piątek, 8 listopada 2013

"Otchłań zła" Maxime Chattam



tłumaczenie: Joanna Stankiewicz-Prądzyńska
tytuł oryginału: L'Ame du mal
wydawnictwo: Sonia Draga
data wydania: 2007
ISBN: 9788375080445
liczba stron: 544


Wielki, zły wilk siedzi w każdym z nas.

Tak powiedział jeden z bohaterów serialu kryminalnego pt. „Dexter”. Choćbyśmy byli najlepszymi ludźmi pod słońcem, nie zmienia to faktu, że w naszym wnętrzu drzemie potwór i tylko od nas zależy, czy zechcemy go zbudzić i wypuścić na żer…

Portland w stanie Oregon. W rzeczywistości to duże miasto, ale w momencie, gdy obiega je wieść o grasującym psychopacie, który zabija młode i piękne kobiety, staje się dziwnie małe, ciasne oraz duszne. Wiele kobiet przerażonych najświeższymi doniesieniami boi się wychodzić z domu, wciąż myśląc o tym, gdzie wilk – a raczej jak go potem określono „Kat z Portland” – znów uderzy.

Poczynania mordercy są bardzo charakterystyczne: lubi pastwić się nad swoimi ofiarami, zdaje się działać zgodnie z przekonaniami innego seryjnego mordercy, Richarda Ramireza, który twierdził:

Nie rozumiecie mnie. Nie jesteście do tego zdolni. Jestem poza możliwościami waszego pojmowania. Jestem poza dobrem i złem.[1]

Kobiety, których dotknęła tragedia spotkania z katem, traciły życie w bardzo brutalny sposób, naznaczone specyficznym znakiem na czole były pozostawiane w opuszczonych budynkach niczym nikomu niepotrzebne śmieci. Co gorsza, scenariusz jego postępowania zdaje się do złudzenia przypominać zachowanie seryjnego mordercy sprzed lat – pierwsze podejrzenia zapewne padłyby na tego psychopatę, gdyby nie zginął on od postrzału wiele lat wcześniej. Czyżby miał swojego ucznia? Był mentorem dla spaczonego umysłu kolejnego zabójcy? Brzmi prawdopodobnie, ale – jak się okazuje – cała historia nie jest taka prosta.

Głównym bohaterem trylogii Maxime’a Chattama, którą otwiera tom „Otchłań zła”, jest inspektor Joshua Brolin – niespełna trzydziestojednoletni pracownik wydziału dochodzeniowo-śledczego, szukający ukojenia po dniach pełnych stresu przy konsoli i grach, jakie ma mu do zaoferowania. Ktoś pomyśli, że to pewnie wieczny chłopiec, który zawodowo powinien spełniać się na zupełnie innym polu (mniej wymagającym i poważnym), ale to błędne założenie. Wszak Brolin jest niekwestionowanym specjalistą w tworzeniu portretów psychologicznych zbrodniarzy, dlatego przydzielono go do śledztwa w sprawie „Kata z Portland”. W prowadzeniu sprawy, oprócz wymienionego talentu i intuicji, pomaga mu była ofiara przestępcy – Juliette, której udało się wyjść cało z konfrontacji z nim. Choć już dawno powinna odciąć się od traumatycznych wydarzeń z przeszłości, wciąż drąży temat i pomaga inspektorowi, mimo że przyjdzie jej za to zapłacić słoną cenę.

Zanim jednak każdy przyszły czytelnik tej książki dotrze do tego wątku, czeka go długa wycieczka po mrocznych zakamarkach spaczonej psychiki mordercy, żmudne dochodzenie, liczne odprawy z policjantami zajmującymi się sprawą, ostre i konkretne opisy z miejsc zbrodni, bardzo fachowe analizy (ich szczegółowość naprawdę mocno i pozytywnie mnie zaskoczyła!) a także… znacząca dawka ezoteryki, czy bardziej okultyzmu.

Gdyby ktoś poprosił mnie o podsumowanie tej książki w dwóch słowach, powiedziałabym bez chwili wahania: pełen profesjonalizm! I dotyczy to zarówno całości powieści Chattama, jak i poszczególnych jej elementów. Mamy tu wyśmienite kreacje bohaterów, którzy szybko stają się nam bliscy, bo poznajemy ich uczucia, odczuwamy emocje, w tym strach, panikę, radość czy pożądanie. Mamy tu mistrzowską dbałość o szczegóły w relacjonowaniu postępowania dochodzeniowego i to nawet w momentach drastycznych, kiedy na przykład wraz z inspektorem udajemy się do prosektorium, by wraz z nim uczestniczyć w skrupulatnej sekcji zwłok ofiar (jeśli nie chcecie w nieodpowiednim momencie natknąć się na scenę wygotowywania ludzkiej głowy w celu odnalezienia na niej poszukiwanych śladów, to nie czytajcie tej powieści w okolicy posiłków…). Nie martwcie się, jeśli podczas lektury natkniecie się na wcześniej nieznane Wam terminy – autor postara się tak poprowadzić fabułę, by jasno i klarownie wytłumaczyć Wam, co to jest modus operandi, czy post mortem i tym samym uczynić podstawowe pojęcia kryminalistyczne jasnymi i zrozumiałymi.
Sama akcja toczy się nieśpiesznym i przy tym dobrze dobranym do całej historii tempem. Całość zawiera się na ponad pięciuset stronach zapisanych drobnym drukiem (w tym wydaniu, które posiadam i które Wam prezentuję), ale to w żaden sposób nie przeszkadza w ekspresowym czytaniu powieści – pochłania się ją jednym tchem! No… może dwoma.
Tym razem nie opowiem Wam o wadach książki, bo tych zwyczajnie według mnie w niej nie ma!

Maxime Chattam
źródło: www.lubimyczytac.pl
Chattama miałam okazję poznać dzięki „Obietnicy mroku”. Pamiętam, że byłam naprawdę mile zaskoczona stylem autora, jego bezpośredniością i niecackaniem się z czytelnikiem. W przypadku „Otchłani zła” znów dane mi było tego doświadczyć, ale ze zdwojoną mocą. Jestem oczarowana tym pisarzem oraz jego niebywałym talentem.

Jeśli jesteś fanem thrillerów i kryminałów, w których czarny charakter igra ze stróżami prawa a także z Tobą samym, to musisz czym prędzej zapoznać się z twórczością Maxime’a Chattama! Sama zaś żegnam się z tym autorem tylko na chwilę, po to by już niebawem zatopić się w drugim tomie trylogii pt. „W ciemnościach strachu”.

Ocena: 6/6




[1] M. Chattam, Otchłań zła, Sonia Draga, Katowice 2007, s. 385.


Recenzja bierze udział "Kryminalnym wyzwaniu".

Fanów Nory Roberts zapraszam na Dyskusyje - Marta dużo o jej twórczości wie. :)

83 komentarze:

  1. 6/6 - nie ma bata. Kusisz i to bardzo tymi wszystkimi zaletami, powieść się wydaje bardzo drobiazgowo dopracowana, a hobby Brolina przypomina mi hobby po godzinach bohatera serialu "House of cards" - odreagowywanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komu, jak komu, ale Tobie Chattama w wersji kryminalno-thrillerowej polecam baaardzo. :) Pisze jeszcze fantastykę, ale od tej strony nie miałam go jeszcze okazji poznać (ponoć tu jest ciut gorszy). W literaturze z dreszczykiem jest mistrzowski. :) I nie przesadzam. :)

      Usuń
  2. Czytałam, ale za cholerę nie pamiętam. Ale wiesz, co? Każdy ma w sobie wilka, zwłaszcza przystojny jak ja-cię-nie-mogę autor. Oj, mogłabym wyzwolić w nim tego dzikiego psa ;)
    A mówiąc serio - własnie nie pamiętam o czym było. Ale pamiętam, że mi się podobało i że Chattam skojarzył mi się z Grange'm.
    Powiedz Ewciu, to 6/6 to serio za książkę, czy lico pana autora miało w tym wpływ? :P Człek bywa bardziej wyrozumiały dla pieknych ludzi, to udowodnione! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekhm...Nooo...Yyyy... Za książkę... ;) A tak serio, to naprawdę za książkę. Jaki Chattam potrafi klimat stworzyć... szok! Możesz jeszcze AnnRK o to zapytać skoro masz mgliste wspomnienia - potwierdzi. :) Co do wyzwalania tych dzikich psów ;) to obawiam się, że mimo szczerych chęci to on by w Tobie zwierzę obudził bez specjalnego wysilania się. ;)

      Usuń
    2. On we mnie, to proste. Wyzwanie jest w drugą stronę, ale z przyjemnością bym je podjęła... ;)

      Usuń
    3. Heh...też bym je podjęła... Ach, marzenia... Jak dobrze, że za nie nie biją... ;)

      Usuń
  3. Och jak się cieszę, że on jest nie dość, że nieprzyzwoicie przystojny, to jeszcze zdolny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja, i ja... :D A tego zdjęcia z nim to Ci tak zazdroszczę... :)

      Usuń
  4. uwielbiam tego autora co prawda czytałam jego tylko jedną książkę bardziej sifi lub fantastykę - Przymierze Trojga - , ale apetyt w miarę jedzenia rośnie więc na pewno przeczytam bo kocham thrillery i kryminały i do tego rekomendacja od kogoś kogo gust najczęściej podzielam! nic dodać nic ująć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie moja droga, koniecznie. :) Chattam w tym klimacie jest boski... :) Od strony fantastycznej jeszcze go nie znam. :)

      Usuń
  5. Kryminał - gatunek, który może być dobry i zły. Zależy od autora. I fabuły;) Jak widzę, oceniasz autora wysoko, więc z pewnością będę mieć go na uwadze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku gatunek jest wręcz wyśmienity. :)

      Usuń
  6. Faktycznie, przystojniak z tego autora. :D Nie dziwię się, że książka tak dobra, bo Sonia Draga generalnie wydaje świetne pozycje. Jedyna wpadka, jak dla mnie, to ten nieszczęsny Grey. ;-)

    PS. Ja też dużo wiem o Norze Roberts. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to wydawnictwo mnie osobiście jeszcze nie zawiodło. :) O Grey'u się nie wypowiem, bo nie czytałam i raczej nie zamierzam. ;) Za sam fakt wydania książki, którą czytają "wszyscy" (chodzi mi o bestseller) się nie wypowiem, bo tak robi prawie każde wydawnictwo - z czegoś utrzymać się muszą. :)

      Usuń
  7. Ciekawa recenzja. Uwielbiam tu zaglądać, bo zawsze polecisz coś ciekawego. Co do autora to mam na półce "Upiorny zegar" który grzecznie czeka na swoją kolej. Uwielbiam ten gatunek, więc myślę,że się nie zawiodę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i dziękuję. :) A "Upiorny zegar" też mam w planach. :)

      Usuń
  8. Ewa wspaniały tekst, świetnie wprowadzasz z nastrój, ale dla mnie wystarczyły 3 słowa: spaczona psychika mordercy! Łał, ale hard core, muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dzięki Basieńko. :) A na mnie te trzy słowa działają tak samo. ;D Jesteśmy "chore". ;)

      Usuń
    2. Nie, nie, nie ja będę tą zdrową siostrą, a Ty tym świrem :P hłe hłe hłe.

      Usuń
    3. Niech będzie. ;) Nie mam nic przeciwko. ;)

      Usuń
  9. Nie znam tego autora, ale tak wychwalasz, że nie omieszkam zajrzeć do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślałam że tylko ja dziś jakoś bardziej skupiam się na obrazkach niż treści ale widzę że innym też się udzieliło. Najpierw spojrzałam na okładkę książki i pomyślałam że wygląda niczym te "tasiemce" które w latach 90tych można było kupić w kiosku. Potem czytałam i czytałam i nawet miałam coś do skomentowania... "niestety" zobaczyłam zdjęcie pisarza i teraz mogę powiedzieć jedynie tyle, że ... bardzo chętnie przeprowadziłabym z nim wywiad :-) Dobrze, że to już piątek... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, oj ja też bym chętnie przeprowadziła z nim wnikliwy wywiad... ;)

      Usuń
    2. Ech niestety niejaka Faustine Bollaert nas wyprzedziła... A to kobitka z dwoma ... konkretnymi atrybutami. Z taką chyba nie da rady ;-)

      Usuń
    3. Jeśli o atrybuty chodzi, to mogłabym z nią z powodzeniem na tym polu konkurować, że tak nieskromnie napiszę. ;) Mam jeszcze szansę. ;);)

      Usuń
  11. Mam tę książkę w formie ebooka, dlatego ogromnie cieszę się, że tak ją mega pozytywnie zachwalasz. Teraz wprawdzie czytam inną powieść, ale jak ją skończę to wezmę się za ,,Otchłań zła''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. Mam nadzieję, że Ci się spodoba. :)

      Usuń
  12. Okładka nie robi zbyt dużego wrażenia. Dobrze, że wnętrze spełnia oczekiwania nawet najbardziej wymagających czytelników. O zaletach wizulanych autora nie wspomnę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią: nie oceniaj książki po okładce. :) I w tym przypadku sprawdza się w 100%. A autor...no cóż...tu nie trzeba nic więcej dodawać. :)

      Usuń
  13. rzadko czytam kryminały, to raczej nie moja bajka, ale zainteresowałaś mnie na tyle, że może jednak się pokuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie pozostaje mi nic innego niż zapoznanie się z tą książką:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jakoś nie czuje się przekonana do tej książki - nie moja tematyka.

    OdpowiedzUsuń
  16. Chattam to jeden z moich ukochanych autorów, a do tego jest mega przystojny i uroczy! Na TK w Krakowie zebrał wokół siebie sporo zauroczonych fanek. To niewiarygodne, jak w takiej uroczej głowie rodzą się takie makabryczne scenariusze. A co do trylogii Zła, część druga jest najlepsza i najbardziej przerażająca. Otchłań zła to tylko namiastka tego, co się wydarzy w częściach kolejnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ podsyciłaś teraz mój apetyt - uff! :D Niedługo zabieram się za drugą część. :) Zazdroszczę, że mogłaś zobaczyć go na żywo... :) Ech... :)

      Usuń
  17. Chattam tworzy niezwykle mroczne opowieści, ja najbardziej lubię "Upiorny zegar" rozgrywający się w Paryżu na początku XX wieku, i nieśmiało polecam tę lekturę jak zakończysz trylogię zła.
    pozdrawiam
    tommy z Samotni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już kolejna osoba mi poleca "Upiorny zegar". Zaraz rozpocznę polowanie na tę książkę. Dzięki! :)

      Usuń
  18. Jak Ty możesz czytać tyle sensacji i strasznych rzeczy? Ja bym chyba wpadła w jeszcze większą nerwicę. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, lubię i już... :) Niektórzy czytają masę powieści historycznych, inni fantastykę i też im się nie nudzi. :)

      Usuń
  19. Słyszałam o autorze i o samej książce - mam ja w planach od dłuższego czasu. Po takiej recenzji mój apetyt jeszcze bardziej się zaostrzył ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Chattam to mistrz w swoim fachu:) Chociaż zdarzają mu się wpadki,jak każdemu zresztą;p
    Czytałam całą trylogię wieki temu i właśnie od "Otchłani zła" zaczęła się moja przygoda z tym autorem. Czeka Cię jeszcze niezła jazda:-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Odpowiedzi
    1. Choć z drugiej strony nie wiem, czy chciałabym mieć męża z TAKĄ wyobraźnią. :D

      Usuń
    2. No co Ty? Mąż z wyobraźnią to skarb! Chyba, że wizje morderstw chciałby wprowadzać w czyn...Z tym już gorzej. ;)

      Usuń
  22. Świetna powieść, trzymała mnie w napięciu przez cały czas. Ogromny plus należy się autorowi za zakończenie. SPOILER Nie przypuszczałam, że jego ukochana zginie, w większości historii główny bohater uratowałby ją w ostatniej chwili, tutaj tak się nie dzieje i dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to zaskoczyło, bo spodziewałam się, że skończy się to typowo przewidywalnie. :)

      Usuń
    2. Ale na szczęście autor inaczej to obmyślił :)

      Usuń
  23. Chyba znalazłam dobry kryminał, którego od jakiegoś czasu szukałam:D

    OdpowiedzUsuń
  24. Wow, 6/6 i ten pełen profesjonalizm - czuję się przekonana. Muszę w końcu poznać dzieła tego autora!

    OdpowiedzUsuń
  25. Muszę się wreszcie zabrać za książki tego pisarza!

    OdpowiedzUsuń
  26. Mój mąż przeczytał chyba wszystkie książki Chattama i chwalił je sobie, chyba i ja w końcu na nie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój mąż lubi Kinga i Chattama - mamy podobne gusta. :)

      Usuń
  27. Czuję się poważnie zaintrygowana :D Tym bardziej, że z książkami Chattama nie miałam okazji bliżej się poznać :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo słusznie, bo książki tego pana są wysoce intrygujące. :)

      Usuń
  28. i znowu moje klimaty, szkoda tylko, że doby nie da się wydłużyć :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Zapowiada się świetnie i mrocznie... Z chęcią sięgnę :)
    Pierwszy raz tu jestem - świetny blog :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy? A ja mam wrażenie, że już Cie u siebie widziałam. :) A Chattama polecam jak zawsze i każdemu. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  30. Jeszcze nic nie czytałam Chattama. Ale na Targach Książki zdobyłam jego najnowszą książkę wraz z autografem. Dzięki AnnRK mam także z nim zdjęcia. Przystojny jest to fakt, ale najbardziej podoba mi się jego naturalny uśmiech, gdy pozuje. Jak on to robi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już trzeciej osobie moge tego zazdrościć z blogspotowego świata. :) Ech... :)

      Usuń
  31. Pozycja bardzo dobra, polecam! Przypadnie do gustu nawet najbardziej wybrednym i znudzonym thrillerami czytelnikom. Wiem z własnego doświadczenia.
    Jeszcze raz dziękuję za polecenie mi tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Zdecydowanie muszę zanotować sobie ten tytuł :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Brzmi zachęcająco i to bardzo :)) jeszcze nic tego autora nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Dla miłośników Chattama, chciałbym opowiedzieć o czymś co wydarzyło wczoraj w mojej wiosce. Wieczór, młoda dziewczyna jadąc samochodem do koleżanki zabiera elegancko wyglądającego autostopowicza. Ten w czasie jazdy oświadcza jej że "pięknie wyglądała by w trumnie"... Dziewczyna pozornie zachowuje spokój i udając awarie auta zatrzymuje się. Prosi tego psychola aby ten pomógł jej sprawdzić tylne koło. Gdy ten idzie do tyłu, sama wskakuje do auta, blokuje drzwi i odjeżdża. Okazało się że ten facet zostawił przy siedzeniu swoją aktówkę, a znajdowały się w niej: nóż, siekiera i sznur...

    OdpowiedzUsuń
  35. Gdzie ja się uchowałam, że nic jego nie czytałam, mam nadzieję, że coś znajdę w bibliotece tego przystojniaka :P

    OdpowiedzUsuń
  36. lubię autorów dobrze budujących klimat.. a o Chattamie słyszałem ale jakoś nie było okazji do zapoznania się z tą trylogią.. choć ostatnio nabyłem inną książkę ('Plugawy spisek') i od niej zacznę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, też mam chrapkę na tę książkę. :)

      Usuń

SPAM, reklamy, wulgaryzmy oraz komentarze niezwiązane z tematyką wpisu bezwzględnie usuwam.