piątek, 11 kwietnia 2014

Trybunał dusz - Donato Carrisi




tłumaczenie: Jan Jackowicz
tytuł oryginału: IL TRIBUNALE DELLE ANIME
wydawnictwo: Albatros
data wydania: 21 marca 2014
ISBN: 9788376598093
liczba stron: 448


Są takie książki, które wciągają czytelnika w swój świat dość szybko – wystarczy kilka pierwszych rozdziałów. Są też takie, których akcja porywa dopiero pod koniec. Nie brak też takich, które nie fascynują wcale, żujemy je niczym gumę, niemal bezwiednie, a gdy smak przestaje być zauważalny – wypluwamy i sięgamy po następną. Jednak bywają też takie, które pochłaniają bez reszty niemal natychmiast, już po pierwszej przeczytanej stronie. A gdybym Wam powiedziała, że istnieje taka książka, w której czytelnik zatraca się już po pierwszym zdaniu – uwierzylibyście?

Trup otworzył oczy[1].

Tak rozpoczyna się powieść, w którą wsiąkłam bez reszty od samego początku. Po kilku zdaniach wiedziałam już, że moja fascynacja nie minie aż do ostatniej strony. Po kolejnych kilkudziesięciu – że tytuł trafi do top listy bieżącego roku. Jeszcze nie wiem, na którym miejscu będzie widniał (na pewno wysoko), ale wiem, że zwieńczy go nazwisko włoskie – Donato Carrisi. Autor jak dotąd stworzył cztery powieści, z czego dwie ukazały się na naszym rynku, tj. Zaklinacz i Trybunał dusz. O tym drugim dziś Wam opowiem. Postaram się możliwie krótko nakreślić fabułę tej szalenie intrygującej książki. Chcąc zdradzić niewiele, będzie to zadanie wybitnie niełatwe ze względu na silne powiązania między wątkami…

Sandra Vega jest młodą kobietą, mieszkanką Rzymu, policjantką i wdową. W wieku zaledwie dwudziestu dziewięciu lat traci męża w tajemniczych okolicznościach. David każdego dnia narażał się na utratę życia, a w najlepszym razie – zdrowia, ze względu na zawód, który tak mocno kochał. Poniekąd ten zawód przyczynił się do jego śmierci, bowiem okazuje się, że David odkrył nielegalną działalność związaną z jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic Kościoła, tj. Trybunałem Sumienia. Trybunał ów zajmuje się osądzaniem grzechów, których rozgrzeszyć nie może „zwykły” ksiądz – jego dokumentacja stanowi swego rodzaju archiwum zła, a penitencjariusze, którzy badają konkretne przypadki, mają za zadanie skrupulatnie je analizować, a gdy zajdzie taka potrzeba, zgłosić sprawę odpowiednim służbom w możliwe najdyskretniejszy sposób. Jak się okazuje, niektórzy z nich za mocno wczuwają się w swoje role…

Tymczasem ślad ginie po pewnej studentce. Lara dosłownie rozpływa się w powietrzu, znikając z zamkniętego od wewnątrz mieszkania. Policja spodziewa się, że dziewczyna została uprowadzona. Z kolei przypadek sprawia, że na oddział intensywnej terapii jednego ze szpitali trafia mężczyzna, wobec którego pada podejrzenie popełnienia kilku brutalnych morderstw. Wobec tego obie sprawy wydają się łączyć, jednak dwaj agenci Trybunału, Marcus i Clemente, mają inne podejrzenia i zamierzają ich dowieść.

Wkrótce drogi Sandry i agentów zbiegają się. Czy Trybunał ma jakiś związek ze śmiercią Davida? Czy tajemniczy pracownik Interpolu, który oferuje pomoc Sandrze, rzeczywiście chce jej pomóc? A może drogi śledztwa wiodące do Trybunału są niczym ślepe zaułki? To tylko część pytań, które nasuwają się w toku fabuły. Właściwie im dalej w las, tym więcej drzew. Dopiero zakończenie przynosi ulgę krążącemu niczym dziecko we mgle czytelnikowi. Łatwo zgubić orientację, dlatego skupienie podczas lektury jest wymagane – i dobrze, bo im prostsze śledztwo, im jaśniejsze motywy zbrodni, tym nudniej. Na szczęście nuda – to ostatnie czego można spodziewać się po thrillerze Donata Carrisiego. Wiele zdarzeń i wątków oraz systematycznie pojawiający się nowi bohaterowie – to jedna z silnych stron Trybunału dusz. Co ciekawe, autor potrafił te elementy tak umiejętnie wyważyć, że przy odrobinie dobrej woli nie ma szans, by się we wszystkim pogubić, chyba że czytamy książkę po tak zwanych łebkach.

Sam pomysł, aby wykorzystać Penitencjarię Apostolską jako temat przewodni powieści dowodzi, że nawet w najbardziej oklepanym wątku można znaleźć coś, po co inni pisarze sięgają rzadko. Przecież motyw Kościoła w thrillerach wałkowany był już multum razy i to, zdawałoby się, we wszelkich możliwych odmianach, a jednak zostało jeszcze coś, na czym można zbudować solidne fundamenty dla znakomitej powieści – Carrisi to udowodnił.

Donato Carrisi (http://www.donatocarrisi.it) 
To jeszcze nie koniec plusów. Kolejnym jest świetne (choć zmienne) tło powieści: najpierw śledzimy akcję z perspektywy dusznego, ale bardzo klimatycznego Rzymu, w otoczeniu  zabytków architektury, pięknych kościołów i doskonałych dzieł malarskich; na chwilę wpadamy też do Paryża, Meksyku, Kijowa czy skażonego promieniowaniem po wybuchu w Czarnobylu miasteczka widma, jakim jest Prypeć. Tak, akcja dzieje się nawet w miejscu, które, ze względu na ziejącą zewsząd pustkę i zniszczenie, mogłoby posłużyć za tło niejednego horroru. I wierzcie mi, autor wiedział, jak wydobyć z niego to, co najmroczniejsze, jak wywołać w czytelniku gęsią skórkę…

Kończąc już te moje peany na cześć Trybunału dusz, dodam jeszcze, że szukając po skończonej lekturze opinii na temat tego tytułu na Lubimy Czytać, trafiłam na taką, w której użytkowniczka porównuje autora do Maxime’a Chattama. Uśmiechnęłam się w duchu, bowiem identyczne porównanie nasunęło mi się już po kilkunastu stronach lektury. Owszem, Carrisi może śmiało stanąć w szranki z Chattamem, mimo że Francuz stoi niewiele wyżej dzięki swojej niebywałej umiejętności tworzenia klimatu grozy – na tym polu Chattam nadal wygrywa, jednak kto wie, czy Carrisi, z upływem czasu i po nabraniu jeszcze większego doświadczenia pisarskiego, zwyczajnie go nie pokona. Z ręką na sercu mówię Wam, że jest to możliwe, choć więcej pewności nabiorę, gdy lekturę Zaklinacza będę miała już za sobą. A to już niebawem!

Ocena: 5.5/6




[1] D. Carrisi, Trybunał dusz, Albatros A. Kuryłowicz, Warszawa 2014, s. 7.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu ALBATROS Andrzej Kuryłowicz.

58 komentarzy:

  1. Zapowiada sie bardzo intrygujaco...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem bardzo poważnie zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie pierwsze zdanie dość zaskakujące...

    OdpowiedzUsuń
  4. No, powiem Ci, że nie znam Twoich panów, którzy mogliby stanąć do pojedynku na kryminały, ale te oczy na zdjęciu... Można by w nie patrzeć, słuchać i zatopić się w "atmosferze dusznego, ale bardzo klimatycznego Rzymu" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? ;) I Chattam, i Carrisi są niczego sobie... ;) I fizycznie, i literacko. :)

      Usuń
  5. Uwielbiam takie zagadki z kościołem w tle. Na pewno dopiszę do listy "do przeczytania".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro tak to pozycja obowiązkowa dla Ciebie. :)

      Usuń
  6. Wysoka ocena + porównanie do Maxime’a Chattama - tu mnie masz. Przeczytam koniecznie, jak najszybciej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że i Tobie Chattam do gustu przypadł, więc styl Carrisi tym bardziej powinien Ci się spodobać. :)

      Usuń
  7. Tak czytam Twoją recenzję i stwierdzam, że zdecydowanie za rzadko sięgam po thrillery. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Po TAKIM pierwszym zdaniu rzeczywiście można poczuć się zaintrygowanym :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chattama bardzo lubię, więc mnie zaintrygowałaś tą książką:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na pewno sięgnę po tę książkę, obiecuję! Uwielbiam czytać o ciasnych i dusznych uliczkach Włoch, podróżować w szaleńczym tempie po Europie wraz z bohaterami i ściskać nerwowo książkę do ostatniej kartki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak już trafisz do Czarnobyla (oczywiście literacko)... Tam to się będzie działo! :D

      Usuń
  11. No, no, zaciekawiłaś mnie. Daj mi tylko gratis kilka godzin i mogę brać się za lekturę tej książki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dam Ci gratis kilka godzin, gdy Ty dasz kilka mnie. ;)

      Usuń
  12. Jestem szalenie ciekawa tej książki! Po pierwsze - trochę mi to przypomina Browna, którego uwielbiam. Po drugie - kocham mroczne historie Kościoła, po trzecie - tak mnie zachęciłaś, że mam ochotę biec do biblioteki/księgarni już teraz-zaraz-natychmiast!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może być problem ze znalezieniem tej książki w bibliotece, bo to nowość. Chyba, że w Twojej nowości szybko się pojawiają. :) W każdym bądź razie - polecam!

      Usuń
  13. Nie znam twórczości tego autora, ale po Twojej recenzji na pewno zainteresuję się "Trybunałem dusz". Mało u nas włoskich autorów..
    pozdrawiam
    tommy z Samotni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, mało. :) Zwłaszcza, ze Carrisi jest świetny. :)

      Usuń
  14. Super recenzja, ale ta tematyka jakoś mi nie leży :) Chociaż może się jeszcze przełamię i przeczytam :))

    OdpowiedzUsuń
  15. O kurczaki! Gdy trup w pierwszym zdaniu otwiera oczy, to już dzieje się dobrze. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. O matko! Pierwsze zdanie też mnie kupiło.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale mi narobiłaś ochoty na tę książkę, nie słyszałam o autorze wcześniej, a tu się okazuje, że napisał taką perełkę :) No i przyłączam się do zachwytów nad pierwszym zdaniem, to się nazywa rozbudzić w czytelniku zainteresowanie i zbudować napięcie za jednym zamachem :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Och, ty i ten twój Maxime - to już wiadomo, że będziesz zachwycona ;) ;P Całkiem, całkiem ciekawie się zapowiada ta lektura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było wiadomo, bo że Carrisi pisze podobnie do Chattama stało się jasne dopiero po przeczytaniu książki. :)

      Usuń
  19. Wydawało mi się, że w temacie Kościoła już nic nie da się wymyśleć. A jednak można. Muszę zajrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się tak wydawało. A jednak. :)

      Usuń
  20. Już okładka mnie przyciągnęła. A ja uwielbiam książki, które wciągaja od samego poczatku, tym pierwszym zdaniem to już szczególnie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Gdy zobaczyłem kto jest autorem tej książki, już wiedziałem... Otóż czytałem Zaklinacza... oj działo się tam wiele ciekawego. Również Ewo chciałbym wiedzieć która z książek jest lepsza, czy trzymają ten sam poziom:) Moim zdaniem, Carissi w Zaklinaczu śmiało dorównuje swoimi pomysłami Chattamowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurza twarz! Myślałam, że Cię zaskoczę, że nowy autor a Ty mi tu znajomością "Zaklinacza" pojechałeś... :) No, no... :) "Zaklinacza" też już mam, więc...już niedługo go poznam. :)

      Usuń
  22. Jak akcja toczy się w Rzymie, to ja muszę przeczytać. Pierwsze zdanie faktycznie bardzo intrygujące, chyba też by mnie skusiło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M.in. w Rzymie. W innych miejscach także. :)

      Usuń
  23. Czytałam "Zaklinacza" i jestem bardzo ciekawa Twojej opinii, bo ja potrafię powiedzieć tylko o tej książce "rany jaka dziwna!" ale nie w negatywnym znaczeniu, skądże znowu. W jak najlepszym! Ale sama przyznasz, że ta twórczość jest na zupełnie innym, nietypowym poziomie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwna? Ciekawe...:) Cieszę się, że "Zaklinacza" już mam i niebawem się do niego dorwę. :) Poszukam tej "dziwności". :D

      Usuń
  24. Hej, nominowałam Cię do Liebster Blog Award. ;) Jeśli tylko będziesz miała czas i ochotę odpowiedzieć na moje pytania, zapraszam Cię do mojego ostatniego postu. O tej pozycji nie słyszałam nigdy wcześniej, ale zobaczymy być może wpadnie mi kiedyś w ręce. ;)
    Pozdrawiam, Marcelina
    marcelinaczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, zajrzę i odpowiem na pytanka u Ciebie. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  25. Po takiej recenzji po prostu muszę mieć "Trybunał dusz"! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ty to potrafisz zachęcić. Teraz nie będę mogła spać, tylko będę szukać tego tytułu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja miałam z "Zaklinaczem". :) Przeczytałam "Trybunał..." i natychmiast musiałam zdobyć "Zaklinacza", by być spokojną. :D

      Usuń
  27. Zdecydowanie lektura dla mnie! Wszystko się w niej zgadza, a opisałaś ją z taką pasją, że z chęcią już teraz popędziłabym do sklepu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak samo miałam z "Zaklinaczem" - ledwie skończyłam "Trybunał..." i w te pędy kupiłam "Zaklinacza". :)

      Usuń
  28. Cóż wiele mówić - na pewno przeczytam :) No i co rzadko mówię w przypadku tego wydawnictwa - fajna okładka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jedna z wyjątkowo dobrych okładek tego wydawnictwa. :) Nieczęsto im się to zdarza. :)

      Usuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.