszałm o niej a tematyka bardzo mnie porusza...

    OdpowiedzUsuń
  7. Przeczytam z pewnością...

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi doskonale, ale nie dla mnie. Za dużo emocji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nie brakuje ich tu, więc nie namawiam. :)

      Usuń
  9. Książka jest mi znana już od dawna, ale na chwilę obecną jestem "nastrojona" na coś zupełnie innego. Niemniej o książce pamiętam i kiedyś przeczytam na pewno. :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czekałam na Twoją recenzję. :-)
    Książkę trzymam od dłuższego czasu na półce (dwa lata? no może troszkę krócej) i jakoś nigdy mi nie po drodze. Dwa miesiące temu nastąpił bum na tę książkę (do dziś nie mogę zrozumieć dlaczego, przecież to nie była premiera żadna), więc wyjęłam, jednak nie przeczytałam. I tak czekam. Cieszę się, że wbrew pozorom książka jest naprawdę dobra (no, skoro już ty mówisz, to przecież musi!), a nie tylko ktoś wziął bezbronnych czytelników na wzruszenie. Tylko mi cały czas nie po drodze, podczytuję "Ostatni świadkowie" (znasz?), a za taką historią nie tęsknię, nie czuję, bym potrzebowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie... W tym przypadku autorka się solidnie do tworzenia tej powieści przygotowała. Ona opowiedziała historię, która być może gdzieś się naprawdę wydarzyła, choć może nie ząb w ząb tak samo... Co prawda, zastanawiałam się czy w tak skrajnych warunkach mogłaby się znaleźć tak dobra osoba jak Elena, ale zaraz przypomniałam sobie historie obozowe i wiem, że mogłaby. Pięknie opowiedziana historia... Przestań ją odkładać na później i czytaj - zwłaszcza teraz, zimą. :)

      Usuń
  11. Ta książka jest na mojej liście największych "must have" (nie wiem, czy można je stopniowac? :P). Tylko skoro Ty taka twardzielka uroniłaś łzy czytając ją, to ja się zapłaczę strasznie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, obawiam się, że może się tak stać...Wysoce emocjonalna to książka, alei tak będę Cię namawiać, byś ja przeczytała. :)

      Usuń
  12. Sporo się o niej czyta. Może i mnie się uda ja tez przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pięknie opisałaś tę książkę! Dopisuję na listę.

    OdpowiedzUsuń
  14. To musi być coś rewelacyjnego. Muszę się koniecznie rozejrzeć za tym tytułem!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja na Titanicu ryczałam jak bóbr. Aż mnie z kina wyprowadzali, bo nogi miałam jak z waty, tak to przeżywałam;) Taka jestem emocjonalna ;)
      Co do powyższej książki dam jej szansę, jak trafi w moje ręce.

      Usuń
    2. No to ja na nim nie płakałam, ale przyznaję, że kilka poruszających scen odnotowałam. :)

      Usuń
  16. nie lubię takich typowo smutnych książek - smutnych z założenia. za bardzo je przeżywam. a jeśli mam już płakać (a kiedy już płaczę, to zamieniam się w fontannę), wolę płakać ze wzruszenia niż smutku. dlatego nie jestem pewna, czy sięgnę po "Szare śniegi syberii".

    ps. JAK można nie płakać na Titanicu?! oglądałam go jakieś 5 razy i jest to najbardziej wzruszający i emocjonujacy film, jaki dane mi było obejrzeć. zawsze przez pół nocy nie mogę potem usnąć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pisałam w odpowiedzi dla Cyrysi, faktycznie "Titanic" porusza ujmującymi scenami, ale mnie, że tak powiem nie rozpłakał. ;) Ja rzadko się wzruszam do tego stopnia przy filmie lub książce, by aż zapłakać.

      Usuń
  17. nie spodziewałam się tego typu książki po tych okładkach, szczególnie urzekła mnie ta zagraniczna, ale obie są na plus, a wnętrze niesamowite, po Twojej recenzji wiem, ze muszę je poznać:D

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytałam, również polecam:-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Okropnie pragnę ją przeczytać, poznać, wchłonąć! Uwielbiam takie historię, które zmuszają mnie do innego popatrzenia na swoją rzeczywistość, a "Szare śniegi Syberii" już od dawna mi się tak przedstawiają. Ubolewam jedynie nad tym, że jest to książka wydana w twardej oprawie - a przez to nieco droga.. Dlatego jeszcze nie jest moja. Ale będzie - z całą pewnością!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierz mi, że każdą złotówkę warto na nią wydać...

      Usuń
  20. Czytałam tą książkę, przeczytałam w jeden dzień. Zachwyciła mnie (jeśli mogę tak powiedzieć w końcu tematyka straszna) trudno było mi ją odłożyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, przeżywałam to samo...

      Usuń
  21. Nie widziałam jeszcze negatywnej opinii na temat ,,Szarych śniegów Syberii". Mam w planach na przyszły rok, bo dobrej literatury nigdy dość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałaś, bo o tej książce nie sposób napisać źle. :)

      Usuń
  22. "Titanic" u mnie wywołuje łzy. Ile razy patrzę na długość filmu, tyle razy chce mi się płakać. Jedno z moich największych rozczarowań filmowych, a byłam wtedy łatwo wzruszającą się nastolatką. Nie mam odwagi na powtórny (zieeeeew) seans. ;)

    A książka... Cóż... Ogromnie się cieszę, że trafiła w Twój gust. Dla mnie jeszcze większym przeżyciem niż sama książka, było spotkanie z autorką. Kurcze, jak ta kobieta potrafi opowiadać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszczę Ci spotkania z autorką, niesamowite przeżycie. :)

      Usuń
    2. I pomyśleć, że zanim tam poszłam, to przez myśl mi przeszło, że może tak szkoda "tracić" godzinę na spotkanie z niemal nieznaną mi autorką, podczas gdy na targach tyle się dzieje... Głupia ja.

      Usuń
    3. Dobrze, że się w porę opamiętałaś. :)

      Usuń
  23. Jestem w trakcie szukania tej książki :) Pięknie opisałaś tą powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jakiś czas temu przeczytałam o tej książce.Pomyślałam wtedy, że może warto by przeczytać....No i wraca co mnie jak bumerang ta myśl co jakiś czas. Twoja recenzja tylko utwierdziła mnie w tym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze, masz cudny nick. :) A po drugie, książkę mocno polecam. :) Warto dać jej szansę. :)

      Usuń
    2. a dziękuję :) Książka już u mnie na mojej mojej liście życzeń ;)

      Usuń
  25. Bardzo emocjonalna historia, robi wrażenie, styl autorki musi naprawdę dobrze doszlifowany, chętnie bym zajrzała,mimo trudnej tematyki, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, mocno polecam. :) Pozdrawiam i ja. :)

      Usuń
  26. Od jakiegoś czasu chodzi za mną ta książka i z przyjemnością po nia siegnę choćby z czystej ciekawości :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Smutna, ale piękna książka. Chyba najlepsza, jaką przeczytałam w tym roku (połknęłam ją na raz). Szkoda, że tak szybko sie skończyła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, za krótka jest...Ale piękna na swój brutalny sposób. :)

      Usuń
  28. Jejku, aż tak wspaniała. Kojarzyłam tylko okładkę, bardzo chętnie bym ją dorwała sis xx.

    OdpowiedzUsuń
  29. Pierwszy raz słyszę, ale zaciekawiłaś mnie :) Zapamiętam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  30. Wróciłam zwarta i gotowa! naprawdę dobra recenzja Ewa!! już prawie złamałam swoje postanowienie żeby nie kupować nic do końca roku...to książka którą chcę mieć i przeczytać, a poza tym ja też nie płakałam na Tytanicu i nie wiem czemu ludzie na nim płaczą (?) - choć to dobry film, ale bez przesady...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie takie samo mam zdanie o "Titanicu" - tez lubię ten film i chętnie do niego wracam, gdy TV go powtarza, ale żeby zaraz na nim płakać?? Nieee... A książkę mocno Ci polecam i namawiam, byś nie tyle ją wypożyczyła a kupiła, bo warto ją mieć w domu. :)

      Usuń
  31. Musze ja koniecznie przeczytać. Strasznie zaciekawiłaś mnie :D
    Zaprasam do siebie na konkurs!

    OdpowiedzUsuń
  32. Już sama okładka mnie przekonała, a Twoja rekomendacja upewniła w tym, że muszę przeczytać tę książkę. Uwielbiam takie wzruszające historie. Muszę pamiętać, żeby do tej lektury zakupić też zapas chusteczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, chusteczki...koniecznie. :) Polecam książkę...i chusteczki. ;)

      Usuń
  33. nooooo w końcu bez problemów, normalnie działa strona, ale suuuper :D Książkę jak najbardziej muszę przeczytać, jestem zachęcona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba było czasu by się wszystko dobrze wgryzło i co trzeba dopłynęło wirtualnie tam, gdzie trzeba. :) A książkę polecam. :)

      Usuń
  34. Czuję się nawet zmuszona do przeczytania tej książki. Sama nie wzruszam się byle czym; zaledwie raz na tysiąc. Ale nie zgodzę się co do Love story. Co prawda czytałam i oglądałam tę historię dawno temu, a od wtedy gust zmienił mi się solidnie. Jak się trafi na tę wyjątkową, jedyną książkę, to ona do człowieka trafi, bez względu na samą historię, która w tym wypadku jest najprostsza jak tylko mogła być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, po prostu każdego co innego wzrusza, ale "Szare śniegi Syberii" trafią i rozczulą prawie każdego...

      Usuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.